Styczeń 2012

Przeglądasz archiwum miesięczne dla Styczeń 2012.

Chciałabym Was zabrać na mały zimowy spacer. Taki ciepły, nieśpieszny, styczniowy. Nie musicie ubierać się ciepło. Herbaty też dla każdego wystarczy ;-) Jeśli macie tylko ochotę to zapraszam do Zorkiego. Tym razem On wyświetli małą projekcję „One day in winter”. A ja powiem jeszcze tylko tyle, że chciałabym Wam ruchomym obrazem pokazać, jak piekę chleb, robię zakwas chlebowy, pieczone jabłka na patyku i dalej oswajamy naszą zimę.

Poniżej zdjęcia z planu filmowego na małą zechętę :-)

Dobrego, pięknego weekendu Wam życzę moi Mili. Zimno się robi. Pora do łóżka wskoczyć :-)

Podobne wpisy:

Tagi: , ,

Fragment książki -  „Tost. Historia chłopięcego głodu” – Nigel Slater.

„To, że moja matka przypali tost, jest niemal tak pewne jak fakt, że słońce wschodzi na wschodzie, a zachodzi na zachodzie. Właściwie to wątpię, czy w całym swoim życiu zdołała przygotować chociaż jeden kawałek opiekanego chleba, który nie wypełniłby kuchni smugami drapiącego w gardle dymu. Mam dziewięć lat i jeszcze nigdy nie widziałem masła wolnego od czarnych zwęglonych okruszków. Ale nie można nie kochać kogoś, kto robi dla ciebie tosty. Gdy zęby wgryzają się w przypieczoną skórkę i zatapiają w ciastowatej poduszce białego chleba, ludzkie błędy, nawet te największe, tracą znaczenie i jesteśmy skłonni wybaczyć matce nawet to, że kazała ci założyć do szkoły krótkie spodenki. A kiedy już ciepłe, słone masło dotknie języka, jesteś kompletnie urzeczony i miękniesz jak wosk”.

****

Moja domowa piekarnia ma czasem chwile słabości, a słabość to szczególna. Biały, pszenny chleb i tosty :-)
Można sobie od czasu do czasu pozwolić na jedzenie białego pieczywa. Wszystko jest dozwolone, gdy dogadzamy sobie z umiarem. Zresztą śniadanie może być nieco bardziej bogate w węglowodany, niż inne posyłki. Tym bardziej, że problem nie tkwi w ilości zjadanego chleba, lecz w jego jakości.

Takie dni nazywam moim szaleństwem. Niby nie samych chlebem człowiek żyje, ale ja bez dobrego chleba nie wyobrażam sobie życia. Dobre śniadanie to dobry początek dnia.

Tosty są typowymi elementami angielskiego śniadania, choć dużą popularnością cieszą się również we Francji. Tym bardziej, gdy mowa o Pain au lait - chleb mleczny. I właśnie taki chlebek chcę Wam dziś przedstawić wraz z niezwykle prostym przepisem oraz parę krótkich wskazówek dotyczących wyrabiania, temperatury i samego wypieku chleba. Wierzę głęboko, że uda się Wam upiec taki chleb bez większych problemów.

Chleb jest wspaniały, lekki, pachnący. Przypomina trochę chałkę. Idealny na tosty i kanapki dla dzieci. Wspaniale się starzeje w bardzo naturalny sposób. Masło, które jest w przepisie zatrzymuje wilgoć, dlatego pieczywo jest bardziej pulchne i dłużej świeże.

Chleb mleczny
Pain au lait
Przepis pochodzi z książki Cathy Ytak – „Le comptoir des pains”

  • 315 ml mleka, którego nie zastępujcie wodą. Mleko nadaje tu cały smak.
  • 525 g mąki pszennej typ 550
  • 3 łyżeczki drożdży piekarniczych, suszonych
  • 1,5 mała łyżeczka soli
  • 1,5 łyżeczki cukru lub syropu z agawy
  • 15 g miękkiego masła
  • 1,5 łyżeczki soku z cytryn

Mleko należy delikatnie podgrzać do temperatury, która nie przekracza 40 stopni, aby rozpuścić w nim drożdże.  Warto dla ułatwienia pracy zakupić sobie termometr gastronomiczny. Wydatek rzędu 10-15 złotych.

Wymieszane drożdże odstawić na 10 minut w ciepłe miejsce, aby zaczęły pracować. Zmieszać mąkę z solą, cukrem i sokiem z cytryny. Dodać mleko z drożdżami. Mikserem wyrobić ciasto -  nie dłużej niż 1o minut. Jeżeli ciasto będzie zbyt długo wyrabiane w robocie, rozgrzeje się, a włókna glutenu mogą się rozpaść. Wtedy nie wyrośnie dobrze i bardzo straci na smaku. Ciasto po wyrobieniu powinno być dosyć gęste, ale niezbyt klejące.
Odstawić na 30 – 40 minut do wyrastania. Idealna temperatura pomieszczenia, do którego odstawiamy ciasto do wyrośnięcia, wynosi 22 – 24 stopnie. W wyższej temperaturze ciasto się zaparzy i nie uzyska głębi smaku. Niższe temperatury spowodują, że ciasto nie będzie rosło w odpowiednim tempie.
Klasyczną formę typu „keksówka” wysmarować masłem i wysypać bułką tartą. Uformować bochenek i włożyć go do formy. Odstawić na ok. 30 – 45 minut. Rozrost drugi, również jest bardzo ważny.

Piekarnik nagrzać do 180 st C. Piec ok. 30 – 40 minut. Pieczemy na kratce, dolna półka.

Wyjmujemy chlebek po upieczeniu z formy, gdy chwilkę odpocznie, zwykle około 10 minut. Jeśli spód chleba się nie dopiekł, nie jest chrupiący, kładziemy na najniższej półce piekarnika, z wierzchu przykrywamy papierem, by chleb się nie przypalił, po czym trzymamy go w piekarniku przez około 8 minut.

Smacznego!

****

A w roli głównej mój ulubiony toster. No plastic! Robi cudowne tosty i może też spalić pół domu, gdyż nie ma wyłącznika ani nie wyrzuca automatycznie tostów. Podczas pieczenia tostów, nie wolno odbierać telefonu, rozmawiać z listonoszem, wychodzić z pokoju. Zdecydowanie nie lubi być sam ;-) Jednak nie zamieniłabym go na żaden inny model!


Podobne wpisy:

Tagi: , ,

„Gotowanie dla bliskiej osoby jest jak wyzwanie miłości. Nieważne, czy potrawa uda się lepiej czy gorzej”.

Nigel Slater

Kończę książkę, którą dozowałam sobie, gdy przeczytałam setną stronę. Wizja, że zostało mi niespełna dwieście kartek małego formatu, smuciła mnie bardzo. Trudno mi było się od niej oderwać.

„Tost. Historia chłopięcego głodu”, to porywająca opowieść o chłopięcym dojrzewaniu, które było szczególne. To zbiór fenomenalnych wspomnień, krótkich opowieści, które w niezwykle barwny sposób opisywały smaki i rozkosze podniebienia, młodego Nigela. Ta książka potrafi wzruszyć, rozczulić, a nawet rozbawić do łez. Bardzo przypadły mi do gustu dogłębne opisy poszczególnych dań domowej kuchni tj. pudding z chleba i masła, spaghetti bolognese, deser Angel Delight lub puree ziemniaczane. Książka napisana jest w bardzo błyskotliwym angielskim stylu, który bardzo pobudził moją wyobraźnie.

W 2011 r. na podstawie książki nakręcono film, który podbił serca brytyjskich widzów, a w Polsce został pokazany na festiwalu Kuchnia+ Food Film Fest. Dopiero parę dni temu udało mi się obejrzeć film, który zdecydowanie słabszy jest od książki i dość mocno okrojony. Ale role Ken Stott (ojciec) oraz Helena Bonham Carter (macocha) – wspaniałe! Mimo wszystko polecam ten film, ale dopiero po przeczytaniu książki. Niech Wasza wyobraźnia stworzy Wam własny obraz młodego Nigela, którego dzieciństwo wypełnione było zapachem ciągle przypalanych przez matkę tostów.

Gorąco polecam!

A już w następnym wpisie na cześć wspaniałej książki przepis na najlepszy chleb tostowy, który nie ma sobie równych.

- scena z filmu -

Podobne wpisy:

Tagi: ,

« Starsze wpisy

close