video

Przeglądasz wpisy otagowane jako video.

„Dear February” – to jakby ciąg dalszy naszego pierwszego filmu z cyklu: krótkometrażowe, amatorskie filmy. Pierwszą część wyświetlił Zorki, a volume II przypadło mnie. Cieszę się, że właśnie dziś mogę Was zaprosić na kolejny spacer. Ujęcia były kręcone głównie w ubiegłym tygodniu. Było okropnie zimno. Zdecydowanie zimniej niż podczas kręcenia pierwszej części. Już nie dało się biegać w kurtce i luźno zawiązanym szaliku. Tym razem mam na sobie: dwie czapki, podwójny szal i gruby wełniany płaszcz. Nawet w ciągu dnia było minus 20 stopni. Zwróćcie uwagę, że na filmie nasz potok nie jest jeszcze zamarznięty. A teraz mamy lodowisko na rzecze. Patrz wpis: „Ice on the river„.

Film nadal utrzymany jest w podobnym rytmie i nastroju, który dyktuje poniekąd pora roku – zima. Zapewniam Was, że na wiosnę też będziemy kręcić nasze małe filmiki, które będą kwitnące, zielone, pachnące i szalone. To mają być prawdziwe obrazy. Krótkometrażowe zapisy z życia, które zgodne są z naturą, miejscem i porami roku.

Na koniec jeszcze tylko dodam, że „Dear February” ma być czymś w rodzaju manifestu, małej prośby, aby zima pomału odchodziła. Abyśmy wkrótce mogli powitać pierwsze oznaki przedwiośnia. Wyjątkowo mocno czekamy na wiosnę. Czekamy razem z Wami!

with love

Wasza Mimi

Udało się ponownie wstawić film. Nie ma na tą chwilę opcji HD, ale to nie jest najważniejsze.

Podobne wpisy:

Tagi: , ,

Chciałabym Was zabrać na mały zimowy spacer. Taki ciepły, nieśpieszny, styczniowy. Nie musicie ubierać się ciepło. Herbaty też dla każdego wystarczy ;-) Jeśli macie tylko ochotę to zapraszam do Zorkiego. Tym razem On wyświetli małą projekcję „One day in winter”. A ja powiem jeszcze tylko tyle, że chciałabym Wam ruchomym obrazem pokazać, jak piekę chleb, robię zakwas chlebowy, pieczone jabłka na patyku i dalej oswajamy naszą zimę.

Poniżej zdjęcia z planu filmowego na małą zechętę :-)

Dobrego, pięknego weekendu Wam życzę moi Mili. Zimno się robi. Pora do łóżka wskoczyć :-)

Podobne wpisy:

Tagi: , ,

Tylko jedyna minuta filmu, a tak naprawdę: 71 godzin, 4,260 minut i  255,600 sekund. Dopiero teraz udało nam się zmontować film z ostatniego pobytu w Paryżu. Jest pełen wszystkiego i ma dużo dobrej energii. Myślę, że każdy powinien się do niego uśmiechnąć :-) Do filmu poszło aż 750 zdjęć. Nie żartuję!  Można dostać świra! Zobaczcie sami.

No to lecimy! Porywam Was. Voilà!

Warto zobaczyć film w jakości HD: „3 days in Paris 2010″ – trzeba kliknąć literkę HD.

PS

wkrótce coś będziemy świętować. Torcik w filmie mi o tym przypomniał i pewna data :-)

Podobne wpisy:

Tagi: , , , ,