Papryka, wino i słońce

Witajcie!!!

Wczoraj zakończyliśmy naszą wyprawę po Węgrzech. Wróciliśmy szczęśliwie do domu naszym małym autkiem, które po sam dach zapakowane było paprykami, pomidorami i winami :-) Ktoś kiedyś powiedział, że bogaci ludzie podróżują tylko z małą walizką, a ci biedniejsi z całym majdanem. Hm…coś w tym pewnie jest :-)

Pogoda była cudowna, ani jedna kropla deszczu nie spadła z nieba. Dni były bardzo słoneczne i ciepłe. Momentalnie wręcz upalne. Poranki bywały rześkie i zwiastujące, że jesień zbliża się małymi krokami. Właściwie aura była niezwykle łaskawa dla nas. Tylko raz ubrałam długie spodnie :-) Jedynie spadające kasztany i lekko złotawe liście dawały oznaki, że to już prawie październik.

Węgry leżące zaledwie 350 km od południowych granic Polski zaskoczyły mnie swoją różnorodnością. Zrobiliśmy po tym małym kraju ponad 1500km. To dużo, gdyż sam kraj z północy na południe ma około 330km, zaś w linii wschód – zachód – 520 km. Oczywiście unikaliśmy autostrad. Wybieraliśmy wiejskie, boczne drogi.

Nasze przystanki były spontaniczne i nieśpieszne. Jeździliśmy po małych miasteczkach, gdzieniegdzie zostawaliśmy dłużej niż planowaliśmy. Czasami przez przypadek ;-) Traciliśmy poczucie czasu. Odwiedzaliśmy winnice i lokalne targi (piac). Dostać tam można wszystko: miody, kiszoną kapustę na słodko, nabiał, całe stosy warzyw, które zawsze udekorowane są odręcznie napisaną karteczką lub tabliczką – węg. Magyarország lub Magyar, czyli po prostu węgierskie. Gotowałam i cieszyłam się z tego całego „bogactwa”. Poznaliśmy też całą prawdę o winie. Odwiedziliśmy winnice, pijąc lepsze i gorsze wina, ale zdecydowanie więcej było tych lepszych. Podczas podróży spotkaliśmy się z niezwykłą życzliwością i gościnnością.

Stereotypowe postrzeganie tego kraju przez pryzmat Balatonu, Budapesztu i Tokaju jest bardzo krzywdzące. Węgry to kraj wspaniałych krajobrazów, niezwykle malowniczych wzgórz i wspaniałych ludzi. Natura szczodrze obdarzyła to miejsce na ziemi. Wielkie rzeki, ciepłe źródła i wspaniały klimat, który ma w sobie lekki powiem śródziemnomorskich wiatrów, które przynoszą ciepłe i pełne słońca lata. Dzięki tym południowym wpływom średnia roczna temperatura jest zawsze nieco wyższa, niż wynikałoby to z położenia względem równika. I jeszcze Alpy i Karpaty chronią ich od tych wszystkich silnych wiatrów. W każdym bądź razie Węgrzy skrupulatnie obliczają liczbę słonecznych dni w roku i szczycą się swoim klimatem.

Jeszcze nie umiem zebrać myśli i słów, ale musiałam już się z Wami przywitać tym wpisem. Pół drogi zastanawiałam się, jak pokazać Wam naszą całą wyprawę. Czy dzień po dniu czy też na początek pokusić się o najmocniejsze wrażenia. Hm… Chyba zacznę od początku, aby nie pogubić po drodze wspomnień i obrazów. Dziś powiem tylko tyle, że było cudownie!

A teraz mały skrót naszej podróży. Taki jakby spis treści. O tym wszystkim chciałabym Wam bardzo opowiedzieć. Jeśli tylko chcecie moi Drodzy.

Odwiedziliśmy: Veszprém, Felsőörs, Alsóörs, Balatonfüred, Tihany, Badacsony, Szigliget, Keszthely, Babarcszőlős, Siklós, Harkány, Villány, Villánykövesd, Palkonya, Kőszeg, Halogy, Sopron.

„Chleb i wino”

„Veszprém, jak sen kamienny”

„Spacer w Babarcszőlős”

” Historia i miasto nieznane”

„Felsőörs po sezonie”

„Villány – Toskania Węgier”

„Słoneczny Kőszeg”

„Ekologiczny jarmark”

„Moje Tihany”

…i właśnie o tym miejscu opowiem Wam już w kolejnym wpisie.





Podobne wpisy:

Tagi: , ,

Komentarze (66)

  1. Piotr Potworowski’s avatar

    hurrrrraaa, Mimi i Sebcia wrócili…zdjecia oczywiscie nie oddadzą pewnie tego co widzieliście..ale juz „mam smaka” na cos dobrego:) czekamy na cała opowieść:) pozdrawiam gorąco:)

  2. Mimi’s avatar

    Gosia -
    ojej, miło mi to słyszeć.
    Szykuję na jutro wpis. A jeszcze dziś zapraszam do MyZorkiego na prawdziwą przygodę z naturą.
    http://myzorki.wordpress.com/2011/10/05/wild-nature-in-baranya/

    Ola_83 -
    tak! To były prawdziwe wakacje. Słońce i wielka przygoda.
    Wszystko Wam opowiem :-)
    Dziękuję, że czekałaś!

    IzaO. -
    niesamowite! Cieszę się bardzo, że od lat śledzisz moje poczynania. To miłe :-)
    Mam nadzieję, że moje węgierskie wpisy ukoją trochę Twoje smutne wspomnienia.
    Moc uścisków i pozdrowień. Dziękuję za Twój komentarz!

    Pauli -
    :-) DZIĘKUJĘ!
    Teraz już będzie mnie więcej tu!
    Pozdrawiam ciepło.

  3. Mimi’s avatar

    Piotr -
    Dawno Cię nie słyszałam :-) Już jesteśmy i ogarniamy wspomnienia i zdjęcia.
    Wyprawa była niesamowita. Niby taki bliski kraj, ale to jednak inny świat.
    Przyjeżdżaj na złotą jesień. Mamy dobre wino Przyjacielu!

  4. Justyna’s avatar

    Podczytuję, podczytuję i podziwiam i zazdraszczam….. Pozdrawiam serdecznie!

  5. ika’s avatar

    Witaj Mimi :) jak dobrze, że juz jesteście :)
    Wyprawa na pewno była wspaniała więc wcale bym się nie obraziła gdybyś nam w kolejnych postach przedstawiła swoj dzień za dniem ;) na pewno się wiele działo i wilele widziałaś dlatego pięknie proszę o zdjęcia i relację :))
    Buziaki kochana i jeszcze raz, dobrze że jesteś :))

  6. llooka’s avatar

    Mimi Ty nawet na kamienistej drodze znajdziesz szczęście! Cudowna wyprawa za WAmi a przed Wami wspomnienia i delektowanie się pysznościami, które przywieźliście ze sobą.
    Dziękuje za przesyłkę, sprawiłaś mi wielką radość!
    Buziaki wielkie!

  7. Mimi’s avatar

    Justyna -
    zazdraszczam to fajne słowo, bo to dobra zazdrość.
    Też tak mówię :-)
    Dobrego dzionka i zapraszam zawsze!

    ika -
    Dziękuję za ciepłe powitanie :-)
    Cały październik będę Wam opowiadać o naszej kulinarnej i nie tylko wyprawie na Węgry. Cieszę się, że mam odbiór i Was!
    Buziaki :*

    llooka -
    ach, Kochana! To było tak na szybko pakowane, bo chciałam to wysłać przed wyjazdem. Drobiazg!
    A z tą kamienistą drogą to się uśmiałam :-) Kiedyś Ci opowiem o tym…
    Musimy się jakoś spotkać. Tęskno mi do naszych spotkań. Buziaki :***

  8. Helena’s avatar

    Bardzo się cieszę, że Wasze wakacje się udały a jeszcze bardziej, że już wróciliście, bo się stęskniłam :-) Zdjęcia bardzo klimatyczne, już nie mogę się doczekać kolejnych węgierskich opowieści przeplatanych słonecznymi kadrami! Coś czuję, że po Waszych relacjach z wyprawy i ja będę chciała tam pojechać.
    Posyłam uściski!

  9. agalu’s avatar

    No nareszcie :-))) zaglądałam tu jak dziecko czekające na Świętego Mikołaja – jest już ta paka czy jeszcze nie?? :DDD

  10. Mimi’s avatar

    Helena -
    i ja tęskniłam i myślałam co tam u Was słychać.
    Myślę, że będziesz chciała pojechać na Węgry. To piękny i wciąż naturalny kraj.
    Po sezonie zachwyca swoim spokojem. Uściski i do szybkiego następnego!

    agalu -
    ale fajnie!!!
    Gdy czytam takie komentarze to buzia się sama śmieje :-)))
    DZIĘKUJĘ!

  11. Kasia’s avatar

    Mimi!
    Przetestowałam Twój kolejny przepis – bagietki!
    Zrobiłam je z połowy porcji, bo stwierdziłam, że nie zjemy 4 sztuk. Teraz żałuję, bo już połowy nie ma i nie wiem czy doczekają do pasty, którą właśnie przygotowuje mój Pan ;)
    Na początku myślałam, że nie wyjdą, bo ciasto wcale nie powiększyło swej objętości dwukrotnie. A tu proszę, nie dość, że pięknie wyglądają, to i są pyszne! :)

    Ściskam!

  12. Edyta Kurek’s avatar

    Mimi,

    to, że cieszę, że już jesteś to już wiesz. Teraz czekam na na węgierskie opowieści.
    Do zobaczenia
    E.

    ps. Informacyjnie (bo nie wiem, czy moje e-maile docierają) będziemy późnym wieczorem (21-22).

  13. Mimi’s avatar

    Kasia -
    ale fajnie, że moje małe przepisy Ci podchodzą i wychodzą :-)
    Cieszę się bardzo!
    Ja bagietki szykuję na weekend bo jadą do mnie Goście.
    Pozdrawiam ciepło.

    Edyta -
    czekam na Was jutro i szykuję Wam pokoiki. Prasuję pościel i jutro piekę chleby na sobotnie śniadanko dla Was. Będzie też moje masełko i domowy ser.
    Szerokiej i spokojnej drogi!
    Do zobaczenia!

  14. magdetta’s avatar

    Ja również niedawno wróciłam z Węgier ale dokładnie z Budapesztu (każdego dnia stołowaliśmy się w polecanym przez Ciebie Gerloczy – cudne miejsce). Jak tylko się ogarnę to zamieszczę posty o podróży do stolicy Węgier, a póki co zaczytuję się Twoimi postami o Węgrzech. Pięknie tam gdzie byłaś, miałaś okazję poznać ten kraj z nieco innej strony! Pozdrawiam! :)

  15. Mimi’s avatar

    magdetta -
    niesamowite! Super, że tam byłaś!
    Ależ się cieszę :-))) Czekam na wpis u Ciebie.
    A ja minutę temu byłam na stronie GERLÓCZY CAFE na facebooku.
    I wspominałam sobie stolicę i ten uroczy zakątek. Teraz mam głowę pełną innych miast i wsi, które mnie zachwyciły.

  16. M.’s avatar

    Siedzę, czytam, oglądam zdjęcia i przyznam, że szukam inspiracji na nadchodzący wyjazd na Węgry. Budapeszt, Szentendre, Veszprem, Balatonfured, Badacsony i Tihany są już niemalże pewne. Szukam teraz czegoś na dwudniowy wypad w inny region Węgier. Nie wiem czy wybrać Eger i byczą krew, czy może Pecs i pobliskie Villany…?

· 1 · 2

Komentarze wyłączone.