przyloty i odloty

Zobaczyłam samolot na niebie i poleciałam… Tuż koło 11:00 wysoko nad moim domem widzę samolot linii easyJet – Kraków – Paryż. Nie wiele mi trzeba, żeby odlecieć na Rue des Trois Frères. Do najmniejszego pokoju na świecie. We Francji mówi się o takim boîte  chaussures, czyli pudełko na buty :-) Na tej samej ulicy znajduje się słynny warzywniak La Maison Collignon – Trois Frères 56. To tu słynna Amélie Poulain poznaje Luciena. Pisałam o tym w wpisie „Ścieżkami Amélie Poulain”.
Mieszkanie było naprawdę małe, ale z klimatem. Widać było, że właściciel mieszkania kiedyś tu mieszkał. Pozostało dużo książek, pamiątki z podróży, komputer, płyty. Mieszkanie miało raptem 20 metrów.

Kuchnia była mikroskopijna. Długa na około 2 metry i szeroka na 70 cm. Aby druga osoba mogła przejść trzeba było wyjść z kuchni do łazienki :-) W niczym mi to nie przeszkadzało. Gotowałam przez 10 dni obiady z ekologicznych produktów, które mogłam kupić na pobliskim targu lub w sieci sklepów „Naturalia”. Ekologiczne sery, warzywa prosto od rolnika, domowe wina po śmiesznie niskich cenach, wspaniałe jogurty, cytrusy z Maroka. Po pieczywo oraz croissanty z ekologicznej mąki trzeba było rano ustawić się w kolejce. Mogłam sobie kupić nawet chleb tostowy, którego nie jadłam całe wieki. Ach, te grzanki z konfiturą!

Francuzów do ekologicznych produktów nie trzeba namawiać. Zakupy na dzielnicowych targach są częścią codzienności większości paryżan. Każda dzielnica ma swój targ. Stragany uginają się od certyfikowanej żywności. Właściwie innej tam nie ma… Istny raj dla mnie!

Wysokie francuskie okna wychodzą na ulicę Rue des Trois Frères, która chyba nigdy nie śpi. Po obu stronach ulicy same kawiarnie, restauracje i naleśnikarnie. Lokale pod wieczór pękały w szwach. Ludzie potrafili na zewnątrz zjeść nawet trzydaniowy obiad z deserem przy stoliku wielkości płyty gramofonowej ;-) Jednak jakość jedzenia ma większe znaczenie niż wszelkie niewygody. Przez cały pobyt nie mogłam opanować godzin otwarcia tych lokali, które otwierały się codziennie o innej godzinie :-) W weekend zamykały się chyba nad ranem. Kiedy my szliśmy już spać padnięci po całym dniu, oni zaczynali zasiadać do aperitifu. Pamiętam tylko, że budził nas w nocy sąsiad, który wracał w nocy do domu z przyjaciółmi oraz głośne śpiewy radosnych francuzów, którzy pewnie już zjedli lapin au cidre lub moules. Do tego wypili przynajmniej butelkę wina i dwie butelki wody. Na deser deska serów – tu należy wspomnieć, że we Francji jest więcej gatunków sera niż dni w roku. A na drugi deser może gâteau au chocolat? W tym czasie ja śniłam o kolejnym śniadanku, które jedliśmy przy okrągłym stoliku patrząc, jak budzi się do życia miasto miłości i nasi sąsiedzi vis-à-vis.

Tęsknie za tym miejscem bardzo! Właśnie skończyłam czytać „Lunch w Paryżu” i skończyła się „Francuska odyseja Ricka Steina” na programie Kuchnia.tv. Uwielbiam jego psa Chulky, którego nie mógł zabrać na barkę, bo był już za stary. Wysyłał mu jednak pocztówki i wznosił toast za jego zdrowie. Wzruszające, prawda?

Oj, musimy zmontować kolejny film z naszej podróży, żeby jakoś żyć tymi obrazami i chwilami.

Gotuję klasyczne ratatouille :-)

Podobne wpisy:

Tagi: , ,

  1. Mammamisia’s avatar

    Ach cudowne te wasze podróże. Cieszę się, że mogę choć zdjęcia podziwiać. Wspaniale. Zdjęcia przepiękne, biblioteczka ach, ach..
    pozdrawiam! Iza

  2. Piedra preciosa’s avatar

    Ależ ja Wam zazdroszczę tej podróży i zdjęć!

  3. kemotka’s avatar

    Ja poproszę takie śniadania ;)

  4. ella’s avatar

    Wiesz Mimi masz taką cudną umiejetność zachęcania mnie do czegoś do czego dotychczas mialam dystans. Tak jak z różem, tak jak z Francją. Jakoś mnie ciągneło zawsze w inne kierunki, ale patrząc na Paryż Twoimi oczami zapragnełam się tam wybrać.
    I nawet ucha nastawiam na rozmowy po francusku, na które dotychczas uwagi nie zwracalam, a które są codziennością w windzie u mnie w pracy :)))
    Po raz kolejny chylę czoła przed Twoim talentem fotograficznym i dziekuję za moje poszerzanie horyzontów :)

  5. konstancja30’s avatar

    Przepłynęłam razem z Rickiem ta barką każdy odcinek :) teraz nagrałam wszystkie odcinki „kuchni śródziemnomorskiej” … prosto, smacznie i interesująco … prawie ja u Ciebie :) … za dzień w tym najmniejszym pokoiku świata dałabym wiele :) dlatego dziękuję za tego namiastkę … pozdrawiam :)

  6. anna’s avatar

    Mimi :))
    to będzie wyznanie z głębi serca i nie wiem co na to powie mój mąż ;)) ale kocham Cię ;))) za te paryskie wpisy!!! i za zdjęcia :)) po lekturze i prze fantastycznych zdjęciach czuję się jakbym sama tam była ;)))co prawda byłam w Paryżu 2 razy, niestety były to wyjazdy zorganizowane I wiem, ,że nie poznałam tego Miasta… więc marzę o podróży takiej jak Wasza :))
    pozdrawiam serdecznie
    Anna

  7. Aneczka’s avatar

    {nie komentuje tego wpisu bo padłam z zachwytu}

  8. Mimi’s avatar

    Mammamisia -
    Och, ta była bardzo cudowna. To prawda!
    Pozdrawiam ciepło.

    Piedra preciosa -
    zdjęć jest jeszcze od groma! W końcu to był plener foto :-)

    kemotka -
    ja też! Bo mi tęskno :-)

    ella -
    niesamowite! Bardzo mnie to cieszy! Chciałabym zawsze Was „zarażać” takimi miejscami, zdjęciami, dobrą kuchnią, kolorami… Bo Mimi to było marzenie :-)

    konstancja30 -
    wiedziałam, że oglądałaś wszystkie odcinki „Francuska odyseja Ricka Steina”. Cudowny program, prawda? Oglądałam już po raz kolejny. Inne jego też bardzo lubię, ale barka i Francja była szczególna, chociaż psiaka nie było.
    Pozdrawiam i nadal marzę o Bouillabaisse :-)))

    anna -
    ♥ ♥ ♥
    czerwienie się jak buraczek :-)
    ale bardzo mnie cieszy Twój komentarz!

    Aneczka -
    :-)))
    jutro Cię ocucę!

  9. Ola_83’s avatar

    Mimi, Ty pokazujesz prawdziwy Paryż, nie ten z przewodników, tylko ten najprawdziwszy:) tak mi się teraz tęskno zrobiło…miałam przyjemność spędzić kiedyś wrześniowy tydzień w Paryżu, w podobnym mieszkanku.To były wspaniałe chwile, do dziś wspominam mikroskopijną windę:)) A co do francuskich śniadań, u mnie ostatnio one właśnie tak wyglądają, zajadam się w Bonne Maman non stop, które w Paryżu jadłam właśnie z chlebem tostowym:) Trzymam kciuki,żeby udało Wam się tam kiedyś wrócić:))
    Ach ten Rick Stein, całą niedzielę podróżowałam z nim od Maroka, poprzez Korsykę, Sardynię, aż do Turcji:)

    pozdrawiam ciepło!

  10. kasia’s avatar

    piekne wakacje,tez uwielbiam taki klimacik,do tej pory udalo mi sie troche zasmakowac Rzymu i teraz zyje wspomnieniami.Fajnie ,ze tyle „komentatorek”gustuje w klimacie Paryza?moze zakupimy jakas kamienice i bedziemy sie wymieniac?-to oczywiscie dowcip,pozdr.i dzieki za Francje w pigulkach,po takich wpisach dopiero sa marzenia!

  11. oladios’s avatar

    Ja tydzien temu przeczytalam ‘Merde! Rok w Paryżu’ , bardzo zabawne , ale nie zachecilo mnie do wyjazdu w tamta strone , to nie moje klimaty . Jedyne miejsce , ktorym chciala bym nasycic moje oczy we Francji to Wersal :)

  12. KUCHARNIA, Anna-Maria’s avatar

    Mimi! A ja odlatuję za każdym razem, gdy zaglądam do Ciebie i czytam/oglądam kolejny post! Mam wrażenie, że chwytasz mnie za rękę i zabierasz dokładnie tam, gdzie chcę być! To cudownie tak sobie podróżować…. Może w zamian mogę zaprosić Cię na majową łąkę;)
    Uściski!

  13. jaśminowasia’s avatar

    mój dzisiejszy dzień to był jakiś koszmar, ale zaglądam do Ciebie, a tu tak pięknie, dziękuję :)

  14. Mimi’s avatar

    Ola_83 -
    tak, tak! Wpis wiedziałam, że będzie pod Twoje smaki :-) Dżemiki, tościki. Oni tam nawet chleb tostowy mają z prawdziwej mąki z certyfikatem!
    No i Rick Stein. Człowiek książka. Bardzo go lubię i zawsze wracam do jego programów.

    kasia -
    dobrze, że marzenia nic nie kosztują ;-) Ach! Och!
    Ja Rzymu jeszcze nie znam. Ciągle tam jadę i nie mogę dojechać ;-)
    Wiem, że jest piękny.

    oladios -
    Wersal znam jeszcze z wycieczki szkolnej z plsp. Zwiedziliśmy każdy kącik tego pałacu. Polecam jeszcze „Anglika w Paryżu” i „Anglik na wsi” – zabawne, lekkie, fajne.

    KUCHARNIA, Anna-Maria -
    cudowny komentarz! Już to pisałam powyżej do dziewczyn. Spełniają się moje marzenia :-) Tego chciałam, gdy myślałam o swoim blogu. Idę teraz do Ciebie, bo łąki majowe lubię!
    Uściski!

  15. Delie’s avatar

    Niesamowite miejsce. Jak je znaleźliście?
    Klimat jak zwykle magiczny!

  16. mika-monika’s avatar

    jak można zarazić Paryżem? NIE KUPOWAĆ przewodników !!!!!
    odszukać blog Miiiiiimmmmmmmiiiiii !!!!!!!!!!!!!!!!!!
    jak można pokochać Paryż ? NIE JECHAĆ NA 7 DNI ZE ZORGANIZOWANĄ WYCIECZKĄ !!
    odszukać blog Miiiiiiiiiiiiiiiiiiiiimmmmmmmmmmmmmmmiiiiiiiiiiiiiiii – i sobie wydrukować jej posty paryskie

    WTEDY BĘDZIE CUDNIE !!!

    Mimi moja kochana ja też ciebie kocham i uwielbiam i aż mi głupio ale tak jest :)
    10 wyruszam 12 w swoje 40 !!!!!! urodziny będę napawać swoją duszę i oczy Paryżem = nie będę miała czasu na tułaczkę ulicami vo mojej Julii muszę pokazać to co widziała jak miała 4 lata !!! ale mi to wystarczy żeby poczuć smak i zapach mojego miasta :)
    potem Bretania i powrót do Paryża – nie wiem czy na dzień czy dwa zobaczymy ?! ale cieszę się tak bardzo

    miliony całusków m

  17. Ola’s avatar

    nigdy nie byłam w Paryżu, ale juz dojrzałam do tej podrózy, bardzo lubie twoje paryskie wpisy , a własciwie całego bloga, bo w kazdym poscie tchnie paryskim klimatem, uwielbiam targi, kupowanie swiezych warzyw, owoców, rozmowy ze sprzedawcami, w Krakowie mieszkam przy takim placu i obserwuje jak bardzo sie zmienił w ostatnim czasie, góralki sprzedające swieze sery i smietane, swieze orzechy u pana, który bywa tylko w sezonie w soboty, polne kwiaty, w Sztokholmie tego nie mam, wyprawa na targ zajeła by mi pół dnia i niestety przyjemnosc, która zarezerwowana jest tutaj na te cieplejsze dni odpada :(

  18. Patrycja’s avatar

    Nie metraż się liczy a klimat i osoba gotująca, urocza ta maleńka kuchenka i mieszkanko. Klimatu nie brakowało a gotowałaś Ty, wspaniałe efekty więc nie są zaskoczeniem:) Ciekawa jestem obiadów, co tam mieszasz na patelni:) Mieszkać w miejscu, gdzie nie tylko nie trzeba się nabiegać nad jedzeniem organic a jest ono „do wyboru do koloru” to po prostu bajka!

  19. Mimi’s avatar

    jaśminowasia -
    i takie dni bywają. U mnie od jutra będzie ciężki tydzień :-(
    Cieszę się, że się podobało.

    Delie -
    daleko nam do hoteli, więc szukamy zawsze na:
    http://www.homelidays.com/

    mika-monika -
    Ty jesteś artystka, naprawdę!
    Kurcze! Lada dzień tam będziesz. Teraz ja Ci zazdroszczę w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Zleciało, prawda?
    Ach! Jakie super urodziny! Czego chcieć więcej? Duże uściski!
    Już Ci śpiewam piosenki Mireille Mathieu i Brela :-)

    Ola -
    czyżby Kleparz?
    Cieszę się bardzo, że nie zanudzam, że są osoby, które lubią i czekają na paryskie wpisy. SUPER!

    Patrycja -
    ach, pewnie! Mieściliśmy się i wdrapywaliśmy codziennie po krętych schodach z siatami ;-) Było wesoło.
    Patelnia moja własna :-) a na niej ratatouille :-) Codziennie było coś innego i francuskiego. Raz była kuchnia marokańska, bo kupiłam przyprawy na całe kilogramy u Marokańczyka. W metrze pachniały mi siatki ;-)))

  20. Magdalena’s avatar

    Mimi, wiesz, wzruszylam sie. I wlasciwie nie wiem czy jest mi teraz bardziej smutno czy wesolo z tego powodu. I choc nigdy nie bylam w Paryzu – ale poznalam Francje przez moment bedac w Prowansji, ktora kocham – to Twoje zdjecia i to, co napisalas w duzej mierze odzwierciedlaja to, za czym ogromnie na codzien tesknie. Poczawszy od jedzenia, tego cudownego, naturalnego, „organicznego”, ktorego „zdobywanie”, tak niestety musze uzyc tego slowa i wszelkie zwiazane z tym niedogodnosci, przykrosci, ktorych doswiadczam, tu w Polsce, jest takie problematyczne. Dlaczego gdzies indziej moze to byc takie oczywiste, naturalne, tanie? I klimat tego mieszkanka, kamienicy – uwielbiam drewniane okiennice – wszystko jest takie zadbane i bardzo mile dla oka.
    Ach, i to slonce padajace na stol z jedzeniem, wyobrazam sobie, ze to poranne promienie slonca a na stole sniadanko :)

    Jeszcze tylko powiem, ze bardzo lubie Twoje biale okulary – widze je na wielu zdjeciach ;)
    pozdrawiam cieplo,
    M

  21. magdetta’s avatar

    Mimi, po raz kolejny dostrzeglam na Twych zdjeciach Bonne Maman :) We czwartek we Wloszech jest swieto narodowe i mamy wolne wiec korzystajac z bliskosci granicy francuskiej planujemy wypad do pobliskiego Menton oraz Monte Carlo. Nie omieszkam zaopatrzyc sie w produkty Bonne Maman :)
    Twoje zdjecia i caly post jak zwykle cudne! Pozdrawiam!!

  22. Helena’s avatar

    Mimi, cudne patrzeć na Paryż Twoimi oczami :-) To okno z piękną metaloplastyką to dla mnie kwintesencja Paryża. Nieważne, że mieszkanie małe, wszystko rekompensuje ten stół przy oknie, posiłki przy nim musiały być magiczne. Bardzo lubię te słoiczki, a i ten szklany pojemnik po jogurcie wygląda bardzo fajnie, szkoda, że u nas takich nie ma.
    Pozdrawiam wieczorową porą :-)

  23. kasia’s avatar

    Witam:)
    zaglądam na Twojego bloga…kurde nie lubie pisać komentarzy:)lubię Cię tylko podoglądać…ale mam pytanie jak odszukac na stronie którą podałś to własnie mieszkanko w którym byłaś,bo nie mam zielonego pojęcia:)

    Aaaa i jestem z Krakowa również:)
    Pozdrawiam!moc uścisków!

  24. Mimi’s avatar

    Magdalena -
    ach! Widzę, że tego samo Ci brakuje. Ja Francję uwielbiam za zdrowe podejście do życia i jedzenia. Tradycja tam ma wielkie znaczenie i to słowo widać na każdym kroku. Tam nie upraszcza się życia i jedzenia do produktów „instant” zalewanych wodą. Francuzi uwielbiają dobre produkty. Ekologicznych sklepów jest tam tak dużo. Wielu przypadkach ceny niższe niż w Krakowie w sklepach ze zdrową żywnością. I do tego jeszcze dzielnicowe targi.
    Swoje białe okulary bardzo lubię na wiosnę – lato, bo rozjaśniają buzie i pasują do lekkich ciuszków. Na początku nie mogłam się przekonać, ale teraz bardzo się lubimy. Dziękuję za wspaniały komentarz!

    magdetta -
    to Ci zazdroszczę. Najbardziej tych jogurtów, bo dżemy u nas jakieś tam są.
    Miłej wyprawy. Pozdrów ode mnie FRANCE! :-)

    Helena -
    światła w mieszkaniu było tak dużo. Dwa wielkie okna doświetlały cały pokój. Jogurty były pycha! Niestety te akurat nie były w szkle. Ale w plastiku PS lub 3,6,7 prawie nie widziałam. Hm…inaczej niż u nas :-(
    Na stole pod oknem serwowałam tyle pyszności. Ach, u nas nawet jeszcze nie jadłam truskawek. Muszę do rolnika się wybrać. Pozdrawiam ciepło!

    kasia -
    :-) dobre!
    Teraz jadę do Krakowa i nie mam czasu szukać. Napisz do mnie @ to Ci sprawdzę czy właściciel jeszcze wynajmuje to mini mieszkanko. Czasem ma kogoś na długo i wtedy oferta znika na jakiś czas. Dobrego dzionka! Jadę do miasta i pracy :-)))

  25. Bellis’s avatar

    Niedawno słyszałam, że Paryż jest przereklamowany. Że mnóstwo ludzi, wieża Eiffla jakaś taka… I na ulicach jakoś tak… Na szczęście dzięki Tobie utwierdzam się w przekonaniu, że Paryż to jednak zaczarowane miejsce, tylko trzeba umieć patrzeć. I już planuję wyjazd, z mężem, aparatem fotograficznym… i bez dzieci, a co :)

  26. only beautiful things’s avatar

    Smakowicie opisujesz Paryż :) Marzy mi się takie śniadanko, w takim miejscu! A ciasnota i lekki zgiełk nadają temu tylko uroku – cudownie jest obserwować ludzi z filiżanką pysznej kawki w dłoni. Pozdrawiam ciepło!

  27. Jolanna’s avatar

    Mimi – napisz książkę – ” Mimi – odkrywa Paryż – o smakach, kolorach i życiu nad Sekwaną” podpartą cudownymi zdjęciami !!!
    Od razu kupiłabym kilka sztuk i obdarowała przyjaciół. Życzę Ci abyś kiedyś wydała swoją książkę … nie koniecznie o Paryżu…… będę czekać :)
    Fantastyczna jesteś.

  28. Mimi’s avatar

    Bellis -
    o nie! dla mnie nie jest przereklamowany, ale też słyszałam już takie opinie o Paryżu. Hm…Jedyne z czym się zgadzam to, że jest bardzo przeludniony.
    Wracam tam bardzo często i zawsze będę wracać. Mam swoje ukochane dzielnice.
    Już dziś życzę Ci cudownego wyjazdu do miasta miłości, mody, świateł i artystów :-)

    only beautiful things -
    tak, jak mówisz! To też są uroki Paryża. Większość młodych ludzi mieszka w tak małym mieszkaniach.
    Duże i przestronne mieszaknia mają ludzie zamożni. Paryż jest najgęściej zaludniona stolica Europy. Widać to bardzo…
    Jednak są dzielnice, które wyglądają jak małe miasteczka w wielkim mieście. Pozdrawiam ciepło! Dziękuję za odwiedziny.

    Jolanna -
    Moja Droga kto by ją chciał wydać? Mi się marzy mały album z moimi zdjęciami, ale to jest bardzo drogie i bez sponsora ani rusz ;-)
    Słowo pisane mam słabe. Nie czuję się mocna w tekstach. Zdjęcia zdecydowanie bardziej.
    Miło mi, że chciałabyś kupić moją książkę. Bardzo to budujące. Może kiedyś. Marzenia przecież się spełniają. Dziękuję za miły komentarz!

  29. iza’s avatar

    MIMI-ze zdjęc i opisów widac i czuc ,gdzie zostawiłaś duży kawałek swego serca i emocji.Myślę,że to piękna sprawa miec takie miejsce do którego się tęskni i wraca myslami-chyba własnie to podsyca ten zachwyt.Zdjęcia jak zwykle niezwykle urokliwe a zamiłowanie do detali-wprost świetne.Zwłaszcza czwarte zdjęcie od końca,na którym pod biurkiem ,od tak od niechcenia leżą damskie buciki-ale jakie ładne i mniemam,że Twoje.Detal buduje całośc.pozdrawiam.

  30. Ania z Krakowa’s avatar

    zdjęcia jak zwykle są zachwycające, fajnie mieć takie swoje miejsce, do którego można wracać i za każdym razem wydaje się inne.

    a czy mogłabyś wrzucić kilka swoich przepisów kulinarnych? bo narobiłaś mi smaka na ratatouille;)

    pozdrawiam słonecznie

  31. alicebarto’s avatar

    Mimi, cierpliwości, może będę miała dla Ciebie dobre wieści w sprawie … wydania książek. Nie chcę obiecywać nic „na górkę”, ale jest szansa i małe światełko w tunelu :)) Jeśli reflektujesz, napisz proszę na @.
    Gratuluję cudnych fotek. Masz wyjątkowy styl, a twoja estetyka wyjątkowo mi odpowiada. Pozdrawiam ciepło, miłego dnia!

  32. Mimi’s avatar

    iza -
    uśmiałam się :-) Tak to moje.
    Wracaliśmy do mieszkania padnięci, ale gdy gotowałam obiad zmęczenie odchodziło, a podczas spożywania posiłku już całkiem było daleko :-) To dowód, że jedzenie ma moc sprawczą. Poprawiało nam samopoczucie i dawało siłę na dalsze kilometry po nogach.
    Tak, zostawiłam tam kawałek serca. Już jako siedemnastolatka ;-) Wtedy byłam tam pierwszy raz.

    Ania z Krakowa -
    oj, lubię tam wracać. Przepisy francuskie będę! Czekają w kolejce, bo jest ich kilka :-)
    Pozdrawiam ciepło!

    alicebarto -
    O rany! To Ci nowina!!!
    Napiszę @ pod wieczór. Ach! gdyby się udało. To moje wielkie marzenie!
    Bardzo dziękuję, że pomyślałaś o mnie. To niesamowite!

  33. Helena’s avatar

    Bardzo ładnie wykonane te opakowania jogurtu, wyglądają jak ze szkła.
    Trzymam mocno kciuki aby akcja „książka Mimi” zakończyła się sukcesem! Jak zostanie wydana, to kupię od razu własny egzemplarz i odeślę do Ciebie po autograf :-) Oby się udało!
    Miłego dzionka!

  34. yba’s avatar

    Och, cudownie! Zazdroszczę Wam tego boîte chaussures. Najfajniejsze są właśnie takie miejsca. A kiedy uda się znaleźć dokładnie takie w klimacie danego miejsca to jest fantastyczne.
    Zdjęcia jak zwykle :) I klimat jak zwykle :) Nic więcej nie napiszę :)

  35. Julia’s avatar

    Mimi, po każdym Twoim wpisie myślę: TEN jest mój ulubiony. Ale dzisiejszy – brak słów! Być w Paryżu i mieć taki widok i śniadanie przy oknie… Marzenie:) Dziękuję Ci po stokroć!!!

  36. amelia’s avatar

    MIMI
    byłam w Paryżu raz. Miałam 40 stopni gorączki, zaćmienie słońca akurat w Musée d’Orsay i wspominam to magicznie…do następnego czego i Wam i sobie życzę!!!!!

  37. giveto’s avatar

    un beau billet gourmand!!
    belle journée à toi
    véro

  38. gioia’s avatar

    Rozmarzylam sie…wspaniala ta Twoja opowiesc Mimi,czyta sie jednym tchem! A sniadania na tym malenkim tarasiku musialy byc cudowne…do tego takie smaczne i zdrowe pordukty! I ja trzymam mocno kciuki aby udalo Ci sie wydac album,Paryz widziany Twoimi oczyma to Paryz magiczny…Paryz,do ktorego kazdy chcialby pojechac :) Pozdrawiam cieplutko!

  39. konstancja30’s avatar

    Za każdym razem w tych samych zdjęciach pada na inny szczegół … teraz padło na serwetkę … bo to chyba serwetka (ostatnie zdjęcie) … i nawet nie dlatego na nią padło, że sama ułożyła się w parę :) z tablicą ale dlatego że ma piękny wzór i kolorystykę … kupiona w Paryżu? … pozdrawiam

  40. Joanna’s avatar

    Na książkę będę polowała w bibliotece. I jeszcze, wcale nie napiszę, że piękne kolaże i kolory – po co mam się powtarzać ;). Mimi, uwielbiam Cię czytać oraz oglądać. Serdeczności

  41. ula’s avatar

    Chociaż pokazujesz życie paryskie sielskie-anielskie, bo i takie też było, to wiem, bo są chwile błogostanu , odpoczynku i delektowania się gotowaniem i jedzeniem, to obskoczyć Paryż w tydzień bez zmęczenia nie sposób, a tydzień to też mało.
    trzeba wracać, i wracasz myślami, zdjęciami i wspomnieniami :),ale pewnie jeszcze nie raz tam pojedziesz i zachwycisz się tym samym od nowa i zrobisz kolejne, nawet może to samo zdjęcie a jednak będzie inne :).
    Jak się człowiek zakocha w jakimś miejscu, to za każdym razem wystarczy inne światło, pora roku, zapach, a już zdjęcie nabiera innego znaczenia, jest związane tylko z _tą _ właśnie chwilą. przynajmniej ja tak mam,
    Wycieczkę jak zawsze zrobiłaś mi wielce przyjemną, mieszkanko jest super chociaż malutkie, ale jest z duszą, stare i ma cudowne wysokie okna, które uwielbiam.
    We Wiedniu tez mieszkaliśmy u swoich przyjaciół w starym mieszkaniu w kamienicy
    ale na odmianę w wielkim, 300m :) dwa dni nie mogłam do łazienki trafić :))
    z zachowanymi starymi freskami na suficie i fragmentami starej ściany, którą zabezpieczyli ramą przed uszkodzeniem, mówię Ci genialny klimat, okna gigantyczne, a pani domu nieledwie ma 155 cm wzrostu, nawet się nie pytałam jak je myje….
    wiem co czujesz, o czym piszesz i wiem, że zawsze jest za mało czasu, żeby uchwycić wszystko co się che, dlatego tez, to co zdążyłaś trzymaj w garści i dziel się wirtualnie, bo to tylko Twoje, już w zasadzie taki kawałek Twojej duszy.
    Dobrze , że chcesz się podzielić :)
    Wylosowałam candy, zajrzyj na momencik do mnie :) to może coś zobaczysz :)
    uściski serdeczne

  42. kasia’s avatar

    Wczoraj wpadla mi w rece ksiazka kucharska Alicji B.Toklas,jezeli moge „uzyc” tego miejsca do polecenia dla wszystkich lubiacych tematy francuskie,mozna w niej znalesc przepisy,wspomnienia opowiesci o zyciu codziennym i kulinarnym francuzow,calej jeszcze nie przeczytalam,ale zapowiada sie fajnie,pozdr.

  43. Bree’s avatar

    Fajna mieliscie miejscowke w Paryzu :) fajnie ze podzielilas sie chwilami, poniekad prywtnymi :) no bo fotki sa bardzoo bardzoo… parysko piekne jesli moge tak to ujac. Kilmacik swietny, pozdrawiam.

  44. aga’s avatar

    Marzy mi się podróż do Paryża i to baaardzo! Czytając Twój opis i oglądając Twoje zdjęcia apetyt rośnie (zarówno na Paryż jak i na przysmaki Bonne Maman :)). Fascynujące jest to, że ludzie potrafią odnaleźć „swoje miejsce” na świecie – takie w którym się odnajdują i czują się najlepiej. Mam wrażenie, że Twoje miejsce to właśnie Paryż :) Pozdrawiam!

  45. Dominika’s avatar

    Jestem tu zupełnie przypadkiem…oniemiałam i zadrżałam z wrażenia! Dziękuję za to miejsce :-)

  46. Aleksandra’s avatar

    Ślicznie dziękuję za odpowiedź na moje „techniczne”pytania pod poprzednim postem. Kombinuję od tamtej chwili straszliwie;) Z balansem bieli, temperaturą barwową… RAW-ami i nie RAW-ami… Różnymi aparatami i programami do obróbki… Wszystko, by choć zbliżyć się do lekko sennych fotografii, które tak mi się u Ciebie spodobały. Przed chwilą wgrałam sobie Gimpa. Powiedz proszę, ryski i literki to gotowy gimpowski filtr, czy może wgrany dodatkowo?
    Pozdrawiam ciepło:)

  47. Mimi’s avatar

    Helena -
    trzymaj mocno! Zobaczymy!
    Oby nie było tak jak z siatkami. Bo eko torby to porażka. Poległam totalnie…

    yba -
    tak, to prawda! Może ktoś by się tam wcale dobrze nie czuł. Dla nas było idealnie!

    Julia -
    ojej, ale fajnie! Naprawdę tak masz? Niesamowite :-) Obym nigdy nie przestała Cię inspirować i zaskakiwać.
    Dziękuję!

    amelia -
    musisz tam wrócić w pełnej formie. Paryż na Ciebie czeka.
    W końcu jesteś Amelie :-)

    giveto -
    I’m very glad!
    Merci!

    gioia -
    cieszę się, że się dobrze czytało i oglądało. Jeżeli kiedykolwiek uda mi się wydać książkę, to będzie to album, nie przewodnik. Nie czuję się na siłach, aby coś takiego napisać. Oj, nie!
    W poniedziałek mam mieć odpowiedz z UK w sprawie lampy. Dam Ci znać. Duże buziaki i wielkie uściski :***

    konstancja30 -
    papierowe serwetki są oczywiście z Paryża – Comptoir de famille.
    Przyjechały z nami i teraz przypominają mi tamten czas.
    Uściski!

    Joanna -
    bardzo, bardzo się cieszę!
    Oby tak zawsze mi się udawało :-)

    ula-
    o rany! 300 metrów. Mogliście jeździć rowerem po mieszkaniu ;-)))
    Wyobrażam sobie te freski i ten cały klimat.
    Do Paryża wracam zawsze i nic tego nie zmieni. Jeszcze raz dziękuję za candy! Cieszę się bardzo :-) Uściski!

    kasia -
    jak najbardziej możesz użyć tego miejsca! Bardzo się cieszę! Lubię książki z polecenia!
    Poszukam sobie :-) Dziękuję!

    Bree -
    co prawda Mimi w łóżku nie dałam, ale to fakt są dość prywatne i bez aranżacji. Fajnie, że się podobało!

    aga -
    oj, tak! Bingo! Moje miejsce do Paryż i jeszcze takie jedno małe miasteczko :-)
    Tam mogę wracać zawsze!
    Dziękuję za komentarz i odwiedziny!

    Dominika -
    Witaj i zostań na dłużej! Cieszę się, że Ci się tu podoba. Rozgość się proszę!
    Dziękuję za pierwszy komentarz :-)

    Aleksandra -
    nie pracuję na w formacie raw, bo nie mam na to czasu. Zdjęć raczej nie obrabiam. Programów nie mam, tylko na Gimpie pracuję. Z tego, co pamiętam to do Gimpa wgrywałam literki, napisy. Ryski i zadrapania były. Życzę powodzenia i pozdrawiam ciepło :-)

  48. Amber’s avatar

    Mimi, takie wspomnienia są jak czysta rzeka…
    Zawsze ma się ochotę na powroty.
    Tego serdecznie Ci życzę.

  49. Aquatone’s avatar

    Piękne zdjęcia. Gratuluję

  50. Edith’s avatar

    Mimi, a Ty znów zabierasz mnie do Paryża! Uwielbiam Cię za to! Uwielbiam i już :)

1 · 2 ·

To comment, click below to log in.

close