„W obronie jedzenia”

Jeżeli odrobiliście zadanie domowe i przeczytaliście książkę „Mordercza gumowa kaczka”, to mam dla Was kolejną pozycję do przeczytania. Jeżeli nie przeczytaliście jeszcze tej pierwszej, to najlepiej przeczytać jedną i drugą. Chociaż zdaję sobie sprawę, że pierwsza pozycja nie jest łatwa do przeczytania, ale nie wszystko się miło czyta ;-)

Dziś chciałabym Wam polecić książkę „W Obronie Jedzenia – Manifest Wszystkożerców” – Michael Pollan. Na 230 stronach znajdziecie samą prawdę o tym, co tak naprawdę trafia na nasz talerz. I chociaż większość tych spraw była mi znana, to przeczytałam książkę w jeden wieczór. Autor omawia wiele produktów tj. chleb, mąka, margaryna, jajka, mięso, itp. Porusza także wiele ważnych problemów, które krótko i sensownie opisuje:

-  O szkodliwości margaryny, która nie jest już ani produktem roślinnym, ani tym bardziej zdrowym. Dlaczego do margaryny ładuje się tak ogromne ilości tłuszczów trans – tłuszcze transgeniczne (ang. trans fat), które są bardzo szkodliwe dla zdrowia?

- Dlaczego wraz z wielkim uprzemysłowieniem, tak bardzo pogorszyło się zdrowie?

- Dlaczego fałszowanie produktów spożywczych przekształciło się w naukę o żywności i dlaczego etykiety na produktach nie opisują produktu w 100%?

- Dlaczego od niskotłuszczowej diety Amerykanie tak bardzo utyli? I dlaczego Francuzi są tacy szczupli? Kto się tak naprawdę pomylił, co do roli tłuszczu w codziennej diecie.

- Kto wymyśla kolejne diety i dlaczego zarabiają na tym wielkie firmy?

- Co to znaczy: najadać się w 80 procentach?

- Dlaczego powinniśmy unikać mleka w proszku i produktów seropodobnych?

Jeżeli interesują Was powyższe tematy to przeczytajcie w „W Obronie Jedzenia”. Trzeba świadomie wybrać prawdziwe jedzenie, a nie jego imitację stworzoną przez technologów żywności w laboratoriach i fabrykach.

Dodano 25. 05

PS

na koniec jeszcze tylko pewne zdanie z książki „W Obronie Jedzenia”.

„Organizacja Narodów Zjednoczonych podała niedawno informację, że liczba osób borykających się z problemami zdrowotnymi wynikającymi z przekarmienia przerosła właśnie liczbę osób cierpiących z niedożywienia”.

Wszystko dlatego, że zalała nas fala taniego, przetworzonego jedzenia i łatwy dostęp. Duże koszyki w sklepie, duże markety i jedzenie 50% gratis w opakowaniu XXL. Cieszę się, że jestem bardzo daleka od tego i żywię głęboką nadzieję, że uda mi się przynajmniej parę osób nakłonić do zmiany życia na lepsze i prostsze. Wszystko zależy od nas samych!

Z góry dziękuję za pozytywny i spokojny odbiór.

****

****

Od lewej, zgodnie ze wskazówkami zegara:

rabarbar, wiejski sernik, kulki lodowe z melisą, miętą i owocami, moje poziomki, domowe ptasie mleczko, tradycyjny trdelnik.

francuskie śniadanko, moje zioła, riesling, grusza, domowa piekarnia, pizzetta.

Podobne wpisy:

Tagi: , ,

Komentarze (83)

  1. Mimi’s avatar

    Kinga -
    nie daj się! Jak wiem, że ludzie tak mówią. Nie potrafią zrozumieć, że trzeba zacząć od podstawowych składników: mąka, jajka, masło, olej, sery, wędliny
    To te rzeczy tak bardzo straciły na jakości. Stały się sztuczne i przetworzone. Ja też jestem i byłam postrzegana jako dziwak. Rób swoje i nie martw się. Mi też nie jedna osoba powiedziała, że trzeba się zamknąć w namiot tlenowy i jeść korzonki.A to nie o to chodzi. Wystarczy odejść od MARKETÓW! Niestety wiele osób zdrowe jedzenie i eko produkty traktuje ogólnikowo i natychmiast robią się agresywni.

    magdetta -
    o jak fajnie! Nie wiedziałam, że stukasz do mnie z tak daleka :-)
    Znam deserki i wszystkie wyroby Bonne Maman. W marcu byłam w Paryżu i mogłam się tym cieszyć. Tam jest tańsze i dużo więcej niż w PL. U nas są tylko dżemy i ciasteczka. Ich jogurty to poezja! i Fruit Intense też :-)
    Zrobię wpis specjalnie dla Ciebie!
    Bonne Maman – Voilà
    :-)

    konstancja30 -
    koniecznie przeczytaj i najlepiej przekaż dalej!
    Wiem, że dobre jedzenie jest Ci bliskie. I wiem, że to spory kawałek Twojego życia.To straszne, że kiedyś nikt nie borykał się cholesterolem, a dziś dzieci mają z tym problemy.
    Zakupy bez namysłu są zabójstwem. Najgorsze jest to, że nawet w tych małych sklepach osiedlowych jest ten sam towar, co w markecie. Towar z giełdy lub z makro. U nas nikt nie wspiera lokalnych, małych gospodarstw. Ja mieszkam na wsi i mój jedyny sklep to takie mini makro. Dlatego nie byłam tam ponad 3 lata.
    Pozdrawiam ciepło, eko buziak!

    ika -
    oj, ciężką masz pracę. Znam takie miejsca :-( i to w Poznaniu.
    Niestety informacje na opakowaniach nie są pełne. Tak samo jak pakowanie wody zdrowotnej lub jogurtu dla dzieci w PS – polistyren. Nikt nie pisze na opakowaniu, że ten wyrób to nie jest już ser, masło itp. Przeczytaj książkę. Tam jest w dużym skrócie- wszystko co najważniejsze. Mąka jest wzbogacana i nie ma obowiązku pisać o jakie składniki. Też nikt się nie tłumaczy, co to jest lecytyna sojowa i tłuszcz utwardzony. Unia dołożyła nam jeszcze dodatkowych oszustw i konserwantów. Niby ceny rosną, ale przecież ser i mięso jeszcze nigdy nie były tak tanie. Jestem przerażona, że ludzie to kupują. Uważam, że biedny na wsi je lepiej niż ten „bogaty”.
    Bo po pierwsze zje mniej, a po drugie zje to, co wyhodował lub sam zrobił.
    Uściski!

  2. mika-monika’s avatar

    taaaak taaak dlaczego moja mama i jej siostry były szczupłe? niczego w domu nie brakowało – ale podstawą było domowe jedzenie, i czas spożywania posiłków, dzisiaj masa ludzi jest tak zaganiana że najlepiej dać dziecku na pizze albo inne g..
    mamy nie mają czasu nie mówie że każda ale większość mozę te blogowe są inne?! pełnno półproduktów pełno paczek – wlej zalej dodaj JEDZ
    moja mama ma domową kuchnie nie piecze chleba ale ie używa margaryny ani sztucznych jajek … są w niej warzywa i owoce są nasze Polskie dobre produkty nie lubię ciężkiej kuchni ani sztucznej nie tłumacze kobiet ale staram sie je zrozumieć że w zalatanym swiecie miedzy dziecmi praniem prasowaniem sprzataniem lekcjami dzieci zawodowa praca gubia sie – ale czasami lepiej w domku wieczorem zagotowac gar wlasnej zumpy niz gapic sie w kolejny debilny serial )
    bardzo madry post kazdy powinien go przeczytac
    buziaki

  3. Piedra preciosa’s avatar

    Mimi jesteś niesamowita, podziwiam Cie a z drugiej strony czasem mam ochotę nie doczytać do końca Twoich postów. Dlaczego? Bo głupio mi i wstyd, że jestem tak ślepa na to co mnie otacza. Zdaję sobie sprawę z wielu zagrożeń żywieniowych, ale czasem wolę nie wiedzieć i pójść po zakupy do pobliskiej Biedronki bo tanio :( Wiem że źle robię, a takie osoby jak Ty trudzą się by przekazać takim jak ja, że jest alternatywa. Owszem jest, ale wymaga zachodu, czasu, a przede wszystkim silnej woli, odwagi. To lenistwo głównie skłania mnie do zamykania oczu i uszu w tym temacie:( Gdy u mojej maleńkiej córeczki pojawiło się podejrzenie skazy białkowej czytałam fora, książki, etykiety, zamawiałam jedzenie z internetu (zdrową mąkę, jajka bez jajek, przyprawy bez całego świństwa) ale byłam zmęczona i przerażona bo obie prawie nic nie jadłyśmy, nie potrafiłam ugotować czegoś dobrego. Z ulgą odetchnęłam gdy po kolejnej łyżeczce jogurtu, plasterku sera okazało się że mojej córeczce kompletnie nic nie dolega i może jeść wszystko. Chyba nie zniosłabym po raz kolejny czytania etykiet, pilnowania sie :( Jak pomyślę o cenie prawdziwego sera,który moja córka uwielbia (przecież musiałabym jej odmawiać), a wędliny, mleko -tak jak piszesz, trzeba jeść ubogo. Jesteś niesamowitą odważną osobą i ogromnie Ci zazdroszczę, że jesteś w stanie funkcjonować z alergią i masz tyle sił i pasji by jeszcze innym pokazywać, że można żyć inaczej. Po raz kolejny odkładam temat żywienia na później, licząc że kiedyś odważę się stawić mu czoło.

  4. lavande’s avatar

    Dobrze, że podsuwasz pod sam nos tematykę zdrowego jedzenia, to daje do myślenia! i nawet jeśli nie wszyscy czytają Twój blog, to metodą łańcuszkową jest szansa na uświadomienie większej rzeszy konsumentów!

    Zdjęcia do schrupania:)

    ..widziałam na blogu u Llooki piękny zestaw pastelowych przyprawników, czy będzie taki lub podobny w galerii Camomille?

    Pozdrawiam

  5. Mimi’s avatar

    mika-monika -
    ludzie byli szczupli bo nie było jedzenia wysoko przetworzonego, które właśnie jest głównym powodem tego, że tyjemy i zapadamy na różne choroby. Książkę -i bardzo Ci polecam. Są rzeczy, które nawet gdy ma się bardzo mało czasu można zmienić. Takie podstawowe nawyki. Uściski!

    Piedra preciosa -
    posłuchaj! Nie może Ci być głupio i wstyd. Otwarcie o tym mówisz, co chciałabyś zmienić i doceniam Twoją szczerość. Może jeszcze nie pora… Może nie masz w tej chwili do tego głowy…Wszystko w swoim czasie. Ja mam za sobą ciężki bagaż doświadczeń i musiałam zmienić swoje życie, aby nie bać się żyć.
    „W Obronie Jedzenia” – przeczytaj!. Nie zabierze Ci dużo czasu, a da Ci pewne rady. Takie podstawowe rzeczy możesz zmieć. Nawet podczas robienia zakupów w markecie. Zaznacz w książce ołówkiem rzeczy, które możesz zmienić, które ogarniasz, które czujesz. Małymi krokami!
    Tego Ci życzę z całego serca. Będzie dobrze!

    lavande -
    no właśnie! Metoda łańcuszkowa jest najlepsza. Nie potrafię o tym nie pisać. To część mojego życia, co prawda moje tam takie pisanie to kropla w morzu, ale zawsze kropla :-)
    Puszeczki na przyprawy będę i można je też zamówić.
    Pozdrawiam ciepło o dziękuję za odwiedziny!

  6. Inga’s avatar

    Mimi ja oglądam na TVNStyle program Wiem co jem- od czasu emisji odcinka o chlebie- zawsze czytam skład na opakowaniu kupując pieczywo, a najlepiej to piekę sama, bo wiem że taki chlebek najzdrowszyi nauczyłam się o kwasach jednonienasyconych w olejach- bardzo przydatna rzecz :)
    Super, że o tym napisałaś, a książkę na pewno przeczytam!

  7. Amber’s avatar

    Staram się jeść zdrowo i kupować zdrowe produkty.Tak wiele jest do zrobienia w tej sprawie,kiedy patrzę,co niektórzy kupują…
    Znam obie książki.Konieczna lektura.
    Pozdrowienia Ci przesyłam!

  8. amelia’s avatar

    Trzymam z Tobą Mimi – ja i moja zdrowa kuchnia.
    Idę zaraz piec tarty z truskawkami bo mnie w nocy nachodzi na pieczenie.A w kuchni wisi od dziś stary zegar po dziadku co cyka i bimba..ach przypomina mi się moje dzieciństwo na wsi…smaki ,zapachy,cisza…
    ściskam amelia

  9. Karolka’s avatar

    A u mnie z tym jedzeniem różnie bywa. Niby świadomie wiem, że po tym „prawdziwszym”, mniej przetworzonym lepiej się czuję, bardziej mi smakuje, a mimo wszystko coś mnie ciągnie do tego masowego. I tak skaczę, miedzy jednym a drugim. Książkę na pewno przeczytam! Może ona mnie zainspiruje do zmian :)

  10. kasia’s avatar

    Ktos kiedys wspominal o negatywnym dzialaniu mleka w proszku dla dzieci,jak jest jakis link do tego tematu to bardzo bym prosila pozdr.wszystkich

  11. lavande’s avatar

    to ja się zapisuję na przyprawniki:)

  12. Piedra preciosa’s avatar

    Mimi dziękuję za słowa otuchy, książkę zakupiłam :) Będę ją czytać w tajemnicy przed mężem, ale podkreślę sobie co ważniejsze kwestie i małymi kroczkami zacznę coś zmieniać.
    Ps. Z niecierpliwością czekam na Twoje eko torby!!!Kiedy kiedy?!!!

  13. anita’s avatar

    a ja już skołowana jestem…żyję już trochę na tym świecie i słyszałam raz mleko jest dobre dla dzieci , a potem zaraz ,że złe…i temu podobne.Też mamy problemy alergiczne,zwłaszcza dzieciaki.Jestem wrogiem fast foodów i wszelkich gotowców,ale np. z kostki rosołowej korzystam nie zastanawiając się nad nią głębiej.
    Pamiętam jak po twoim wpisie stałam 40min przed półka sklepową i czytałam etykiety soków do wody.Znalazłam 1 ! który miał mniej niż 5 składników. Teraz jak słyszę o uprawach podlewanych gnojówką i śmiertelnych przypadkach po zatruciu escherichia coli to się zastanawiam czy to jakiś koncern zlecił dziennikarzom gnać nas do marketów kupować szklarniowe ogórki,czy „łot de hell?”

    boję się,że jak przeczytam ta książkę to oszaleję :].A do tego znalazłam wpis w necie o „patologicznych rodzicach” z lat 80-tych,czyli mojego cudownego dzieciństwa.Wtedy faktycznie nikt nie mył rak co 5min,jedliśmy maliny prosto z lasu obsikane przez lisa, psy tez srały na chodniki a myśmy w to wdeptywali,wbijaliśmy gwoździe w stopy …i nikt nie umarł. Te czasy to zgroza!

  14. mrówka’s avatar

    Świetnie, że piszesz o tak ważnych rzeczach! Dzięki temu Twój blog ma nie tylko estetyczny przekaz – który notabene bardzo sobie cenię…
    Jest cała masa ksiązek i filmów dotyczących jedzenia. Od siebie mogę polecić „Nasiona kłamstwa” – książka traktująca o gmo… Filmy to m.in „Chleb powszedni”, „Świat według Monsanto”,”Food”, „Zanim przeklną nas dzieci”… Można by wymieniać i wymieniać. Mam nadzieję, że gdy juz je obejrzysz, napiszesz coś o nich na blogu.
    Pozdrawiam serdecznie! Fajnie, że tu trafiłam :)

  15. Mimi’s avatar

    Inga -
    oby więcej takich programów w TVN Style i na innych programach. Też je oglądałam. Są delikatnie prowadzone, ale zawsze to coś! Pamiętam ten o serach – sero – podobnych. Książki Ci bardzo polecam. Super, że pieczesz chleb! To podstawa! Najlepszy krok!

    Amber -
    oj, bardzo dużo jest do zrobienia. Ciągle mało się o tym mówi. Wiedza jest potrzebna!
    Pozdrawiam ciepło.

    amelia -
    słyszę Twój zegar i czuję Twoje wypieki :-)
    Wiem, że nasze kuchnie mają się ku sobie :-)

    Karolka -
    przeczytaj przynajmniej „W obronie jedzenia” i zaznacz ołówkiem, co możesz zmienić od ręki. To już będzie coś! Trzymam kciuki!
    Pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny!

    kasia -
    to, co ja wiem. Mleko w proszku jest mocno przetworzone. Powoduje nawet u dzieci wzrost cholesterolu i silne alergie. Zobacz sobie też tu:
    http://www.postawnazdrowie.pl/zdrowie-konsumenta/mleko-w-proszku-nie-dziekuje-4.html

    lavande -
    napiszę proszę do mnie na @
    galeria@camomille.pl

    Piedra preciosa -
    super! Trzymam za Ciebie kciuki!
    Torby eko- porażka! Na razie totalna klapa. Wydruki próbne nie zadowoliły mnie. Przygotowanie i sita – gotowe, ale nie wiem, co będzie z tym fantem dalej :-( Ech!

    anita -
    przeczytaj „W obronie jedzenia” są tam pytania, które Cię nurtują. Prosto, dosadnie wytłumaczone. Polecam!
    Te czasy to zgroza! Zgadzam się.
    Instytut Matki i Dziecka bez zawahania dopuści do obrotu i jeszcze poleci następne zło tego świata. Delikatnie mówiąc…

    mrówka -
    znam te pozycję. Zawsze wyłapuję takie dokumenty. Dobrze że piszesz – dziękuję!
    Nazwy będą potrzebne dla innych chętnych. Myślę, że zainteresowanie tematem jest spore. Dziękuję za odwiedziny i komentarz!

  16. ella’s avatar

    dzisiaj zestresowalam kolege z pracy -jadł Danona z pudelka nr 6 :) Ale troche go ruszylo, bo nawet te plastiki w necie sprawdzal . Danon to też masakra…

  17. anita’s avatar

    niestety kiedyś pracowałam w fabryce „mięsa” i wiem z doświadczenia,że instytut matki i dziecka to lipa:/

  18. Joanna’s avatar

    Dziewczyny, ja lubię Danona – przestałam kupować właśnie ze względu na opakowania ale nie mogę znaleźć innych smaków dla siebie i swojej rodziny.. macie jakiś pomysł ??

  19. ella’s avatar

    ja kupuję tylko naturalne u Benetyktynów, albo bio, bo takie lubię najbardziej, mój synek też. Ale można dodać owoców sezonowych dowolnych i juz jest super jogurt smakowy:)
    A Danone to nie tylko złe opakowanie, dodatki ma fatalne i sama firma twierdzi, że ich produkty nie sa dla dzieci ponizej 3 roku życia … -czytałam kiedys list przesłany od firmy do czytelniczki. Danone to TYLKO reklama .

  20. kasia’s avatar

    W moim supermarkecie są dostępne polskie eko warzywa ziemniaki, marchew, buraki, cebula, pietruszka i seler, posiadają również produkty z ekołukty oraz kurczaka zagrodowego, eko mrożonki, nawet ekologiczne sorbety owocowe, wystarczy poszukać, ponieważ te produkty często znajdują się na najwyższych pułkach i trudno je dostrzec. Niedaleko mam mały eko sklepik, od gospodarza w pobliskiej wsi, mam mleko, ser biały i masło. Dla chcącego nic trudnego.

  21. Basia’s avatar

    Mimi – widzę, że postrzegasz świat podobnie jak ja. Ja też się naczytałam jak się nas ludzi oszukuje na jedzeniu. Jakie śmieci jemy. Stąd powoli aczkolwiek skutecznie ograniczam kupowanie złych produktów. proste pytanie, dlaczego jest tyle reklamowanych leków na problemy z trawieniem, bo jemy jedzenie naszpikowane chemią, któremu już dawno do naturalnego nie po drodze. Prosty mechanizm, ty wytworzysz złe jedzenie, a my wyprodukujemy leki i tak się będzie interes kręcić. I pomyśleć że ja tym paskudztwem karmiłam moje dziecko. Człowiek chce chronić dziecko, uważa że podaje mu to co najlepsze a jest dokładnie na odwrót.

  22. Basia’s avatar

    Przepraszam, że komentarz za komentarzem, ale poczytałam co piszą dziewczyny. I film o korporacjach jest mi znany co najmniej od dwóch lat. Również, program TVNStyle, zwrócił moją uwagę na to co jem i co kupuje. Sztuka, jest znaleźć produkty, które są jak najbardziej naturalne. Dobrze, że mam własny ogród, zawsze mogę coś własnego wyhodować. Właśnie moja wczesna czereśnia karmi nas swoimi owocami. Nie mam zwyczaju pryskać owoców rosną jak chcą i wyglądają jak wyglądają. Ale są najsmaczniejsze. Mam również truskawki, które rosną same, bez dodatków i mam dowód, moja sąsiadka, która ma na nie alergie, po ich zjedzeniu nie potrafi dojrzeć najmniejszej plamki na skórze :-))) Mimi wspaniały wpis, książki na pewno zakupie bo warto mieć to na swojej półce :) Trochę się nie odzywałam, ale znów wczasowałam się z córka w szpitalu, która złapała kolejne w tym roku zapalenie płuc wrrr.

  23. Mimi’s avatar

    Basia -
    Temat mi znany dobrze. Też tak mam. Jem rzeczy, które mnie „niby” uczulają i jakoś nie uczulają. Wszystko zależy od tego jak były wyhodowane. Nie mam uczulenia na samą pszenicę, tylko na pestycydy, które są na polach. To samo tyczy się sera. To nie mleko mnie uczula tylko barwnik, który dodają do sera i masła lub mleko w proszku. Często nawet takie składniki mogą być ukryte. Z mąką jest to samo. Mąka jest wzbogacana – i to jest przyczyną uczuleń. Piekę sama chleb z mąki z młyna, masło robię z wiejskiej śmietany, sery kupuję drogie z prawdziwego mleka z certyfikatem AOC. Produkty dobre jakościowo i zarazem droższe kupuję mało. Można się wtedy bardziej cieszyć smakiem i degustować. Reszta sezonowo – to co się dostanie w gospodarstwie ekologicznym lub od rolnika. Mieszkam na wsi, ale mam i tak daleko po prawdziwe zakupy. W mojej wsi nikt nic nie sprzedaje. Nie opłaca się? Nie chce się? Markety blisko i ciągłe promocje, więc ludzie odeszli od tego. Bardzo to smutne!
    Też się ciągle zastanawiam dlaczego tyle reklam jest na dolegliwości z trawieniem i uczucie pełności. Kiedyś tego nie było w tv. Wszystko dlatego, że tak bardzo popsuło się jedzenie, które już nawet nie przypomina jedzenia, bo lista składników jest kosmiczna i trudna do odczytania.
    Życzę Ci owocnych plonów i dalszego eko życia! Tak trzymać! Masz wspaniałą wiedzę i podejście do życia.

  24. iza’s avatar

    Mimi,bardzo mi przypadło do serca i rozumu Twoje stwierdzenie,że jadasz ubogo.I z przepisów wynika ,że nie są to puste słowa.Pomijam motywy -choc wiem ,co to jest alergia krzyżowa -ale propagowanie takiego odzywiania jest bardzo wskazane.Popatrz-myśmy oszaleli od ilości produktów oferowanych do zjedzenia.Umiar i ograniczanie się, tak często utożsamiane z biedą,stały się mało popularne.Bierzemy odwet za lata pustych półek i opłakane efekty są…Mój chleb jajka i mleko jadą do mnie 40 kilometrów,znam piekarza,który piecze, krowę od mleka-pozdrowienia dla Malwiny-kury ,których jajka jem…i nie mając samochodu wieziemy to wszystko autobusem…Można ,jak się ma motywację.I zaczynam się uczyc tego ubogiego jedzenia bo widze w tym głębszy sens, zdrowotny i nie tylko.Cieszy fakt,że tyle młodych osób odwraca się od rozpasanej konsumpcji i od śmieciowego jedzenia,że na działkach obok mnie młode osoby nie sadzą iglaków tylko hodują pietruszkę.W jaki kozi róg musieliśmy się zapędzic aby wracac do tego co niedawno tak obśmiewaliśmy, jako przeżytek.

    A zupełnie prywatnie ,Mimi-przytulam szczególnie 26.06-dla mnie od roku to też tylko smutek i tęsknota.

  25. Mimi’s avatar

    iza -
    ja zawsze powtarzam, że biedny często je lepiej i trzeba się uczyć tej skromności. Im bogatszy człowiek, tym więcej kupuje wysoko przetworzonej żywności wyprodukowanej w masowych wytwórniach. Częściej odwiedza wielkie markety i ma pełny koszyk i pełną lodówkę. Chociaż są wyjątki.
    Dla mnie postawą jest pomagać innym w sprzedaży ich plonów. I też mam daleko do kilku gospodarstw. Bardzo Cię podziwiam i doceniam Twój trud, bo wiem ile to pochłania czasu i jeszcze jeździsz autobusem.
    Ja już inaczej nie potrafię. W dużych sklepach chodzę jak dziecko we mgle i w koszyku mam art. papiernicze ;-)
    Brawo Iza! tak trzymaj!
    A, co do końcówki komentarza to się Mimi poryczała ;-( Dużo mi nie trzeba…Ciągle jestem, jak ten liść na wietrze. Walczę z moimi emocjami, ale nie jest to łatwe. Przytulam Cię też mocno i posyłam dużo ciepłych myśli w Twoim kierunku. Uśmiecham się do Ciebie :-)))

  26. Aneczka’s avatar

    Mimi – juz to mówiłąm – mądrze piszesz. Niestety wiem po sobie, jak to trudno przerzucic sie z marketowego jedzenia na eko/bio :(

    czytam wszystkie Twoje wpisy eko i wszystkie komentarze! I czekam na więcej pouczających wpisów:) buzi!

  27. Karolina z Manderlay’s avatar

    Mimi, to znowu ja:) Chciałam jeszcze dopisać, że też przeglądam komentarze i cieszę się, bo widzę, że w grupie raźniej. I tyle osób próbuje coś zmienić w swojej diecie na lepsze. Mnie to bardzo podbudowuje. Możemy się też czegoś dowiedzieć od siebie nawzajem. Czasem jak próbuję wśród znajomych coś radzić co do diety dla dzieci (sami proszą, bo pojawiają się problemy), to owszem wysłuchają, pokiwają głowami, że trzeba to zmienić, po czym nic nie zmieniają. Bo to jest trudne. I trochę mi przykro. Sama jeszcze idę na ustępstwa, ale głównych zasad się trzymam i nie poddaję się:)

    I myślałam wczoraj o Tobie i o tym jak tęsknisz. Szkoda, że nie znamy się osobiście, może znalazłabym właściwe słowa.
    Ściskam i trzymaj się ciepło.

  28. Mimi’s avatar

    Aneczka -
    będą zawsze takie wpisy, bo to część mojego życia.
    Wiem, że nie jest łatwo przejść całkiem na zieloną łąkę. Tam czasem nic nie ma. Tylko szczypior :-)
    Buzi!

    Karolina z Manderlay -
    …tłumaczenie innym bez echa. To ciężkie, wiem. Zrozumieć znaczy zobaczyć! Jak ktoś tego nie widzi to nic go nie przekona, ale dobrze, że starasz się innych namówić. To ciężki kawał chleba.
    …ech – wczoraj było ciemno i smutno, ale i takie dni trzeba znosić z godnością. Musimy się poznać. Czuję, że Ty potrzebujesz mnie, a ja Ciebie!
    Bardzo Ci dziękuję. To niesamowite, że myślałaś wczoraj o mnie. Dla mnie to WIELKIE słowa. Naprawdę!

  29. Ola_83’s avatar

    Mimi, właśnie wróciłam z lokalnego targu…mam pyszne mleko od gospodarza i warzywa, jakich zapachu już dawno nie czułam:)Dziś coś czuje, że będzie pyszny obiad:) a teraz robię moje ulubione małosolne:))

  30. Karolina z Manderlay’s avatar

    Mimi, musimy:)
    A póki co, słoneczko posyłam „pachnące i ciepłe, niczym jabłko świeżo podniesione z trawy”:)

  31. Marta’s avatar

    Po tym wpisie jestem bardziej świadoma tego co zjadam ja i moja rodzina, cieszę się, że możemy coś zmienić:)

  32. zielone czółno’s avatar

    No to dziewczyny dołączam do grona tych „rąbniętych” co to niby maja sobie właśnie kupić tlenowe namioty:) Bardzo uważamy z mężem na to, co jemy. Produkty kupujemy u zaprzyjaźnionych rolników, sama piekę chleb. Mamy własne warzywa i zioła. To co obserwuję od kilku lat na naszym rynku żywności najzwyczajniej na świecie mnie przeraża. A najgorsze jest to, że coraz trudniej mi uwierzyć, że się wreszcie otrząśniemy.
    Mimi – pozdrawiam Cię bardzo ciepło. Ty o tym nie wiesz, ale od ładnych kilku lat znam Twój sklep, oglądałam Twoje projekty wnętrz, nawet mój mąż doskonale Cie kojarzy – kiedyś razem oglądaliśmy Twoje prace w necie. ( że bardzo nam się podobały nie muszę chyba pisać:):) Nie wiem jak to się stało, że dopiero teraz trafiłam na Twojego bloga:)
    ściski z lasu, Asia.

  33. Mimi’s avatar

    zielone czółno -
    Witaj serdecznie i zostań na dłużej!
    Cieszę się, że do mnie trafiłaś. Widzę, że traktujesz jedzenie bardzo poważnie.
    Trafił swój na swego :-)
    Ja odeszłam całkowicie od jedzenia marketowego. Da się! Jem mniej, kupuję mniej i sądzę, że teraz lepiej i zdrowiej żyję. Alergia moja wyciszyła się, gdy jem zdrowe i prawdziwe jedzenie. Cieszę się bardzo, że śledzisz moje poczynania w necie.
    Mam nadzieję, że będziemy się odwiedzać. Życzę zdrowia i słońca!
    Pozdrawiam ciepło.

· 1 · 2

Komentarze wyłączone.