Zima rozgościła się na całego, a wyż znad północnej Rosji daje się we znaki. Nastały rekordowe mrozy. Dzisiejszy poranek był chyba najbardziej mroźny tej zimy, ale ma być jeszcze zimniej. Na termometrze było minus 25 stopni. A nasi sąsiedzi odnotowali minus 28. Już nad ranem poczuliśmy, że temperatura chyba mocno spadła i przygasł kominek, który jest naszym jedynym źródłem ciepła. Rano w naszej pracowni jest około 7 stopni. Dokładnie wtedy, gdy musimy tam przebywać i pracować. Śmiejemy się, że w takich temperaturach to już nawet magazynierzy nie pracują, ale nawet nasze wolne żarty w takich temperaturach trochę przygasły ;-)
Z pawlacza wykładam wszystkie szetlandy i skarpety od górali. Menu również należało szybko zmienić na dania rozgrzewające. Przy takich temperaturach unikam ziemniaków, które wychładzają nasz organizm, chociaż ziemniaków mamy w domu najwięcej. Najlepsze są kasze oraz niezastąpione zupy: krupnik, kapuśniak i żurek. Nawet moje sikorki porzuciły karmik z ekologicznym słonecznikiem i pyszną słoninką, i przeniosły się bliżej drogi głównej. Tam jest cieplej o jakieś 4 stopnie. Wrócą, gdy trochę zelżeją mrozy. Jak na naszą dolinę, to mamy zupełnie mało śniegu, ale przy takich mrozach śnieg już nie sypie.
Wystawiliśmy też dla saren paśnik w lesie, tuż przy naszym płocie. Wypełniony obierkami, jabłkami i innymi smakołykami. Leśniczy mówił, że zwiedzą się szybko – wystarczy poczekać dwa, trzy dni. Pojedziemy jeszcze po siano dla zwierząt. Takie to mamy teraz atrakcje. Potok zamarzł, traktor przejechał i zima nastała sroga…
Wkrótce pokażę Wam nasz drugi film. Tym razem zdecydowanie bardziej mroźny, ale mam nadzieję, że nadal będzie ciepły i przyjemny w odbiorze. Te nasze chwile z kamerą jakoś mnie jeszcze motywują do działania. Bywa ciężko, to prawda, ale kto przeżyje w górach zimę, później ma już tylko lepiej.
Trzymajcie się ciepło moi Drodzy!
Wszystkie zdjęcia w klimacie starych pocztówek przedstawiają piękny Dwór w Jaszczurowej, zbudowany pod koniec XIX wieku.
Zdjęcia zrobiłam w wielkim mrozie. Myślałam, że mi aparat przestanie działać.
O tym szczególnym miejscu opowiem Wam w swoim czasie…


























































Mam na imię Monika, ale mówią na mnie Mimi. Jestem uzależniona od poszukiwania pięknych rzeczy z całego świata. Nałogowo oglądam magazyny wnętrzarskie oraz piękne blogi. Bywam też dj-em na imprezach domowych. Kocham podróże i prace w ogrodzie. Nigdy nie rozstaje się z aparatem fotograficznym :) Preferuję żywność ekologiczną i prawie wszystko, co francuskie :-)


















wysłany maj 17, 2012
wysłany maj 17, 2012
wysłany maj 17, 2012
wysłany maj 17, 2012
wysłany maj 17, 2012
wysłany maj 17, 2012