Slovenia

Przeglądasz wpisy otagowane jako Slovenia.

Dokładnie rok temu byliśmy na wakacjach w Piranie – SLO. Pierwszy wpis z tego przecudownego miejsca znajdziecie tu. To były jedne z najlepszych moich wakacji. Zresztą Słowenię umiłowałam sobie bardzo. To mały kraj, który zachwyca cudownymi widokami zwłaszcza w pasie nadmorskim. To tu na Istrii szukałam filmowej Maleny. Pamiętacie ten wpis? Zrobiłam tam naprawdę sporo zdjęć. Tylko małą cześć pokazałam na blogu. Tak to bywa, gdy na urlop wyjeżdża się trochę po sezonie. Kiedy wróciliśmy był już październik. Panował chłód i nastawały coraz to ciemniejsze dni. Może dlatego wpisów było tak mało. Nie pasowały do aury, czy też chowałam te chwile, gdzieś na samym serca dnie?

Na dziś przygotowałam dla Was parę zdjęć z oblanego złotym słońcem Piranu. Pamiętam dokładnie wszystkie zachody słońca, które było mi dane tam ujrzeć. Były niesamowite. Od barokowego złota przechodziły we wszystkie odcienie ciepłej moreli.

Już dziś wiemy, że w tym roku tam nie wrócimy. Pomimo planów Piran musi zaczekać, ale na 70% uda nam się w połowie następnego tygodnia wyskoczyć na ostatnią już turę naszego urlopu. Może za rok powrócimy do małego miasteczka z pięknym portem, by ponownie odwiedzić zaułki i miejsca, które ciągle wspominamy. A teraz dopinamy wszystkie sprawy na ostatnie guziki i planujemy mały wyjazd. Jeszcze na naszych letników czekamy i innym małe wakacje umożliwiamy. Głowa pęka od nadmiaru obowiązków, ale grunt, że jest plan! O tym opowiem Wam już w następnym wpisie. Mam nadzieję, że opowiem… Trzymajcie kciuki!

Słonecznego i ciepłego weekendu Wam życzę!

Podobne wpisy:

Tagi: ,

Pomysły są najmilsze, bo nigdy nie rozczarowują, a realizacja to już zupełnie co innego.

Lato gdzieś się skryło i od paru dni mamy typowo jesienną pogodę. Lipiec jakoś nie obfituje w słonce i ciepłe dni. Od samego rana jest szaro i buro. Za dużo deszczu… Zdecydowanie za dużo. Jakoś nie robię ostatnio zdjęć. Brak światła dokucza…

Nasi letnicy przyjeżdżają i wyjeżdżają… Poznajemy się, rozmawiamy i mam nadzieję, że czują się u nas dobrze. Najbardziej lubię przygotowywać moim Gościom śniadania, bo wiem, że dostają najlepsze z możliwych produkty. Zresztą sama uwielbiam dobrze zacząć dzień i zjeść coś dobrego. Przy okazji dziękuję Marcie za miły wpis na swoim blogu.

Coraz większym staje się meteopatą i naprawdę cierpię, gdy ciepłych dni brak… Liczyłam, że lipiec będzie cieplejszy. Teraz liczę, że sierpień może taki będzie.

Część z nas ma już zaplanowane urlopy, inni jeszcze się wahają, czekają, szukają…  Ja nie szukam, ale nie wiem, czy uda mi się tam pojechać. Na ogół nie wracam w te same zakątki, ale to miejsce jest wyjątkiem. Maleńki kraj o wielkim sercu. Moja Slovenia i malutkie miasteczko Piran (wł. Pirano). I kawa na Tartinijev trgu, która nie ma sobie równej. Tam czas płynął zupełnie inaczej…

Byliśmy tam rok temu i ten urlop wspominam niesamowicie ciepło. Czułam się tam lepiej niż dobrze. Rozpierało mnie niesamowite szczęście i każdy dzień był wypełniony po brzegi takim dobrym uczuciem, które do dziś trzymam w dłoni.

W życiu bywają takie chwile, które budują w nas jakąś prawdę o nas samych. Czułam się tam taka radosna i zrozumiałam, czego mi tak naprawdę trzeba… Muszę tam wrócić.

Podobne wpisy:

Tagi: , ,

„Miałem wtedy 13 lat. Pierwszy raz zobaczyłem ją pewnego wiosennego dnia 1941 roku. Pamiętam to dobrze, bo tego popołudnia, gdy Mussolini wypowiedział wojnę Francji i Wielkiej Brytanii dostałem rower”.

(Renato Amoroso)

* * * *

Rozświetlone słońcem, jakby nieco wyblakłe miasteczko. Kobiety w czerni, senne uliczki i bezgraniczna moja miłość do kina. Ten niezwykle symboliczny film pamiętam, tak dobrze. Subtelny scenariusz i bardzo wzruszająca historia. Światło, kolory, obrazy w każdej chwili potrafię przywołać. Do tego jeszcze muzyka Ennio Morricone, którą mam w głowie.
I chociaż, to nie Castelcuto na słonecznym wybrzeżu Sycylii, to nie ma to dla mnie większego znaczenia, bo Malena żyję w moim sercu od lat i widzę ją bardzo często.
I tu jej szukałam. Niczym nasz filmowy bohater Renato. Zachodziłam w nieznane zaułki. Odnajdywałam zapomniane place. Czekam na sjestę, opustoszały rynek i zamknięte okiennice starych domów. Na pudrowo – różowe światło.

Znalazłam… Uliczki, podwórka i skaliste wybrzeże. Sznury prania, stary zakład fryzjerski, porzucony rower. I ta fontanna z 1949 zaprowadziła mnie dalej… Na starym podwórku rozwieszone baloniki. Jakby witały chłopców, którzy powrócili z wojny.
Tak dzień za dniem odkrywałam kawałki filmu, które postanowiłam Wam pokazać. Bo moja moc wyobraźni i siła pamięci bywa czasem zaskakująca.

Spędziłam tak kilka dni szukając Maleny.

Wszystkie zdjęcia zostały zrobione na półwyspie Istria. W niewielkiej, północnej części należącej do Słowenii.

Podobne wpisy:

Tagi: , , , ,

« Starsze wpisy