Sobota w Veszprém

Do miasta Veszprém udaliśmy się głównie z powodu corocznego jarmarku, który ma za cel promować produkty regionalne. Tradycyjnie w ostatnią sobotę września miasto promuje zdrową żywność, rękodzieło, zrównoważony styl życia oraz lokalną przedsiębiorczość. Węgrzy znani są z wyjątkowej dbałości o zachowanie natury. Kraj ten jest jednym z liderów promocji i rozwoju rolnictwa ekologicznego oraz tradycyjnej uprawy ziemi. Tego typu imprezy są tu cykliczne i pełne poparcia. Ta odbyła się już po raz jedenasty. To robi wrażenie! Nie brakuje, ani wystawców, ani kupujących. Zapotrzebowanie na lokalne produkty ciągle wzrasta. Podobno przez ostatni rok wzrosło o ponad 20%. Zainteresowanych odsyłam na stronę Ökovásár. Niestety jest tylko po węgiersku. Zresztą cały ten dzień nie był pod turystów, ani dla wielkiej eko mody. Byłam bardzo ciekawa tej imprezy i musiałam tam pojechać. Chciałam mieć porównanie i trochę więcej wiedzy na temat ekologicznych produktów na Węgrzech. Impreza wzbogacona była o elementy edukacyjno – informacyjne, pokazy, warsztaty, konkursy ekologiczne. Najbardziej podobał mi się konkurs na wąchanie woreczków, które uszyte były z bardzo zgrzebnego lnu tak, aby zapach ziół, które były w środku był trudny do rozpoznania. Nagrodami były bony na eko zakupy. Proste i praktyczne!

Od lewej zgodnie z wskazówkami zegara: Afisz. Stoisko z serami ziołowymi. Ekologiczne wina z regionu. Kolejne sery na jarmarku. Lniany kram z serwetami. Przepyszne ciasto kukurydziane z masłem i powidłami.


Niestety zdjęć nie mam wiele, gdyż nie było czasu na bieganie z aparatem i ścisk był ogromny. Kupujących było tak dużo, że niektóre stoiska w samo południe były już puste. Musiałam szybko zapoznać się z lokalnymi produktami podczas przemiłych degustacji, stanąć w kolejce i kupić co nieco. Uzbierało się kilka siatek ;-) Ceny były niezwykle przystępne. Byłam mile zaskoczona. Oprócz tradycyjnych serów, warzyw, win i przetworów kupiłam również lniany obrusik, paterę na sery i kilka innych drobiazgów. Na jarmarku w Kežmaroku „ELRO” było zdecydowanie drożej. Z kupionych produktów mieliśmy zapewnione obiady i kolacje na kilka dobrych dni. To były prawdziwe arie gastronomiczne ;-) Byłam w siódmym niebie.

Do miasteczka przyjechaliśmy z samego rana. Przechadzaliśmy się uliczkami, kiedy miasto jeszcze spało. Jarmark miał się rozpocząć o 9:00, więc mieliśmy dobrą godzinę na spokojny spacer po starówce. O Veszprém w internecie znalazłam niewiele. Przewodniki też nie rozpisały się zbytnio, więc postanowiłam tym bardziej pójść własnymi ścieżkami. Legenda głosi, że Veszprém zostało założone na pięciu wzgórzach, a Rzym na siedmiu. Więc ustępuje mu zaledwie o dwa wzgórza. Niewątpliwie miejsce jest urokliwe ze względu na malownicze położenie. Veszpremska starówka jest bardzo mała, ale bardzo zadbana. Wszystko w zasięgu krótkiego spaceru.Znajdziecie tu sporo praskich klimatów i zaułków. Koniecznie trzeba przejść się po małych uliczkach, które są ciche i skromne. Posłuchać bicia dzwonów, popatrzeć na mury, drzwi i okna. Poszukać kawiarni, która nam się spodoba. Usiąść i zająć sobie najlepsze miejsce w dopiero co rozstawionych na ulicy stolikach. Kontemplować chwilę i obserwować ludzi. Być przewodnikiem samym dla siebie. To lubię najbardziej.

****

Przerwa na kawę

Aparat ” La Sardina” z nami. Jest bardzo fotogeniczny ;-) Prezent urodzinowy dla MyZorkiego.

PS

a już wkrótce opowiem Wam o tym, co się działo w „Domu pod Jaszczurkami”. Od juta mamy zagranicznych gości i sporą przygodę z przygotowaniem pewnej sesji fotograficznej dla (?). A później ponownie wrócę do naszej węgierskiej wyprawy.  Planuję wpis o winie, którego nie było mało ;-)

Podobne wpisy:

Tagi: ,

Komentarze (43)

  1. ewelajna’s avatar

    Mimi, takie targi to dla mnie uczta dla wszystkich zmysłów – pachnie wygląda, smakuje i powoduje dobry humor:). Też miałbym siaty:)- co prawda nie takie piękne jak Wasze…
    Zresztą sama jestem piewcą wszystkiego co naturalne i jeśli tylko mogę propaguję i wykorzystuję takie cuda:).
    Twoje zdjęcia znów spowodowały, ze poczułam się jakbym tam była razem z Wami (a mówiłam, że myślami jestem blisko Was podczas wyjazdu:)), a to byłą tylko krótka przerwa w pracy na kawę…
    Serdeczności, MImi, serdeczności moi Kochani!

  2. Helena’s avatar

    Dzięki Mimi za małą wycieczkę po urokliwym Veszprém. Fajnie przy domowej kawce obejrzeć sobie Twoje magiczne ujęcia :-) Po zdjęciach widzę, że ja też miałabym pełne siatki, te serki ziołowe, wina, a przy stoisku z serwetkami zapuściłabym korzenie ;-) I kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, że wiosna i jesień to idealny czas na wakacje, mało turystów, piękne światło, ach byleby do wiosny :-)
    Ściskam!

  3. Mimi’s avatar

    ewelajna -
    ja też Cię tam widziałam :-) Naprawdę!
    Siaty zostały zaniesione do auta, bo było ich sporo :-)
    Ta na zdjęciu pomieściła tylko małe souveniry. Moc uścisków.
    Dziękujemy za wszystkie serdeczności. Słonko posyłam!

    Helena-
    i ja dziękuję, że mogłam Cię zabrać :-)
    Sery były niesamowite i takie inne. Bardzo mi smakowały. Niepasteryzowane mleko i ciekawe dodatki. A cisza przed jarmarkiem w miasteczku była ogromna. Mile to wspominam. Lniane obrusiki były w bardzo przystępnych cenach. Gatunkowo wspaniałe. Kupiłam jeden i musiałam szybko odejść od stoiska ;-) Wszystkie były piękne. Pozdrawiam ciepło.

  4. Delie’s avatar

    Do poprzedniego wpisu-ta lawenda i Twoje zdjęcie z kucykiem – cudne!

  5. Yba’s avatar

    Bosko! Słonce, sery, i serwetki :)
    Aparat „La Sardina”, cóż to za cudo?

  6. amelia’s avatar

    ja chyba wiem jakich zagranicznych gości Mimi gości :-)czekam więc na relacje!!!!!
    i Gratulacje
    a Tu jak zwykle pięknie,sardynka bardzo fotogeniczna..ach merci ….
    a.

  7. Mimi’s avatar

    Delie -
    też je lubię :-)
    Dziękuję!

    Yba -
    „La Sardina” – aparacik jak puszka ;-)
    Zobacz wpis u MyZorkiego.
    Uścisków moc!

    amelia-
    trzymaj kciuki moja Droga!
    Mam lekkiego stracha i duuuuże oczy :-)
    Sardynka ma jeszcze dużo zdjęć i dużo też zrobiła.
    Buziaki :*

  8. amelia’s avatar

    ej no co Ty!wszystko będzie pięknie zobaczysz-zresztą jest to co ma nie być:-))
    Trzymajcie się ciepło i czekam na to co sardynka zrobiła!!!
    a

  9. Celina’s avatar

    Same pyszności,szkoda tylko że u nas nie ma takich jarmarków, trzeba się dobrze nabiegać aby kupić coś normalnego do jedzenia.Pozdrawiam ciepło, u mnie strasznie hula wiatr.

  10. kasia’s avatar

    cudne relacje,takie zakupy to cudo,zdjecia tak pieknie oddaja klimat,ja uwielbiam wina biale i rozowe wiec juz zdegustowalam to zdjecie z winami,a pic tam to musial byc prawie raj i te sery.aparacik niesamowity nawet nie wiedzialam,ze takie sa ,ciekawa jestem Waszej opinii na temat kawy illy,mi wlasnie najbardziej ona smakuje ele to Wy jestescie experci w tym temacie pozdr.

  11. Mimi’s avatar

    amelia -
    kurcze, trochę mam stracha, ale myślę, że będzie dobrze. Oby to była fajna przygoda!
    Nie śpię już z wrażenia od paru dni ;-)
    A Sardynka robi zdjęcia, jak sprzed 30 lat. Zorki pokaże!

    Celina -
    trochę coś tam robimy, ale na małą skalę. Imprezy promujące dobre i zdrowe jedzenie znajdziesz w magazynie Kuchnia. Tam zawsze jest kalendarium imprez dobrego smaku. Polecam! Ja szykuję się na święto szynki koło Żywca.

    kasia -
    illy nam smakuje, bo z Triestu i nie tylko. Ogólnie uwielbiamy kawy z Triestu. Jakoś tak się to fajnie składa. Nie jesteśmy wielkimi znawcami, ale kawę lubimy, a to wystarczy :-) Szukamy smaków.
    O winach będzie szczególny wpis. Myślę, że Ci się bardzo spodoba :-)
    Będzie jak z książki „Rok w Prowansji”.

  12. Myszka’s avatar

    Takie regionalne jarmarki są rzeczywiście niesamowite. Też lubię bywać na takich.
    Czy mogę dodać, że uwielbiam łaty na rękawach?
    Pozdrawiam

  13. Bree’s avatar

    Az nie chce sie wierzyc ze tak blisko do Wegier – co prawda zalezy skad sie jedzie :)
    Dziekuje za umilenie pochmurnego popoludnia :) Wasze migawki sa takie optymistyczne.
    Uwielbiam łatki :) noo ale sardinki … fiu fiu zazdroszcze, juz podziwialam :)
    pozdrowionka sle…

  14. amelia’s avatar

    Zorki jest pod moją obserwacją,więc czekam:-)
    nie nerwuj ….
    :-)aa

  15. jaśminowasia’s avatar

    ja mam ochotę na kawałek kukurydzianego ciasta :)
    buziaki

  16. Mimi’s avatar

    Myszka -
    ja też uwielbiam łatki :-)))
    Często sama je naszywam. Uścisków moc dla The Mouse House :-)

    Bree -
    nawet nie wiesz, jak ja się cieszę, że mam tak blisko do Węgier.
    To mnie napawa spokojem :-)
    Łatki i sardynki. Fajny tytuł na wpis :-)
    Pozdrowienia i uściski.

    amelia -
    muszę nerwy zapakować w konserwy na sardynki :-)

    jaśminowasia -
    jak go jadłam to myślałam o Tobie, bo mogłabyś takie ciasto zjeść.
    Poszukam Ci przepisu :-)
    Buziaki :*

  17. ula’s avatar

    no to się wypławiłam w tych Twoich zdjęciach i opisach z taką przyjemnością jak w ciepłym morzu w pełni lata, w tym spokojnym opisie jest zawarty cały urok takich miejsc, które za wszelką cenę trzeba przekazywać dalej, pamiętać o nich, zachwycać się nimi i szukać szukać i ocalać od zapomnienia.
    A ten „fotogeniczny” aparat, odjazd! – ależ bym go sobie pomacała z przyjemnością ;)), ze o swoim mężu nie wspomnę ;)), MZ ma takich cacek więcej :)) , więc pewnie przy okazji jakiś odwiedzin u Was, pokaże nam chętnie swoją kolekcję :))
    uściski wielkie i buziaki !!
    i odwagi, na pewno wszystko się uda i z gośćmi i sesją ;)))

  18. jaga’s avatar

    Smakowicie wykwintny post.
    Sery,wina,figi..
    Bardzo lubię jarmarki na których prezentowane są smakołyki regionalne.Na szczęście u nas można już takie jarmarki spotkać, są rzadkością ale cieszmy się że już są.
    Tylko ceny nasze sa nadal astronomiczne.Za litr koziego mleka płacę 5zł, ale wiem z jakiego gospodarstwa pochodzi.
    Aparat jest rewelacyjny

  19. Pauli’s avatar

    Mimi czy ta sesja fotograficzna to, to o czym myślę? :)

  20. Linka’s avatar

    Witaj Mimi,
    ten jarmark brzmi po prost fantastycznie, z pewnością w niezwykłe pyszności przerodziły się zakupione na nim smakołyki! :o)
    (Zastanawiam się, kiedy świat zmądrzeje i wróci do tradycyjnej uprawy ogrodu, bez chemii, bez hormonów? Babcia była u nas z wizytą na weekend, przywiozła „swoją” salatę, szczypior, świeże jaja, pomidory (już chyba ostatnie w tym roku) -> TE SMAKI SĄ NIEPOWTARZALNE, WRĘCZ NIEWIARYGODNE a przy tym JAKIE ZDROWE!)
    Dlatego wyobrażam sobie te wasze tam wtedy …

    Spacer po starym miasteczku piękny – dziękuję :o).

    Przyjemnej wizyty gości i udanej sesji wam życzę! :o)
    Do usłyszenia droga Mimi.
    Linka.

  21. Marta’s avatar

    Czyli jednym słowem mieliście raj na wakacjach, bardzo się cieszę, że wszystko się udało, a jeszcze bardziej się cieszę na tych Twoich „zagranicznych”gości, jesteście wspaniałymi, ciepłymi gospodarzami z pięknym i bardzo przytulnym wnętrzem (osobistym i domowym:), więc nie ma się czego bać. Trzymam kciuki i czekam jak pewnie wszyscy tutaj na relacje:)
    Aha masz wspaniałą koszulę:)

  22. agalu’s avatar

    Noooo, w tym świetle wczorajsze słowa prezesa Kaczyńskiego o drugim Budapeszcie nabrały zupełnie innego znaczenia, hihi ;-)))) Ehh, fajnie tam mają, a nam tymczasem wmawia się, ze cóż to takiego – to całe GMO, ze świat idzie do przodu, a my z nim – szkoda tylko, ze musimy akurat nadganiać w takich dziedzinach… Festiwal szynki brzmi bardzo zachęcająco! :-) Oby coraz więcej takich imprez.
    Wspaniale wszystko opisaliście i pokazaliście – i jarmark, i prezenty urodzinowe Sebastiana (cudeńka!). Juz nie mogę się doczekać kolejnych wpisów!
    Ahhhh, i chyba tez sie, domyślam, co to za zagramaniczni goście :-)))) Jejjjjjj :-)))

  23. Aneta’s avatar

    Piękne zdjęcia !!!Zazdroszczę takich wypraw (oczywiście pozytywnie )Mi osobiście wystarczył mi pokój w Domu pod jaszczurami !!!może kiedyś ….Pozdrawiam .

  24. monika’s avatar

    Mimi chłonę jak gąbka waszą podróż… i do czekać się „ikei” ;) nie mogę.
    taki błogi spokój płynie ze zdjęć, z Was. Miło tak wiedzieć, że są jeszcze ludzie dla których człowiek jest wartością i natura czysta natura.

  25. Mimi’s avatar

    ula -
    Ty się wypławisz, jak zrobię wpis o winie :-) Już Cię widzę!
    Dziękuję pięknie, że się podobało. Fajnie, że Sardynka też wychwycona. Bardzo chciałabym zobaczyć Wasze cacka i kolekcję MZ. Wierzę, że kiedyś się spotkamy.
    Moc uścisków. Buziaki Wielkie!
    Trzymaj kciuki! Mimi ma nerwy i ledwo dziś zipie. Posprzątaliśmy cały dom.
    Dam znać, jak najszybciej po sesji.

    jaśminowasia -
    :-)

    jaga -
    o winach i figach jeszcze będzie :-)
    Ja też cieszę się z tego, co jest u nas. Są sporadyczne, ale są!
    Ceny niestety mamy wysokie, ale co zrobić.
    Dziękuję pięknie za odwiedziny i miły komentarz. Do szybkiego następnego!

    Pauli -
    tak!
    po dwóch miesiącach ankiet, pytań i innych rozmów. Udało się!
    Trochę jestem przerażona, bo program tego spotkania jest bardzo napięty. Zobaczymy! Dziękuję bardzo za polecenie! To też dzięki Tobie!

    Linka -
    …nie ma dnia abym nie zadawała sobie takich samych pytań. Codziennie o tym myślę. To nasze główne tematy rozmów w domu.
    Mamy prawo do smaku i trzeba o to walczyć! Świat nie dba o nas.
    Super, że babcia Twoja przywiozła Ci takie bogactwo. Smacznego!
    I dziękuję, że spacer się podobał. Do usłyszenia!

    Marta -
    wiesz, jak to jest. Człowiek zawsze ma obawy, że nie podoła, że czegoś mu brakuje, że ma braki w swobodnym dogadywaniu się w języku obcym itp.
    Nie jestem bardzo odważna, ale staram się być ;-)
    Dziękuję za wsparcie i ciepłe słowa!

    agalu -
    he, he, he :-))) Też wczoraj z tego się śmiałam. W pierwszym momencie nie wiedziałam o czym on mówi, ale później skojarzyłam fakty.
    Węgry mają wszystkie zakazy GMO. Niszczyli nawet nakazem urzędniczym pola, gdzie ukryto kukurydzę GMO. Są bardzo świadomi. Na lokalnych ryneczkach są opisane warzywa – pochodzenie. I nie mówię tu o imprezach eko.
    Mają tam enklawę, podobnie jak w sąsiedniej Austrii, obowiązuje zakaz upraw transgenicznych ze względu na ochronę zdrowia publicznego. I to jest mądrość! Te ostatnie dwa słowa. A u nas nie bali się o zdrowie tylko o zapisy prawne. Zobaczymy, co będzie z tym fantem dalej.
    Postaram się jutro Cię zapakować, jak tylko dam radę, dobrze?

    Aneta -
    wiem, że pozytywnie :-) Są różne odmiany zazdrości. To normalne!
    Cieszę się, że marzysz aby nas kiedyś odwiedzić. Zapraszamy serdecznie!

    monika -
    dla mnie natura to największa wartość. Jedna z największych!
    To ona daje nam spokój. Uścisków moc!

  26. Mammamisia’s avatar

    Ależ wspaniała wycieczka i tak pięknie sfotografowana. Miło czyta się te opisy.
    Gratuluję serdecznie sesji i zyczę powodzenia.
    Pozdrawiam – Iza

  27. agalu’s avatar

    Mimku, Ty daj sobie spokój z pakowaniem i lataniem na pocztę, jak masz taką zawieruchę :-)) Przecież się nie spieszy, nic a nic! :-))))

  28. Mimi’s avatar

    Mammamisia -
    bardzo dziękuję Droga Izo!!!

    agalu -
    pamiętam o Tobie! Jak tylko znajdę chwilkę to gnam na moją wiejską pocztę ;-)
    Dziękuję :-)

  29. Ola_83’s avatar

    Oj Mimi, nawet nie wiesz jak te zdjęcia na mnie podziałały kojąco…dziś miałam traumatyczny dzień…:( i takie coś było mi bardzo potrzebne…kolory, słońce, dobre jedzenie i Wasze zdjęcia..Dziękuję!

  30. Dominika’s avatar

    Wiesz, uwielbiam słodycze, są dla mnie jak narkotyk, czasem nie mogę się powstrzymać-muszę…:) I tak właśnie jest z Twoim blogiem, zagościsz raz i zostaniesz na zawsze. Chłoniesz łapczywie i chcesz więcej…. JUŻ nie mogę się doczekać. :)

  31. gioia’s avatar

    Cudowne miejsca przed nami odkrywasz droga Mimi! Chetnie sama bym sie na taki jarmark ekologiczny wybrala i pewnie tez z pelnymi torbami bym wrocila :)) „Dobrych” zapasow nigdy za wiele! ;) Teraz jednak,popijam sobie kawe i chlone obrazy…chlone kazda literke.I u nas nadchodza chlodniejsze dni,a w takie dni chetniej siadam przy komputerze i chetniej ogladam wspomnienia wakacji…Bede tu zagladala codziennie aby nacieszyc oczy… :) Przytulam mocno :*
    P.S. Wspanialy prezent sprawilas Zorki’emu!! :)

  32. only beautiful things’s avatar

    Bardzo się cieszę, że piszesz o Waszej wyprawie. Jak zawsze zachęcasz mnie do spróbowania miejsc i smaków, które tu przedstawiasz :) Tak sobie też myślę, że to dobrze, że Węgry to taki trochę nieodkryty przez turystów kraj :) W te wakacje zastanawialiśmy się nad wyprawą na Węgry, tym razem nie wyszło, ale kto wie – być może za rok? I jestem okropnie ciekawa co to za sesja fotograficzna – brzmi intrygująco! Pozdrawiam!

  33. Kasia’s avatar

    Mimi cudne fotografie, wiem na pewno teraz, że na Węgry musimy się wybrać :D
    Aparacik sardynka super :))już nie mogę doczekać się zdjęć jego produkcji u Zorkiego i ciągle przymierzam się do zakupu :D Jeszcze raz dziękujemy Wam za niepowtarzalny czas spędzony pod Jaszczurkami. Pozdrawiam cieplutko!

  34. stula’s avatar

    Jak zwykle przygotowałaś nam ucztę! Dzięĸuję za to!
    Trzymam mocno kciuki, nie denerwuj się za bardzo przed sesją ikeowską; będzie dobrze jak Cię znam:)

  35. llooka’s avatar

    Po pierwsze uwielbiam figurki Św. Jana Nepomucena. Jako mała dziewczynka opiekowałam się jedną z nich. Zazwyczaj można je spotkać przy mostach lub terenach zalewowych.
    Kadry przeplatają lato z jesienią, ciepło z zimnym – cudownie!
    Mimi to będzie się działało, jak już złapiecie powietrze, to ponawiam zaproszenie do nas:)
    Trzymam kciuki za to tajemnicze przedsięwzięcie!
    Buziaki!

  36. Karolka’s avatar

    Z każdym kolejną odsłoną Węgry podobają mi się coraz bardziej! Chyba założę notesik – „Miejsca do odwiedzenia” :)

  37. aga’s avatar

    Oglądając Twoje zdjęcia zawsze zachwyca mnie „spójność” :))) Chciałabym byś dobrze mnie zrozumiała, wszystko jest do siebie świetnie dopasowane. Wy także do siebie bardzo pasujecie, twój look bardzo pasuje do bloga – gdy czytam Twoje wpisy dokładnie tak sobie Ciebie wyobrażam. Jak zwykle bardzo fajny, ciepły i przytulny klimat, uwielbiam to!

  38. Małgorzata’s avatar

    Cudne zdjęcia, fantastyczna wyprawa, tym bardziej że nic nie wiem o tych miejscach.. kusisz dziewczyno, kusisz żeby kompas zwrócić w tamtą stronę…

  39. Mimi’s avatar

    Ola_83 -
    odpisuję trochę po czasie, ale chcę Ci podziękować za Twoje dziękuję.
    Dobrego weekendu Olu!

    Dominika -
    fajnie być takim „cukierkiem” dla Ciebie!
    Dziękuję bardzo za te słodkie słowa :-)
    Postaram się zawsze Cię zachwycać.
    Moc pozdrowień.

    gioia -
    oj, pełne torby byś miała :-) Było w czym wybierać.
    A Zorki bardzo się cieszył z Sardynki. Myślę, że ta radość jeszcze na długo mu zostanie, bo aparacik robi fajne zdjęcia. Ja już po sesji foto. Jestem padnięta i muszę odpocząć. Buziaki Wielkie :*
    PS
    po weekendzie szykuję Ci wysyłkę kochana :-)

    only beautiful things -
    myślę, że Węgry zachwyciłyby Cię bardzo. Kraj jest przyjazny, tani i naturalny. Warto tam się wybrać. Ja wrócę tam jeszcze. Tym bardziej, że mam blisko.
    O sesji foto – wkrótce dam znać. Dziś składam myśli i wyciszam wrażenia.

    Kasia -
    i my dziękujemy! Miło było Was poznać. Dziękuję też za link do Ciebie. Masz piękną stronę :-) Mam nadzieję, że jeszcze nas kiedyś odwiedzicie. Byłoby super!
    Moc pozdrowień :*

    stula -
    już po! Nie było łatwo, ale czułam, że prosto nie będzie.
    Teraz czas na odpoczynek i sprzątanie domu. Pobojowisko mam :-)

    llooka -
    zaskakujesz mnie co krok. Mówisz, że opiekowałaś się figurką Św. Jana Nepomucena.
    Niesamowita jesteś! Bardzo dziękujemy za zaproszenie. Przyjedziemy do Was z chlebem. To będzie piękny dzień!
    Dobrego, słonecznego weekendu moja Droga :*

    Karolka -
    zakładaj, zakładaj! Jeszcze o Węgrzech będę pisać i zachwalać :-)
    Pozdrawiam ciepło.

    aga -
    doskonale Cię rozumiem i posyłam Ci wielkie, wielkie dziękuję za takie piękne i budujące słowa. Usłyszeć coś takiego, to sama radość. Jestem szczęśliwa, że mój blog jest spójny i tworzy całość. Postaram się nigdy nie stracić dobrego wyglądu.
    Jeszcze raz moc podziękowań. Serce rośnie!

    Małgorzata -
    kuszę i naprawdę polecam!
    Wkrótce trochę o winie i najpiękniejszy region winiarski.
    Do szybkiego następnego. Dziękuję!

  40. gioia’s avatar

    Dziekuje Mimi! Pamietaj prosze o zamowieniu zaslonki ;)) Oj ciekawa jestem Twojej relacji z tego co sie dzialo w Domu pod Jaszczurkami… :)) Wyobraznia dziala mi na pelnych obrotach!! :)) Sciskam mocno kochana :* Odpocznij teraz!

  41. kasia’s avatar

    Mysle,ze my wszyscy jestesmy ciekawi,jezeli tylko mozesz to pochwal sie co to za sesja oczywiscie jak odpoczniesz,dobrej niedzieli Ci zycze

  42. M.’s avatar

    Mam pytanie natury technicznej: jak organizowaliście noclegi w tych mniejszych miejscowościach? Mieliście coś zagwarantowane już przez jakąś stronę internetową czy szukaliście noclegu na miejscu? Marzy mi się pojechać pod okolice Balatonu, ale noclegi kosztują fortunę i nie lubię ośrodków typowo turystycznych. Na pewno mam dogadaną jedną noc w Veszprem, ale marzy mi się jeszcze Tihany i np. Balatonfured. Poradzisz coś? Będę bardzo wdzięczna ;) A zdjęcia cudowne i inspirujące.

Komentarze wyłączone.