Nic nowego…

W dosłownym tego słowa znaczeniu, ale wczoraj miałam taką nieśpieszną sobotę, kiedy nic nie trzeba. Nic wiele się nie dzieję, mróz nie zelżeje, ale już trochę przywykłam do tych temperatur. Zresztą czego nie można zmienić, trzeba polubić!

Na weekend zrobiłam sprawdzone ciasto. Nie szukam nowych przepisów, nie chce mi się tracić energii. Wolę zjeść coś sprawdzonego. Druga sprawa: spiżarnia pustoszeje i przepisy muszą być dostosowane do możliwości.

Robię crumble z szarej renety, które mam już perfekcyjnie dopracowane. Wychodzi mi jak szarlotka i ma zwartą formę, czyli ładnie się kroi. Nie muszę już podawać deseru w miseczkach, lecz na talerzu. Robię wykwintną kruszonkę z płatków owsianych, są takie pyszne i zdrowe. A na sam spód daję trochę pokruszonych, maślanych ciasteczek. Dużo jabłek i dużo kruszonki :-)

To bardzo szybkie i mało kaloryczne ciasto. Pyszne, pożywne i rozgrzewające. Nie oszczędzam na cynamonie, imbirze, prawdziwej wanilii i goździkach. Do tego koniecznie nierafinowany brązowy cukier z silnym posmakiem melasy.

W południe przy kawie robię szybkie fotki. Bez aranżacji, ustawień. Tak, jak jest na stole. Korzystam z pięknego, dziennego światła i gorącej kawy, której zapach roznosi się na pół domu.

W przerwie posprzątałam też swoją garderobę i poniżej zdjęć link do moich małych wyprzedaży. Może się komuś coś nadarzy ;-)

Zgrywamy też ujęcia filmowe z naszych krótkich spacerów. Montujemy drugi film. Nic nowego, zima trzyma!

Trzymajcie się ciepło!

Miłej, domowej niedzieli Wam życzę.

A tutaj podaje link do małych wyprzedaży. Nie chciałam umieszczać ciuchów na Allegro, gdyż nie każdy na konto. Jeżeli coś się Wam podoba i chcecie to kupić, to piszcie na: galeria@camomille.pl  W komentarzach lepiej nie, aby nie robić zamieszania.

http://www.flickr.com/photos/75986162@N04/

*****

I jeszcze moja ulubiona lampa; powstała przy sobocie, bo przyszły skręcane – retro kable.

Podobne wpisy:

Tagi:

Komentarze (97)

  1. Sielskie Klimaty’s avatar

    och jak ja lubię kruszonę!!!
    Narobiłaś mi smaka – może jutro…?:-)
    P.S. Mimi – przeczytałam „Tost…” i poprawiłam filmem – jak film się skończył, to czułam duży niedosyt…:-( Dobrze, że mimo niecierpliwości tą kolejność wybrałam… Ściski Magda

  2. Kasia’s avatar

    mmmm, czuję zapach świeżo zaparzonej kawy i wyciągniętego prosto z piekarnika crumble – choć to wczoraj było ;)
    piękne świetliste zdjęcia i już jest mi o wiele cieplej ;)

  3. Kamila’s avatar

    W takie mrozy czas zapomnieć o dietach (jedno z ostatnich przykazań mojego lekarza), więc weekend również słodko nam upłynął.
    W domu pachniało struclą makową i serową (ta zrobiona specjalnie dla Oli, która skrupulatnie wybiera rodzynki z każdego ciasta).
    A dziś barszcz grzybowy ,,pryka,, na gazie ;)

    Twoje zdjęcia (jak zawsze) oglądam z przyjemnością .

  4. Ania’s avatar

    Mimi, jak tak bez aranżacji wyglądają wasze desery i popołudniowe herbatki, to Twój facet powinien Cię nosić na rękach:) Ach….to crumble pachnie aż tutaj:) Ja na deser zostawiam sobie zawsze…. Twoje posty:) Na prawdę, czytam je na końcu, bo zawsze najlepsze zostawiam na finisz:)

  5. kasia’s avatar

    Taka kuchenka o ktorej wspominasz to moze byc marzenie,ale slyszalam,ze to mercedes wsrod kuchenek i bardzo droga w utrzymaniu,co nie znaczy,ze zycze Ci szybkiego zakupu,na pewno zima by byla przyjemniejsza z takim sprzetem,dobrego poczatku tygodnia,pozdr.

  6. Mimi’s avatar

    sonia -
    BRAWO! Wiedziałam, że Ci się uda :-) Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę.
    Ja z rodzynkami robię taki chlebek turecki. Do pain de lait nigdy nie dawałam, bo lubię gdy jest taki zwykły – tostowy. Ale spróbuj! Namocz wcześniej rodzynki i obtocz w mące. Myślę, że nie przeciąży to chleba.
    Dobrego, pysznego tygodnia!

    Gosia -
    o tym mowa:
    http://www.agaliving.com/home.aspx
    Marzy mi się Aga, ale stary model. Jedna już prawie do mnie jechała z UK, ale nie udało się :-( Przeżywałam to długo…
    Kocham stare kuchnie. Wczoraj w naszej westwalce robiliśmy warzywa pieczone (dynia, buraki, pasternak). Zresztą teraz wszystko gotujemy na piecu, bo przy okazji kuchnia się grzeje.
    Powodzenia życzę przy uruchamianiu Waszej kuchni!

    alizee -
    tak, tak! Więcej takich dni!
    Cieszę się, że moje crumble wchodzi na Twoje salony :-)
    Jabłka można zetrzeć na tarce, to prawda. Ale czasem mi się wtedy gorzej nakładała (kroiła). Wszystko zależy od jabłek.
    I dziękuję za ciepłe słowa! Dobrego tygodnia :-)

    **********
    odpowiedzi na komentarze cdn.

  7. Sielskie Klimaty’s avatar

    Mimi – dopiero teraz doczytałam komentarze Twoje i Gosi. Temat mnie żywo interesuje:-) W stodole (która to mam nadzieję w końcu powstanie) bardzo chciałam wybudować piec, w którym moglibyśmy kucharzyć do woli. Z pewnych względów jednak musimy odpuścić. AGA – za droga. Ale mąż mnie namawia na westwalkę. Nigdy nie miałam z nią do czynienia, mogłabyś podzielić się doświadczeniami…? Raczej byłoby to dodatkowe urządzenie poza zwyczajną gazówką, bo nie jestem przekonana, że za każdym razem chciałoby mi się ją odpalać:-)

  8. kasia’s avatar

    sielskie klimaty…tak sie wtrace na temat,moja znajoma wlasnie dostala z odzysku stara westwalke(stara jak swiat),jest bardzo zadowolona,daje duzo ciepla i picze super,sama sie dziwie,ze funkconuja one tyle lat,ciekawa jestem tylko czym wtedy dobre kucharki palily?pozdr.Kasia

  9. Gosia’s avatar

    Piękna! jest – nie dziwię się, że Ci się marzy – spełnienia tego marzenia w takim razie jak najszybciej :)
    Moja mama ma raczej coś takiego:
    http://www.kafelgardynska.pl/images/kk8.jpg
    tylko w kolorze żółto-brązowym :)

  10. scraperka’s avatar

    Dzień dobry Mimi:) Właśnie zajrzałam na flickr, bo wcześniej nie miałam czasu.. pewnie już część rzeczy poznikała, a szkoda.
    Może następnym razem się załapię :)
    a tymczasem zaraz piszę maila:)
    ściskam mocno:*

  11. Jola’s avatar

    A mnie się marzy taka forma na tartę, wiem że jest stara-wspominałaś kiedyś-a jaką ma średnicę?Cz na nią „wchodzi” jedna porcja ciasta Sophi, czy ją podwajasz? Pozdrawiam

  12. gioia’s avatar

    Mimi…Ty to potrafisz narobic smaku! :)) Popijam kawe ale nic slodkiego pod reka nie mam niestety :(( Szkoda,ze nie mozna najesc sie obrazem ;)) Mialabym tu u Ciebie prawdziwa uczte! :) Bardzo podoba mi sie ceramiczna koncowka w lampie,Zorki bardzo pozytywnie zaskakuje swoimi projektami! :) Mam nadzieje,ze u Was mrozy choc troche zelzaly,zycze Wam cieplejszych dni :* Pozdrawiam gorąco!

  13. Mimi’s avatar

    Sielskie Klimaty -
    tak, ja też tak miałam. Film jest bardzo okrojony i krótki. Książka to książka. Moja wyobraźnia zbudowałam mi zupełnie inny obraz rodziny Slaterów, ale i tak uważam, że warto było obejrzeć. A kruszonka jest rozkosznie pyszna :-)
    Uścisków moc :*

    Kasia -
    fajnie, że zdjęcia Cię ogrzały. Jakie to miłe!
    Dziękuję :*

    Kamila -
    pysznie u Ciebie było :-) Uwielbiam połączenie maku i sera! I barszcz też :-)
    Takie zimowe to dania. I cieszę się bardzo, że moje zdjęcia oglądasz z przyjemnością :-) Ja mogę tylko podziękować z największą wdzięcznością. Nawet się rymuje :-)

    Ania -
    fajnie, że zostawiasz na deser. Kurcze, jakie to miłe :-)
    A mój Zorki docenia. Oj, bardzo. I sam też tak lubi.
    Uściski i ciepłe pozdrowienia :*

    kasia -
    „AGA” – jeżeli już, to tylko sprowadzana z UK. Koniecznie używana, stary model. My cały sprzęt KitchenAid mamy używany (ekspres, młynek, mikser). Nie stać by mnie było na nowy, a tak mogę przynajmniej realizować swoje marzenia i lubię kupować rzeczy używane. Na zachodzie sprzęt jest zawsze bardzo dobrze opisany. Jeszcze się nie zawiodłam, ale zakup kuchni „AGA” to będzie dla nas największe wyzwanie. Może kiedyś…
    Na razie nam Westfalkę i też jest miło :-)

    Sielskie Klimaty -
    pisałam już powyżej, że „AGA” to tylko używana. To są kuchnie, których nie idzie zniszczyć. Masywna, porządna, żeliwna. Ale westfalki też są niczego sobie. Mam taką u siebie. Nie kupuj tylko tych współcześnie produkowanych, bo w tym się palić nie da. Szukaj starej po wsi :-) Gazową kuchnię też mam. U nas westwalka chodzi od jesieni do wiosny. Latem nie ma czasu. Ogród wtedy ważniejszy :-)
    Ale powiem Ci, że jedzenie z takiego pieca, to bajka! I bardzo Cię namawiam. Gotowanie na otwartym ogniu, to coś zupełnie innego. To powrót do korzeni. Zobaczysz w II części naszego filmu :-)

    kasia -
    no właśnie. Moja też jest stara i nie ma z nią problemów.
    Najlepiej palić: dąb, buk, sosna. I owocowe, gdyż wtedy pięknie pachnie :-)

    Gosia -
    O! dziękuję za link. Zaraz sobie zobaczę Wasze cudo :-)

    scraperka -
    następna wyprzedaż będzie bardziej okazała i już trochę bardziej wiosenna.
    Dam wcześniej znać. Nic tam nie wstawiam bez wcześniejszego posta :-)

    Jola -
    to jest forma współczesna z Bolesławca, ale wzoru już tego nie mają. Kupiłam ją bodajże dwa lata temu. Ma średnicę ok. 24 cm.
    Przepis idzie w całości i jabłka lekko ugniatam, gdy są już w foremce. Wtedy crumble da się kroić.

    gioia -
    mówisz? Cieszy mnie to :-)))
    Gosiu, ja dopiero dziś przeczytałam Twojego maila. Mam w skrzynce pocztowej straszliwe zaległości. Wybacz! Jak tam? Poradziłaś sobie? Może chcesz mi coś wysłać do konsultacji, to pisz śmiało. Dziś jestem jeszcze przy komputerze.
    U nas mrozy nadal bardzo duże. Temperatura się podniosła o parę stopni, ale nadal mamy w dzień po -16/18.
    Gorące uściski potrzebne!

  14. tabu’s avatar

    I takie soboty uwielbiam..oj tęsknie do takich ogromnie:) pozdrawiam cieplutko

  15. gioia’s avatar

    Wlasnie wyslalam maila. Dziekuje! :*
    A goracych usciskow caly worek posylam! :))))

  16. Ewamaison’s avatar

    jak zwykle klimat u Ciebie nieziemski i mój ulubiony, aż żal zamykać Twoją stronę, pozdrawiam, ewa

  17. Jola’s avatar

    Szkoda, może poszukam innego wzoru, a Twoj wzór to jagódki czy śliweczki?:)

  18. Sielskie Klimaty’s avatar

    dziękuję bardzo Mimi za radę – ta westwalka, na którą mnie mąż namawiał to właśnie ta współcześnie robiona więc tym bardziej jestem Ci wdzięczna za sugestie. Będziemy szukać po wsi:-) A co do gotowania to tak właśnie sobie wyobrażałam, że głównie byśmy jej używali w okresie „zimnym”:-) Ciepełko dla zmysłów i ciała. Latem mam nadzieję, że będzie wystarczająco dużo słońca no i ogród! Ach Mimi jak mi się marzy duży warzywnik – mam nadzieję, że podołam…
    No i czekam z niecierpliwością na film!!! Buziaki! Magda

  19. Mimi’s avatar

    Gosia -
    taki piec to marzenie!CUDO!!! Piękne, stare kafle. Klasyczna forma. Mój przy tym Waszym kaflowym, to taki biedny ;-(

    tabu -
    ja też, ja też! Oby więcej takich dni – życzę Ci z całego serca. Pa :*

    gioia -
    wczoraj odpisałam :-) Dziś będę sporadycznie przy komputerze. Jutro jadę do Krakowa.
    Buziaki!

    Ewamaison -
    ojej, cieszę się bardzo, że tak czujesz, myślisz.
    Rozgrzewający komentarz :-)))

    Jola -
    coś w stylu jagód, borówek ;-)

    Sielskie Klimaty -
    to dobrze, że napisałaś. Od wielu osób słyszałam, że w tych współcześnie produkowanych westwalkach palić się nie da. Jakoś ciągu brak i dusi się piec. To już nie ta robota. Szukajcie starych. Tu nie się co zepsuć ;-) Są ciągle na chodzie i można je dostać.
    I dużego, cudownego poletka z warzywami życzę. Dasz radę! Są chęci, jest nadzieja!

  20. Megulla’s avatar

    Twoje posty zawsze są takie ciepłe i pogodne :) Cudownie uspakajają i wprowadzają w lepszy nastrój nawet po nieco nerwowym weekendzie. Bardzo podoba mi się zdjęcie ze świecą i te z dwiema parami dżinsów i skarpetek :) Życzę Ci dużo ciepła!

  21. Ola_83’s avatar

    Tak sobie czytam Wasze komentarze odnośnie pieców, u mnie w domu przez długie lata stała westwalka, od kilku lat zastąpiona zwykłą kuchenką gazową, ale jak sobie przypominam swoje dzieciństwo,to od razu kojarzę jak Babcia robiła makaron, a ja resztki piekłam i zjadałam z cukrem:) to wcale nie było tak dawno:) teraz piec stoi w piwnicy, może kiedyś stanie w moim domu:)
    A moi znajomi kupili sobie ostatnio kuchnie firmy Falkon: http://www.kuchniefalcon.pl/aga,86.html cudeńko, ale cena kosmiczna:)
    pozdrawiam:)

  22. Jo’s avatar

    Hmm, szara reneta i plasterki ziemniaka smażone na węglowym piecu – smak dzieciństwa :).
    Też myślałam o szarlotce, ale poszłam w weekend na łatwiznę i zrobiłam blachę bajaderki, którą praktycznie sama pochłonęłam :).
    Podobają mi się Wasze bistrowe filiżaneczki i widzę ceramiczną formę jak rodem z naszych manufaktur, a ten bukiecik róż jak przetrwał w tym mrozie?

  23. scraperka’s avatar

    Ola_83 to AGA to właśnie piec o którym wspominam Mimi – jej marzenie:) Nie dołączałam się do rozmowy, ale nie mogę się skusić i tylko cicho podsłuchiwać :) Mi też marzy się taki piec. Może kiedyś, gdy wybudujemy domek… Mój Zbyszek pochodzi z bardzo małej miejscowości niedaleko Wałbrzycha i tam jego ciocie mają właśnie takie stare, duże, kaflowe piece w kuchni:) Nie dość, że nadają niesamowity klimat to jeszcze , gdy się przy nich stanie ciepło ogrania całe ciało:))) Pełnią rolę niesamowitego wręcz ogrzewania :)

  24. Gosia’s avatar

    a może zamiast kupować Agę uśmiechniesz się do jakiegoś zduna ;)
    chociaż Aga pięknie u Was by wyglądała – idealna para do ekspresu i młynka :)
    pozdrawiam ciepło :)

  25. Ola_83’s avatar

    Dziewczyny to może i ja kiedyś przytargam swoją z piwnicy:) pamiętam jakie ciepło dawała, choć pamiętam też wiecznie okopcone garnki:)
    Tak, to Aga, jest piękna:) oni całą kuchnie mają w nieziemską:) z tego co się orientuje zapłacili chyba 12 tyś za nią, ale chyba warto:)
    pozdrawiam!

  26. scraperka’s avatar

    takie cacko niestety jest sporo warte… ale myślę , że niejedna z nas tutaj, gdyby miała taką kasę i mogła sobie pozwolić to najzwyczajniej w świecie przywitałaby AGĘ z otwartymi rękami:)

  27. Mimi’s avatar

    Megulla -
    …a mnie cieszy, uspokaja i ogrzewa Twój komentarz. Dziękuję bardzo, bardzo!

    Ola_83 –
    (do dwóch komentarzy :-)
    …lepiej zabieraj ten piec w ciepłe miejsce! Takie piece to perełka. Mówię Ci!
    A Falkon jest też fajny, ale cena zaporowa! Nawet gdybym miała tyle kasy, to raczej bym nie wydała. Taka już jestem ;-) Ale oczywiście wszystko jest dla ludzi, więc fajnie, że takie cacka są na rynku.
    Używana AGA to znacznie mniejszy koszt. Uściski i ciepłe pozdrowienia!

    Jo -
    o tak! I jeszcze takie boże placki pieczone na płycie pieca ;-)
    A bajaderki są też pycha. Mniam!
    Róże uwielbiają zimno. Przyjechały z giełdy kwiatowej z warunków chłodniczych i nadal prawie tak mają ;-) Stoją już 2 tydzień. :-)

    scraperka -
    (do dwóch komentarzy :-)
    …uwielbiam nagrzewać się przy piecu. Ciepło wchodzi pod spodnie, koszulkę i w kapcie :-)
    Odnośnie jeszcze kuchni „AGA” – zresztą pisałam już powyżej. Ja bym kupiła tylko używaną. Nigdy nową! Za duży koszt, bez dwóch zdań! Ale to tylko moje odczucie. Wszystkie luksusy świata są dla ludzi! I bardzo dobrze :-)
    Uściski :*

    Gosia -
    robiłam wyceny u zdunów. Używana AGA z transportem do PL wyjdzie mnie sporo mniej. Jedna już kiedyś prawie jechała, ale zawróciła, bo miała złe podłączenia. Może kiedyś… Nie pali się ;-) Ja już do takich marzeń podchodzę bardzo spokojnie…

  28. scraperka’s avatar

    Mimi coś w tym jest:)
    używane przedmioty mają swoją duszę i to jest w nich takie niesamowite…
    ściskam:*

  29. Celina’s avatar

    Mimi- podam Ci stronę : kominki-czulak.pl.

  30. Sielskie Klimaty’s avatar

    Dzięki Mimi!
    A jeszcze z innej beczki – właśnie „wróciłam” z Twojej galerii. Szukam bojki (w ramach dekoracji do pokoju chłopaków) a pamiętałam, że Seba ma je „opanowane”:-) Bojkę już widziałam i jest dokładnie w takiej kolorystyce jaka już panuje w pokoju – brakuje jeszcze kilku detali:-) A czy Seba robił może kiedyś kotwice? Maksio zażyczył sobie, że na łóżku ma wisieć kotwica i już! Będę wdzięczna za odpowiedź:-) Magda

  31. Bree’s avatar

    Wlasnie wlozylam crumble do pieca :) Kiedys juz robilam kroszonke z platkow, przy tarcie ze sliwkami, zapomnialam jakie to pyszne :) dzieki!
    Fotka ze stopkami – milosc!!! pozdrawiam

  32. Mimi’s avatar

    scraperka -
    ja lubię używane przedmioty. Są tańsze i mają drugie, nowe życie :-)

    Celina -
    dziękuję! Zerknę sobie :-)))

    Sielskie Klimaty -
    kotwica, powiadasz. He, he! Pomysł fajny, ale trzeba mieć dobrą wyrzynarkę. Niestety nie mamy :-( Jedynie boje z malowaną kotwicą. Takie robimy!
    Boje, będą cały czas w sprzedaży. Jeżeli któraś Ci się podoba szczególnie, to pisz śmiało :-)

    Bree -
    to cieszę się bardzo, że przypomniałaś sobie ten smak :-)
    SUPER! Kruszonkowe pozdrowienia ;-)

  33. Sielskie Klimaty’s avatar

    Kurczaki, szkoda…:-( bo Wasze stylizacje mi bardzo odpowiadają i jestem przekonana, że wyszłaby super. Co do bojki, zerknę na spokojnie wieczorkiem i widziałam jeszcze poszewkę na poduchę, która byłaby „pasowna”:-) Ach no i lampy Zorkiego są rewelacyjne więc muszę tylko przyjrzeć się wymiarom…

  34. Bree’s avatar

    Wlasnie sie zajadam, pyszna! do kruszonki dodalam odrobine soli morskiej, fajnie podkresla „charakter” crumble :) milego wieczorku.

  35. justyna’s avatar

    Moniko,
    także uwielbiam leniwe soboty, szczególnie póżne poranki, gdzie pyszna cafe au lait, coć niecoś na ząb słodziutkiego i nowy wnętrzarski magazyn, czy Twój blog cieszą oczy i ugłaskują stres zebrany przez cały tydzień. Dziękuję Ci za Twój jasny, pełen światła styl.

    Pozdrawiam ciepło, Justyna.

  36. apetyczneW’s avatar

    piękny blog :) trafiłam tu zupełnie przypadkiem :) będę powracać :)

  37. Jagoda’s avatar

    Cudownie jak zawsze! Nieustannie mnie zachwycasz i inspirujesz

  38. Katarzyna’s avatar

    Jak zawsze zdjęcia patetyczne i finezyjne, a co najważniejsze z mojej bajki ;)
    Nie moge sie napatrzec na oparcie krzesła przez które widać poduszkę a własciwie napis, który wydaje się jakby był na krześle, świecznki przywodzi mi na myśl „Alchemię” :)

    P.S Świetny przybornik na pędzle i inne pierdółki, skąd taki wyczarowałas??

    Pozdrawiam ciepło :)

  39. scraperka’s avatar

    Mimi kochana a powiedz mi proszę, gdzie mogę dostać taki piękny obrus?
    marzy mi się coś takiego u mnie w kuchni :)

  40. Gosia’s avatar

    jak to się wszystko zmienia (i dobrze), jeszcze niedawno zawód ‘zdun’ był na ‘wymarciu’ (ze względu na brak pracy nie kształcono się w tym kierunku) a teraz proszę :)
    Mimi, dziękuję za pokierowanie do Liski, nie byłam tam nigdy – znalazłam wszystko czego szukałam :)

  41. zielone czółno’s avatar

    REWELACYJNA lampa!. Super!.
    Niestety nie miałam ani nieśpiesznej soboty, ani nawet niedzieli – 5 dni w trasie i sesja za sesją:) Ale za to wyszło wszystko super, no i poznałam tak pozytywnych i z dobra energią ludzi, że prawie że „latam” :):)

    Minus znalazł się jeden jedyny – straciłam głos. Dosłownie, chodzę i rzężę:):):):) i szepty teatralne ze mnie się wydobywają:)

    Monia – bardzo „apetyczne” i wyciszające zdjęcia, piękny relaksacyjny klimacik:) Prawie, że siegnęłam po filiżankę:), że nie wspomne o słodkościach.
    Idę zatem wziąc gorący prysznić, a na relaks zapodam sobie podwójna dawkę aspiryny:)

    Pozdrowienia ciepłe – i jeszcze raz: SUUUUUUPER lampa.
    Byłam na zorkowej stronie – pod wrażeniem jestem, świetne projekty i świetne realizacje. Bo rozumiem, że to Wasze pomysły sa na oświetlenie, prawda?

    ściski jeszcze raz.

  42. Sielskie Klimaty’s avatar

    Monia – puściłam i zamówienie i przelew. Dodałam też komentarz pod zamówieniem – daj znać gdyby nie był widoczny, bo nie chcę Ci tutaj zaśmiecać wątków:-)

  43. Ela’s avatar

    witaj Mimi-dziękuję za przepis na crumble,wczoraj zrobiłam ,pachniało pięknie i było smaczne:):)Cieszę sie ,że wspomniałaś o używanych przedmiotach, to moja pasja -kupowanie drobiazgów z drugiej ręki. Mój mąż nazywa to „ciarupy”, ale sam ma oko i sprzyja zbieractwu, choć czasem nieśmiało komentuje kolejnego rosenthala, villeroya…….lubię zmieniać filiżanki,kubki, patery ,talerze, lubię przynosić je do domu, myć i układac na półkach…to takie moje małe przyjemności. Twój blog darzę wyjątkowa atencją…właśnie ze względu na Twoje zrozumienie dla piękna używanych przedmiotów…dziękuję

  44. Mimi’s avatar

    Sielskie Klimaty -
    może kiedyś zainwestujemy w taką maszynę, ale póki co nie ma planów.
    Komentarz do zamówienia widziałam, odpisałam :-)))
    Uściski i pozdrowienia :*
    PS
    lampy u Zorkiego niektóre też są chwilowe, pojedyncze.

    Bree -
    a to prawda!

    justyna -
    dziękuję za ciepły komentarz. Dla mnie światło i ciepło, to moi przyjaciele :-)
    Nie żartuję! Cieszę się ogromnie, że tak to odbierasz, czujesz. Cudownie!

    apetyczneW -
    Witaj serdecznie! Cieszę się, że tu trafiłaś :-)
    Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Rozgość się u Mimi :-)
    Pozdrawiam po raz pierwszy :-)

    Jagoda -
    dziękuję :-) Oby zawsze tak było!

    Katarzyna -
    …a to prawda. Takie świeczniki to „Alchemia” lub „Singer”. Ja lubię, bo kojarzą mi się z czasem, kiedy nic nie było ;-)
    Miło mi, że moje fotki, to Twoja bajka :-)
    A przybornik kupiłam w lumpeksie, za 1 zł. Ale spokojnie można sobie taki uszyć. Kawałek płótna i dużo zaszewek – tuneli na pędzle, długopisy, przybory.
    Pozdrawiam ciepło i dziękuję za odwiedziny.

    scraperka -
    miałam takie u siebie. Może wrócą. Mam to na uwadze :-)

    Gosia -
    powiem Ci, że do niektórych zdunów się nie dopukasz. Mają tyle pracy. Ludzie wracają do korzeni. I dobrze!

    zielone czółno -
    ojej :-( To dbaj o siebie i swój cenny głos. Pewnie przez to zimno i zabieganie. Czasem człowiek za dużo na siebie bierze, prawda? Skąd ja to znam…
    Cieszę się, że lampy Ci przypadły do gustu. Oczywiście to Zorkiego broszka :-)
    Tworzy i szuka po całym świecie fajnych części do lamp. Niektóre nigdy się nie powtórzą. Lampa to lampa. Przyświeca dobrym pomysłom!
    Pozdrawiamy Was bardzo mocno z naszego ciągle bardzo zimnego lasu.
    Oby do wiosny! Dbaj o siebie!

    Sielskie Klimaty -
    będzie przelew na jutro. Po weekendzie Cię wysyłam :-)))
    Dam jeszcze znać. Pa :*

    Ela -
    miło mi i ciepło, gdy czytam takie słowa. Dziękuję Ci!
    Ja uwielbiam starocie, więc doskonale wiem o czym mówisz :-) Stare przedmioty zawsze mnie pociągały. Nie przejdę obojętnie obok eklektycznego krzesła bez nogi lub kolejnej filiżanki bez pary. Rzeczy są to niezwykłe. Często z własną historią, która jest ponad czasem.
    Życzę Ci cudownych kolekcji różnistych pozostałości z przeszłości. To wspaniałe hobby!
    Pa :*

  45. Konstancja’s avatar

    Mimi nie wyświetla mi się nowy post … a taka jestem ciekawa …

  46. Mimi’s avatar

    Konstancja -
    bo jeszcze go nie ma :-) Jak pisałam tytuł, to mi się wcisnął klawisz – opublikuj, ale szybko go odwiesiłam.

  47. Sielskie Klimaty’s avatar

    super, z wysyłką na spokojnie Mimi. Jutro wyjeżdżam i wracam dopiero w poniedziałek więc też będę uchwytna dopiero po weekendzie:-)

· 1 · 2

Komentarze wyłączone.