Kolekcjonuję małe radości

Otrząsnąwszy się z dość napiętego i intensywnego tygodnia wróciłam do zajęć, które w weekend lubię najbardziej: gotowanie na tarasie i leżakowanie. Parę dni byłam w Krakowie i tempo tych dni było meczące, a ilość spraw do załatwienie przyprawiała o natychmiastowy ból głowy.

Czekałam do weekendu na moje pierwsze zbiory sałaty. Cieszy mnie każdy liść, ponieważ wyhodowałam sama wartościowe i zdrowe jedzenie. Kiedy było zimno przykrywałam folią i podlewałam bio nawozami. Reszta warzyw rośnie i pnie się do słońca. Bardzo liczę na pomidory i letnie, młode pory. Nawet się trochę rymuje :-)

W takie leniwe dni po ciężkim tygodniu muszę dać sobie trochę luzu i pozwolić odpocząć ciału i duszy. Nie interesuje mnie nic w telewizji ani mały bałagan w kuchni. Chcę do słońca i do ogrodu. Nawet nie mam siły na jakiś konkretny wpis, ale musiałam się z Wami tu spotkać i pomyślałam sobie, że moja sałata jest warta wpisu :-)

Przygotowałam lekkie posiłki z powodu upału i zajadaliśmy się ekologicznymi truskawkami z prawdziwą śmietaną. A popołudnie było dobre na leżak, ponowną porcję truskawek, drożdżówki, które robią się same i lekturę łatwą i przyjemną. Najlepiej o podróżach i dobrym jedzeniu. Takie lubię najbardziej. Na stole kwiaty sezonowe i wszystko, co natura dała. Na krzakach już piwonie w pąkach i jeszcze rabarbar jest do zjedzenia.

Dbanie o estetykę w życiu codziennym i na stole wpływa na moje szczęście i ma zbawienny wpływ na lepsze samopoczucie. Zatem przy chwili wolnego czasu kolekcjonuję małe radości. Bo dusza i umysł potrzebuje przyjemności.

Sezon zielony uważam za otwarty!

Przepis na drożdżówki z rabarbarem i truskawkami wkrótce!

Dobrej niedzieli dla Was moi Mili.

Podobne wpisy:

Tagi: , , ,

Komentarze (49)

  1. MagdaLena’s avatar

    Jak dobrze rano wstać i otrzymać wiadomość od Mimi.” Kolekcjonuję małe radości” …i tak pięknie zaczęła się moja niedziela :) pomyślałam sobie od razu, że włąśnie Bo Mimi Blog, to moja mała radość w mojej kolekcji. Dziękuję Mimi. Życzę radosnej niedzieli :)))

  2. ika’s avatar

    Bardzo się cieszę z Twego nowego wpisu, czekałam na niego! :) to dla mnie także taka mała radość :))
    Sałata wygląda bosko i zachęca swym widokiem „zjedź mnie” ;) słyszysz czasem takie słowa od swoich roślin?? ;)
    Małe radości bardzo są potrzebne w życiu, oby było ich jak najwięcej :)
    Uściski ogrodniczko :)

  3. Mimi’s avatar

    MagdaLena -
    mówisz? Cieszę się bardzo. Musiałam się z Wami przywitać przy niedzieli, bo już tęskniłam :-) Dobrej niedzielki życzę :-)

    ika -
    chwilo trwaj wiecznie! To lubimy!
    Sałata była pycha, jeszcze trochę zostało. Nie była gorzka i taka chrupiąca. Mówiła już „zjedź mnie” :-) Teraz poziomki mi to mówią :-)
    Uściski i buziaki :*

  4. Helena’s avatar

    Bardzo lubię te Twoje małe przyjemności i smakowite zdjęcia – raj dla oczu! Ach ta sałata i kanapki z rzodkiewką :-) A ten serek obok kanapeczek to przypadkiem nie Halloumi? Kiedyś już gościł w jednym z Twoich wcześniejszych postów. Lubię takie weekendowe ładowanie baterii. Książki lubimy podobne, tylko Ty pewnie z Francją w tle a ja z Italią :-)))
    Czekam na przepis na drożdżówki :-)
    Sympatycznej niedzieli!

  5. MagdaLena’s avatar

    Mimi, dziękuję również za odwiedziny:)… no właśnie! marzę również o ekologicznej sałacie, truskawkach, ziołach… myślę, a nawet wiem, że już w przyszłym roku będę cieszyć się swoimi eko zbiorami. Napisz proszę, co jest w Twojej sałatce z sałaty? kawałeczki chleba, czy grzanek? Mireille Guilliano w książce „Francuski nie tyją” przekonała mnie, że można jeść wszystko i być szczupłym. Hm…pracuję nad tym, Twoja sałata z dodatkami właśnie mówi do mnie” zjedz mnie, jestem pyszna!”uściski!

  6. Mimi’s avatar

    Helena -
    to mój biały, domowy serek, który ociekał powieszony na kranie w rożku z pieluchy ;-) Sama taki robię :-) jest pycha!
    Fajnie, że lubimy podobne książki. Ja z Francją bardziej – bingo!
    A Halloumi zawsze zapiekam, bo to idealny ser na grzanki lub z grilla i bardzo go lubię! Dobrego dzionka i słonka!

    MagdaLena -
    odpowiedź prosta:
    grzanki z własnego, czerstwego chleba na oliwie z oliwek. Trochę sułtanek i żurawiny.
    Sałata była pycha. Jem ją nawet solo :-)
    A z książki „Francuski nie tyją” korzystam od czasu, gdy się ukazała. To już będzie z 5 lat :-) Uściski raz jeszcze!

  7. Aneczka’s avatar

    ale mi narobiłaś ochoty na sałatę z ogródka :)) ale to dopiero jak pojadę ‘do domu’ ;)
    opoczywaj po ciężkim tygodniu..jeszcze jutro i juz potem tylko same przyjemnośći :))

    miłej nd :))

    A! lubięTwój warkocz i Twoją kuchnię ; )
    ps
    bedziesz miała dostawę sezonowych owoców ;)

  8. giveto’s avatar

    good food for beautifull days!!
    bonne journée
    Véro

  9. paula_71’s avatar

    Do kolekcjonowania małych radości nie trzeba mnie namawiać :)
    Taką małą radością jest np Twój wpis,Twoje piękne zdjęcia i nutka zazdrości,że możesz zjeść sałatę z własnego ogródka…

    Pozdrawiam i życzę Wam udanej,leniwej niedzieli.

  10. ABily’s avatar

    Na balkonie wyhodowalam salatę, tylko tyle udalo mi się w warunkach bez ogródka.Tam też trzymam kilka doniczek z ziolami i uwielbiam te chwile dumania i pielęgnowania tych roślinek, nie ma nic piekniejszego niz wlasna zielenina na talerzu…Zakochałam się w Twojej kuchni:)Te wszystkie patelnie wiszące na scianie…Moje marzenie:)Pozdrawiam

  11. Mimi’s avatar

    Aneczka -
    tak, jeszcze tylko jutro i zamykam ten ciężki tydzień na kłódkę.
    Mój warkocz trochę lichy się zrobił, ale jeszcze się lubimy i nie ścinamy ;-)
    Dziękuję za wszystkie dary Dobra Kobieto!
    Buzi
    :*
    PS
    dziś piję w kubeczku od Ciebie :-)

    giveto -
    bonne journée!
    oh, yes! I like it :-)))

    paula_71 -
    oj, tak! Wiem, że to lubisz!
    Pozdrawiam ciepło i posyłam uściski!

    ABily -
    moja kuchnia jest prosta i wiejska. Patelnie zbieram bardzo długo i mam sporą kolekcję. Zawsze miałam do nich słabość. A własna zielenina na talerzu to uczta nad ucztami. Pozdrawiam ciepło!

  12. Ola_83’s avatar

    Mimi….na takie chwile warto czekać cały tydzień:) U mnie weekendy ostatnio są bardzo leniwe, ale brakowało mi takich dni, po ciężkim roku pracy, nawet w weekendy. Cieszy mnie Twój nowy wpis:) nie zostawiaj nas na tak długo:)
    Jak się robi taki ser? wygląda pysznie:)) u mnie też dziś sałata na obiad, no i truskawki ze śmietaną. A co do książek , czytałam ostatnio „Rok w podróży” Frances Mayes, nie wiem czy znasz, ale na pewno Ci się spodoba. Cały czas podczas czytania, byłam głodna:) nie wiedziałam, że można tak fajnie pisać o jedzeniu, przeplatając to wrażeniami z podróży. Może polecisz jakieś ciekawe książki na ten temat?
    pozdrawiam Cię serdecznie:))

  13. agnieszka ka’s avatar

    Spotkanie w środku lata
    przy białej drodze chata
    przed chatą -Mi i sałata
    zielone liście rwie:)

    a ja pamietam „ser z sitka”babcia robila jak mleko sie skwasilo i mial takie wzorki-krateczke od sitka odbite i to lubilam najbardziej:)

  14. Mimi’s avatar

    Ola -
    czytałam – dziękuję!
    Frances Mayes – fajnie pisze, ale jeszcze lepiej mi pasuje Peter Mayle lub Michael Sadler. Ich lubię najbardziej!
    Polecam Ci „Lunch w Paryżu” – Elizabeth Bard i „Moje życie we Francji”- Julia Child oraz „Gotuj z Julią”. Oj, będziesz ciągle głodna jak przeczytasz te pozycje :-)))
    Uściski!
    PS
    o serku na kranie zrobię wpis :-) bo to fajne jest!

    agnieszka ka -
    ale fajny wierszyk!
    taka fraszka mała :-) Dziękuję!
    Dokładnie o takim serku mowa! Ja robię na sitku lub w rożku z pieluchy tetrowej. Uwielbiam!

  15. Edyta’s avatar

    Jak miło z Tobą spędzić choć chwilkę w tak uroczą niedzielę. Będę czekać na wpis o serku, pamiętam taki w rożku z pieluchy u babci.

    „Dbanie o estetykę w życiu codziennym i na stole wpływa na moje szczęście i ma zbawienny wpływ na lepsze samopoczucie” – świetnie to ujęłaś i tak bardzo mi odpowiada. A Twój blog i znakomite zdjęcia zarażają wrażliwością na piękno codzienności. Dziękuję :) Miłej niedzieli życzę :)

  16. Edith’s avatar

    Oj, Mimi, ta sałata musi smakować cudownie! Już ją czuję jak chrupie w ustach – takie sensualne są Twoje zdjęcia. Bardzo Ci za nie dziękuję :) i jeszcze za to, że kolekcjonujesz cudowne, ulotne chwile, z których składa się życie :)
    a polecone książki na pewno przeczytam – „Moje życie we Francji” już od jakiegoś czasu zerka na mnie z półki.
    pozdrawiam cieplutko :)

  17. Mimi’s avatar

    Edyta -
    ach, taki serek to tyle wspomnień i widzę, że nie tylko moich. Cieszy mnie to!
    U mnie taki serek zawsze robiła moja Mama i dla mnie to smak dzieciństwa.
    Cieszę się, że takie wpisy są Ci bliskie! Dziękuję za ciepły komentarz i do następnego!

    Edith -
    cieszę się! Takie wpisy może są mało poważne, ale dla mnie to najlepsze chwile. Dobrze, że mogę się z tym z Wami dzielić. Odbiór ma znaczenie! Dziękuję!
    Pozdrawiam ciepło :-)

  18. jaśminowasia’s avatar

    Jakie cudowności widzę, i jak miło poczytać. Mój tydzień był ciężki, w piątek pojechałam z córką do mamy. Siedziałyśmy na werandzie, kot spał leniwie, pies Feluś przy nas, słuchał naszych opowieści, jak wyjeżdzałam dostałam wiejskie dobre jajka (mama kupuje od sąsiadki, która ma szczęśliwe kury), sałatę wyhodowaną przez mamę (pycha), cebulkę. A dzisia byłam na targu staroci i wyszukałam kilka drobiazgów. Od razu człowiekowi lepiej. Pozdrawiam ciepło :)

  19. kasia’s avatar

    Dla mnie to rowniez chwile radosci takie zdjecia !zycze pieknego popoludnia,pelnego wypoczynku i sil na nastepne dni.przypomnialo mi sie dziecinstwo jak zobacztlam ta smietane w butelce,nie wiedzialam ze sa jeszcze takie w sprzedazy?pozdr.

  20. kasia’s avatar

    I mimo nieraz ciezkich chwil w zyciu,trzeba przyznac,ze zycie jest piekne! nie trzeba wcale duzo…jeszcze raz dzieki za super wpis

  21. Pauli’s avatar

    Zdecydowanie sałata warta posta! Twój blog za kazdym razem jak go czytam napawa mnie ogromnym spokojem i radością…to niesamowite :)

  22. Bree’s avatar

    Czesto czytam po kilka razy Twoje posty, wylapuje niektore rzeczy, czasem sie zatrzymuje, zawieszam ;) przymysle, podumam :D I tak tez dzis z rana bylo, lezac jeszcze w lozeczku, poczytalam sobie Mimi :D – „Kolekcjonuję małe radości” piekne slowa!
    Zdjecia soczyste, zielone i piekne :) koniecznie czekam na wpis o drozdzowce, a moze tez byc o salatkach ktore widze na talerzu :) choc narazie zadnych warzyw nie jem :( a i tez czekam na wpis o serku :D hmm tylko gdzie ja u siebie dobre mleko dostane….
    Wiszace przybory kuchenne ……cudowne!

  23. Bree’s avatar

    ahh juz widze sklad salatki ;)

  24. ella’s avatar

    Mam sałatę i ja :) Ogólnie mam sporo tego , szczypioru dostalam z 3 róznych źrodel i co z nim zrobić ?;) Spędzilam weekend sielankowo/ogródkowo, więc wyjątowo dziś nie zazdroszczę Twojego cudnego miejsca na ziemi , ale od jutra już zacznę ;))). Co do estetyki zgadzam się w calej rozciągłosci. Dostalam w sobotę filiżanki porcelanowe biale w moje ukochane błękitne grochy – jak z nich smakuje herbata, mmmmm ;)

  25. anita’s avatar

    jakaś Ty piękna z tą sałatą :P a bukiet w puszce szczególnie bliski jest emu sercu,na równi z bukietem w emaliowanym(półitrowym) garnuszku:]

  26. amelia’s avatar

    zielono mi…la,la,la…;-))

  27. Mimi’s avatar

    jaśminowasia -
    tak, takie leniwe chwile są potrzebne po ciężkich dniach.
    Dobrze, że udało Ci się odpocząć. Dobrego tygodnia Ci życzę!

    kasia -
    to OSM Wadowice. Kefiry i śmietany w szkle z kapslem. Nawet smak pozostał. I genialne opakowanie, które przeżyło tyle lat.
    Dziękuję za odwiedziny i komentarz.

    Pauli -
    bardzo Ci dziękuję! Serce rośnie.
    Nawet nie wiesz, jak się cieszę!

    Bree -
    ale fajnie!
    Dziękuję, że wracasz ponownie do moich wpisów. Mam nadzieję, że będzie tak zawsze. Chciałabym bardzo.
    Drożdżówki będę i zrobisz je szybko. Mówię Ci!

    ella -
    szczypior u mnie rośnie jak szalony!
    Już widzę Twoją filiżankę w błękitne grochy :-)
    Małe przyjemności, wielka radość!
    Dziękuję za odwiedziny.

    anita -
    :-)
    dziękuję za komplement.
    Uściski!

    amelia -
    …i przyjemnie. Zielono mi…
    :-)

  28. IZA’s avatar

    Zdecydowanie pisz niepoważne posty, o sałacie, zieleninie,dobrym jedzeniu,o smakowaniu życia poprzez drobiazgi i o tym, co Cie cieszy-całą resztę wielce”poważnych „spraw niech załatwią na innych blogach .A my tu wszystkie ,starsze i młodsze ,będziemy sobie przychodzić ,nasładzać oczy i duszę i odpoczywać.Pięknie napisałaś o tym,jak ważna jest estetyka przy stole i wokół niego,jak Cię ona buduje i sprawia,że czujesz się lepiej.Tylko prosić o jeszcze bo pięknie żyjesz i pięknie to pokazujesz.pozdrawiam mocno.iza

  29. Mimi’s avatar

    IZA -
    no właśnie…W życiu jest wystarczająco dużo ciężkich i poważnych spraw, które musimy znosić. Tu wolę cieszyć się z sałaty i słońca. I z Wami się dzielić. Może mało to poważne tematy, ale jakże wartościowe. Czasem w trudzie i pędzie dnia codziennego zapominamy o małych radościach. To chyba moje najlepsze zbieractwo – kolekcjonerstwo! Nic nie kosztuje, a tak wiele daje!
    Dobrego tygodnia Izo!
    Dziękuję za cudowny odbiór :-)

  30. monique’s avatar

    chętnie dołączę do klubu amatorek takiego serka ( też robię w pieluszce :) i Twoich wpisów Droga Mimi .. stęskniłam się :) dziękuję ….

  31. gioia’s avatar

    Popieram-jak najwiecej takich wpisow kochana Mimi! :) Truskawki z Twojego ogrodu wygladaja wysmienicie,juz sobie wyobrazam jaka to delicja w polaczeniu z wadowicka smietana!Mmm… :)))) A bohaterka wpisu-salata,musi byc pyszna bo na lepsza opiekunke od Ciebie nie mogla trafic :)) Czesto te „sklepowe”salaty sa gorzkie… :( Oj schurpalabym sobie taka wiosenna kanapke z dobrodziejstwami spod Twoje reki! (z chlebkiem na czele! ) :))) Pozdrawiam goraco i moc calusow posylam! :***

  32. konstancja30’s avatar

    „Dbanie o estetykę w życiu codziennym i na stole wpływa na moje szczęście i ma zbawienny wpływ na lepsze samopoczucie…” … Mimi dla mnie to bardzo ważne … w najdrobniejszych szczegółach … po ciężkim dniu … po potworkach codzienności gdy już wydaje się, że nie może być gorzej … wyjmuje z szuflady bieliźniarki lnianą … pachnącą lawędą pościel i od razu staje się wyjątkowo (nawet jeżeli kiedy ją tam wkładałam nie miałam czasu na szycie woreczków i powstała wesja ekspresowa … gazikowe woreczki spięte spinaczem biurowym … serio nawet ciekawie wyglądają :)) … z domowego ogródka (czytaj warzywnika taty) zajadam rzodkiewkę i jest przepyszna … truskawki w sezonie nie mam bez nich dnia … i lubczykowe pesto … piwonie u mnie już w pełnym rozkwicie i lawenda … na tę ostatnią nie mogę się napatrzyć … po prostu przyroda :) … pozdrawiam :)

  33. Ewa’s avatar

    Absolutnie wszystko absolutnie piękne. Ja też hoduję swoje bio pomidory ;) I poziomki.
    Pyszny weekend!

  34. Ania z Krakowa’s avatar

    wszytko cudownie wygląda, smak i zapach mogę sobie wyobrazić:) uwielbiam takie niedziele – totalny minimalizm, ale jaki efektowny!
    ja przez weekend również „ładowałam” się pozytywną energią w ogrodzie, zajadałam soczystymi truskawkami a dzicko za nic nie chciało wyjść z „basenu”.

  35. Mimi’s avatar

    monique -
    z pieluchy i sitka – najlepszy!
    Pozdrawiam i dobrego tygodnia życzę!

    gioia -
    nie, nie! Ja nie mam truskawek u siebie. Mam tylko wiszącą odmianę, ale tylko parę sadzonek. Te są z gospodarstwa ekologicznego. Moja jest za to sałata i nie była gorzka, wręcz słodka! Tydzień ten też nie zapowiada się łatwo, ale w piątek jedziemy na mini urlop. Pewnie dziś będzie przesyłka od Ciebie. Napiszę Ci @.
    Uściski dla Amelie ;* Całuję!

    konstancja30 -
    fajny pomysł! Zrób fotki! Takie małe czynności i radości potrafią zmyć całe zmęczenie.
    Lubczykowe pesto – uwielbiam! Ach, ten lubczyk :-) Piwonie u mnie jeszcze zaciśnięte w pąkach. Lawenda ma malutkie kwiatostany.
    Uściski!

    Ewa -
    super!!!
    życzę dużo słońca, bo pomidory to lubią!
    Nawet mały ogródek daje tyle radości.

    Ania z Krakowa -
    o tak! Minimalizm wart każdej ceny!
    Mój basen to balia z wodą :-)
    Pozdrawiam ciepło.

  36. Piotr Potworowski’s avatar

    mm, jadac takie pyszności u Ciebie w ogrodzie, pod lasem to na pewno czysta rozkosz..mniam…i słodka ta dziewczynka z warkoczem…to tt to tooo, to Ty?;) a na serio znowu fajne zestawienia, kolorki…pozdrawiam ciepło…Piter

  37. Mimi’s avatar

    Piotr Potworowski -
    widzisz! Tak długo się nie widzieliśmy, że mnie już nie poznajesz ;-)))
    Musisz przyjechać do lasu. Miałam rodzinkę Rudzików na ganku. Teraz mieszkają na sośnie :-) Posyłam buziaki :*
    wpadnij tu do nas koniecznie!

  38. ula’s avatar

    Tak, latem zdecydowanie można jeść lżej i prościej, ze względu chociażby na mniejsze zapotrzebowanie energetyczne, a jak jeszcze jest tak malowniczo na talerzu jak u Ciebie, to wtedy najadamy się lepiej :)
    bliskość tych wszystkich ziół, warzyw, lasu, powietrze, lekkość, nicniemuszenie sprawia wielką przyjemność i naprawdę, jak ktoś chce to dostrzeże w tym skarb i bogactwo, przed wszystkim doznań wbrew pozorom bardzo potrzebnych do oderwania się od codzienności i wyciszenia po tygodniu pracy.
    Przepiękną ucztę dla oczu już podarowałaś, to czas wszamać jakąś rzodkiewkę:))
    pozdrawiam ciepło.

  39. lo’s avatar

    Urocza ogrodniczka z Ciebie. Z takich małych radości rośnie nasze dobre samopoczucie i szczęście. Chwile są bardzo ważne.

  40. Iwona’s avatar

    To wielka łaska umieć kolekcjonować te małe radości, a nie czekać na spektakularne bonusy.Wypracowuję w sobie tę umiejętność i jestem szczęściarą, bo idzie mi całkiem dobrze.
    Czy w butelce z kapslem jest PRAWDZIWA śmietana?;) POzdrawiam cieplutko.

  41. Mimi’s avatar

    ula -
    oj, tak! Jesienią i zimą tak się nie da. Nie w naszym klimacie ;-) Dlatego teraz trzeba się najeść zielonego do syta. Dziękuję za komentarz i posyłam uściski!

    lo -
    :-) Dziękuję za komplement, miło mi.

    Iwona -
    tak! Jest tam śmietana! Opakowanie i smak niezmieniony od lat. Perełka spożywcza!
    Jest jeszcze kefir w butli z kapslem. Gości u mnie często :-)
    Łap dalej takie szczęśliwe chwile. WARTO!
    Pozdrawiam ciepło.

  42. Patrycja’s avatar

    Małe radości są niezmiernie ważne,:)
    Wspaniała sałata, masz prawo być z niej dumna, na pewno jest pyszna:) Ja wychowana na sałacie z ogrodu Dziadków, słodziutkiej, bez cienia goryczy, chrupiącej, zjadam samą nawet, jak królik. Dzwoniłam do domu jakiś czas temu, pytając czy już jest sałata. Rośnie:) W sam raz na mój przyjazd do domu..:)

  43. Mimi’s avatar

    Patrycja -
    czyli zapowiada się pyszny pobyt!
    Tego Ci życzę z całego serca.
    Wysłałam Ci @ z namiarami na Pari.
    Pozdrawiam ciepło!

  44. oladios’s avatar

    Mimi , piekne zdjecia , zachwycam sie . Bardzo podoba mi sie Twoja kuchnia , ciekawa jestem jak wyglada jej reszta . Bardzo chce Ci podziekowac za to , ze kilka tygodni temu polecalas ksiazki Dominique L. – myslalam , ze wiedzialam cos o minimalizmie , ale dopiero jej slowa uzmyslowily mi , ze to calkiem cos innego . Pozdrawiam serdecznie

  45. Mimi’s avatar

    oladios -
    kiedyś pokaże większe ujęcie. Może jak się dorobię obiektywu typu szeroki kąt :-) i bardziej posprzątam kuchnie. Kuchnia moja jest bardzo prosta i nigdy nie ma tak super ładu. Szafki dolne przerobiliśmy domowym sposobem. Nie mam tam nic takiego, ale jest przyjemnie. Garnki moje mają dla mnie większą wartość :-)
    Cieszę się, że książki Ci pomogły, coś uzmysłowiły, otworzyły…Miło to słyszeć.
    Dobrego dzionka! Pozdrawiam ciepło.
    PS
    zapomniałam powiedzieć, że zachwycam się Twoimi zdjęciami. Szczególnie te vintage, retro, orwo.

  46. oladios’s avatar

    Bardzo dziekuje Mimi , naprwde milo to slyszec , lubie retro , nie potrafie mu sie oprzec :)

  47. Mimi’s avatar

    oladios -
    ja też nie :-)))

  48. partycja’s avatar

    Mimi uwielbiam Twój dom! Z każdym postem, gdzie jest choć jego skrawek, czuję że w nim jestem i czas się dla mnie zatrzymuje….

  49. Marta’s avatar

    Nie ma to jak soczysta zieleń

Komentarze wyłączone.