Czerwona porzeczka, lato i garść wspomnień

Uwielbiam stare książki i dekadenckie przepisy. Takie, które przypominają mi dzieciństwo i beztroskie chwile. Moją ulubioną książką kucharską jest „Kuchnia Polska” z 1969 roku. Zbiór najlepszej wiedzy i porad, które dziś cenię sobie najbardziej. Oprócz tego przepisy, które przez swoją staroświeckość są teraz modne i lubię do nich wracać. Zawsze, gdy czytam tą książkę to popadam w zadumę i ogarnia mnie nostalgia.

Kisiel nigdy nie był moim ulubionym deserem. Nigdy nie wygrał z domowym budyniem, ale też nigdy nie marudziłam, gdy miałam go zjeść na deser. Moja Mama podawała go z herbatnikami i to wspomnienie przetrwa na wieki. Ostatnio kisiel chodził za mną i nie dawał mi spokoju. I jeszcze u Ani na blogu też się pojawił znienacka :-) W domu była ekologiczna porzeczka, więc natychmiast zrobiłam sobie miseczkę, aby przywołać wspomnienie dzieciństwa i prostych podwieczorków. Cudowny, prosty deser. Właściwie nic takiego, tylko znakomite sezonowe składniki. Naturalny i dietetyczny. Nie jadłam kisielu co najmniej ze dwadzieścia lat.

Pora to zmienić! Bo domowy kisiel smakuje, jak mus. Jak coś za czym powinniśmy zatęsknić… Nawet jeśli kiedyś nie przepadaliśmy za tym smakiem… Smak zaklęty jest w ciepłych wspomnieniach. Czasach, kiedy tak mało było, ale liczył się smak i jakość. I pora podwieczorku też się liczyła.

Gotowanie domowego kisielu nie zajmuje dużo więcej czasu niż przygotowanie kisielu z torebki typu instant, który nie powinien się nawet tak nazywać. Tam nie ma przecież owoców! W kisielach kupnych jest E 163, czerwień koszenilowa – barwnik syntetyczny. Zabroniony w Norwegii i Finlandii.

Podobne wpisy:

Tagi: ,

Komentarze (63)

  1. amelia’s avatar

    u mnie też porzeczkowo..i do tego ta łyżeczka,taka jak moja :-))

    co za czerwień!!!

  2. Ola_83’s avatar

    Mimi, porzeczki i agrest to owoce mojego dzieciństwa, do tego jabłka – papierówki, mirabelki i wiśnie,a wszystko to zjadane prosto z krzaka i drzewa w moim rodzinnym domu:) i podobnie jak Ty tęsknie za tymi smakami dzieciństwa…
    Nawet nie sądziłam,że kisiel można tak szybko i łatwo zrobić:)koniecznie wypróbuję…
    Piękne kolory na zdjęciach…
    pozdrawiam serdecznie!

  3. KUCHARNIA, Anna-Maria’s avatar

    Mimi Kochana! Ja właśnie oblizuję wąsy po koktajlu z czerwonych porzeczek, obok stygną słoiki z porzeczkowym chutneyem. Drugą wielką miednicę porzeczek zostawiam na jutro:)
    Stare książki kucharskie to moja pasja, zaczytuję się znowu Kucharzem Warszawskim – cóż to za lektura (pisała o nim u siebie jakiś czas temu).
    Pozdrawiam Cię mocno!

  4. Mimi’s avatar

    amelia -
    czerwień prawie karminowa. I bez barwnika. Z prawdziwych owoców sok.
    A łyżeczka ruska, srebrna nawet ;-)

    Ola_83 -
    o tak! Najlepsze owoce lata.
    Kisiel jest banalnie prosty i smakuje bosko. Nawet, jak się kisielu nie lubi :-)
    Buźka!

    KUCHARNIA, Anna-Maria -
    ale fajnie :-) już Cię widzę.
    A stare książki kucharskie to 100% dobrego, zdrowego jedzenia i przepisy bez tego całego sztucznego „zachodu”.
    Uściski posyłam!

  5. Helena’s avatar

    Super wychodzą zdjęcia potraw na tle starego drewnianego stołu. Wiem, że zrobienie dobrego zdjęcia jedzenia to ciężka sprawa, czasami na zagranicznych blogach kulinarnych jest pokazana cała sesja „od kuchni”. Twoje ujęcie pełnej miseczki z leżącą obok łyżeczką bardzo mi się podoba, a ta poziomka jest jak wisienka na torcie :-). Miło tak sobie powspominać i wrócić do smaków dzieciństwa :-) A przepis zapisuję do wypróbowania!
    Pozdrawiam!

  6. lejdi_makbet’s avatar

    lejdi_makbet dnia: 29 czerwca 2011, godzina: 15:03
    wybacz, że cię tak męczę. mam nadzieję, że juz ostatnie pytanie związane z czysto technicznymi sprawami. sumują posiadasz jaką dokładnie leice- Leica D-LUX 4 ? i mogłabyś mi wysłać linki do zdjęć na blogu, które wykonałaś właśnie leicą?

  7. Karolina z Manderlay’s avatar

    My na kisielkach jesteśmy cały rok;) Uwielbiamy taki podwieczorek. Robi się go tak szybciutko. W zimie jabłka, kompoty i mąkę ziemniaczaną mamy zawsze pod ręką. Teraz w tym temacie jest „żyć nie umierać”:) Agrest, porzeczka, rabarbar, a już niedługo wiśnie! U nas wczoraj na stół wjechał kisielek agrestowy (kiedyś robiłam jeszcze truskawkowy pod mgiełką z kaszy manny), a dzisiaj niespodziewany placek z czerwoną porzeczką:)
    Zdjęcia aż zapierają dech, ech…piękne po prostu!
    Buziaki!
    p.s
    U mojej drugiej Mamy (czyli teściowej:) ta książka to prawdziwa biblia kucharska:D

  8. agnieszka ka’s avatar

    oj mama ma ta ksiazke,nawet ostatnio cos w niej szukalysmy:))) a kisiel u mnie przywoluje wspomnienie wylacznie przedszkola.byl przezrozysty,bez niczego i przewaznie zolty:)))w domu nie jadalismy takich deserow:)nie mowiac o budyniu ktorym opluwalam regularnie panie przedszkolanki do momentu az mi go przestaly wciskac na sile:)))))))ah te „traumy”przedszkolne hahahah.ciekawe czy kisiel zjadlabym ze smakiem po tylu latach….

  9. Mimi’s avatar

    Helena -
    u mnie to drewniany taboret. Moje mini atelier ;-) Dobre tło do zdjęć, to prawda. A fotografowanie jedzenia to bardzo ciężka sprawa. Ten temat naprawdę nie jest łatwy. A poziomki u mnie są leśne i są wisienkami na torcie. Zgadzam się!
    A kisiel jest, jak mus z owoców. Po raz kolejny siła prostoty i smaku.
    Pozdrawiam ciepło!

    lejdi_makbet -
    już Ci piszę! Właściwie większość na moim blogu od tego roku.

    Karolina z Manderlay -
    nie dziwi mnie wcale, że u Was takie zdrowe kisiele :-)
    Agrestowy też jest boski. Ja mam dziś truskawkowy z ostatnich już chyba truskawek. A książka jest świetna. Dla mnie to też druga biblia. Naprawdę!
    Ściskam Was mocno!

    agnieszka ka -
    Ty masz wspomnienia! Coś czułam, że dziś coś zasuniesz ;-)
    Uśmiałam się do komputera :-) Dobre!

  10. llooka’s avatar

    Sezonowe owoce najlepsze! Widzisz u Ciebie i u mnie porzeczki vintage. Kisielu nie lubię, tak jak galaretki i ptasiego mleczka… z zastygających deserów lubię jedynie budyń i panna cottę:)

    Ale na pewno uwielbiam Twoje zdjęcia i klimat jaki tworzysz!
    Całusy ślę!!!

  11. Joanna’s avatar

    Mimi, przypomniałaś mi jak w podstawówce chodziłam do koleżanki z bloku obok. Miała mnóstwo kompotów; porzeczkowych, truskawkowych etc. „własnej roboty” czyli rodziców roboty :). Tak co dzień, po szkole, kisielek z mąki ziemniaczanej zjadałyśmy, smak niezapomniany i te emocje, bo wielka niespodzianka była zawsze jeśli chodzi o gęstość wyrobu, składniki dawałyśmy „na oko”. Jej rodziców nie było w domu, potem mieli do niej pretensję o te wszystkie przetwory wyjedzone. Dzięki temu doświadczeniu, kiedy urodziłam córkę i zalecenie było by wykąpać dziecię w krochmalu ( coś ze skórą, na wysypkę ) – wiedziałam co do czego i jak to się robi. Dodam, że wtedy internetu nie było więc doświadczenie z kisielem, bezcenne :)).
    Pozdrawiam ciepło i dalej cieszę oczy Twoimi zestawieniami i kolorami.

  12. Marta’s avatar

    Jutro po pracy odwiedzę wszystkie warzywniaki, może gdzieś znajdę porzeczki, niestety wbrew pozorom to nie jest takie łatwe, tęsknię za babciną działką…

  13. agalu’s avatar

    Zrobię jutro synkowi na deser – jagodowy :-) A smaki dzieciństwa, tak, od miesiąca namiętnie gotuję kompoty, za którymi jako dziecko nie przepadałam. Ale teraz zapach rozgotowanego rabarbaru czy agrestu, gruszek, goździków -rozkłada mnie na łopatki. Tak samo jak chodzą za mną pierogi z pieczarkami i jajkiem, które mama robiła mi prawie 30 lat temu, a ja zawsze do tej potrawy czytałam „Nieumiałka i jego przyjaciół” ;-)))) Ach. Zdjęcia – cudowne.

  14. partycja.g’s avatar

    A wiesz, ja właśnie jako dziecko wolałam kisiel, zresztą zostało do dzisiaj ;) I galaretkę pokrojoną w kostkę w pucharku ;) Budyń, jak i lody „mleczne” zawsze szły w odstawkę, jedynie te „wodniste” lody uwielbiam, sorbetowe. I najlepiej jak to będą smaki cytrusów :)

    Piękny klimat zdjęć, ta czerwień otoczona naturalnymi jasnymi barwami jest cudowna. Dzisiaj miałam w rękach w h&m kwiat tego koloru, do wpięcia we włosy. Odłożyłam, choć fajnie wyglądał. Nigdy jakoś za czerwienią nie przepadałam. Ale Twoje zdjęcia sprawiły, że teraz nie odłożyłabym tego kwiatka z powrotem :)

  15. ula’s avatar

    proste danie, warunki do zrobienia zdjęć idealne :), niekiedy tak proste, że aż niektórzy się dziwią, a tak naprawdę można wykorzystać w kuchni tyle miejsc, zakamarków, półek, stołeczków, jak jeszcze światło jest odpowiednie, to sama przyjemność z robienia zdjęć.
    Z kisielem mam o tyle przyjemne wspomnienia, że od zawsze sama z siebie gotowałam go swoim dzieciom z owoców, zimą z jabłek przeważnie albo z truskawek, które mroziłam latem, a w lato właśnie ze wszystkich dostępnych sezonowych owoców, ja też wrzucam do takiego świeżo ugotowanego owoce surowe co daje mu dodatkowe walory smakowe. Ale zdecydowanie dziewczynki zawsze dopominały się o kisiel jabłkowy do którego ścierałam dodatkowo jabłka na grubej tarce :).
    A jeśli chodzi o książki stare, z przepisami, no mamy tego trochę, są mi szczególnie bliskie, bo na nich uczyłam się gotować i cechuje je to, że mają nieskomplikowane przepisy z łatwo dostępnych produktów, wszak kiedyś nie było takiej rozmaitości jak teraz. Ale za to można było ugotować tzw. „coś” z niczego :)).
    Ja z porzeczek robię jeszcze coś w rodzaju galaretki-przecieru, gotuję ją z cukrem, porzeczka dobrze sama się mocno żeluje , nie trzeba nic do niej dodawać.
    Po ugotowaniu przecieram i wekuję. Też z tego można zrobić zimą kisiel :)
    Dzięki Mimi za piękną fotorelację z gotowania kisielu, prosta i urocza zarazem :)
    serdeczności ślę moc

  16. gioia’s avatar

    :))) Zaczne od usmiechu bo ja sama zle wspominam kisiel :))) Kojarzy mi sie glownie ze szpitalem w ktorym mi go serwowano :S Mialam wtedy 10 lat,usuwany migdalek a kisiel mial zielony kolor,byl strasznie wodnisty i bezsmakowy :))) Jedno wielkie BLEE :))) Jednak na kisiel Twojej roboty skusilabym sie od razu,bo jesli Ty mowisz ze jest dobry-to musi tak byc,nie ma innej opcji! :)) U moich Rodzicow czerwona porzeczka wlasnie dojrzala,jutro zrobie kisiel dla corci bo Ona wszystkie owoce uwielbia w kazdej postaci :))) Sciskam mocno i slonca posylam bo u nas wczoraj i dzis bylo go az w nadmiarze! Pa kochana! :*
    P.S. Doszla paczuszka?

  17. Mimi’s avatar

    llooka -
    a ja ptasie mleczko i galaretki – uwielbiam!
    I nawet narobiłaś mi ochoty. Pozdrawiam ciepło w ten ziąb.
    Zamawiaj słonko na niedzielę. Proszę!

    Joanna -
    fajne, ciepłe wspomnienia.To były czasy! Dzieci cieszące się z kompotów i owoców w słoikach. A kąpiel w krochmalu pamiętam z mojego dzieciństwa. Najlepszy balsam dla skóry. Uwielbiałam to!

    Marta -
    :-) zatem owocnego szukania. Z truskawek też jest pyszny, ale już chyba po truskawkach.

    agalu -
    ja też teraz szaleję za kompotami. Kisiel popijam kompotem i jestem w siódmym niebie. Wracamy do starych wspomnień i smaków, tylko o dobre produkty ciężko.

    partycja.g -
    o tak! Galaretka w kostkę, czyli „Kryształ wiślany”. Ja też czerwieni nie noszę, ale kwiatka bym przyjęła. Jako akcent, małą dominantę na lato :-) Może wrócisz d h&m :-)

    ula -
    też robię takie galaretki. Porzeczki mają dużo pektyny i świetnie się ścina. To prawda! Wszystkiego nauczyłam się z tej właśnie książki. Tam są przepisy, które otwierają oczy. Brak tej całej rozmaitości z zachodu mi bardzo odpowiada. Tamte czasy nie wrócą, ale można unikać tych wszystkich pseudo udoskonaleń. fajnie, że Twoje dzieci takie naturalne. Całusy!

    gioia -
    zrób koniecznie i już nie przestaniesz. Zapewniam Cię! Daj też pełne owoce do środka. Uchwyty doszły, dziękuję. Ja czekam na lampę i wysyłam Ci wszystko razem. Mam teraz małe urwanie głowy, więc wyślę wszystko razem, dobrze?
    U mnie już kolejny dzień bez słońca. Trochę buro, jak na lato.
    Ściskam Was mocno! Pa kochana :*

  18. ika’s avatar

    Po tym wpisie to chyba polubie czerwoną porzeczkę :))
    Moja mamcia ma taką samą książkę kucharską, jako dzieciak lubiłam w niej oglądać kolorowe zdjęcia potraw, jakże różne od dzisiejszych Twoich zdjęć!
    Miło powspominać :)

  19. amelia’s avatar

    ano wiem,że ruskie,ale mam jakoś do nich sentyment..zresztą czemu ale?!!
    :-)a.

  20. yba’s avatar

    Przepiękna naturalna nie-koszelinowa czerwień.
    Nie lubiłam kisielu nigdy więc nie wiem czy polubiłabym go teraz.
    Ale zdjęcia czarowne. I stara książka też :)
    Ta miska z czerwoną porzeczką i miętą (?) i łyżeczką na stole, piękne!

  21. Dag-eSz’s avatar

    A ja właśnie robiłam krochmal i krochmaliłam serwetki ;) i pamiętam moje zdziwienie jak Babcia kiedyś wzięła kompotu z wiśni i ugotowała takiego krochmalu i połączyła całosć w kisiel ;)))) nie wiedziałam, że to to samo jest ;P
    Piękne zdjęcia! :)))
    Pozdrawiam cieplutko :)

  22. sabbag’s avatar

    mam ta sama ksiazke kucharska, niestety mocno sfatygowana ale przypomina „tamte czasy” bardzo mocno. moja mama dostala ja jako prezent slubny a teraz mam ja ja. ale kisiel to nie moja potrawa z dziecinstwa. pamietam ze z porzeczek i z maki ziemniaczanej robilam u babci na wakacjach maseczke na piekna cere. trzeba by moze powtorzyc ten eksperyment:)

  23. Mimi’s avatar

    ika -
    to prawda. Zdjęcia w tej książce to przepaść. Widać, co zrobiła technika. Dziś też o tym myślałam oglądając po raz kolejny te zdjęcia. Fajne obserwacje.

    amelia -
    uwielbiam te łyżki. Duże, ciężkie i porządne. Mam do nich ogromny sentyment. Dostałam od Rodziców.

    yba -
    tak, to listeczek mięty. Lubię stare naczynia. Głównie emalię i sztućce też.
    A książka jest wspaniała, bo żadna inna mnie tyle nie nauczyła.
    Dziękuję za odwiedziny!

    Dag-eSz -
    ale fajne wspomnienia! Jeden kisiel i tyle wspomnień. Jakże różnych.
    Pozdrawiam ciepło.

    sabbag -
    tak! te książki były masowo dawane w prezentach ślubnych. Nie ma się, co dziwić. Nie było innych… Nie mieli wtedy Nigella Lawson, Anthony Bourdain czy J. Olivera.
    A maseczka super! Trzeba zrobić! Dziękuję za komentarz i odwiedziny!

  24. lejdi_makbet’s avatar

    lejdi_makbet dnia: 29 czerwca 2011, godzina: 19:12
    lejdi_makbet dnia: 29 czerwca 2011, godzina: 15:03
    wybacz, że cię tak męczę. mam nadzieję, że juz ostatnie pytanie związane z czysto technicznymi sprawami. sumują posiadasz jaką dokładnie leice- Leica D-LUX 4 ? i mogłabyś mi wysłać linki do zdjęć na blogu, które wykonałaś właśnie leicą?

    edit: jeżeli odpowiedziałaś na maila to moja skrzynka nie działa. prosze o odpowiedź tu w komentarzach ;)

  25. monique’s avatar

    ihihihihihihi a ja czytam i uśmiecham się do monitora :))) ostatnio jak zrywałam swoje krzaczkowe porzeczki czarne i czerwone to były właśnie w takich emaliowanych miseczkach – pomyślałam wtedy jak ładnie wyglądają ale niestety nie zdążyłam zrobić im zdjęcia , zbyt szybko uciekły :) a dziś patrzyłam ukradkiem na moją ledwo chodzącą Zuzolinkę , która oparta o krzaczek wyjadała czerwoniutkie , kuszące ją owocki – tak śmiesznie wyglądała …(jaka szkoda, że nie miałam pod ręką aparatu) a teraz wskakuję do Mimi a tam porzeczkowo i czerwoniutko i kisielkowo i tak fajowo … ja też robię takie kisielki dla dziewczynek ale sama też je podjadam bom łasuch :)))) ściskam gorąco bo u mnie upał !!!!!!

  26. Sonia’s avatar

    Kisiel chyba u wszystkich dzieci „naszego” pokolenia budzi jakieś wspomnienia. Ja pamiętam żurawinowy, który Mama mi robiła i go nie doceniałam, a dzisiaj uwielbiam i się dziwię, jak mógł mi nie smakować. I obowiązkowo, tak jak u Ciebie, były herbatniki (petit beurre, bu chyba innych wtedy nie można było dostać)! Kisiel żurawinowy to zapach zimowego podwieczorku, kiedy budziłam się po popołudniowej drzemce i już było ciemno. Wtedy mościłyśmy się z Mamą w wielkim łóżku w sypialni i czytałyśmy książki. Dzisiaj też się „mościmy”, tyle tylko, że mamy na trzeciego małego wiercipiętę. Ale repertuar książek i płyt pozostał ten sam co trzydzieści lat temu- tylko płyty już nie winylowe…
    Ten Twój na zdjęciach wygląda tak apetycznie, że już możesz się domyślać, co jutro ugotuję:)

  27. Mimi’s avatar

    lejdi_makbet -
    wysłałam Ci dwa @, ale wraca błąd. Proszę podaj jakiegoś sprawnego @ do Ciebie.
    Wklejanie linków w komentarze idzie mi do spamu.

    monique -
    takie podjadanie nie groźne. Deser, jak dla chorego ;-) Też tak się nam przecież kojarzy kisiel. Ja nie mam w ogródku swoich krzaków, ale mam u moich zaprzyjaźnionych rolników. Pozdrawiam Was ciepło i daj trochę upału.

    Sonia -
    oj, tak! Różne wspomnienia, ale to jest fajne. Pamiętam te ciasteczka petit beurre. Oj, pamiętam.
    Cudownie masz, że takie chwile u Ciebie mogą jeszcze trwać i być. Dobrego gotowania na jutro!

  28. magdetta’s avatar

    We Wloszech gdzie mieszkam nie ma w sprzedazy kisieli, to bardzo dobrze bowiem te robione w domu sa zupelnie inne (czytaj smaczne:)). Jak zwykle super post i piekne zdjecia! Pozdrawiam! :)

  29. Edyta’s avatar

    Mimo, że pora dość późna to do czytania Twojego bloga Mimi zasiadam zazwyczaj podjadając co nieco, dziś truskawki z cukrem. Tak tu smacznie u Ciebie, że trudno się powstrzymać. Jutro zatem zostawię sobie ukradkiem z deseru moich małych chłopców kisiel. Oj, lubimy taki domowej roboty, ale z porzeczek jeszcze nie próbowałam. Będzie pysznie:)
    Pozdrawiam

  30. Paulina’s avatar

    Kisiel u mojej babci był bardzo częstym deserem.Robiła go też z porzeczek,agrestu i inny owoców…Smak nie do przebicia.Ale spróbuję,może dzięki Twojemu przepisowi uda mi się go skopiować.Krzaki w ogrodzie uginają się od nadmiaru pożeczek.Jutro będzie wielkie zbieranie :)

  31. Basia’s avatar

    Mimi aleś mi smaka zrobiła. Ja w domu też mam takie stare książki ze starymi dobrymi przepisami.
    Dosłownie jutro będę szukać dobrych porzeczek i robię kisiel – Twoje zdjęcia działają na mój zmysł smaku w taki sposób, że nie spocznę … :))))

  32. amelia’s avatar

    Mimi ja też dostałam od rodziców,dwie już zgubiłam,chyba wyrzuciłam w kubeczkach po jogurcie,tak wykazało śledztwo..ale są dość popularne ,muszę poszukać na starociach :-))
    ps.a tarta wyszła..!!! zjadłam prawie pół i ledwo się ruszam,a to przecież kostka masła i wiadro borówek:-)))
    ściskam a.

  33. amelia’s avatar

    ..słucham dziś cały dzionek Daphné i myślę jakoś o Tobie…

  34. Mimi’s avatar

    magdetta -
    i bardzo dobrze. U nas też powinny zniknąć z półek sklepowych, ale nie ma szans.
    Cieszę się, że wpis się podobał. Pozdrawiam serdecznie!

    Edyta -
    mniam! To masz pyszności w miseczce :-)

    Paulina -
    zatem dobrych zbiorów i pysznego kisielku życzę.
    Będziesz zachwycona! Wróci dawny smak.

    Basia -
    czyli jutro z Bo Mimi blog jemy kisiel z przecieranych owoców.
    Też sobie zrobię!

    amelia -
    mi też się pogubiły i zawsze później jestem zła. I też się tym ratuję, że można je jeszcze dostać starocie, Allegro.
    Tarta Twoja pewnie mniam.
    Słodkich snów :*
    PS
    ach, jak ja lubię Daphné!
    A ja dziś słuchałam Adele :-)

  35. Piedra preciosa’s avatar

    Uwielbiam czerwień i groszki, taką kombinację zdjęć z przyjemnością bym powiesiła na ścianie.

  36. amelia’s avatar

    Adele była przez ostatnie dwa tygodnie na moim blogu :-))
    więc czas na zmianę:-))
    słodkich snów,nie koniecznie porzeczkowych!!!

  37. konstancja30’s avatar

    Mimi … odwróciłam się … dotarłam do dzieciństwa (w wigilię czterdziestki to chyba sentymentalnie nawet się mi zrobiło :) ) … i pod hasłem owoce odnalazłam dziewczynkę która … uwielbiała papierówki i czereśnie … i uciekała przed porzeczkami .. twardy agrest nie istniał wcale :) za to dziś uwielbiam galaretkę z czarnej porzeczki … nawet kosztem długiego przecierania i zawsze pilnuje aby na zimę mieć ich zapas :) … a dziś Wiktoria zrobiła biszkopt z owocami leśnymi … było jagodowo i poziomkowo … czyli owocowo jak u ciebie :) … smacznie pozdrawiam :)

    ps. kończymy akt III remontu „dołu” w nowym jakby nie było domu :) … dogadałam się sama z sobą i chyba mam satysfakcjonująca formę okapu kuchennego … prawie ceglaną scianę i i zupełnie nie prawie bajzel … a i tak twierdzę że jest do przodu i za jakiś czas dojdę do etapu wyboru posterów … długo to trwa ale mamy tylko soboty i …. ciiii :)

  38. sielskie-klimaty’s avatar

    Witaj Mimi po długiej przerwie – piękna pogoda i dzieciaczki zdecydowanie wygrywają z siecią:-)
    Kisiel, choć nie należał do ulubionych „podwieczorków”, zjadałam ze smakiem. Ale na hasło „kisiel” od razu mam przed oczami kisiel u mojej koleżanki. Jej mama przygotowywała go używając większej niż wg przepisu ilości wody i podawała do obiadu zamiast kompotu!:-) w szklanie rzecz jasna!
    A porzeczkę uwielbiam ale czarną i też dziś u mnie „przygrywała” Adele:-)
    Pozdrowionka!

  39. magdalenia’s avatar

    Witam, dziś trafiłam tu przez przypadek, jestem oczarowana blogiem, nic więcej już nie napiszę bo brak mi tchu:) Pięknie!
    pozdrawiam serdecznie i dziękuję za temat porzeczek bo je uwielbiam:)

  40. ewelajna’s avatar

    Mimi Droga moja, kisielu nie kupuję, ale tez robię sama:) Ostatnio żurawinowy, ale w weekend wreszcie jadę na porzeczki właśnie:).
    U mnie w domu tez mama robiła kisiel:) Truskawkowy:).
    Buziaki, Mimi, i ślicznie, że jesteś – dobrze Ci z tą pomarańczową czerwienią;)

  41. kasia’s avatar

    Najwazniejsze to zycze sloneczka,nad morzem bylo do dzisiaj,a kisielowe wspomnienia podobne,wlasnie wczoraj wracajac do domu delektowalam sie zapachami lata i o tym samym myslalam ,o kompotach,kisielach i o „sekretach”,ktore sie robilo z kwiatkow i zlotkach po czekoladzie[ciekawe czy ktos pamieta?]jedna taka ksiazke stara mam w spadku po mamie,to prawdziwa relikwia.Narobilas smaka,trzeba dzis narobic kisielu…U Nas nie wiem czemu,ale pojawial sie tez kisiel zurawinowy na wigilijnym stole i jakos wszystkim dobrze robil po sutym jedzeniu,wprowadzilam to i sie przyjelo.milego dnia i duzu duzo slonca…

  42. Mimi’s avatar

    Piedra preciosa -
    fajnie, że tak Ci się podoba. Mnie też miło zaskoczył ten kolaż. Szukałam jeszcze mieczyków i maków i mogłam łączyć w pary. Pozdrawiam ciepło.

    amelia -
    tak, wiem!
    U mnie dziś od rana Yann Tiersen i deszcz. Szkoda, że pada i zimno…

    konstancja30 -
    Moja Droga! Zatem wszystkiego najlepszego! Samych słonecznych i pogodnych dni i wszystkiego, co tylko szczęściem dla Ciebie jest! Posyłam moc uścisków i buziaków.
    Piękne są jak zawsze Twoje komentarze…Uwielbiam je!
    I czekam na foto relację z Twojej kuchni.
    Cudownych i smacznych urodzin!

    sielskie-klimaty -
    czyli byłaś tak samo grzeczna z jedzeniem, jak i ja :-)
    Niech żyje Adele, Tiersen i Daphné!
    Dobrego dzionka :-)

    magdalenia-
    Witaj serdecznie!
    Rozejrzyj się po blogu i zostań na dłużej. Będzie mi bardzo miło Cię gościć.
    Pozdrawiam ciepło.

    ewelajna -
    nie dziwi mnie to :-) U Ciebie naturalne smaki są na porządku dziennym.
    Muszę Cię odwiedzić, bo mam zaległości. Przyjdę dziś na kawę!
    :-)

    kasia -
    dawaj Kasiu to słońce, bo u mnie od 4 dni ciemnica.
    Pamiętam sekrety w złotkach po czekoladzie. To były czasy. I girlandy z kapsli po mleku i kefirze. Smacznego kisielu Ci życzę. Coś czuję, że nie będziesz dziś z tym sama, bo pół „Bo Mimi blog” dziś na kisielu :-)))

  43. Celina’s avatar

    Fajnie,książka ma tyle lat co Ja.Chętnie wypróbuję przepis na kisiel,tylko czarne porzeczki muszą nabrać słodyczy, drożdżówki były przepyszne!.Zdjęcia urzekające!!.
    Pozdrawiam serdecznie.

    PS Mimi, przepraszam że tu, czy będą ściereczki w niebieskie paski.

  44. Mimi’s avatar

    Celina -
    dobry rocznik! Moja Siostra jest 69 :-)
    Ja + 6
    Nie ma problemu, mogę zamówić te ściereczki. Nie sprzedawały się super, ale to nie najważniejsze. Będą do 14 dni. Cieszę się, że drożdżówki smakowały. Kisiel też Cię oczaruje! Dobrego dzionka!

  45. only beautiful things’s avatar

    Kisiel to jeden z pyszniejszych deserów dzieciństwa. Robiło się go w zasadzie ze wszystkich owoców ale mój ulubiony to ten z jabłek, polany sokiem z wiśni :) Pyszotka która pojawia się u mnie do dziś, zimą np. z domowych kompotów, latem z tego co akurat jest ;) Pozdrowienia i słoneczka życzenia!

  46. kasia’s avatar

    podobno jest bardzo fajna ksiazka francuskiej autorki Krystyny Farber „Mes confitures”,niestety nie przetlumaczona,moze ktos cos slyszal?to tak a pro po owocow,troche nie na temat przepraszam,pozdr.

  47. Bree’s avatar

    Pychota uwielbiam domowe kisielki :) Co roku robie galaretki i sok z porzeczek :) z ktorych na zime robie wlasnie taki kisiel, ale ze swiezych owocow to cudo ahh pycha. Az sobie dzis zrobie moze chorobsko przepedze, A stare ksiazki kucharskie uwielbiam, tez mam kilka. pozdrawiam cieplutko

  48. Ola_83’s avatar

    Byłam dziś na ryneczku i wpadły mi w oczy porzeczki:) i też będzie kisiel:)
    pozdrawiam!

  49. konstancja30’s avatar

    :) i stało się … dziekuję Mimi za życzenia :) … rano otworzyłam oczy z pewną dozą nieśmiałości … o wiele ostrożniej spojrzałam w lustro .. i ulga … nic się nie stało … to wciąż ja :) … nawet dwa główne wulkany zmalały co uznałam za dobrą wróżbę na kolejne 40 ści:) … pozdrawiam :)

  50. Kemotka’s avatar

    Ta książką to książka mego dzieciństwa. Wertowałam ją niezliczoną ilość razy. Pamiętam zdjęcia kuchni z niej, dla mnie śmieszne i brzydkie, dla rodziców niegdyś – szczyt marzeń ;) Porzeczki ubóstwiam, we wszystkich kolorach. Porzeczki to też smak mojego dzieciństwa, mieliśmy sporo ich krzaczków na działce. Najlepsze były dla mnie białe, taki rarytas, gdyż na działce mieliśmy jedynie dwa cherlawe krzaczorki białych!

1 · 2 ·

Komentarze wyłączone.