Gerlóczy Kávéház – Budapeszt

Z cyklu – Ukryty skarb

Na ulicy Gerloczy Utca 1 jest taki miejsce, którego nigdy nie zapomnę i zawszę będę tam wracać. Mogłabym Wam opowiadać o tym lokalu bez końca. Mój zachwyt nie ma granic. To moje ulubione miejsce w Budapeszcie – „Gerlóczy Kávéház”. Jakże byliśmy szczęśliwi, gdy już drugiego dnia naszego pobytu w Peszcie odkryliśmy ten ukryty skarb. Narożna kamienica, ogródek pod drzewem i cicho sączy się francuska muzyka. Wszystko ma tu swój sens, bo „Gerlóczy Kávéház” to francuska restauracja, kawiarnia i hotel. Najwyższa jakość obsługi i najlepsza jakość jedzenia za bardzo rozsądne ceny. Do tego przepyszna kawa i najlepsze croissanty jakie jadłam w swoim życiu. W menu znajdziecie również dania typowo węgierskie oraz chleby, bułeczki, ciabatty własnego wypieku. Tu należy wspomnieć, że jest to pieczywo szczególne, ponieważ wypiekane zgodnie z recepturą, która ma już ponad 200 lat. No i domowe wino, które pamiętam do dziś. Prawdziwy napój bogów. W każdy piątek menu rybne. Pod drzewem na tradycyjnym palenisku kelner przebrany za Marsylczyka na waszych oczach przyrządzi Wam świeżą rybę, którą doprawi najlepszą oliwą, która pochodzi z małej manufaktury Haute Provence. Kucharz ma tu dość pewności siebie i sporo wiedzy, aby nie zabijać smaku niepotrzebnymi sosami i dodatkami. W menu piątkowym dostaniecie też tradycyjną zupę „Bouillabaisse”. Do tego lokalne warzywa, którym słońca nie brakuje i naprawdę zdrowe jedzenie. Sprawdziłam ich kuchnię od podszewki, czyli od kuchni. Nawet masło, które serwuje się na petit déjeuner pochodzi z prowansalskiego regionu Camargue.

„Gerlóczy Kávéház” wierne odbicie francuskiej kuchni, która słynie z wyrafinowanych smaków. Do tego kelnerzy jak z filmu: biała koszula, kamizelka, bardzo uprzejmi z typowymi cechami dla paryskiego garsona ;-) Można rzec, że tu nawet największym smakoszom nie zabraknie niczego i kuchnia potrafi zaspokoić każda kulinarna zachciankę. Są świetne ryby, drób i słynne na cały świat sery produkowane w kilkuset gatunkach. We Francji panuje powszechne przekonanie, że nic nie nastraja człowieka tak, jak dobrze i smacznie zastawiony stół. I myślę, że to zdanie najbardziej odzwierciedla „Gerlóczy Kávéház”. Godziny spędzone w tym miejscu i smaczne wspomnienia są tak silne, że zawsze będziemy chcieli tam wrócić, aby rozkoszować się chwilą i chwalić potęgę smaku.

Należy podkreślić, ze ten szykowny lokal, nie jest przeznaczony jedynie dla bogatej klienteli. Jest to raczej kwestia wyboru miedzy kieliszkiem domowego wina a butelka piwa lub wytwornym creme brulée w cenie najzwyklejszego ciastka.

PS

1) proszę nie ominąć pozycji Lemon tart. To jest najlepszy deser, jaki jadłam w życiu!

2) zdjęcia podpisane są pozycjami z menu. Aktualne ceny!

3) więcej zdjęć u Myzorki. Zapraszam!

House wine „red” Ft/bottle: 350 Ft/dl

Espresso: 380 Ft & Cappuccino: 480 Ft

Greek salad: 1150 Ft & house wine red

Filled breakfast pastries according to the daily offer: 450 – 550 Ft

Lemon tart: 750 Ft

LIGHT MENU: Cappuccino + croissant: 750 Ft

Traditional goulash soup: 1350 Ft & Aubergine cream with red onion & toasts: 600 Ft

Flute Rustikal (250 gr) „The recipe’s been unchanged for 200 years.”
370 Ft

****

Gerlóczy Kávéház

Ker Gerloczy Utca 1
Budapeszt 1052
Węgry

http://www.gerloczy.hu/

Podobne wpisy:

Tagi: , ,

Komentarze (47)

  1. kasia’s avatar

    Ale sie ucieszylam,wlasnie sie dorwalam do internetu i akurat jest wpis,uratuje mi zycie,znow dzieki tym zdjeciom poprawi sie minka,ale bym sie takiej kawki napila,siedze z chora mama w srodku Borow Tucholskich,jest ciemno pada(4 dzien)i zeby sie ratowac ogladalam w internecie kalosze i buty jesienne,a teraz uciekam do Twojego wpisu,delektowac sie dzieki za swiatowe,letnie zdjecia lece czytac pozdr.

  2. Mimi’s avatar

    kasia -
    jesteś niesamowita! U mnie też jesiennie. Ratuję się wspomnieniami. Tam było tak ciepło i słonecznie. Wracajcie szybko do zdrowia! Posyłam ciepłe myśli. Trzymaj się ciepło Kasiu!

  3. Piedra preciosa’s avatar

    U Ciebie jak zwykle cudowności! W 3 city deszcz i wiatr, spać się chce, nawet sił nie ma by zejść do kuchni po kawę.

  4. kasia’s avatar

    Dzieki za dobre slowa,delektuje sie Budapesztem,mama nie wyzdrowieje,robie jej zawsze takie wakacje i trzymam sie tego co mowilas,ze szczescie kolem sie toczy.U Was na szczescie chyba lepsza pogoda,zeby ktos tu zapodal taka kawke jak na zdjeciu to byloby super pozdr.

  5. monina’s avatar

    jakie cudne klimaty!cudne!ciepłe, nie to co teraz za oknem:( jak ja lubię te klimaty kawiarenek na zewnątrz!nigdy nie wiem czy jeść czy gapić się:):) pzdr

  6. Mimi’s avatar

    Piedra preciosa -
    u mnie to samo. Marzy mi się dziś bliski Budapeszt i to słońce.
    Co za lato? Dokąd poszło…

    kasia -
    szczęście kołem się toczy. Zawsze!
    Będzie dobrze! Trzymajcie się dzielnie. Pozdrawiam ciepło Twoją Mamę.
    Worek zdrowia posyłam!

    monina -
    też tak mam :-)
    W Gerlóczy Cafe nie byłam nawet w stanie czytać książki do kawy, bo tyle się działo. Na stoły wjeżdżały takie wspaniałości. Tam nawet wodę sodową podają w syfonie!
    Ach! Pozdrawiam ciepło w ten chłodny dzień.

  7. Edith’s avatar

    kolejne cudne miejsce do zanotowania na dnie duszy i do odwiedzenia kiedyś, gdy nogi poniosą na Węgry :) dziękuję i ściskam!
    w Toruniu też zimno a na targu oprócz warzyw i owoców babulinki sprzedają wełniane kapcie robione na drutach – oczywiście kupiłam, bo pora bosych stóp chyba się już skończyła w tym roku (a może jeszcze nie nadeszła? – to jest optymistyczna wersja :))

  8. Ola_83’s avatar

    Mimi, jak Ty to robisz, że wszędzie znajdujesz Francję?:)
    buziaki!

  9. Mimi’s avatar

    Edith -
    zanotuj, zanotuj!
    Ja też nie wiem gdzie to lato? Jak tu nabrać sił na długą zimę, gdy lata brak.
    Bose stopy zostawiłam w Budapeszcie. O co chodzi?

    Ola_83 -
    dobre pytanie! Odpowiedź będzie krótka.
    Czują ją nosem i sercem :-)))
    Uściski!

  10. Mia’s avatar

    Muszę podpisać się pod tym, co stwierdziła Ola83. Uwielbiam francuskie klimaty, a ty jesteś mistrzynią w ich wyszukiwaniu i podkreślaniu. Bardzo to u Ciebie podziwiam!
    Pozdrawiam!

  11. szewczykana’s avatar

    kolejne cudne miejsce i kolejne przepiękne zdjęcia. aż się chce sięgnąć ręką po pieczywo do koszyczka :) i na kawkę smaku narobiłaś :) udaję się w kierunku ekspresu :) pozdrawiam ze słonecznych dziś ( w końcu) Katowic

  12. kasia’s avatar

    nawet jestem pod wrazeniem kieliszka do wina,jaki czysty,to jest chyba wlasnie klasa lokalu od podszewki,czego u Nas brakuje,a w jakim jezyku mozna sie tam najlepiej porozumiec?

  13. Mimi’s avatar

    Mia -
    dziękuję! Wielkie słowa mi tu posyłasz. Serce rośnie :-)
    Następny wpis będzie kolejnym tego dowodem.
    Już wkrótce nasz film krótkometrażowy!
    Pozdrawiam ciepło.

    kasia -
    zastawa błyszczała. To fakt!
    Menu jest po angielsku i po węgiersku. Kelnerzy mówili po angielsku, niemiecku, francusku. Ogólnie na Węgrzech najbardziej dogadasz się po angielsku i niemiecku. Te języki najbardziej słychać (metro, dworce, kawiarnie, informacje, sklepy)

  14. Patti’s avatar

    Mimi !!!

    Jak zwykle ze zwykłej rzeczy zrobisz CUDO!!!!! Twoje zdjęcia tak inspirują , sa tak autentyczne, ze oglądając je czuje sie jakbym sama siedziała w tym lokalu …….a pralka która teraz chodzi w moim domu …………..to francuskie melodie słodko sączące się do ucha :))))))))))))
    Jesteś Czarodziejką . Zwykłą rzeczywistość potrafisz zamienić w bajkę. Najprostsza czynność u Ciebie jest robiona z taki sercem i radością że zarażasz nią wszystkie nas czytające Twoje wpisy. Jak dobrze , żę jesteś i ten pyłek zlatujący z Ciebie może nas troszkę poprószyć…………… może to zabrzmi głupio i infantylnie ………..ale Uwielbiam Cię Kobieto:)))))
    W niedzielę będę przejeżdżać przez Budapeszt i tak żałuję , ze mam trasę wyliczoną co do minuty bo aż mnie skręca żeby zajrzeć do tej knajpki…………nie mam mapy Budapesztu i nie wiem jak daleko trzeba by zboczyć z głównej drogi żeby tam zajrzeć???? Zapisze adres i może w drodze powrotnej?????
    Całuję Cie Mimi i będąc w Dalmacji będę próbowała patrzeć na wszystko Twoimi oczami:)))

  15. Małgorzata’s avatar

    Potrafisz zaczarować i zachęcić:) A restauracja powinna wystawić Ci bezpłatny abonament:) naprawdę mam ochotę rzucić wszystko po tym poście i jechać na świeżą rybę i domowe wino:) uderzyłaś u mnie w czułą strunę tym postem:) pozdrawiam ciepło:)

  16. gioia’s avatar

    Zastanawialam sie ostatnio,czy jest na ziemi takie miejsce gdzie panuje wieczna wiosna? :) Temperatura nie wyzsza niz 25C,lekki wiaterek,slonce od samego rana…Tutaj narzekamy na upaly,w Polsce na brak lata…Jaka szkoda,ze nie moze byc to wyposrodkowane tak raz na zawsze :)) U mnie ostatnio dzien w dzien ok.38C w cieniu.A cien mam tylko na werandzie…W sloncu dochodzi do 50C.Marze o wietrze,o deszczu chocby przez jeden dzien…Piekne miejsce odnalazlas w Budapeszcie!Macie dokad wracac! Jedzenie musi byc wysmienite,juz sobie to wyobrazam! Croissanty uwielbiam,wciaz szukam na nie idealnego przepisu :) Sciskam mocno i mnostwo slonka Ci posylam!

  17. Kasia })i({’s avatar

    Ech…piękne miejsce, piękne zdjęcia, wszystko piękne. Jeszcze nie mam planów na wakacje, ale może po tym poście zdecyduję się właśnie na Budapeszt, ach Mimi czarujesz i to skutecznie. Buziaki z deszczowego Gdańska;)

  18. Mimi’s avatar

    Patti -
    cudownie! Jedziesz do Dalmacji! Ach, zazdroszczę!
    Już dziś życzę Ci wspaniałego urlopu. Naciesz się słońcem, bo to deficytowy luksus, którego ciągle mi brak. Adres zapisz! Budapeszt jest fajnie zwarty i mało rozległy. Wszędzie jest dość blisko, jak na stolicę kraju. Tym bardziej w niedzielę. Zero ruchu na drodze, miasto puste. Podjedziecie pod samą restaurację, to jest ścisłe centrum. Polecam Ci bardzo!

    Małgorzata -
    he, he! Ja też siebie dziś tym postem uderzyłam w czuły punkt i od rana marzę o pewnych smakach, których tam kosztowałam :-)
    Domowe, tradycyjne wina uwielbiam. Do tego ryba bez udziwnień i prawdziwe pieczywo. Ach! Tylko wzdychać!

    gioia -
    daj nam proszę trochę tych upałów!
    Możesz nie uwierzyć, ale w lipcu u mnie był tylko jeden weekend typowo letni i gorący. Reszta, jak jesień. Jak tu nagrzać się na całą długą zimę. Jak?
    Ale, co zrobić.
    W Gerlóczy Kávéház jadłam lepsze croissanty niż w Paryżu. Wszystko było na najwyższym poziomie i wszystko z najlepszych składników. Tam nikt nie gotuje na kostkach rosołowych. Nie ma też bagietek z ciasta mrożonego. Każde ciasto, tort jest na prawdziwym maśle. Kwintesencja smaku!
    Uściski posyłam i całuję Was moje babeczki :*

  19. magdetta’s avatar

    Już wspominałam to wiele razy komentując Twoje posty o Budapeszcie, że za miesiąc jadę tam na urlop! Po obejrzeniu i czytaniu Twoich postów nie mogę się wręcz doczekać wyjazdu!! Ta restauracja to istne cudo!! Na pewno tam zajrzę! Jestem łakomczuchem więc deser ‘lemon tart’ absolutnie należy do faworytów!! Mimi, jak dobrze, że jesteś!! :) Pozdrawiam!!

  20. konstancja30’s avatar

    Mimi nie wiem dlaczego do tej pory nie zapytałam … zapytam jednak bo może to przeoczyłaś i czas szybciutko naprawić … :) hm chcę zapytać czy ubezpieczyłaś ten swój niesamowity dar wyłapywania w otaczającej zwyczajności tego co piękne … jeżeli nie to ubezpiecz bo to bezcenne … czasami jak patrzę na Twój świat … ten zatrzymany na zdjęciu … uśmiecham się i widzę dziewczynkę na wielkiej …. nijakiej … może nawet szarej bez barw przestrzeni i zbliżający się na celowniku kadr a w nim najpierw małe … potem większe kolorowe piękno …. namierzone i wyłowione … powiało Bondem … i chyba jesteś takim Bo … ndem Mimi … i jak już załatwisz formalności ubezpieczeniowe to wydaj ten przewodnik :) …. wielki buziak :)

  21. kemotka’s avatar

    Dziękuję za ten wpis. Będę w Budapeszcie (już o tym wspominałam u Ciebie) niebawem i na pewno tam się udamy. Cudne miejsce. Mam ochotę na wszystko ze zdjęć!

  22. Mimi’s avatar

    magdetta -
    wpis specjalnie dla Ciebie! Wiem, że wkrótce tam będziesz.
    Odwiedź Gerlóczy Kávéház i wypij lampkę winka za Mimi zdrowie!
    Uściski!

    konstancja30 -
    Twoje komentarze mnie zawsze rozbawiają lub wzruszają.
    Uśmiałam się, że Mimi jest takim Bondem. Dobre :-)))
    Masz niesamowitą wyobraźnię. Super!
    Posyłam buziaki :*

    kemotka -
    Obiecałam, że będzie i jest! Trochę to trwało, ale czasem tak bywa. Grunt, że zdążyłam przed Twoim wyjazdem ;-)
    Będziesz zachwycona miejscem. Jestem przekonana!

  23. Ewa’s avatar

    Dzień dobry, Mimi!
    Urzekły mnie Twoje zdjęcia :-)
    Wszystko wygląda apetycznie. Dużo bym teraz dała, aby móc usiąść na zewnątrz restauracji, w słońcu i delektować się smakowitą cytrynową tartą oraz domowym winem. Czy serwują również lody?
    Budapeszt będę oglądać jesienią, mam nadzieję, że będzie ciepła i złota!
    Pozdrawiam gorąco!

  24. Mimi’s avatar

    Kasia })i({ -
    Budapeszt to bardzo dobry plan! Cieszę się, że czaruję * – *
    Posyłam pozdrowienia i życzę słonka, którego tak mamy mało.

    Ewa -
    menu stałe masz na stronie http://www.gerloczy.hu/
    Jadłam u nich lody waniliowe z tartą alzacką. Były pyszne i z naturalnych składników.
    Ja na jesień planuję ponownie odwiedzić Budapeszt. Mam spod domu raptem 350 km. Trzeba jechać po worek ziemniaków bez GMO :-) Ich warzywa są niewiarygodnie pyszne!

  25. amelia’s avatar

    …ja już odkryłam swój s k a r b !!! -TU
    a.

  26. agalu’s avatar

    No i kolejne magiczne miejsce Mimi nam wynalazła :-)))) Ale fajnie!
    Czy ja tu widziałam gdzieś w komentarzach, że pada w Trójmieście? Od poniedziałku NA PEWNO będzie słonecznie, bo zabieram słońce ze sobą!
    A poza tym chciałam jeszcze napisać, że zrobiłam wczoraj Sebastianową pizzę i była pyszna :-))) Iiiiii, że polecane przez Ciebie czarne mydło jest C U D O W N E.
    No.
    Uściski!!!

  27. magda’s avatar

    Ale urokliwe miejsce – uwielbiam takie, a jak do tego pyszne jedzenie w przyzwoitej cenie to od razu miało by się ochotę na odwiedziny! Zdjęcia przepiękne!
    zapraszam do mnie na candy
    magda

  28. Mimi’s avatar

    amelia -
    :-)))

    agalu -
    tak, coś było na ten temat w komentarzach. Sebastian bardzo się cieszy, że pizza Ci smakowała. SUPER! A ja się cieszę, że lubisz czarne mydło. Witaj w klubie savon noir!
    Uściski!

    magda -
    no właśnie. Cena i jakość musi iść razem w parze.
    Cieszę się, że zdjęcia się podobały. Pozdrawiam ciepło!

  29. ella’s avatar

    po sprawdzonych wczoraj polecanych lokalach krakowskich wrecz nie wypada kiedys sie tam pojawic ;)

  30. ella’s avatar

    znaczy kiedys sie nie pojawic ;)

  31. kemotka’s avatar

    Bardzo Ci dziękuję, szalenie to miłe! Pozdrawiam.

  32. ewelajna’s avatar

    Mimi, żółty kolor kamienicy taki spokojny, a nawet pałacowy – bardzo mi się spodobała.A pieczywo z tradycją i domowe wino przemówiło do mnie szczególnie|:) Słonko w cieniu ze zdjęć, to balsam dla duszy, gdyż to, co za oknem nastraja „kocykowo”…
    Jutro na pewno kupię kalosze, bo, zdaje się, będzie wypad na grzyby…
    Mimi, słonka i Tobie i Wam Wszystkim Babeczki!
    P.S. Czarne mydło X2, które kupiłam poszło na prezenty…( a jedno miało być dla mnie…) – muszę znów zamówić i wreszcie wiedzieć o co chodzi z tymi zachwytami…

  33. Małgorzata’s avatar

    Witaj, od jakiegoś czasu śledzę Twój blog i jestem zachwycona , wszystkim co prezentujesz, zdjęcia , wpisy są dla mnie źródłem wiedzy na różne tematy od podróży począwszy a na pieczeniu bagietek czy tez chleba skończywszy. Z wielkim zainteresowaniem śledzę Twoje wpisy i dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy i z prawdziwą przyjemnością bedę tu powracać , pozdrawiam serdecznie.

  34. monika’s avatar

    Mimi w moim rodzinnym mieście była kiedyś piekarnia…. na ulicy na której mieszkałam, zapach chleba unosił się od późnego popołudnia do wczesnych porannych godzin…prawdziwego chleba; uwielbiałam jako dziecko iść po chlebek jeszcze ciepły przynoszony do domku wieczorem nieraz z wydartą piętką; albo biegiem by ukroić i zjeść z rozpuszczającym się na nim swojskim masełkiem… Moja Mama piekła tam „francuskie ciastka” i inne frykasy jak chleb się już upiekł a piec był jeszcze gorący. Dziś już nie ma piekarni, piekarz miał córkę tradycja się skończyła ale jakimś sposobem Twoje posty wracają mi pamięć do detali; miłych naturalnych takich wręcz z pianką na ustach od prawdziwego mleczka jeszcze ciepłego naturalnie, a to inny smak… niezapomniany.
    dziękuję Mimi…

  35. Mimi’s avatar

    ella -
    a Ty skąd piszesz? :-)))
    ale fajnie! Komentarze z pięterka na pięterko :-)

    kemotka -
    cała przyjemność po mojej stronie :-)

    ewelajna -
    Ach! Mówię Ci, to wino było niesamowite, a ich pieczywo najlepsze, jakie jadłam.
    Biedaku zostałeś bez czarnego mydła i nie mogłaś nawet przetestować. Dobry z Ciebie człowiek! U mnie dziś słonko za chmur, ale letnich upałów brak. Przynajmniej jest dzienne światło. Bywały takie dni, że od rana pod żarówką człowiek siedział.
    Uściski i dobrego dzionka!

    Małgorzata -
    Witam serdecznie!
    Cieszę się, że Ci się u mnie podoba. Mam nadzieję, że będziesz do mnie zaglądać.
    Dziękuję pięknie za ciepłe słowa. Posyłam moc pozdrowień.

    monika -
    no właśnie…Smutne to bardzo. Zanika tradycja i prawdziwy smak. A w tv reklamują masło, które pachnie chlebem. Przerażające! To już masło nie pachnie masłem, a chleb – chlebem.
    U mnie w domu, gdy piekę pół dnia chleby to pachnie na całą dolinę :-)
    Z francuskim ciastem się jeszcze waham. Nie wiem, czy sobie poradzę, ale już przymierzam się. Dziękuję za piękny komentarz i Twoje wspomnienia.

  36. gioia’s avatar

    Przegladalam jeszcze raz Twoje zdjecia i zauwazylam na nich identyczna solniczke jaka mam w domku :) Kupiona w ulubionym sklepiku ktorego z nazwy nie musze juz chyba wymieniac ;)) hihi. Przymierzam sie do Twoich bagietek,niestety nie mam specjalnych foremek,boje sie co z tego wyjdzie :/ Probowac bez foremek,jak radzisz? Caluski od Twoich dwoch babeczek :)))

  37. oladios’s avatar

    Przez Ciebie slinka mi kapie kapu , kap .. :)

  38. Mimi’s avatar

    gioia -
    tak, poznaje solniczkę. Klasyczne bistro.
    Bagietki robiłam parę razy bez formy i nie utrzymały swojego kształtu. Rozlały się na takie weki, ale smak był bardzo dobry. Próbuj bez formy! Będzie zabawa. Uściski moja Droga. Muszę Ci napisać @ odnośnie pewnego słoiczka ;-)

    oladios -
    :-)
    Pozdrawiam ciepło!

  39. ula’s avatar

    No to postawiłaś tym postem kropkę na „i” jeśli chodzi o Budapeszt, teraz jestem już rozkochana w nim po uszy, poz tym że Węgrów zwyczajnie po ludzku lubię. chociaż ni idzie se z nimi dogadać ;))), żebym miała wydać ostatni grosz, to tam pojadę, żeby tego wszystkiego swoim okiem doświadczyć … i podniebieniem ;))
    Piękna opowieść o wspaniałym jedzeniu jest równie pyszna jako ono samo :))
    że o bagietkach nie wspomnę, jak je zrobiłam to wiedziałam o czym pisałaś, rewelacja !
    W ciemno można wszędzie po Twojej rekomendacji, temuż tak się nie mogę doczekać kiedy Cię odwiedzę-dzimy Waszą Jaszczurówkę- ;) ale o tym w mailu :))
    słońce dziś u mnie jak szalone i ciepełko
    buziaki wielkie

  40. jaśminowasia’s avatar

    wszystko jest takie eleganckie i wygląda niesamowicie smacznie, pozdrawiam :)

  41. monique’s avatar

    oj Mimi tak dawno mnie u Ciebie nie było .. a tu taka uczta dla zmysłów … zgadzam się w 100% z przedmówczyniami że dajesz nam swoim blogiem baaardzo wiele i to nie żadne kadzenie !! nie wiem czy masz tego świadomość ale tu chce się wracać , chłonąć razem z Tobą te smaki , zapachy , podróżować … i mimo tego że na takie wyjazdy nie mogę sobie chwilowo pozwolić to aż tak bardzo nie żałuję , bo tu mam swoją bazę wypadową :)))) i Paryż w wielu odsłonach !!!! dziękuję Ci … tak z serca …

  42. MagdaLena’s avatar

    Nieskromnie lecz chyląc czoła zapraszam po odbiór wyróżnienia oraz skomentowania mojej propozycji zamieszczonej w poście. Pozdrawiam serdecznie MagdaLena :)))

  43. MagdaLena’s avatar

    Mimi, zapraszam po odbiór wyróżnienia oraz skomentowania mojej propozycji zamieszczonej w poście. Miłej zabawy życzę:)) Pozdrawiam serdecznie MagdaLena :) z utraconego bloga Z nutką bieli…

  44. Mimi’s avatar

    jaśminowasia -
    i takie też było. Posyłam uściski :*

    monique -
    pamiętaj, że wszystkie Twoje podróże czekają!
    Na wszystko przyjdzie czas i wyznaczona godzina. Budapeszt to naprawdę bliskie marzenie. Nawet od Ciebie nie jest tak daleko i będziesz miała taki bliski Paryż :-)
    Dziękuję za ciepłe słowa i pozdrawiam serdecznie. Pa!

    MagdaLena -
    bardzo dziękuję za wyróżnienie. Nie wiem, czy dam radę wywiązać się z regulaminu, ale bardzo Ci dziękuję za przyznanie serduszka. Pozdrawiam ciepło!

  45. Helena’s avatar

    Mimi, jak oglądam te zdjęcia to słyszę francuską muzykę, uszami wyobraźni :-) Grecka sałatka i wino to zdecydowanie coś co poprawia mi humor do tego jeszcze tarta i pełnia szczęścia. Ale najdłużej wzrok zatrzymałam na zdjęciu z pięknymi lampami przy wejściu, kocham takie metalowe koronki :-)))
    Fajne są takie zaległości komentarzowe :-)

  46. tola’s avatar

    dziękuję za ten adres, byłam, spróbowałam tarty i następnego dnia wróciłam po więcej! :)
    zupa gulaszowa, przepyszność. a ja za mięsem nie przepadam, więc tym bardziej ;)

Komentarze wyłączone.