St. Germain

Przeglądasz wpisy otagowane jako St. Germain.

…Czyli kolorowy zawrót głowy na ulicach Paryża. Dla wszystkich, którzy czekają na wiosnę, lepsze światło, więcej kolorów i siłę barw.

I dla wszystkich, którzy wkrótce odwiedzą, to piękne miasto, bo wiem, że są takie osoby wśród moich Drogich Czytelniczek :-)

I dla tych, którzy odwiedzą inne miasta. Kolory są wszędzie. Wystarczy ich trochę poszukać.

Zapraszam na United Colors of Mimi – ulicami Paryża.  I na pieczone kasztany, które wcale nie są najlepsze na Pl. Pigalle, tylko na Pl. Abbesses w 18 dzielnicy Paryża. To nie Photoshop, to Paryż :-)

Dobrej zabawy!

„Paris is always a good idea.”
Audrey Hepburn

Podobne wpisy:

Tagi: , , , ,

Jakiś czas temu kupiłam książkę Paris – Restaurants & More – wydawnictwo Taschen. Książka jest bardzo fajnie wydana, zresztą jak cała seria. Mapki, rysunki i bardzo dużo zdjęć. Właściwie same zdjęcia, które są drukowane na ekologicznym papierze. Krótkie opisy miejsc w trzech językach. Podane są również orientacyjne ceny: kawa, herbata, set menu. W książce również miła niespodzianka – pocztówka!

Ten oto albumik stał się podczas ostatniego pobytu w Paryżu naszym małym przewodnikiem, bo to prawdziwa esencja Paryża. Postanowiliśmy zwiedzić miejsca, które nam najbardziej przypadły do gusty i były na naszą kieszeń ;-)

Dziś chciałabym Wam pokazać Bar du Marche, który mieści się na Rue de Seine – dzielnica St – Germain. Nazwa dzielnicy wywodzi się z czasów, kiedy to studenci i profesorowie posługiwali się tylko językiem łacińskim. Sercem Dzielnicy Łacińskiej – jest Sorbona. Nic więc dziwnego, że właśnie to tu bije artystyczny i towarzyski puls Paryża do białego rana.

Również w tej dzielnicy znajduje się też wspaniała księgarnia „Taschen”. Znajdziecie tam wszystkie książki i albumy, które zostały wydane przez Angelike Taschen. Ceny niektórych pozycji lepsze niż w naszym Empiku.

W Bar du Marche zrobiliśmy sobie przerwę na kawę, zdjęcia, obserwowanie przechodniów, tym bardziej, że zasiedliśmy na zewnątrz. Temperatura powietrza +2 st. Ciepło nie było. Mimo to „chodnikowy ogródek” przy Rue de Seine nie świeci pustkami. Po chwili dosiada się tuż obok bardzo miły pan. Początkowo każde z nas zajmuje się swoimi sprawami. Książka, kawa, sms. A później razem pozujemy do zdjęć. Było bardzo miło. Wrócę tu jeszcze!

PS

espresso i cappuccino było rewelacyjne!

Na kolejny wpis czeka już następne miejsce „Cafe de Flore”, które również zasługuje na mały wpis i polecenie.

Paris Restaurants and More
autor: Angelika Taschen, Vincent Knapp
wydawnictwo: Taschen
tekst w językach: angielskim, francuskim, niemieckim
oprawa: miękka
191 stron
14 x 19,5 cm

Cena od 40,00 do 59,00 pln

Podobne wpisy:

Tagi: , , ,

Mon Paris

24 – 27.11.2010

Był najdłuższym weekend w moim życiu. Tam byłam: 71 godzin. 4,260 minut i  255,600 sekund.

„Szczęście jest jak Tour de France – długo czekasz, a potem chwila i go nie ma. Kiedy się zjawia, trzeba je łapać”. To myśl Amélie Poulain, której jestem wierna.

1500 km od domu. Podróż samolotem 1/40h. Dojazd metrem z Lotniska CDG do stacji Pigalle – Boulevard de Clichy, około 55 minut. Dwie przesiadki. Dojście od stacji metra do apartamentu 10 minut. Mieliśmy dobrą mapkę. Pokonanie drzwi, domofonów, windy -  5 minut. Przywitanie się z właścicielką mieszkania i odebranie kluczy – 15 min. Madame Arlette okazała się bardzo miła. Rozpakowanie mini torby w, której prawie nic nie ma – kolejne 5 minut. Szybkie zapoznanie się z nowymi kątami, które wpisały się w 27 metrów kwadratowych. Mieszkanko znajduje się w cudownej, wysokiej kamienicy. Mieszkamy na samej górze. Wysokie 6 piętro, poddasze. Jest winda. Mała jak klatka. Cholernie klimatyczna. Na dwie osoby, no może trzy. Na schodach dywan. Kandelabry na półpiętrach. Uroczo! Otwieram okno, widok na Paryż rozczula mnie bez reszty. Słychać miasto. Delikatne światło otula wszystkie dachy i kominy. Oddycham głęboko i czuje, że żyję!

Później te wszystkie godziny i minuty stanowiły całość. Tysiące oblicz Paryża. To było jak sen, ale nawet snu wiele nie było. Wróciłam pod Bazylikę Sacré-Coeur i na Montmartre, który darzę wielką miłością. Szukałam wspomnień, które układałam w pamięci. Dochodzę do wniosku, że tu wszystko wygląda tak samo. Nic wiele się nie zmieniło. Miasto żyję tą samą melodią. I właśnie tu tkwi prawdziwe piękno i magia tej metropolii. Mon Paris. Mon Amour.

Paryż 1992. Miałam wtedy 17 lat. Byłam dzieckiem. Świat był prosty i jasny. Wtedy jeszcze nie wiedziałam jakie scenariusze mi życie napisze…

Podobne wpisy:

Tagi: , , , ,