Piknik na środku trawnika

Ciąg dalszy weekendu w Lanckoronie

3 września. Sobotnie popołudnie minęło w ciepłej atmosferze, którą z pewnością zapamiętamy na długo. Miejsca na piknik nie musieliśmy długo szukać. Rozbiliśmy się na środku wielkiego trawnika na samym rynku głównym. Kwadratowy rynek otaczają drewniane domy z krzywymi okienkami. Chcieliśmy być w samym centrum tego uroczego miasteczka. Nikt nas za to nie ukarał, bo tu trawniki służą do odpoczywania, a nie tylko do podziwiania. Ba! Nikogo nawet nie dziwił nasz widok wraz z kocem smakołyków. Rowerzyści, którzy pod drzewem zatrzymali się na małą przerwę powiedzieli – smacznego. A przejeżdżająca w ślubnym, retro aucie Młoda Para uśmiechnęła się na całego :-)

I tak na różowym kocu myślałam sobie o ludziach, którzy tu mieszkają, pracują, zmagają się z trudnościami dnia codziennego i tworzą ten obraz, którego na próżno szukać w pobliskich miejscowościach.

Menu piknikowe było świeże, proste i smaczne. Na poczęstunku pod chmurką doskonała okazała się aromatyczna sałatka w słoiku z własnych pomidorków koktajlowych. Ważna jest świeżość, piękny kolor i zdecydowany aromat dobrej oliwy i ziół. Nie zabrakło też klasycznego „jajka na twardo do ręki” oraz „Mimi’s bread” – dwa rodzaje.

Świeże powietrze w jakiś tajemniczy sposób zaostrza apetyt i wszystko wtedy smakuje lepiej. A powietrze jest tu wspaniałe. Lanckoronę zwykło się nazywać „płucami Krakowa”, nie ma tu bowiem smogu i zgiełku ruchu ulicznego. Zresztą dogodne położenie też temu sprzyja.

Nasze pragnienie ukoiło domowe, łagodne piwo, które warzymy sami, ale o tym będzie szczególny wpis na blogu.

Eleganckim zakończeniem pikniku była mała deska serów francuskich i oliwki.

„Piknikowanie” przerodziło się u nas w fajną pasję. Już samo pakowanie i przygotowywanie kosza wprawia nas w dobry nastrój.

Wrócimy tu jeszcze na piknik jesienny :-)

Podobne wpisy:

Tagi: ,

Komentarze (50)

  1. Aneczka’s avatar

    a ja już lubię to wasze piknikowanie i czekam na więcej zdjęć! Bo zapowiada się cuuuudnie :))) Fajne jest błogie leniuchowanie w waszym wydaniu!

    miłego dnia!

  2. Myszka’s avatar

    W Edynburgu też często odpoczywamy sobie na miejskich trawnikach. Nie znajdziesz tu tabliczek ‘szanuj zieleń’ :)
    Piękny kosz piknikowy!

  3. Helena’s avatar

    To prawda, że na trawce to jakoś wszystko lepiej smakuje :-) Super kosz piknikowy a wypełnienie jeszcze fajniejsze, same smakołyki. Czekam na resztę zdjęć :-) Wam również życzę udanego tygodnia i miłych chwili odpoczynku na tarasie, mam nadzieję, że na jeszcze słonecznym tarasie!
    Ściskam!

  4. ula’s avatar

    Piknikowanie ,wycieczkowanie to dobry zwyczaj, bo wyciąga z domu i pozwala nacieszyć oczy i zmysły innymi widokami i zapachami aniżeli około-domowe, chociażby nawet były najfajniejsze. Ja odkąd zamieszkałam w domu, czyli mam nadzieję na zawsze porzuciłam blokowisko, ze wstydem muszę przyznać, że rzadko piknikuję z rodziną, a powód zawsze się znajdzie, ażeby tego nie robić, a to jednak bardzo relaksuje organizm i jest okazja nieraz do przeżycia czegoś miłego lub całkiem niespodziewanego :))
    pamiętam rodzinne piknikowanie jak byłam mała, zawsze w niedzielę jeździłam z rodzicami za Warszawę, nad Wisłę, na cały dzień, braliśmy jedzenie, które smakowało tak jak piszesz, rewelacyjnie, chociaż wcale nie było szczególnie wyszukane, a ja mogłam zabrać tonę zabawek i co tam chciałam i do nocy niemalże tam siedzieliśmy i było bardzo miło :)).
    Może wrócą czasy kiedy jednak do tego powrócimy ??
    Bardzo czekam na resztę zdjęć, ja mam wreszcie sprawny komputer, to umieściłam wpis urodzinowy, który obiecałam :))
    buźka i miłego dnia i udanych czasowych poszukiwań, jak znajdziesz, daj znać, to pobiegnę i też trochę uskubie bo mi brakuje:))

  5. Mammamisia’s avatar

    Uwielbiam pikniki, o każdej porze roku. Zdjęcia cudowne i chętnie obejżę więcej. Pozdrawiam!
    Iza

  6. agalu’s avatar

    Mimi, cudownie! Kocham pikniki :-) A już z takim menu i w takim otoczeniu – w szczególności. Mam też swoje ulubione miejsce na piknikowanie, z widokiem na ogrodzieniecki zamek. Napisz koniecznie o tym piwie, bo mój mąż myśli o własnej produkcji już od dawna, od dawna też szukamy piw z małych, tradycyjnych browarów i takie tylko pijemy, b to, co nam serwują koncerny browarnicze to tylko jakieś napoje piwnopodobne ;-) Ścisk!

  7. Linka’s avatar

    Witam Cie Mimi,
    wiesz zachwycam sie twoimi opowiesciami juz od jakiegos czasu i postanawiam dac Ci o tym znac.
    Pieknie opowiadasz, pieknie fotografujesz, pieknie zyjesz – i dziekuje ze dzielisz sie z nami tym pieknem :o).
    Wasz weekend w Lanckornie brzmi zachwycajaco, byc moze wpadne kiedys na swojej drodze na podobne miejsce, w kazdym razie bardzo bym tego chcialabym :o)
    Pozdrawiam cieplo.
    Linka

  8. Anuszka’s avatar

    Takie pikniki to super sprawa. Genialny sposób na spędzenie czasu z rodzinka czy przyjaciółmi. Kiedy mieszkałam jeszcze w Lublinie mąż często zabierał mnie na spontaniczne niedzielne śniadanka do Skansenu… teraz mamy Zalew Rybnicki… tez w sumie klimatycznie :)

  9. kasia’s avatar

    super piknik,no i fajnie,ze nikt sie nie dziwil,to znaczy,ze cos sie zmienia,po Twoich wpisach o jedzeniu zaraz robie sie glodna.jak wszyscy czekam na reszte zdjec,ciekawe,czy mieszkancy takich miejsc tak mysla jak my,pewnie widza to inaczej,zycze jak najwiecej takich piknikow,ja juz jestem zasypana jablkami,kupa roboty,ele warto,juz zapisuje sie do Was na cydr,pozdr.

  10. agalu’s avatar

    Przeczytałam komentarz Anuszki i muszę napisać, że uwielbiam lubliński skansen! Z tym, że w Lublinie mieszkał mój mąż, a ja dojeżdżałam :-) Teraz oboje mieszkamy na Śląsku, więc i Zalew Rybnicki nie jest nam obcy :-))) Pozdrowienia!

  11. Edith’s avatar

    oj, Mimi, cudny ten Wasz piknik :) a tego piwa to jestem strasznie ciekawa i już nie mogę się doczekać wpisu, bo choć teraz nie wolno mi alkoholu, to zapiszę i przetestuję w późniejszym terminie :)
    pozdrawiam Was przeserdecznie!

  12. Patti’s avatar

    Ja się zastrzelę ;))))))))))) Tak nie można:))) , Tak sie nie da:)))))))))
    Mimi !!!
    Tak się nie dzieje w codziennym życiu, to jakaś bajka:)))))
    Czuje zapach pomidorów z Twojej sałatki:))))

    Jesteś Czarodziejką Codziennego Życia!!!!!

    Dlaczego ja tak nie potrafię, dlaczego ciągle gdzieś gonię, zabiegam, dlaczego nie znajduję czasu na celebrowanie chwili………..jak Wy cudownie żyjecie………
    Zrób jakieś kursy dla takich jak ja i pewnie setka innych Cię czytających:))))
    Naucz mnie tak żyć……………patrząc na to jak cieszycie się każdą chwila, jak wykorzystujecie każdą okazję do tego żeby „celebrować” każdą minutę …………podziwiam i zazdroszczę :)))))))))))
    Czy taki proces długo trwa???????
    Cholera chyba rzucę to co robię , bo przestało mi to sprawiać satysfakcję i zacznę hamować……………tylko te wredne pieniądze, które są niezbędne …………….i koło się zamyka……………szlag, szlag, szlag………….

    Dzisiaj jestem w bojowym nastroju, wali mi sie powoli zawodowy świat…………..nie mam pomysłu co dalej……..
    eh ………….nie przynudzam……………….
    pa

  13. Mimi’s avatar

    Aneczka -
    voilà! wszystkie fotki już są!
    A ja jestem maniakiem piknikowym. Pół życia z własnym prowiantem ;-)
    Buzi :*

    Myszka -
    i to lubię!
    A piknik z Twojego kraju ;-)
    Uściski i pozdrowienia!

    Helena -
    dziękuję za słoneczne pozdrowienia :-) Ty wiesz, jak ja słońce kocham!
    Jeszcze na tarasie łapię trochę światła. Słońce już tak nisko…Chowa mi się trochę za górą, ale jeszcze jest!
    Dziękuję i pozdrawiam ciepło :-)

    ula -
    …racja! Zmiana przestrzeni i otoczenia dobrze robi. Nawet czasem warto kolację zjeść przy innym stole lub w innym miejscu. Jeżeli oczywiście ma się taki wybór ;-)
    A jak się nie ma to trzeba wyjść w plener.
    Dziś posłałam do Ciebie płaską paczuszkę. Czekaj na listonosza :-)
    Od ponad 6 lat wysyłam paczki i jeszcze nie mam dość :-)
    Wkrótce Cię odwiedzę kochana. Buziaki Wielkie!

    Mammamisia -
    tak! Nawet tak mi się kojarzysz :-)
    Może przez Twój konkurs piknikowy.
    Uściski i pozdrowienia!

    agalu -
    nas życie zmusiło do robienia domowego browaru. Po raz kolejny moja alergia. Drapałam się okropnie po polskim piwie. Od czasu, gdy bardzo zjechali z jakości i dziś piwo w browarach warzy się 2-3 dni. Ja nie wiem, jak to jest możliwe. Domowe piwo robimy minimum 14-30 dni. Podobno proces fermentacji w dużych browarach jest już chemiczny. Stąd moje uczulenie. Jestem, jak ten papierek lakmusowy.
    Będzie u Zorkiego wpis o naszych piwach :-)
    Teraz robimy ciemne na brązowym cukrze.

  14. Joanna’s avatar

    Mimi, już drugi rok przymierzam się do warzenia piwa ale trochę nie mam odwagi. Przede wszystkim obawiam się tego w jaki sposób uzyskam odpowiednią temperaturę. Mieszkam w bloku i nie mam piwnicy. Czekam z utęsknieniem na Twój wpis o piwie. Jestem wielką fanką piwa :). Zdjęcia czarujące. Serdeczności :)

  15. Mimi’s avatar

    Linka -
    Witaj serdecznie! Dziękuję za pierwsze Twoje literki i miłe słowa.
    Mam nadzieję, że nie ostatnie ;-)
    Cieszę się bardzo, że podoba Ci się u mnie. Zostań na dłużej!
    Dziękuję!

    Anuszka -
    ach! śniadanka na skansenie. Brzmi cudownie!
    Uwielbiam takie miejsca. Tam czas płynie inaczej.
    Pozdrawiam ciepło.

    kasia -
    dziękuję za ciepłe słowa. Walcz z jabłkami. My walczymy z kolejnym domowym piwem. Tym razem ciemne nastawione do fermentacji.
    Na dniach muszę mieć 50 czystych i wyparzonych butelek, a jeszcze ich nie mam ;-)

    agalu -
    a ja nie znam tych miejsc. Czas poznać kiedyś :-)

    Edith -
    pewnie! wszystko w swoim czasie. Roboty z piwem trochę jest, ale smak – boski!
    Warty tej pracy. Mamy kapslownicę i pełną produkcję. Z jednego dymiona wychodzi 50 butelek!

    Patti -
    Tak można! I tak się da – zapewniam!
    Trzeba tylko powtarzać sobie, jak mantrę takie zadanie.
    Żeby zawsze chciało się chcieć!!!
    Oprócz tego cenię sobie każdy dzień, gdy mam siłę i słońce.
    Wystarczy, żeby wyjść z domu.
    Uściski!

    Joanna -
    nasze piwo jeszcze jest młode. Robimy je od 2 – miesięcy. Piliśmy teraz pierwszy sort. Było pyszne! Nasze piwa kapslujemy i trzymamy w ciemnym miejscu. Strych, piwnica jest tu bardzo potrzebna. Będziemy o tym pisać. Pewnie więcej Zorki, bo to bardziej jego broszka ;-) Ja jestem piekarz ;-)

  16. Marta’s avatar

    Kolejny raz tak zwykłe rzeczy ubierasz w piękne słowa i obrazy:) Masz wielki dar i talent:)
    Zielony skwerek w Lanckoronie pamiętam, słuszna uwaga u nas najczęściej trawniki się ogląda, zamiast na nich wypoczywać i nabierać siły na kolejne momenty życia. A piwko było na pewno pyszne, ja sama piwa nie lubię pić bo kojarzy mi się z wzdęciem i uczuciem ciężkości, ale po Twoim było wręcz przeciwnie, a sam smak waszego piwa..hmm NIEBO W GĘBIE:) Pozdrawiamy!!!

  17. Mimi’s avatar

    Marta -
    a ja dziś dostałam przesyłkę pachnącą morzem i wiatrem!!!
    Dziękuję!!! Jesteście niesamowici!!!
    Rozczuliłam się bardzo. Naprawdę!
    Cieszę się, że dobrze wspominacie nasze piwo. Byliście pierwsi w degustacji :-)
    Wasze Gdańskie wkrótce robimy po raz drugi :-)))
    Mamy, co wspominać. Ach, było super!
    Dziękujemy!!!

  18. Marta’s avatar

    Mam nadzieję, że zawartość paczki chociaż trochę się przyda….
    Hmmm Gdańskie piwko by Mimy i Zorki to bajka, podbijecie jeszcze wiele podniebień:)

  19. Myzorki’s avatar

    Marta: wielkie dzięki za pełną kopertę driftwoodów z nad polskiego morza. Jeszcze pachną słoną wodą. Cudny prezent. Teraz muszę się zastanowić, co z nich zrobić.
    pozdrawiam!

  20. amelia’s avatar

    ..jestem dziś totalnie zmęczona..usiądę sobie więc na tym Waszym kocyku,bo od samego patrzenia człowiek nabiera dystansu i odpoczywa..Merci B!!

  21. Marta’s avatar

    Jak zabraknie to doślemy albo nie przyjedziecie do nas i sami je odbierzecie:)

  22. Marta’s avatar

    Zapomniałam o przecinku, teraz źle to brzmi, chodziło o to, że driftwoody możecie sami odebrać od nas w GD:)

  23. Kasia’s avatar

    Piknik z takimi smakołykami i wśród takich pięknych rzeczy na pewno musiał być cudowny! ;)

    Styl prowadzenia bloga bardzo przypadł mi do gustu, dlatego zajrzałam do archiwum. Jestem dopiero przy 23 maja 2010, więc jeszcze długa droga przede mną :D

    Czy możesz zdradzić mi gdzie kupujesz akcesoria do domu Tommy’ego Hilfigera? Boję się kupować przez allegro, bo mnóstwo tam podróbek ;/

    Pozdrawiam i wracam do czytania archiwum ;)

  24. Yba’s avatar

    Piknikowanie – bardzo fajna pasja :)
    Piękne zdjęcia, pyszne takie.
    A ja marzę o koszyku piknikowym a właściwie o może tylko pudełku, który będzie mieścił dwa duże kieliszki do wina, żeby zawsze je mieć z sobą i móc sobie zrobić mini piknik w lesie, nad Wisłą, na łące, gdziekolwiek… Wino smakuje mi tylko z odpowiedniego kieliszka :)

  25. anita’s avatar

    mniam! uczta dla oczu no i naprawdę czuć zapach tej sałatki:] piękny kosz,no i stylowy słoik:].ah jakoś w tym roku moje koszyki piknikowe mało używane były:/-ale wiesz,skusze się chyba na jakieś jesienne ognisko;]

  26. Mimi’s avatar

    Marta -
    to cenne okazy! Bardzo się przyda! Bardzo!
    Już mamy pomysły na ten surowiec ;-)
    A „Gdańskie” jest na Waszą cześć!
    Tak już zostało i zostanie :-)
    Dziękujemy za zaproszenie na driftwoody.
    Kto wie, kto wie. Może kiedyś zawitamy :-)

    amelie -
    to odpocznij już dziś i zmykaj do poduchy, bo na kocyku będzie Ci za twardo ;-)
    Uściski. Spokojnej, kolorowej nocy :* Cmok!

    Kasia -
    niesamowita jesteś! Naprawdę przeglądniesz całe archiwum?
    Miło mi bardzo.
    Akcesoria i ciuchy T.H mam głównie z eBay. Często są to rzeczy z wyprzedaży lub nawet używane. Na allegro też udało mi się kupić parę fajnych rzeczy, ale to było dość dawno. Teraz jest dużo podróbek. To prawda. Jeszcze 3 lata temu było tego dużo mniej. Pozdrawiam ciepło i czytaj dalej :-)))

    Yba -
    świetny pomysł! Pudełko, wino i kieliszki :-)
    Popieram!
    Pozdrawiam ciepło :-)

    anita -
    sałatka przegryzła się i była pyszna.
    Słońce też nadało jej aromatu. Zresztą domowe pomidorki były takie słodkie.
    Ja też tego lata zbytnio nie piknikowałam. Co tu dużo mówić… Lata prawie nie było.
    A ognisko będzie u mnie pierwsze w październiku. Są takie plany.
    Pozdrawiam ciepło.

  27. kemotka’s avatar

    Naprawdę sami warzycie piwo??? Szacunek ;))) W ogóle wszystko, co robicie jest dla mnie szalenie niezwykłe.
    W Lanckoronie byłam po raz pierwszy w tym roku. Spędziłam tam niestety tylko jedno popołudnie, ale to rozpaliło moje chęci, by przyjechać tam na dłużej. Ponoć Wojciech Pszoniak, który miłuje Lanckoronę, gdy pojechał z żoną do Toskanii powiedział: „Ależ tu pięknie Prawie tak pięknie jak w Lanckoronie” ;)) Fajnie, że w Polsce są takie miejsca.

  28. deko’s avatar

    mimi, możesz mi powiedzieć, skąd taki ładny kosz piknikowy? szukam takiego, a te, co są dostępne na polskich stronach nawet mu nie dorównują!

  29. Mimi’s avatar

    kemotka -
    sami, sami :-) I kto pił, ten chwalił :-) Jest radość!
    I wkrótce zabieramy się za cydr.
    Do Lanckorony wróć koniecznie i daj sobie dużo czasu i luzu.
    Tam nie warto się śpieszyć.
    Fajne zdanie rzucił Wojciech Pszoniak :-)

    deko -
    też mi się podoba :-) bo ma krateczkę wzór – Vichy. To jest kosz firmy Cath Kidston.
    Ma urwane ucho i brak było w środku wszystkich akcesoriów. Nowy, powystawowy.
    Czekał na allegro na mnie ;-)

  30. makingbakingcreating.blogspot.com’s avatar

    Fenomenalny piknik:). A ta pianka…wygląda pycha. Podziwiam Waszą „samowystarczalność”. Pozdrawiam.

  31. Iwona’s avatar

    Piknik super! Ja myślę, że tak spędzony czas sprzyja rozmowom które łączą. Ja uwielbiałam jeździć z moim mężem na pikniki rowerowe. mogliśmy się wtedy nagadać :-) Jak Marcelka podrośnie, to kupimy fotelik na rower i będziemy jeździć. znowu. Mam sentyment do słoików ze sprężyną :-) wszystko wygląda super!
    Pozdrówka!
    Iwona

  32. kemotka’s avatar

    Cydr…mmmm, aż się rozmarzyłam. Ja od lat nie mogę odżałować, że Polska jako „kraj jabłka” nie słynie z pysznego cydru. coś niby zmienia się w tym względzie, są firmy produkujące cydr, ale jak dla mnie to jeszcze za mało. Chciałabym, aby dobry cydr kojarzył się z Polską i stał się naszym produktem, z którego zasłynie w świecie. Jak Włochy, Francja czy Hiszpania z wina! Ach, mamy naprawdę tyle możliwości i potencjału nadal niewykorzystanego ;))

  33. ewelajna’s avatar

    Oj, Ty Czarodziejko niepoprawna… Aż chciałabym tam być z Wami. Na pociechę mam chleb, który piekłam w sobotę, ser z fancuskiej restauracji -sklepu w Poczdamie:) i wewnętrzne oczekiwanie na Lanckoronę…
    P.S. Mimi, to ja czekam na Wasz cydr, bo cydr to pyszność niesamowita:)
    Ściskam i przytulam i już produkuję meil…:)

  34. ula’s avatar

    :)) to sobie potupie nóżkami- czekając :)) , uwielbiam paczuszki, w tym tygodniu same prezenty, będę się chwaliła że ho!!! bo jest czym bo już dostałam od Syl z bloga Syl Loves i Od Oli-83, a dostanę od Ciebie, od Craftomanii, a niebawem i od Myszki z Themousehouse, tralala, jak jest pięknie w tym naszym świecie :)))
    a wczoraj dostałam za nic, za dziękuję 30 !!! metrów naj naj naj przedniejszej jakości cieniutkiego jak batyst płócienka białego, i padłam zwalona szczęściem jak nieżywa, już widzę swój dom spowity w tę cudna materią tu i tam ;))
    ja też będę wysyłała, do Was wszystkich paczki i paczuszki :))) i jeszcze do innych ;))
    Mimi mnie tez wysyłanie się nie nudzi chociaż to moje nowe tak częste zajęcie
    i już wiem po co istnieje zapiśnik od myśli nieokiełznanych to raz i żeby główka nie zapomniała co do kogo i od kogo :))
    miłego słonecznego i równie przyjemnego dnia życzę Ci kochana :))

  35. Celina’s avatar

    Fajowy piknik!. U mnie w sobotę były ziemniaki od gospodarza pieczone w ognisku, z masłem robionym w słoiku. Posyłam słoneczko od rana !.

  36. monika’s avatar

    pomidorki koktajlowe z własnego ogródka to sam miodek przywożę je od Mej Mamy.., kosz piknikowy przeuroczy marzę o takim od dawna…, piwko domowe… mężulek od jakiegoś czasu chodzi mu po głowie, podpiwek tylko na razie robił… no ale warunki nasze nie pozwalają… za to Tato winko agrestowe robił swego czasu i od niego mamy parapet krzywy w domku;) na szczęście tylko kładący wie i widzi tylko. cudne Twe opisy i zdjęcia jak z bajki jak z marzeń… tak wyglądać życie całe powinno, pięknie powoli i dostojnie… jak przeniesione do innej epoki…, tyle że jak i teraz nie każdy ma to szczęście i miał wtedy by tak żyć. Obecnie to kwestia wyboru i braku czasu a wtedy innych czynników…

  37. gioia’s avatar

    Mimi,nie przestajecie mnie z Sebastianem zadziwiac! :))) Samy warzycie piwo! Jestescie niesamowici…Kosz piknikowy macie naprawde piekny!Wszystkie te krateczki,sztucce,serwetki pivoine tworza cudowna calosc,jak milo musialo byc jesc w tych wszystkich pastelach! :)) A na koniec Twoje kwiatowe buciki na soczystej,zielonej trawie-lato w pelni choc w kalendarzu chyli sie juz ku koncowi… Posylam usciski i duzo,duzo slonka!

  38. llooka’s avatar

    Ależ tu wszystko dopracowane, aż trudno pomyśleć, że zebraliście się w try migi:)
    Tym piwem samodzielnie ważonym, to mnie zaabsorbowałaś.
    Mimi musisz do mnie przyjechać, mamy nowy ciucholand, pełen cudów-wianków! Kupiłam dzisiaj fartuszek w kolorach Twojego pikniku- marzenie!
    Paczuszka poszła do Ciebie, nic w niej nie napisałam, ale jak dojdzie, to się odezwę:)))
    Całusy ślę!

  39. Mimi’s avatar

    makingbakingcreating.blogspot.com -
    dążymy do jeszcze większej, ale nie zawsze jest łatwo. Poprzeczka idzie w górę, bo wszystko domowe lepiej smakuje :-)
    Pozdrawiam ciepło.

    Iwona -
    rozmowy bardzo łączą i są szalenie potrzebne. Bez wspólnej rozmowy nie ma fundamentów do życia.
    Ja też lubię słoiki typu weck. Mam sentyment.
    Już dziś życzę Wam cudownych wypraw rowerowych w trójkę :-)))

    kemotka -
    ach! też bym tak chciała. Niestety nie piłam jeszcze dobrego cydru u nas. Często mają barwniki i konserwanty. Stąd pomysł na domowy cydr, bo dla mnie dobry cydr jest, jak szampan :-)

  40. Mimi’s avatar

    ewelajna -
    lubię być niepoprawną czarodziejką ;-)
    Kiedyś spotkamy się w Lanckoronie. Zobaczysz!
    :-) Dobrego dzionka!

    ula -
    o rany! To normalny mikołaj u Ciebie :-)))
    Ja też czekam na przesyłki z blogowych wiosek, ale nie aż tyle :-)
    Przesyłka moja to drobiazg. Naprawdę!
    Ja lubię pakować paczki. Chociaż, gdy robi się to codziennie to czasem bywa to męczące. Szczególnie, gdy kartonów brak.
    Uściski wielkie posyłam. Do usłyszenia później!

    Celina -
    Ba! Moje ulubione jedzenie :-)
    Pycha!
    Pozdrawiam ciepło.

    gioia -
    nocą warzymy ;-) Bo doba za krótka.
    Swoje chleby, przetwory, napoje – to wszystko jest bardzo czasochłonne, ale smak bezcenny. Właśnie nastawiliśmy kolejne piwo. Tym razem ciemne :-)
    Dziękuję za słoneczne pozdrowienia. Buziaki :***

    llooka -
    ja koszyk mam całe lato gotowy do drogi. Zawsze jest wstępnie przygotowany ;-)
    Tylko jedzonko trzeba dodać. My zawsze ze swoim prowiantem jeździmy i tak już się nauczyliśmy. Ja mało co mogę jeść na mieście, więc muszę mieć swoje.
    O ciucholandach nawet mi nie mów, bo jutro będę u Ciebie! Stanę w drzwiach i tyle :-) Adres mam :-)))
    Czekam na przesyłeczkę od Ciebie. Ja też Cię wkrótce pakuję :-)))
    Dobrego dzionka i słonka. Z góry dziękuję za padarki :-)))
    Buziaki wielkie :*

  41. Linka’s avatar

    Podoba mi sie, podoba mi sie bardzo droga Mimi – z przyjemnoscia tu zostaje! ;o)
    Do uslyszenia.

  42. Piedra preciosa’s avatar

    Mimi jak zwykle jestem pełna zachwytu! Takiego pikniku zazdroszczę, sam koszyk wzmaga apetyt, a co dopiero tak wspaniale wyglądające jedzonko, a to piwo ojej ojej. Ja postanowiłam zacząć od nalewek…zakupiłam wspaniałą książkę z przepisami i zacznę działać jak tylko skompletuję kilka (naście) butelek i słoi :) Pozdrawiam Cie serdecznie!

  43. Jolanna’s avatar

    Cudownie Mimi ! Wspaniałe pastele na Twoich zdjęciach, wspaniałe babie lato – niech trwa i trwa. Ja zapraszam na mój blog – pokoik dzieciaków w takich samych pastelkach jak z Twojego pikniku i styl marine :)))))

    http://jolanna-midzyziemianiebem.blogspot.com/2011/09/kilka-zmian-i-nowy-wieszak.html

    Uściski.

  44. alizee’s avatar

    Tego domowego piwa jestem bardzo ciekawa, domowych win nie lubię, bo chyba nie umiem ich robić :( ale może piwo???

    Piknik rewelacyjny, faktycznie na łonie natury wszystko smakuje inaczej.. Foty jak zwykle boskie i tak apetyczne, że chciałoby się wskoczyć do Waszego koszyka ;-) Czekam oczywiście na ciąg dalszy….

    Pozdrawiam serdecznie

  45. jaśminowasia’s avatar

    życie jest piękne!
    też chodzę z prowiantem :)
    serdecznie pozdrawiam i dziekuję za odwiedziny

  46. monina’s avatar

    och Mimi cudne te zdjęcia! przypomniały mi się nasze wakacyjne biesiadowania na jeziorach…chodź my jeść mozemy wszystko i wszędzie uwielbiamy ze sobą zabierać pomidory z działeczki, cukinię, bazylię cytrynową:)a nie wspomnę o wielkich czerwonych paprykach, które jemy jak jabłka:)i taki koszyk mi się marzy…jak na razie zawsze ciągamy ze sobą największy kosz jaki mamy:) i czytam A. D. „jeszcze dzisiaj…”świetna!! pzdr

  47. konstancja30’s avatar

    Mimi dotarłam tak późno :) .. niemal czuję jak po pikniku … proste menu i wytworna zastawa :) … pięknie … smacznie a co najważniejsze „zarażająco” … nie mozna kochana spojrzeć na ten słoiczek pełen smaku i nie zrobic natentychmiast sałatki … trzeba zanurzyć się do spiżarki i spałaszować kilka oliwek i upiec chleb … koniecznie upiec chleb a potem to już nie ważne …. trawnik … taras … balkon … środek salonu przy świecach … gdziekolwiek byle poczuć i pocelebrować chwilę … wielkie buziaki nasza Czarodziejko chwil małych i większych :)

  48. Mrude’s avatar

    Oh patrzę na Twoje zdjęcia i napatrzeć się nie mogę :) Robiłam co mogłam żeby wycisnąć podobny efekt bieli na zdjęciach z Chorwacji, ale tego kadrowania nie da się powtórzyć. Cudo.
    Zapraszam do mnie, będzie mi miło jeśli podpowiesz jakieś wskazówki.
    Pozdrawiam i czekam na nowe wpisy :)

  49. Kasia’s avatar

    Witaj,
    To znowu ja ;) I tak…ciągle czytam archiwum i zachwycam się zdjęciami ;)
    Jestem właśnie przy 1 grudnia 2010…Tyle wspomnień przywołałaś, ciepło w serduchu się zrobiło i jednocześnie tak dziwnie, bo pomyślałam o tym, jaki ten świat malutki. Dlaczego?
    26 listopada…Zimno było tego dnia w Paryżu, prawda? W nocy z 25.XI. na 26.XI. spadł pierwszy śnieg, choć dwa dni wcześniej pogoda rozpieszczała ciepłym słoneczkiem ;) Możliwe, że do rana się roztopiło, jednak o 4 rano kółka walizki zostawiały na chodniku ślad, a na szybie w autobusie tworzyły się zmrożone gwiazdki…tego dnia wyjeżdżałam z Paryża…
    Czyż nie zaskakujące jest to, że wtedy nie wiedziałyśmy o swoim istnieniu, a tak naprawdę przez chwilę dzieliło nas od siebie ok. 7 min piechotą? :)
    Mieszkałam 3 min od placu Pigalle hihi i mimo, że każdy mówił mi, że nie sprzedają już tam kasztanów, ja miałam szczęście! :)

    Ściskam…i mimo później pory wracam do czytania :)

  50. Mimi’s avatar

    Linka -
    zostań jak najdłużej :-)
    będzie mi bardzo miło.

    Piedra preciosa -
    nalewki też są świetne. Już dziś życzę wspaniałym aromatów i bogatej nuty.
    Dobrego tygodnia!

    Jolanna -
    ślicznie tam macie. Urzekła mnie skrzynka- półka, poducha z worka i ten królik pod łóżkiem w skrzynce. UROCZO! Dziękuję za link do Ciebie :-)

    alizee -
    miło mi to słyszeć.
    Mam nadzieję, że jeszcze trochę uda mi się pokazać ciepłych i słonecznych pikników.
    Pozdrawiam serdecznie!

    jaśminowasia -
    chodzenie z własnym prowiantem ma wiele plusów.
    Dziś to doceniam. I wiem, że Ty też świetnie sobie radzisz.
    Dobrego tygodnia moja Droga!

    monina -
    cieszę się bardzo, że lektura się podoba!
    Pasuje mi ta książka do Ciebie :-)
    Moc pozdrowień!

    konstancja30 -
    a ja dopiero dziś mam chwilkę czasu na odpowiedzi.
    Cieszę się, że mogę być Waszą czarodziejką * – *
    Dziękuję za piękny komentarzyk i do szybkiego następnego!

    Mrude -
    dziękuję za zaproszenie! Muszę Cię odwiedzić.
    Do później!
    Pa!

    Kasia -
    niesamowite!
    Pamiętam ten śnieg…Pamiętam wszystko!
    Lubię takie rzeczy czytać. Ktoś, gdzieś się mija, przechodzi, ociera…
    Później poznaje. Hm…
    Świat jest malutki, bardzo.
    Dziękuję Ci za wytrwałość w czytaniu mojego archiwum. Warte medalu :-)))
    DZIĘKUJĘ!!! Jestem wzruszona…

Komentarze wyłączone.