Nigel Slater, „Tost. Historia chłopięcego głodu”

„Gotowanie dla bliskiej osoby jest jak wyzwanie miłości. Nieważne, czy potrawa uda się lepiej czy gorzej”.

Nigel Slater

Kończę książkę, którą dozowałam sobie, gdy przeczytałam setną stronę. Wizja, że zostało mi niespełna dwieście kartek małego formatu, smuciła mnie bardzo. Trudno mi było się od niej oderwać.

„Tost. Historia chłopięcego głodu”, to porywająca opowieść o chłopięcym dojrzewaniu, które było szczególne. To zbiór fenomenalnych wspomnień, krótkich opowieści, które w niezwykle barwny sposób opisywały smaki i rozkosze podniebienia, młodego Nigela. Ta książka potrafi wzruszyć, rozczulić, a nawet rozbawić do łez. Bardzo przypadły mi do gustu dogłębne opisy poszczególnych dań domowej kuchni tj. pudding z chleba i masła, spaghetti bolognese, deser Angel Delight lub puree ziemniaczane. Książka napisana jest w bardzo błyskotliwym angielskim stylu, który bardzo pobudził moją wyobraźnie.

W 2011 r. na podstawie książki nakręcono film, który podbił serca brytyjskich widzów, a w Polsce został pokazany na festiwalu Kuchnia+ Food Film Fest. Dopiero parę dni temu udało mi się obejrzeć film, który zdecydowanie słabszy jest od książki i dość mocno okrojony. Ale role Ken Stott (ojciec) oraz Helena Bonham Carter (macocha) – wspaniałe! Mimo wszystko polecam ten film, ale dopiero po przeczytaniu książki. Niech Wasza wyobraźnia stworzy Wam własny obraz młodego Nigela, którego dzieciństwo wypełnione było zapachem ciągle przypalanych przez matkę tostów.

Gorąco polecam!

A już w następnym wpisie na cześć wspaniałej książki przepis na najlepszy chleb tostowy, który nie ma sobie równych.

- scena z filmu -

Podobne wpisy:

Tagi: ,

Komentarze (53)

  1. Mimi’s avatar

    Sylwia -
    hm… A cóż to za współpraca?
    Pozdrawiam serdecznie.

    partycja.g -
    no to masz fajny wieczór, może weekend?
    Dziękuję za odwiedziny. Pozdrawiam ciepło :-)

  2. scraperka’s avatar

    Mam książkę! Zamówiłam w dzień Twojego posta i dopiero do mnie dotarła:) najważniejsze, że już jest … że będę mogła się w niej zanurzyć i czytać, czytać, czytać:) może do rana?:) a może nie, aby trwała jak najdłużej:)
    a kryzys mi minął i znalazłam swój płaszczyk z przed 5 lat u rodziców w szafie:) jest cieplutki i tak mi się w nim dobrze spaceruje w te mrozy.
    pozdrowienia:*

  3. justyna’s avatar

    przeczytałam ją niedawno, długo leżała i czekała na swoją kolej. Jest cudowna. Ja również ją dozowałam. Mogłabym czytać i czytać. Jest po prostu urocza, ciepła. Do wracania w zimowe wieczory na kanapie!

· 1 · 2

Komentarze wyłączone.