-
Mimi, obejrzałam film dwa razy. Za pierwszym, wzbudził we mnie tak silne emocje, że nie mogłam myśleć i zastanawiać się nad Waszym nie- przeciętnym mistrzostwem montażu. ( Sama jestem laikiem, ale mój syn to pasjonat montażu, wiem jaka to mozolna i niezwykle twórcza i ” zegarmistrzowska” praca)…ale wracając do mnie i do filmu…bo to dla mnie ważne…film uświadomił mi, jak bardzo żywe są we mnie przeżycia z dzieciństwa. Odnalazłam w nim mnóstwo symboli własnych doświadczeń. Zdjęcie kobiety- symbol mojej zmarłej Mamy, gdy miałam 5 lat. Cały film przeniósł mnie jakby w tamten czas, kiedy po osobistej tragedii tworzyłam swój własny świat, zamknięty w zabałaganionym pokoju…ale właśnie w nim było najbezpieczniej i było wszystko, co wydało mi się tylko potrzebne do życia…nawet tabletki w pudełku, ratujące moje życie; były lalki bez ubranek z wydłubanym okiem, które były dla mnie piękne jak tańczące na karuzeli koniki,były bajki, które czytała mi niegdyś mama, porozrzucane wokół, w których na próżno szukałam poprzednich dni jakby na przeciwieństwo tych poprawnie ułożonych w rzeczywistej bibliotece – skarbnicy wiedzy a niezapalona żarówka przypomina mi dziś , jak bardzo mroczne było moje dzieciństwo, leżące bezładnie klucze, że nie ma już drzwi, do których pasują……a za szklaną ( srebrną) kulą jest prawdziwy świat, świat marzeń, którego nie można dotknąć, oglądany jak ten dzisiaj, w filmie, w którym wszystko jest piękne, radosne, prawdziwe i niemożliwe do doświadczenia, i pełne tęsknoty ….za Paryżem.
Dziękuję Wam, niesamowity film, nie tajemniczy, ale magiczny, pełen każdego życia, muzyki tej radosnej i tej pełnej smutku i bezsensownych myśli, całe moje życie w jednej pigułce…
Majstersztik, poproszę o płytę jako wspomnienie i obraz – symbol mojego dzieciństwa.
Pozdrawiam serdecznie i Magda
PS. Moja pra-babcia, babcia mojej mamy, nosiła nazwisko „Jenouvelle”, nigdy nie byłam we Francji, to kolejny symbol mojej ciągłej jeszcze tęsknoty za Paryżem i za…mamą. ( nawiasem mówiąc moje życiowe doświadczenia zaprowadziły mnie do psychoanalizy J.Lacana, która wciąż pozostaje przedmiotem moich zainteresowań i pracy) -
Mimi, łzy lecą i chciałoby się zapytać „dlaczego?” dziś świat nie lubi tego słowa i pyta w jego zamian ” po co?” więc odpowiadam – po to, by Ich Część, która w nas pozostała żyła nadal, a Część Nas, która wraz z Nimi umarła wciąż bogaciła naszą duszę. Kiedy Rodzice opuszczają nas później, różni się to chyba jedynie tym, że potrafimy nazwać swoje cierpienie….a pustka jest tym większa im czas, który nam poświęcili. Jeszcze raz Ci dziękuję i również mocno przytulam.
-
Kochana MIMI,film jest przepiękny ,przeniósł mnie w lata 30,od pewnego czasu czuję że chyba w tamtych czasach byłoby moje miejsce bo dzisiejszych czuję się jak odmieniec .To 10 minut słodkiego błogostanu,pozdrawiam ;*
-
Mimi…pozostawilas mnie bez slow! W koncu udalo mi sie obejrzec Wasz filmik wraz z muzyka.Nie wiem jak ubrac w slowa moj zachwyt…Macie ogromny talent i wraz z Sebastianem uzupelniacie sie idealnie! Te stare zabawki,muzyka ,klimat Paryza…a na koniec przecudnej urody karuzela…takie karuzele to chyba tylko we Francji mozna zobaczyc…A czlowiek z kula na glowie-Sebastian,jesli to byles Ty to swietnie zagrales! :))) Jak dla mnie Wasz filmik jest jak najbardziej „konkursowy”,pomyslcie o tym! Jeszcze raz ogromne brawa dla Was,do „Histoirie Magique” bede bardzo czesto wracala…
-
Przymierzałam się do napisania tego komentarza już kilka razy, ale za każdym razem miałam problem z wyrażeniem swojego zachwytu, bo ciężko znaleźć takie słowa. Podzieliliście się z nami swoją wrażliwością, pokazaliście ulotne fragmenty warte zapamiętanie, ale niedostępne dla wszystkich i bardzo, bardzo Wam za to dziękuję. Do filmu jeszcze nieraz powrócę.
Mam ogromną słabość do starych fotografii z koronkowym brzegiem, one miały dusze teraz już takich nie ma.
Dj Mimi i Sebastian, który mnie rozbawił do łez w srebrnej kuli jesteście niesamowici i macie ogromny talent, cieszę się bardzo, że mogę oglądać Wasze filmy i obrazy.
Uściski! -
Lepszej „opiekunki” dla psiakow nigdzie bym nie znalazla! :))) U nas dzis 39C w cieniu :S Ratunku! :))))))))
-
Mimi i co ja biedna mam napisać jak tyle emocji. Za pierwszym razem najbardziej ujęły mnie zdjęcia, a potem wciągnęła mnie fabuła. Jak wprowadzacie narrację i jak dowiadujemy się o jakim człowieku to będzie opowieść. Tyle motywów, symboli, muzyka, magia! Pozytywka, która się kończy i trzeba ją znów nakręcać i zegary, małe, wielkie (bo czas może nas czasem przygnieść swoim ciężarem). Dla mnie historia niezwykła, wzruszająca, wzbudzająca refleksję. Zakończenie z Sebastianem na karuzeli w srebrnej kuli super! Wątek powalający na łopatki. Tak się złożyło, że nie przeczytałam najpierw tekstu, tylko od razu zrobiłam”klik”na film i to było dla mnie niezłe zaskoczenie;) Jestem Waszym wiernym fanem:D Uściski posyłam, późno już więc zmykam do podusi:)
-
Witaj Moni!
Od kilku dni zagladam na Twoja strone i ogladam stare i nowe zdjecia Twojego autorstwa. Czytam wpisy i mysle sobie, ze dobrze jest miec tyle, co Ty dobrej energii. Sprawiasz wrazenie, jakbys na codzien zyla zabawa Pollyanny pod tytulem: „Z czego sie dzis ciesze”. (Pollyanna dostajac kule zamiast laki w paczce z towarzystwa dobroczynnego cieszyla sie ze ich nie potrzebuje). Jestes podobna do niej niepoprawna optymistka -mysle. Bardzo mnie urzeklo u Ciebie konsekwentne, selektywne widzenie wylacznie piekna wokol i jeszcze to, ze Twoj dobry nastroj udziela sie Twoim fanom. Szczerze Ci gratuluje.
Obejrzalam Twoje filmy krotkometrazowe i one sa juz inne – realniejsze. Prwadziwy wydal mi sie film o czlowieku ze srebrna kula na glowie. Choc dla mnie – to nie o nim jest ten film. Raczej o rekwizytach, o pamiatkach, ktorych znaczenie zrozumie tylko ten, kto godzi sie na przemijanie. W tym fimie tworzysz nastroj nie bazujac na pieknie fotografowanych obrazow lecz na ich prawdziwym, nawet groteskowym otoczeniu. Kombinacja nietypowych polaczen cukierow mietowych i lezacej obok lapki na myszy, albo stojacy w witrynie antykwariatu czlowieczek z pudelka na papierosy – to Ci sie udalo. Piekna jest scena na karuzeli. Ona sama moglaby byc tematem filmu. Bardzo podobna widzialam na wzgorzu Tibidabo w Barcelonie. Zabraklo mi jednak jednego rekwizytu, ktory by Cie prowadzil. Moze to naiwny pomysl, ale pamietasz w Liscie Schindlera dziewczynke w czerwonym plaszczyku, ktora przemierzala ekran w roznych momentach filmu – byla takim spoiwem, zaskakujacym lacznikiem podpatrzonych obrazow. Mysle, ze to byl uklon Spielberga w strone Romy Ligockiej (jej bohaterka – ona sama – jest wlasnie dzieczynka w czerwonym plaszczyku).
U Ciebie miala byc tym elementem szklana kula, ale moze trzeba bylo wybrac jedna. Tak czy inaczej film bardzo mi sie podobal. Gratuluje odwagi i zycze powodzenia. Monika
‹ Poprzednie · 1 · 2









Mam na imię Monika, ale mówią na mnie Mimi. Jestem uzależniona od poszukiwania pięknych rzeczy z całego świata. Nałogowo oglądam magazyny wnętrzarskie oraz piękne blogi. Bywam też dj-em na imprezach domowych. Kocham podróże i prace w ogrodzie. Nigdy nie rozstaje się z aparatem fotograficznym :) Preferuję żywność ekologiczną i prawie wszystko, co francuskie :-)


















Komentarze (70)
RSS dla komentarzy do tego wpisu
Trackback: http://bomimi.decostyl.pl/2011/08/13/histoirie-magique/trackback/