Paryż

Przeglądasz wpisy otagowane jako Paryż.

„Bycie Paryżaninem, nie polega na tym, aby urodzić się w Paryżu, lecz odrodzić się w nim”
Sacha Guitry

Dawno nie było o Paryżu, prawda? Ale ostatnio po pewnym komentarzu, który dostałam od mojej Czytelniczki Oli, ruszyły we mnie wszystkie lekko uśpione wspomnienia.

„(…) Mimi – wróciłam z Paryża z mieszkania, w którym na kuchennej półeczce stała jeszcze zapewne Twoja kawa :) Pogoda była piękna, położenie mieszkania fantastyczne, jedna lampka wina za Twoje zdrówko :)”


Rozmarzyłam się na całego. I tak moje myśli natychmiast poleciały w kierunku Paryża, do małego mieszkanka przy Rue des Trois Frères, o którym pisałam jakiś czas temu w poście „Przyloty i odloty”.

A na dziś przygotowałam dla Was zdjęcia z przedostatniego pobytu w Paryżu. To było dokładnie rok temu… Jesień w Paryżu jest taka piękna.

Listopadowy Paryż zachwycił mnie elegancko ubranymi kobietami i feerią jesiennych barw. Kobiety w nienagannie skrojonych płaszczach, a mężczyźni w wełnianych marynarkach i grubych szalikach. Tą elegancję trzeba mieć chyba w genach.

Liście fruwały po wielkich bulwarach i spadały na chodnik z szelestem. Zapach suchych liści mieszał się z zapachem Paryża, który potrafię przypomnieć sobie w każdym momencie. To zapach bagietki, maślanych croissantów, dużego miasta i perfum. Wystarczy, że zamknę oczy… Paryż nie przestanie mnie nigdy zachwycać. Do tego miasta wracam i wracać będę. Uwielbiają go artyści i zwykli śmiertelnicy. Paryż ma nieodparty urok. Dla mnie niezmienny… A znamy się od ponad dwudziestu lat…

Podobne wpisy:

Tagi: , ,

Ostatnio zobaczyłam w tv reklamę Miss Dior Cherie, która doszła do nas z dużym opóźnieniem i w wersji skróconej. Pomyślałam sobie, że czas Wam pokazać moje zdjęcia, które są pod wypływem tego cudownego clipu. Będąc w Paryżu mogliśmy śledzić tą reklamę na każdym kroku. Były nawet specjalne projekcje w witrynach perfumerii i innych butków. Paryż całkowicie zwariował na punkcie spotu reklamowego Miss Dior Cherie, który został wyreżyserowany przez samą Sofie Coppola. Zanim obejrzycie moje zdjęcia zobaczcie sobie oryginalny backstage do tej reklamy.

Piękna Natalie Portman, cudowny Paryż, wspaniałe ujęcia, świetliste kolory, eleganckie wnętrza i genialny sprzęt fotograficzny w rękach ekipy, która kręciła tą reklamę. Wszystko, co lubię!

Z dedykacją dla wszystkich romantycznych kobiet i szarmanckich mężczyzn!

Wasza Mimi

Podobne wpisy:

Tagi: , , ,

Zobaczyłam samolot na niebie i poleciałam… Tuż koło 11:00 wysoko nad moim domem widzę samolot linii easyJet – Kraków – Paryż. Nie wiele mi trzeba, żeby odlecieć na Rue des Trois Frères. Do najmniejszego pokoju na świecie. We Francji mówi się o takim boîte  chaussures, czyli pudełko na buty :-) Na tej samej ulicy znajduje się słynny warzywniak La Maison Collignon – Trois Frères 56. To tu słynna Amélie Poulain poznaje Luciena. Pisałam o tym w wpisie „Ścieżkami Amélie Poulain”.
Mieszkanie było naprawdę małe, ale z klimatem. Widać było, że właściciel mieszkania kiedyś tu mieszkał. Pozostało dużo książek, pamiątki z podróży, komputer, płyty. Mieszkanie miało raptem 20 metrów.

Kuchnia była mikroskopijna. Długa na około 2 metry i szeroka na 70 cm. Aby druga osoba mogła przejść trzeba było wyjść z kuchni do łazienki :-) W niczym mi to nie przeszkadzało. Gotowałam przez 10 dni obiady z ekologicznych produktów, które mogłam kupić na pobliskim targu lub w sieci sklepów „Naturalia”. Ekologiczne sery, warzywa prosto od rolnika, domowe wina po śmiesznie niskich cenach, wspaniałe jogurty, cytrusy z Maroka. Po pieczywo oraz croissanty z ekologicznej mąki trzeba było rano ustawić się w kolejce. Mogłam sobie kupić nawet chleb tostowy, którego nie jadłam całe wieki. Ach, te grzanki z konfiturą!

Francuzów do ekologicznych produktów nie trzeba namawiać. Zakupy na dzielnicowych targach są częścią codzienności większości paryżan. Każda dzielnica ma swój targ. Stragany uginają się od certyfikowanej żywności. Właściwie innej tam nie ma… Istny raj dla mnie!

Wysokie francuskie okna wychodzą na ulicę Rue des Trois Frères, która chyba nigdy nie śpi. Po obu stronach ulicy same kawiarnie, restauracje i naleśnikarnie. Lokale pod wieczór pękały w szwach. Ludzie potrafili na zewnątrz zjeść nawet trzydaniowy obiad z deserem przy stoliku wielkości płyty gramofonowej ;-) Jednak jakość jedzenia ma większe znaczenie niż wszelkie niewygody. Przez cały pobyt nie mogłam opanować godzin otwarcia tych lokali, które otwierały się codziennie o innej godzinie :-) W weekend zamykały się chyba nad ranem. Kiedy my szliśmy już spać padnięci po całym dniu, oni zaczynali zasiadać do aperitifu. Pamiętam tylko, że budził nas w nocy sąsiad, który wracał w nocy do domu z przyjaciółmi oraz głośne śpiewy radosnych francuzów, którzy pewnie już zjedli lapin au cidre lub moules. Do tego wypili przynajmniej butelkę wina i dwie butelki wody. Na deser deska serów – tu należy wspomnieć, że we Francji jest więcej gatunków sera niż dni w roku. A na drugi deser może gâteau au chocolat? W tym czasie ja śniłam o kolejnym śniadanku, które jedliśmy przy okrągłym stoliku patrząc, jak budzi się do życia miasto miłości i nasi sąsiedzi vis-à-vis.

Tęsknie za tym miejscem bardzo! Właśnie skończyłam czytać „Lunch w Paryżu” i skończyła się „Francuska odyseja Ricka Steina” na programie Kuchnia.tv. Uwielbiam jego psa Chulky, którego nie mógł zabrać na barkę, bo był już za stary. Wysyłał mu jednak pocztówki i wznosił toast za jego zdrowie. Wzruszające, prawda?

Oj, musimy zmontować kolejny film z naszej podróży, żeby jakoś żyć tymi obrazami i chwilami.

Gotuję klasyczne ratatouille :-)

Podobne wpisy:

Tagi: ,

« Starsze wpisy