zima 2012

Przeglądasz wpisy otagowane jako zima 2012.

Zima trzyma

Od Fabiana i Sebastiana zima murowana.

Stare przysłowie

Przysłowie się sprawdziło, o zdanie nie pytało. Od ubiegłego tygodnia mamy tu małą Syberię. W zeszłym roku było dokładnie tak samo. Najbardziej srogie mrozy przyszły około 20 stycznia i trzymały długo, bardzo długo, lekko do końca lutego. Ale u Was tak być nie musi. Nie popadajcie w panikę, nie martwcie się zawczasu. Tu, w górach trochę inne warunki panują.

Na pierwszym zdjęciu, które zrobiłam przed 20 stycznia, lekko prószy śnieg, ale tak sobie sypało, sypało i nasypało. Szkoda tylko, że w naszej rzeczce nie ma wystarczającej ilości wody, aby pojeździć na łyżwach. W tym roku ślizgów nie będzie! Zostały nam poczciwe saneczki dla ruchu i zdrowia. Zdjęcia łączę trochę z domowymi klimatami m.in. z gorącym chlebem, aby Was całkiem nie wychłodzić tą zimą ;-)

Oprócz zimowego raportu, powiem Wam jeszcze, że pliki wysłane i teraz czekamy na ozalid, czyli wydruk próbny. Jak wszystko zostanie zatwierdzone, to rozpoczniemy wysyłanie subskrypcji na III część Subiektywnego Przewodnika Po Małych Przyjemnościach. Powiem Wam jeszcze, że przez moje udoskonalenia „smaczki”, doszło nam sporo dodatkowej roboty, ale liczy się efekt końcowy.

A już w następnym wpisie nie będę mrozić i chłodzić zimowymi zdjęciami tylko zabiorę Was do miasta miłości :-)

Za oknem wieje wiatr, a w domu wyrasta chleb. A na tarasie licha choineczka dla braci mniejszych. Sprawia im wiele radości, więc jeszcze jest.

I tuż po upieczeniu. Chleb orkiszowy na zakwasie o zacnej nazwie Król Maciuś, który dostałam od Ani (jaanna). Ma tyle dziur, że nie da się smarować masłem ;-) Ale taki jest najlepszy!

Po lewej „Dobry wiatr”, a po prawej „trójeczka” w pierwszych wydrukach.

To był piernik! Historię tego ciasta i przepis znajdziecie już wkrótce w rozdziale „Bon Appétit”.

****

A ja dziś jestem bardzo za piosenką Skubasa „Linoskoczek”. Do góry!

Brodzę po wodzie, stoję w niej aż po pas
Gdy się obracam, wieje mi prosto w twarz
Skulony gonię, karmię się wiarą że
Prąd mnie poniesie w końcu tam dokąd chcę

I płynę, płynę jak falą niesiony liść
Unoszę się jak ponad szosą przydrożny pył


Podobne wpisy:

Tagi: , ,

Taka zima

…Tydzień zleciał w okamgnieniu, a zima rozgościła się na dobre. Z dnia na dzień jest coraz zimniej i mroźniej. Ktoś kiedyś powiedział, że zima jest piękna do pewnego stopnia. Hmm… Sporo w tym racji. Dziś było tak zimo, że nie udało nam się zrobić zaplanowanych zdjęć do trzeciego numeru. Przymarzało wszystko, a najbardziej nasze ręce (w rękawiczkach!) do statywu. Do tego jeszcze wiał bardzo zimy wiatr, który potęgował uczucie chłodu. Przed nami ostatnie dni przed oddaniem plików do druku. Okładka gotowa! – dziś powstała przy trzecim podejściu. Jutro gotuję ostatnie pyszności dla Was, a właściwie piekę. To będzie bardzo pracowity weekend, ale w niedzielę będzie też przerwa na małe święto i Solenizant stawia kawę, a ja pyszne ciasteczka. Będą małe padarki i chwila na sanki.

A teraz z jestem z Wami i sobie Trójki słuchamy ;-)

Dobrego weekendu moi Mili.

1) Droga na pocztę 2) Choinka pod domem i ostatnie mrożone śliwki 3) Śliwki i brzózka 4) Stare bombki chowam do równie starych pudełek 5) Do kominka i ciepłe kapcie 6) Choinki i stare książki 7) Imbir i pożegnanie świątecznych ozdób.

Podobne wpisy:

Tagi: , ,

Witajcie w Nowym Roku!

Bardzo dziękuję za wszystkie życzenia noworoczne. Dziękuję za komentarze i piękne pocztówki, które ozdabiają nasz dom. Część z nich Wam dziś pokażę. W środę wróciliśmy do domu, który był wychłodzony i zimny jak lodówka. Temperatura wewnątrz była równa z temperaturą na zewnątrz. Jak wiecie, po świętach rozłożyła mnie grypa, ale kurowałam się na wszystkie możliwe domowe sposoby. Za wszelką cenę chciałam być zdrowa na Nowy Rok, gdyż mieliśmy fajny plan i widoki na naprawdę pyszną kawę noworoczną. Udało się! Grypę zostawiłam w starym roku, a 1 stycznia byłam w dobrej formie. Pojechaliśmy na niezwykle udane spotkanie, ale o tym napiszę Wam w 3 numerze „brulionu”. Muszę dzielić tematy, zbierać skrzętnie, gdyż zimą zdecydowanie mniej się dzieje. Człowiek zapada w mały letarg…

Może wielki szum małych bąbelków mnie uzdrowił, a może kolosalne dawki świeżego imbiru? W łóżku czytałam skrzacie legendy. O tym, co jedzą na śniadanie, z czego składa się ich dom, gdzie żyją, jak wykorzystują energię naturalną i czym się leczą, gdy zaniemogą. Taaak! Ten rozdział mnie rozbawił na całego. Skrzaty i ja mamy takie same naturalne sposoby zwalczania dolegliwości m.in. pokrzywa, czarny bez, mniszek, koper, rumianek, ziele świętojańskie, liść brzozy. Wspaniałe są również opisy całego przemysłu domowego: garncarstwo, metalurgia, snycerstwo.

Tę piękną książkę dostałam od drogiej Czytelniczki – Sylwii. Prezent trafił prosto pod choinkę. Byłam bardzo wzruszona, gdy otworzyłam paczuszkę. Po wielu wcześniejszych „spotkaniach” dotarły „Skrzaty” na Wigilię. Pierwszy raz widziałam ten album w Paryżu, to było lekko dwa lata temu, później w Budapeszcie, aż w końcu „Skrzaty” trafiły do Polski i zostały przetłumaczone. Dodam jeszcze, że nasza książka „brulion 2″ otarła się o album „Skrzaty”. Kto w takie bajki nie wierzy, niech sprawdzi sobie, kto drukował i oprawiał ;-) W łóżku pisałam też zimowe przepisy, które trafią do kolejnej książki oraz planowałam dalsze tematy.

A teraz pora na podziękowania za karteczki i prezenty. Wielkie dzięki posyłam: Małgosi K. (śliczny karnecik, na pamiątkę!), Mimi z północy (cudna kartka ręcznie wykonana- do ramki!), Violi z rodziną, Anicie z FurniCouture – tu muszę również podziękować ze rewelacyjnie pyszne pierniczki), Małgosi T, Ani B, Gosi (Gioia ) z rodziną, Monice, Pani Czesi T. z rodziną – ( bardzo miłe zaskoczenie – dziękuję!), Edith (za pierniczki na drogę – raz jeszcze dziękuję!), Ani z PolAnka (wszystko piękne!), Lo (za spełnienie marzeń i tyle „zachodu”), Kamili z Home Fragrance, Celinie, Basi B, Melce za wirtualną pocztówkę jej autorstwa oraz wszystkie mejle, które przyszły w ostatnich tygodniach. Dziękuję również Marcie za piękny prezent. Jeszcze nie pokażę, gdyż do „brulionu 3″ szykuję, bo to okaz niebywały ;-)

A w następnym wpisie jestem Wam winna przepis na chleb z rodzynkami. Przepraszam, że go jeszcze nie było, ale przez chorobę trochę się narobiło.

Trzymajcie się ciepło!

Po prawej mój notes z przepisami.

Sok z czarnego bzu stawiał na nogi. Aniu, dziękuję!

Zapakowany „Dobry wiatr” – jeszcze wysyłamy, jeszcze leci do Was :-)

A wpis skończyłam wczoraj wraz z utworem Minulost – Jaromír Nohavica, gdy Lista Przebojów Programu Trzeciego dobiegała końca, ale dopiero dziś udało mi się opublikować.

…Pozvi mě dál
Jestli mě znáš
Jsem tvoje minulost.

Podobne wpisy:

Tagi: , ,

« Starsze wpisy