Tuż przy domu, bardzo blisko, mamy własne lodowisko, które dostaliśmy od samej Matki Natury. Taki gratis :-) To chyba za zeszłoroczne poczynania, które skończyły się totalną katastrofą. Kto nie pamięta, niech poczyta sobie wpis „Lodowa porażka na koniec roku”. Naprawdę warto przeczytać! Do dnia dzisiejszego, to wspominamy. Nigdy nie zapomnę ile trudu sobie zadaliśmy, aby móc się ślizgać pod domem. To był bardzo szalony pomysł. Bardzo! Na szczęście jeszcze takie miewamy ;-)
Nasze naturalne lodowisko mogliśmy sobie wybierać na całej długości rzeczki. Tylko dla siebie, luksus do potęgi! Bez tłoku, przepychanek i biletów ;-) Padło na zaciszne miejsce, które było najbardziej płaskie, równe i odsłonięte od wiatru. Nie wystawały tam też kamienie oraz tafla lodu była twarda, jak głaz. Nie dochodzi tu zbyt dużo słońca, więc lód jeszcze długo trzymać będzie.
Muszę przyznać, że ostatni raz w życiu jeździłam na łyżwach, gdy miałam 6 lat. Pierwsze chwile były pełne grozy, ale po paru minutach było już lepiej. Frajda była niesłychana! Oczywiście nie mogło zabraknąć herbatki z termosu i słodkich bułeczek. Dziś też byliśmy! Dla zdrowia, dla ruchu i dla śmiechu! Bo śmiechu jest co nie miara… No i mamy lekkie ocieplenie, czyli -15 w ciągu godzin południowych. W drodze powrotnej słońce chyliło się ku zachodowi i oświetlało zachodnie strony domów w naszej dolinie.
I tak sobie myślałam, że bardzo już bym chciała poczuć pierwsze powiewy przedwiośnia?
Podobne wpisy:
Tagi: zima 2012
-
Kochani uwielbiam Was…PASJAMI…
Powiem krótko: również mieszkam na wsi, ale Wy to dopiero jesteście tam „ustawieni” z każdej strony…, że pozazdrościć.. ech!!! u mnie jakoś nie jest tak urokliwie. Śniegu nie ma, zimno, lodowisko na boisku i takie tam…..Już ja Wam jeszcze pokaże… -
Mimi …. BAJKOWO tam u Was :)
-
W tym roku prawie sie odbyl w sasiedniej Holandii lyzwiarski wyscig 11 miast. Jego trasa wiedzie kanalami laczacymi jedenascie malowniczo polozonych miasteczek holenderskiej Fryzji. Niestety okazalo sie, ze lod jest jednak za cienki. A tak bylo zimno przez dwa tygodnie! W ciagu ostatnich stu lat udalo sie ten wyscig zorganizowac zaledwie kilkanascie razy.
Zajrzyj do tej galerii na flickrze :
http://www.flickr.com/photos/tresoar/6840249199/in/set-72157629199880131
U nas dzisiaj juz na szczescie odwilz ;)) Pozdrawiam serdecznie! -
skoro na kańkah sobie radzicie to i na lyżah dacie rady:)
trzymajcie się ciepło -
Mimi, dziękuję za trzymanie kciuków ;-) mam nadzieję, że już w tym roku uda się rozpocząć budowę naszego wymarzonego drewnianego domku. A przeprowadzka nastąpi z burego Bytomia więc różnica będzie ogromna. Pozdrawiam ciepło :-)
-
Mimi ratuj, co na przeziębienie, oprócz cebuli,czosnku, miodu soku z ostrężyn .
Wszystko przez moje biegi z psem na mrozie :-).
Z posterami nie musisz się spieszyć . -
Mimi,dziękuję Ci za WSZYSTKO….To mój pierwszy wpis u Ciebie(wogóle w necie),a goszczę na Twoim blogu od ponad roku.Dziękuję.Trzymasz mnie Swoim pisaniem przy życiu,wydobywasz z czarnej otchłani…
Dzisiaj nie mogłam milczeć:)Uwielbiam ślizgawki.Te w naturze i te w mieście(zdecydowanie te 1wsze):)))Mój kochany Tata robił dla mnie kiedyś dawno,dawno takie przy domu…o podobną walczyliście dzielnie w zeszłymroku:)))
Wasza tegoroczna jest cudowna:-D Bardzo jej ,,zazdraszczam” i w wyobrazni po niej śmigam w łyżwach ,w butach…
Dziękuję za wspomnienia,emocje,za ……za to,że jesteś i mogę u Ciebie gościc:)
Trzymajcie się ciepło,byle do wiosny.
Pozdrawiam:-*jaanna -
Aż muszę się „podłączyć” pod Jaannę, bo jak zawitałam pierwszy raz do Mimi to też emocję mną zaczęły „targać” i też to był mój pierwszy raz i pierwszy wpis na necie … ;) i nie mogłam się nadziwić że tak u Niej pięknie, tak mną zawładnęła Czarodziejka ;))) Mimi że już tu zozstanę ;)
… a taki jakiś dzisiaj dzień ciepły ;)
uściski Mimi ;* -
tak, oczywiście obserwowałam wasze zmagania, bardzo mi było przykro z powodu tej sytacji.Ja mieszkam w mieście na skarpie, więc nie ma tu takich zagrożeń,ale opodal jest Sandomierz, więc wiesz co tam sie działo…ale nie chcę mówić o smutkach,zwłaszcza dzisiaj..miejcie się dobrze w ten dzień i każdy inny. Bije z waszych blogów wielka miłość i przyjaźń, ogrzewam się w niej często, uczestniczę w Waszych dniach ,świętach i codzienności.Dziękuję za ten blog, na którym jesteście dla mnie modelowym związkiem-mądrym, z pasją,miłością i własnymi zainteresowaniami.Pozdrawiam serdecznie:):)
-
I ja podpisuje sie pod slowami jaanny.Nigdy nie zapomne chwili kiedy tu trafilam i calkowicie „przepadlam” w magii tego miejsca…W pamieci mam wpisy dedykowane,wpisy ktore przypominaja mi zycie w Polsce…Dzieki Tobie i Twoim obrazom kochana Mimi,wiele cudownych wspomnien powraca do mnie czesto :’* Dziekuje calym sercem!
-
BARDZO,BARDZO DZIĘKUJĘ!
-
Mimi, ja z pytaniem co do tej kaszy na przeziębienie – na pewno masz na myśli jęczmienną a nie jaglaną przypadkiem? Bo ja o jaglanej zawsze słyszałam, że ma właściwości zasadowe i to jaglankową kurację zawsze stosuję jak mnie coś dopada – ale jak jęczmienna też dobra to będę pamiętać na przyszłość :)
Buziaki posyłam!
PS. Opijam się banchą :) Dziękuję! -
Droga Mimi :)
Przepięknie uchwycona, wspaniała zabawa na łyżwach. Widzisz dbasz o naturę i ona odwdzięcza się Tobie również :)
Wyobraziłam sobie Waszą zabawę i to rześkie mroźne powietrze – samo zdrowie a jak człowiek po takiej dawce dotlenienia wspaniale się czuje.
No i oczywiście poległam na zdjęciu przedstawiającym mgiełkę w słońcu – ja to po prostu uwielbiam :)
‹ Poprzednie · 1 · 2
















Mam na imię Monika, ale mówią na mnie Mimi. Jestem uzależniona od poszukiwania pięknych rzeczy z całego świata. Nałogowo oglądam magazyny wnętrzarskie oraz piękne blogi. Bywam też dj-em na imprezach domowych. Kocham podróże i prace w ogrodzie. Nigdy nie rozstaje się z aparatem fotograficznym :) Preferuję żywność ekologiczną i prawie wszystko, co francuskie :-)


















Komentarze (75)
RSS dla komentarzy do tego wpisu
Trackback: http://bomimi.decostyl.pl/2012/02/12/ice-on-the-river/trackback/