Tegoroczne lato było, jak mgnienie oka… Przeleciało, jak ptak. Wiosna i lato płatały nam niespodzianki. Dla mnie to był sezon czekania na słońce. Było go tak mało. Soczysta zieleń, którą fotografowałam w czerwcu jest już tylko dalekim wspomnieniem. Kwitną jeszcze ostatnie astry, ale i one zaraz się skończą.
Jesień to czas zadumy i refleksji. Pora roku, jak żadna inna, skłaniająca do zastanowienia się nad tym wszystkim. Coś było…, coś minęło… Niestety nie przepadam za jesienią, o czym już chyba wszyscy wiecie. A to za sprawą moich ciężkich wspomnień. Czasami tak się zastanawiam, gdyby tak listopada nie było? Na to pytanie dostałam kiedyś miłą odpowiedź od mojej internetowej znajomej:
- To, kiedy rodziłyby się skorpiony ;-) No właśnie, kiedy? Przecież ja też dziecko listopada jestem.
A teraz zdjęcia z krótkiego spaceru. Zabraliśmy termos herbaty i po dwa kruche ciasteczka do kieszeni. Słońce świeciło tak pięknie, że mogliśmy nawet zrzucić kurtki. Było naprawdę ciepło. To był taki piknik na 30 minut i chwila na pozbieranie myśli przed podróżą. Nie powiem, intensywność jesiennych barw potrafi zachwycić. Jesienny chrust chrzęści pod nogami i szelest liści na wietrze. Postaram się, aby tylko ta złota jesień zapadła nam w pamięć… Oby była jeszcze taka złota, ciepła i dobra. I daleka od zimy. Czego sobie i Wam bardzo życzę.
Jutro, bardzo wcześnie rano wyjeżdżamy na Wszystkich Świętych. Mamy bardzo daleką drogę. To dla mnie ciężki czas, ale powtarzam sobie słowa, których ostatnio nauczyłam się na kursie makrobiotycznym.
„Dominujące myśli tworzą nasze życie”.
Wrócę do Was niebawem i planuję bardzo słoneczne wpisy. Pełne dobrych wspomnień i radości. Jeszcze koniec lata wspominamy. Jeszcze w zielone gramy. Jeszcze nie pokazałam Wam, co gotowałam na trasie naszej kulinarnej wyprawy po Węgrzech. Jeszcze mam paryską jesień i przepis na Mimi’s Cookies II. Ciasteczka, oczywiście zrobiliśmy sobie na drogę – na osłodę życia.
Kolejna mucha mi wpadła do kubka ;-)
Od Ani z KUP! cookbook dostałam bardzo ciepły sweterek. Bardzo go lubię. Jest duży, długi i można się nim owinąć.






















































Mam na imię Monika, ale mówią na mnie Mimi. Jestem uzależniona od poszukiwania pięknych rzeczy z całego świata. Nałogowo oglądam magazyny wnętrzarskie oraz piękne blogi. Bywam też dj-em na imprezach domowych. Kocham podróże i prace w ogrodzie. Nigdy nie rozstaje się z aparatem fotograficznym :) Preferuję żywność ekologiczną i prawie wszystko, co francuskie :-)


















wysłany maj 17, 2012
wysłany maj 17, 2012
wysłany maj 17, 2012
wysłany maj 17, 2012
wysłany maj 17, 2012
wysłany maj 17, 2012