Piran

Przeglądasz wpisy otagowane jako Piran.

Moi Drodzy!

Jestem chwilkę na internecie i dziś pokażę Wam jaki cudowny prezent dostałam od Agnieszki. Specjalnie nie publikowałam tego wpisu wcześniej, gdyż chciałam to zrobić dokładnie będąc tu, w Piranie. Siedzimy w tej chwili na kawce, prawie pod tym żółtym parasolem, który widzicie na plakacie :-)

Foto: Edith Buyukdoganay

Pogodę mamy znakomitą, czasem tylko trochę się chmurzy, ale nawet pod wieczór jest 22 stopnie. Teraz już zwiedzamy pobliskie miejscowości i kraje ościenne: Włochy i Chorwację, ale wszystkie podróże są bardzo niespieszne, aby w ostatnim tygodniu maksymalnie odpocząć. Robimy dużo zdjęć, piszemy teksty, szukamy interesujących miejsc, aby Wam wszystko pokazać.

A teraz już pora na piękny film, wspaniale zmontowany i harmonijny. Tym razem nie naszego autorstwa. Oni to wszystko tak cudownie, w wielkiej tajemnicy zaplanowali, aby zrobić nam niesamowitą niespodziankę. Dziękujemy Wam z całego serca ♥

To, że teraz tu jesteśmy to też trochę Wasza zasługa. Pomogliście nam podjąć szybką decyzję :-)

Kolejny czas odnaleziony. W Piranie!

Podobne wpisy:

Tagi: , ,

Dokładnie rok temu byliśmy na wakacjach w Piranie – SLO. Pierwszy wpis z tego przecudownego miejsca znajdziecie tu. To były jedne z najlepszych moich wakacji. Zresztą Słowenię umiłowałam sobie bardzo. To mały kraj, który zachwyca cudownymi widokami zwłaszcza w pasie nadmorskim. To tu na Istrii szukałam filmowej Maleny. Pamiętacie ten wpis? Zrobiłam tam naprawdę sporo zdjęć. Tylko małą cześć pokazałam na blogu. Tak to bywa, gdy na urlop wyjeżdża się trochę po sezonie. Kiedy wróciliśmy był już październik. Panował chłód i nastawały coraz to ciemniejsze dni. Może dlatego wpisów było tak mało. Nie pasowały do aury, czy też chowałam te chwile, gdzieś na samym serca dnie?

Na dziś przygotowałam dla Was parę zdjęć z oblanego złotym słońcem Piranu. Pamiętam dokładnie wszystkie zachody słońca, które było mi dane tam ujrzeć. Były niesamowite. Od barokowego złota przechodziły we wszystkie odcienie ciepłej moreli.

Już dziś wiemy, że w tym roku tam nie wrócimy. Pomimo planów Piran musi zaczekać, ale na 70% uda nam się w połowie następnego tygodnia wyskoczyć na ostatnią już turę naszego urlopu. Może za rok powrócimy do małego miasteczka z pięknym portem, by ponownie odwiedzić zaułki i miejsca, które ciągle wspominamy. A teraz dopinamy wszystkie sprawy na ostatnie guziki i planujemy mały wyjazd. Jeszcze na naszych letników czekamy i innym małe wakacje umożliwiamy. Głowa pęka od nadmiaru obowiązków, ale grunt, że jest plan! O tym opowiem Wam już w następnym wpisie. Mam nadzieję, że opowiem… Trzymajcie kciuki!

Słonecznego i ciepłego weekendu Wam życzę!

Podobne wpisy:

Tagi: ,

Pomysły są najmilsze, bo nigdy nie rozczarowują, a realizacja to już zupełnie co innego.

Lato gdzieś się skryło i od paru dni mamy typowo jesienną pogodę. Lipiec jakoś nie obfituje w słonce i ciepłe dni. Od samego rana jest szaro i buro. Za dużo deszczu… Zdecydowanie za dużo. Jakoś nie robię ostatnio zdjęć. Brak światła dokucza…

Nasi letnicy przyjeżdżają i wyjeżdżają… Poznajemy się, rozmawiamy i mam nadzieję, że czują się u nas dobrze. Najbardziej lubię przygotowywać moim Gościom śniadania, bo wiem, że dostają najlepsze z możliwych produkty. Zresztą sama uwielbiam dobrze zacząć dzień i zjeść coś dobrego. Przy okazji dziękuję Marcie za miły wpis na swoim blogu.

Coraz większym staje się meteopatą i naprawdę cierpię, gdy ciepłych dni brak… Liczyłam, że lipiec będzie cieplejszy. Teraz liczę, że sierpień może taki będzie.

Część z nas ma już zaplanowane urlopy, inni jeszcze się wahają, czekają, szukają…  Ja nie szukam, ale nie wiem, czy uda mi się tam pojechać. Na ogół nie wracam w te same zakątki, ale to miejsce jest wyjątkiem. Maleńki kraj o wielkim sercu. Moja Slovenia i malutkie miasteczko Piran (wł. Pirano). I kawa na Tartinijev trgu, która nie ma sobie równej. Tam czas płynął zupełnie inaczej…

Byliśmy tam rok temu i ten urlop wspominam niesamowicie ciepło. Czułam się tam lepiej niż dobrze. Rozpierało mnie niesamowite szczęście i każdy dzień był wypełniony po brzegi takim dobrym uczuciem, które do dziś trzymam w dłoni.

W życiu bywają takie chwile, które budują w nas jakąś prawdę o nas samych. Czułam się tam taka radosna i zrozumiałam, czego mi tak naprawdę trzeba… Muszę tam wrócić.

Podobne wpisy:

Tagi: , ,

« Starsze wpisy