Sezon na Mangold Red

Zasady w mojej kuchni są proste. Jemy w sezonie letnim produkty, które pochodzą z ekologicznych gospodarstw lub od tradycyjnych rolników. Mieszkam teraz na wsi. Czystego powietrza mam do woli, ale o zdrowe jajko w mojej wiosce trudno. Pola stoją odłogiem i porastają lebiodą, a ludzie nawet swój trawnik traktują chemią, co tydzień. Ameryka! Niech żyje Roundup (randap)*. Hm… Zastanawiam się dlaczego? Nie opłaca się? Nie chce się? Jakiś problem, czy po prostu wygodne życie? Trudno powiedzieć, kiedy ludzie powiedzieli pas. Myślę, że  odpowiedź  jest prosta. Markety i „bogactwo” towarów w zasięgu ręki. Istny dobrobyt, ale ja dziękuję! I nie przez snobizm odrzucam towary z marketu. Tu chodzi tylko o troskę o zdrowie, a to najwyższy priorytet.

Do najbliższego gospodarstwa mam ok. 40 km. Wizyty u zaprzyjaźnionych rolników są dla mnie przyjemnością i chwilą oderwania się od chemicznego świata. Po chwili rozmowy z dobrym człowiekiem, który właściwie uprawia swoją ziemię stajesz się jego małą częścią. To on wyhodował dla Ciebie zdrowe jedzenie i poda Ci rękę na dzień dobry. Doceniam to bardzo! Słucham zawsze ich opowieści i wspólnie przyjmujemy los takim jaki jest. Ich praca jest bardzo ciężka. Ich warzywa i owoce są małe i często wyglądają tak biednie. W dobie olbrzymich i pięknych warzyw, nikt nie chce kupić chudej marchewki ani małego ziemniaka. Na szczęście nie wszyscy tacy są. Wizyty u rolników to moje małe podziękowania. Tylko tym sposobem mogę im pomóc. Zbyt i sprzedaż bezpośrednia to dla nich najlepsza droga. A ja przecież dostaję najlepsze produkty. Świeże, sezonowe, pachnące. Po prostu dostaję zdrowie! No i postaram się im pomóc przy wykopkach.

Czasami wracamy z małym koszyczkiem warzyw. Kupujemy to, co jest. Często nie ma wielkiego wyboru oraz musimy się liczyć z tym, że w pierwszej kolejności oni sami muszą wykarmić swoje rodziny.

Kiedy przebywam w otoczeniu ludzi, którzy zajmują się prawidłową i tradycyjną uprawą ziemi, to czuję się nad wyraz spokojna i szczęśliwa. Dostaję warzywa i owoce, nie tylko wyhodowane we właściwy sposób, ale i zerwane w odpowiednim momencie. Wszystko ma swój czas… Dodam jeszcze, że mój portfel też to lubi. Tu nie ma pośredników i ceny są naprawdę bardzo korzystne.

To takie moje małe przemyślenia, ale o mangoldzie miała być dziś mowa. Znacie to warzywo? To odmiana botwiny. Taki trochę inny burak. W zeszłym roku udało mi się, go kupić tylko raz. Jakoś plony się nie udały. W tym roku kupiłam, go po raz drugi. Przepadam za tymi liśćmi i czekałam na niego cały rok. Tak samo, jak czekam na kwiaty cukinii, które smażymy w cieście. Może uda się zrobić chociaż raz ;-)

Człowiek uczy się czekać. Jest uzależniony od pór roku i dobrych plonów. Moim zdaniem najlepsze posiłki nierzadko składają się z prostych smaków.

A teraz Mangold Red w mojej sesji zdjęciowej. Trzeba się nimi nacieszyć! On też chce być fotografowany :-)

A jakże! Tym bardziej, że może na moim stole gości pierwszy i ostatni raz w tym roku.

*Roundup – jest jednym z najczęściej stosowanych herbicydów na świecie. Również w Polsce. Masowo stosowany na np. zwalczanie perzu i innych chwastów. Służy również do opryskiwania rzepaku w celu przyspieszenia jego dojrzewania, co zwiększa jego wnikanie do łańcucha żywnościowego.

A z pysznym mangolem zrobiłam francuską tartę z masą jajeczną, a właściwie quiche :-)

Bo tylko quiche jest na słono.

Podobne wpisy:

Tagi: , ,

Komentarze (57)

  1. Madzia’s avatar

    Mimi,jak zwykle piękne fotki:)Nie spotkałam się z taką odmianą buraka,quiche musiał być pyszny:)Też jestem za prostotą i staram się używać w swojej kuchni to co z ziemi,a nie z fabryki,ale o dobre produkty trudno.Większość ludzi woli kupić z wygodnictwa,to co piękne i dorodne,a nie to co zdrowe,czyli mniej urodziwe i to wypiera rolnictwo ekologiczne.Muszę napisać ,że po przeczytaniu Twojego tekstu o kosmetykach naturalnych,zaczęłam zwracać uwagę na to co kupuję,wcześniej nie zwracałam na to uwagi,a teraz wchodząc do drogerii,patrzę na kosmetyki jak na chemię i czytam etykietki.Wracając do jedzenia,mogę polecić Tobie i tym,którzy interesują się zdrowym jedzeniem i ekologią oglądnięcie fantastycznego filmu,który zrobił na mnie niesamowite wrażenie pod tytułem”Zanim przeklną nas dzieci”,film znajduje się na stronie vimeo.com.Są tam też inne ciekawe i wartościowe filmy:)Pozdrawiam cieplutko:)

  2. Mimi’s avatar

    Madzia -
    bardzo Ci dziękuję za to, że mi zaufałaś i dziś sprawdzasz kosmetyki. Dla mnie to wielka nagroda! Film widziałam, ale wklejam nawet tu link do filmu dla innych.
    http://vimeo.com/17651845
    Ja bym to puszczała w tv non stop. Zamiast tych wszystkich reklam na dolegliwości trawienne i żołądkowe. Dlaczego? tak mało o tym mówimy… Kto ma w tym cel, aby tak osłabić ludzi i kolejne pokolenia? Dla mnie to mówiąc bez ogródek – po prostu trują nas i tyle, co prowadzi do ciężkich chorób i raka. Dlatego ja odeszłam od marketów i jedzenia, które jest produkowane na szeroką skale. Za dużo już straciłam, aby biernym być.
    Świat mnie przeraża i boli…

  3. Ananda’s avatar

    Bardzo się cieszę, że tu trafiłam. Z kilku powodów, pierwsze, co zwróciło moją uwagę to walory estetyczne i piękne zdjęcia. Po chwili zorientowałam się, że to nie wszystko. Treść bloga jest dla mnie szalenie ciekawa i inspirująca, a przede wszystkim bardzo mi bliska. Wieczorem czeka mnie ciekawa lektura :) Pozdrawiam!

  4. Mimi’s avatar

    Ananda -
    Witaj serdecznie!
    Cieszę się, że do mnie trafiłaś i podoba Ci się na pierwszy rzut oka. Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej. Zatem miłej lektury! Mam nadzieję, że Cię nie zawiodę :-)
    Pozdrawiam ciepło i do następnego!

  5. Magdi’s avatar

    No własnie…ten mangold w Czechach jest przedstawiany jako pewna odmiana/zastępstwo szpinaku… botwinka nie jest tu wogole znana…niestety…
    To talko tak apropo…
    A Twoj blog po prostu przepiękny, cudowny, rozkoszny.
    Rozpływam się nad każdym zdjeciem, wspaniała z Ciebie Osobka.
    To fantastyczne że w dzisiejszych zabieganych czasach ktoś tak młody jak Ty potrafi docenić piękno małych rzeczy.
    Gratuję i pozdrawiam

  6. Mimi’s avatar

    Magdi -
    no właśnie. Liście są dość szpinakowe. Tylko czerwone końce bardziej do botwinki pasują smakiem i wyglądem :-)
    Dziękuję za ciepłe i budujące słowa. Dzisiejsze czasy są ciężkie dla takich jak ja, ale z Wami wszystko idzie łatwiej i przyjemniej. Jest dla kogo pokazywać kolorowy świat.
    Dziękuję i pozdrawiam ciepło. Do następnego!

  7. ptasia’s avatar

    Trafiłam tu szukając pomysłów na przerobienie wyhodowanego mangolda (mam odmianę białą) i chciałam tylko zaprotestować (jeśli ktoś wcześniej tego nie zrobił, bo nie czytałam wszystkich komentarzy) przeciwko nazywaniu boćwiny botwinką, bo to nie to samo ;). Boćwina, mangold = burak liściowy, botwina, botwinka = młody burak, liście i korzenie :).

· 1 · 2

Komentarze wyłączone.