picture of the week {20}

Dobrego weekendu Wam życzę!

Pysznej kawki lub herbaty i chwili zapatrzenia.  A może macie jakieś dobre ciasto? Zapewne macie :-)

Posyłam Wam wesołego miśka z dużym uśmiechem :-))) I słońca! Mamy już kalendarzowe lato.

Dziękuję za ostatnie komentarze i Wasze serdeczne słowa. Razem raźniej!

Wycinki z gazet, nasiona oraz koszyki, które czekają na dzisiejsze zbiory sałaty i rukoli :-)

To już naprawdę ostatnie piwonie, które rozkwitły z najmniejszych pąków. Pachną niesamowicie!

I przecudownej urody garnuszek od Sylwii, która poszerza moją kolekcję emalii. Dziękuję Ci raz jeszcze :-)))

Ten uroczy garnczek będzie miał jeszcze tuziny zdjęć. Myślę, że z zsiadłym mlekiem do książki zawita.

PS W następnym wpisie zabieram Was na piknik. Bardzo letni i gorący :-) A po weekendzie wyprzedaż!

Podobne wpisy:

Tagi: ,

Komentarze (58)

  1. Ada’s avatar

    Piękny niedzwiadek :)

  2. Mimi’s avatar

    Agata -
    dziękuję, czytałam. Nie mam takiej maszyny, ale kombinuję z częstym mieszaniem, gdy lody się mrożą. Na śmietanie OSM są świetne. Dziękuję za smaczny komentarz i lecę obrabiać fotki do dzisiejszego wpisu. Uściski :*

    jaanna -
    jak robię chleby różniste i na oko. Głównie pszenno- żytnie na piwie, drożdżach, zakwasie. Gdy nie mam zakwasu to posiłkuję się suszonym. Piekę za jednym posiedzeniem 4 chleby. Lubię piec w garnku żeliwnym lub rzymskim. Ale moje ulubione chleby to są takie ręcznie układane i podwójnie wyrabiane. Ma to ogromne znaczenie. Pain de campagne bardzo często robię. I powiem Ci, że wychodzi mi genialny. Mało skromna w tym momencie jestem, ale czasem trzeba być dumnym z siebie, prawda?
    Dziś poszłam z „chemią” na pole, czyli z colą :-) Liczę, że to pomoże bo niczym już gorszym nie jestem w stanie pryskać. Mszyce pojawiły się tak nagle :-(
    Ale mamy pyszną sałatę Little Gem, zajadamy się :-))) Rukola boska, orzechowy posmak jest rewelacyjny. Dziękujemy!!! Zawsze Cię wspominamy, gdy jemy rukolę :-)
    Duże zielone :***

    Sielskie Klimaty-
    Witaj! Dziękuję bardzo za odwiedziny. Mam nadzieję, że u Ciebie wszystko po staremu.
    Chlebki na piwie bardzo często robię. Piwo świetnie spulchnia chleb i bułki. Tym bardziej takie domowe, prawdziwe. Działa trochę jak zakwas, prawda?
    A cydr nasz się robi :-) Lubię i jedno i drugie, ale cydr też chyba bardziej. Szczególnie taki gruszkowo – jabłkowy. To taki codzienny szampan ;-)
    Dziękuję raz jeszcze za odwiedziny i posyłam Ci dużo uścisków. Pa!

    Petit Pastel -
    dziękuję! W nocy bardzo padało i miałam trochę stracha, gdyż okropnie wiało. Dziś pod wieczór przejaśniło się. To dobrze! Chyba będzie jutro ładnie. Pozdrawiam ciepło!

    Ada -
    :-)))
    Pozdrawiam serdecznie!

  3. amelia’s avatar

    M co z ta colą? pytam bo w tym roku mszyce są odporne na uroki pokrzywy.Żrą cholery drzewka owocowe,moją paprykę i nawet bakłażany. poddałam się troszku ,a nie chcę pestycydami wkraczać..
    pozdrawiam a.

  4. Asia’s avatar

    Cześć dopiero niedawno wpadłam na Twojego bloga, ale czuję, że zadomowię się tu na dłużej :)
    Masz wielkie wyczucie smaku i z przyjemnością mi się go czyta!
    Pozdrawiam! :)

  5. jaanna’s avatar

    Bardzo dziękuję za ;)wyznania PIęknej Piekareczki;) i zaspokojenie mej ciekawości:),napewno Twoje chlebki są pyszne ,a de campagne pewnie boski!
    Cieszą mnie wasze” sałatokosy”:)Zieloni górą!…a być kojarzonym z rukolą….sama radość:))))))))

    myślę,że szkodliwością coli można się nie martwić,używa się jej na ekologicznych plantacjach herbaty w Indiach.
    Dziś na targu od Starszej Pani dowiedziałm się,że na mszyce działa ocet i denaturat na litr wody pół szklanki.Wypróbuję,choć przeraża mnie zapach…

    Wielka Zielona:-***

  6. Sielskie Klimaty’s avatar

    Mimi – cydr gruszkowo-jabłkowy!!!??? To brzmi bajecznie!!!
    A czy Waszą produkcję cydrowo-piwną wykonywaliście już w miesiącach letnich? My póki co staramy się to robić na przełomie luty-marzec z obawy przed późniejszymi temperaturami. Gdzieś doczytaliśmy się, że w miesiącach letnich uporczywe meszki mogą popsuć całą robotę, gdyż negatywnie wpływają na proces fermentacji… Ale przyznam, że ten cydr jest tak pyszny – jak to określiły moje koleżanki podczas jednej z babskich imprez „taka oranżadka” – i faktycznie znika ze spiżarki w mgnieniu oka:-), że boję się że zapasy znikną szybciej niż przypuszczam…:-)

  7. Mimi’s avatar

    amelia -
    moja gnojówka z pokrzywy też nie dała rady, ale ładnie odżywiła inne warzywa.
    Cola na mszyce działa świetnie!
    Jaanna – nas uratowała po raz kolejny!
    Psikamy bez rozcieńczenia. Na rabarbarze widać znaczną poprawę. Polecam Ci!

    Asia -
    Witaj!
    Bardzo mi miło, że trafiłaś do mnie i zostałaś na dłużej. Rozgość się, proszę.
    Dziękuję za pierwszy komentarz i mam nadzieję, do następnego!

    jaanna -
    O tak! Jesteś naszym rukolowym wspomnieniem :-)
    Pomidory mają się lepiej po opryskach z coli. Było już dość słabo, ale chyba się wzięły. Mam jeszcze inne krzaczki – ”Betalux”. Te mają już duże owoce, ale nie chcę zapeszać. Bardzo dziękujemy za patent z colą. Swoją drogą co to musi być za świństwo, że mszyce wykończyło? :-)
    Duże, ogromne i pełne podziękowań :***

    Sielskie Klimaty -
    cydr i piwo robimy, co 2 miesiące. Bardzo dużo nam tego schodzi ;-) Póki nie ma spadów i owoców, to posiłkujemy się angielskimi naturalnymi zestawami typu: Brewing Kit. Trzeba sobie radzić przez cały rok.
    Z jednego dymionu wychodzi ok. 50 butelek. Trzeba tylko zakupić sobie kapslownicę.
    Trzymamy w piwnicy. Im dłużej, tym lepiej. Specjalnie niektóre butelki dajemy sobie na leżakowanie.
    Pozdrawiam ciepło!

  8. Sielskie Klimaty’s avatar

    Hejka Mimi, z „brewkitów” też korzystamy:-) Gorzej tylko z tą piwniczką – teraz korzystamy z dość chłodnego pomieszczenia ale za to przy stodole mamy w planie piwniczkę:-)
    A tak z innej beczki – świetne te nowe lustra Zorkiego!

· 1 · 2

Komentarze wyłączone.