Uwielbiam naturalne przedmioty i naturalne tkaniny. Juta, len, bawełna. Nie przejdę obojętnie obok ciekawego kamienia lub patyka. Natura jest dla mnie niewyczerpanym źródłem inspiracji. Wiele rzeczy mogę po prostu przygarnąć z lasu lub znad morza. Pień, konar, kamyk jest doskonały sam w sobie. Przytargane kilka lat temu muszle i kamyki z Grecji cieszą po dziś dzień. Gdybym miała więcej czasu, to malowałabym na kamieniach lub robiłabym lampy z patyków, które wyrzuciło morze. Takie przedmioty nie mają czasu na znudzenie. Rzeczy zwyczajne stają się niezwykłe i często wolimy je od cennych pamiątek i prezentów. Dlatego tak bardzo ucieszyłam się z prezentu, który dostałam od Iki. Jutowy worek po ziemniaczkach. I to z Maroka! To niesamowite, że Ika pomyślała widząc ten worek o mnie. Pamiętała, że lubię litery, Maroko i naturalne przedmioty bez większego przeznaczenia. Czułość gestu! Dziękuję raz jeszcze!
Korzystając z okazji i pokrewnego tematu, pokażę dziś jeszcze poduszkę od llooki, którą dostałam jakiś czas temu i inne dekoracje. Poduszka Sel de Mer jest największą ozdobą mojej sofy. I chociaż llooka upolowała ją sama, to zechciała mi ją odstąpić. Kolejny szalenie miły gest.
Wśród zdjęć znajduje się również boja od MyZorkiego na, której zostało wybite moje marzenie :-) Wierzę, że kiedyś Wam o tym opowiem…


































Mam na imię Monika, ale mówią na mnie Mimi. Jestem uzależniona od poszukiwania pięknych rzeczy z całego świata. Nałogowo oglądam magazyny wnętrzarskie oraz piękne blogi. Bywam też dj-em na imprezach domowych. Kocham podróże i prace w ogrodzie. Nigdy nie rozstaje się z aparatem fotograficznym :) Preferuję żywność ekologiczną i prawie wszystko, co francuskie :-)


















wysłany maj 17, 2012
wysłany maj 17, 2012
wysłany maj 17, 2012
wysłany maj 17, 2012
wysłany maj 17, 2012
wysłany maj 17, 2012