ranking

Przeglądasz wpisy otagowane jako ranking.

„Cafe Kredens” – to urocza kawiarnia z bardzo adekwatną nazwą.
Nie ma tu marmurowych stolików, nowoczesnej geometrycznej zastawy czy barokowego przepychu. Są za to drewniane kredensy ręcznie malowane, które po brzegi zapełnione są słoikami, puszkami i filiżankami bez pary, wygodne tonetowskie krzesła z poduchami i malutkie stoliczki. Wnętrze jest wyjątkowo przyjazne i ciepłe. Co prawda nie jest wielkie, ale to również potęguje klimat. Na ścianie widnieją zdjęcia znanych osobistości, które robią spore wrażenie na odwiedzających. Niektóre z dedykacją i miłymi słowami dla kawiarni oraz całej załogi.

To, co fascynuje najbardziej i stanowi o wyjątkowości tego miejsca, to właśnie ten wystrój, który ma bardzo domowy klimat. Tutaj czas nie pogania lecz pozwala odpocząć, zatrzymać się na chwilę, aby cieszyć się chwilą, która może trwać dłużej. Dobrze wiecie, że przy dobrej kawie lub japońskiej herbacie czas potrafi się jakby zatrzymać, ale otoczenie jest niezwykle ważne. Panuje tu przyjazna i gościnna atmosfera. Według mnie to najbardziej klimatyczna kawiarenka w Świnoujściu. Spodziewajcie się tu przepysznych tortów, które robione są na miejscu, dużych ilości bitej śmietany, wspaniałej szarlotki oraz ogromnych deserów lodowych. To wszystko dla złaknionych słodkiego szaleństwa. Zresztą zobaczcie sobie zdjęcia, te torty mówią same za siebie.

Wierzę, że z czasem kawiarnia pójdzie o spory krok dalej i rozszerzy swoje menu o przynajmniej jedno ciasto bezglutenowe i organiczne, bo trzeba stać frontem do klienta, aby ten „inny” nie poczuł się gorszy i bez wyboru. Kawę zaś mogę Wam, Czytelniczki miłe (nie zapominając o Was, Czytelnicy – „Rodzynki”), polecić śmiało, gdyż kawa jest tu naprawdę bardzo dobra i podawana na wiele sposobów. Do tego spokojnie sącząca się muzyczka, miła obsługa i naprawdę bardzo przyjazna atmosfera. Ale nie zawsze jest tu tak sielsko i spokojnie, gdyż „Cafe Kredens” od trzech lat jest Festiwalową Kawiarnią Karuzeli Cooltury. Wtedy robi się tu naprawdę gwarno i tłoczno, a i znanych twarzy nie brakuje. Warto tu wstąpić pod wieczór na dobrą lampkę wina, aby spotkać znanych aktorów, celebrytów lub innych bardzo ciekawych ludzi. Kulturalne życie w lipcu kwitnie na całego!

Widać, że kawiarnia ma stałą wierną klientelę (nie tylko turystów), wpadającą tu na pogawędkę przy dobrej kawie i ulubionym kawałku ciasta. Załoga kawiarni przeszła w czerwcu profesjonalne szkolenie, aby podawać jeszcze lepszą kawę. Przez przypadek i my się załapaliśmy na to szkolenie, które było bardzo ciekawie prowadzone. Ważna była praktyka, nie suche informacje. Od tamtej pory kawa w naszym domu jest jeszcze lepsza, ale o tym napiszę Wam przy stosownej chwili mój domowy barista ;-)

Nie będę tu wymieniać wszystkiego, aby zostawić Wam trochę niespodzianek. W każdym bądź razie, gdy tylko będziecie w Świnoujściu, to musicie to miejsce koniecznie odwiedzić. A póki nie możecie, to odsyłam Was do bardzo klimatycznej strony internetowej – www.cafekredens.pl, która właśnie ruszyła. Krótko mówiąc jest to nasz projekt, wraz ze wszystkimi zdjęciami. Strona jest jeszcze bardzo młoda, ale zapewniam Was, że galeria będzie naprawdę bardzo duża. Wszystko z czasem…

„Cafe Kredens”

ul. Uzdrowiskowa 12/1.0.4 (Baltic Park, Nowa Promenada)
72-600 Świnoujście

****

Więcej naszych zdjęć znajdziecie również na stronie www.cafekredens.pl

Podobne wpisy:

Tagi: , ,

Dokładnie 29 lutego, w ten dodatkowy dzień, który przypada w roku przestępnym, wybraliśmy się do Krakowa. Powodów do wyjazdu było dużo i spraw do załatwienia od groma, ale tak naprawdę jeden był zasadniczy; „Konfederacka 4″ – nazwa i adres w jednym. Nowa kawiarnia i winebar, która zachwyca od wejścia. Idealne miejsce dla ceniących sobie niestandardowe rozwiązania oraz lubujących się w oryginalności i prostocie. Wnętrze jest takie, jakie być powinno, czyli minimalistyczne, ale nie zimne. Przestronne dwie sale. Pierwsza bardziej ciemna, druga zaś biała z ogromnym loftowym oknem. Ilość dziennego świtała bije po oczach i cieszy. Rozświetla moje ciemne strony Krakowa. No i gwóźdź programu! W kącie sali stoi olbrzymi, biały piec chlebowy. Pozostałość po dawnej piekarni. I tu jestem załatwiona na całego. Moja gotycka wyobraźnia poleciała wysoko i następną sesję moich domowych chlebków zrobię właśnie tu! A chleby w podzięce dostaną właściciele lokalu. Bo trzeba się dzielić dobrymi smakami i przywitać po polsku zacnych właścicieli. Zresztą tu muszę dodać, że od samego wejścia poznajemy właściciela lokalu, który okazał się prawie naszym sąsiadem. I tak na stojąco, w znakomitych humorach rozgadaliśmy się na całego. Rozmowa była niezwykle sympatyczna, owocna i pełna radości. Jakbyśmy się znali od lat…

Ale jeszcze chwilkę zostańmy przy wnętrzu, które urzeka wystrojem, gdyż to moja broszka. Jeszcze muszę nadmienić, że w białej sali stoi duża koza, która bucha ciepłem. Widok drewna pociętego i porąbanego na szczapy wygląda domowo. Na szczególną uwagę zasługuje jeszcze przepiękna stara podłoga, antresola oraz ściany z cegły. Specjalnie nie fotografuję najlepszych smaczków, gdyż musimy tu szybko wrócić.

Całość przypomina mi bardzo loftowe lokale w berlinie zachodnim. Wnętrze jest jakby bez dekoracji, ale tu klimat robi każda ściana, światło i autentyczne pozostałości z przeszłości. Oaza dla spragnionych spokoju, ciepła, światła i dobrej kawy. No właśnie, pora przejść do małej czarnej. Nie dostaniecie tu Segafredo, Alfredo lub Lavazzy. Jest dobry i rzadko spotykany Hausbrandt z Triestu. A my Hausbrandta lubimy, bo go nawet w domu pijemy!

Moja rada, przychodzić tu na dobrą kawę, na niedzielne śniadanka, a wieczorami na lampkę dobrego wina z małych, rodzinnych winiarni, często ekologicznych i biodynamicznych (choć niekoniecznie z certyfikatem)  – mówi Bogdan Fałowski: skromny, wielki pasjonat wina z uśmiechem na twarzy.

Trzymamy za Was kciuki i będziemy do Was zaglądać. Przyjedziemy na rowerach i zostaniemy na dłużej ;-)

„KONFEDERACKA 4″

kawiarnia – winebar

Adres: ul. Konfederacka 4

(Dębniki), Kraków

******

I jeszcze do poczytania: Konfederacka 4. Wiwat Dębniki! Wielkie żarcie Nowickiego

Ten artykuł poniekąd spowodował, że tak szybko odwiedziliśmy to miejsce.

Podobne wpisy:

Tagi: , , ,

Na rozgrzewkę po tygodniowej przerwie zapraszam na aromatyczną kawę. Nie pamiętam dokładnie, kiedy to było… Jakiś czwartek, jakiś wtorek. Końcówka zeszłego miesiąca. Słoneczne i ciepłe dni tej jesieni.

Od czasu, gdy mieszkamy na wsi zupełnie inaczej traktujemy wyjazdy do miasta. Oprócz tuzina spraw, które trzeba załatwić, obowiązkowo musi być przerwa na kawę. Często każde z nas biega w swoją stronę. Koło południa pada nieśmiertelne hasło.

- Przerwa na espresso – zarządził Sebastian, smakosz małej czarnej ;-)
- No to przerwa!

I tak spotykamy się na kawie, aby omówić dalszy plan dnia, rozwiązać jakiś problem lub po prostu pobyć w wielkim mieście.

Lubimy ten kawiarniany gwar. Ludzie wchodzą, piją kawę, rozmawiają, przeglądają poranna prasę. Stukot filiżanek, wycie ciśnieniowego ekspresu i wszechobecny zapach kawy. Zupełnie inne zaś są chwile, gdy kawiarnie nagle pustoszeją. Nie ma prawie nikogo, panuje cisza… To też ma swój urok.

Nasze przerwy w kawiarniach są czymś na co zawsze czekamy. To takie małe przyjemności z aromatyczną kawą. Można wyciągnąć książkę z torby i przeczytać dwa rozdziały lub pstrykać fotki. Fajnie jest też spotkać znajome twarze lub pogadać z barmanem. Dobra i przyjazna kawiarnia daje poczucie bezpieczeństwa i stabilności. Jest, gdzie wracać na małą czarną.

- 1 -

Cafe Bar „Szara”

Rynek Glówny 6 – Kraków

Espresso – 4,50pln

W skali od 1 do 10 – otrzymało 7. Duży plus za niską cenę i gorącą filiżankę.

****

- 2 -

Cafe „Dym”

ul. św. Tomasza 13 – Kraków

Espresso – 5,00pln

W skali od 1 do 10 – otrzymało 6. Duży plus za najlepszy ogródek w mieście, stałych bywalców i sympatycznych barmanów.

A jakie miejsce otrzymało pełne i mocne 10 punktów?! O tym opowiem Wam już wkrótce!


Podobne wpisy:

Tagi: , , ,