Pizzetta i 15 ziół

To naturalne, że człowiek nie może lubić wszystkiego, prawa? Chociaż i tak jestem przekonana, że pewnie tu niektórych zszokuję. Nie przepadam za klasyczną pizzą. Danie, którego nigdy nie zamawiam w włoskiej restauracji. Zawsze wybiorę makaron, gnocchi, caprese lub foccacie. W całym swoim dotychczasowym życiu może jadłam pizze z pięć razy na mieście. Nigdy jej nie zamówiłam przez telefon z dostawą do domu. I z tego, co pamiętam, to nigdy nie wyjadałam prosto z pudełka ;-) Dobrze wspominam tylko pizze w krajach arabskich, ale to była tylko pizza z nazwy. Była to bardziej niska foccacia, uboga w składniki na pysznym cieście.

W ostatnim wpisie mówiłam Wam o moim wielkim zamiłowaniu do ziół. Uwielbiam zioła tak bardzo, że mogę je jeść garściami. To właśnie zioła sprawiają, że proste danie nabiera stylu, elegancji i jest niesamowicie aromatyczne. Są doskonałym wzbogaceniem kulinarnego kunsztu. Nie mówiąc już o tym, jak bardzo są zdrowe.

Jednak odrobina fantazji i odejście od klasycznego przepisu pozwoliło mi natychmiast zmienić zdanie o pizzy. Stworzyliśmy domową pizze, taką jaką lubimy najbardziej. I pewnego dnia urodził się w moim domu Pizzaiolo*. Byłam bardzo szczęśliwa, bo lubię, gdy mężczyzna w kuchni czasem coś dobrego upichci. Zresztą jakoś mi to pasuje do męskiego gotowania. Muszę powiedzieć, że udało mu się dojść do perfekcji. Przeszliśmy już etap twardych spodów i buły drożdżowej :-) Miałam duże wymagania, co do tego prostego dania. I tak podzieliliśmy naszą kuchnie. Ja, piekarz: chleby, bułki, bagietki. Sebastian – pizzaiolo: pizza, foccacia, pizzetty.
Dziś, kiedy nie mamy w domu nic wiele, to robimy najprostsze pizzetty. Te małe krążki można sobie zrobić z czymkolwiek. Nasze pizzetty są wielkości talerzyka deserowego i to nam zupełnie wystarcza. Bez dodatkowej porcji sera i tuzina składników.  Minimum dodatków, ale najlepszych. Do tego moja ulubiona oliwa od Gosi z Sycylii i greckie oliwki – Kalamata. Lampka czerwonego wina i po dwie karafki wody na głowę. Najprostsze jedzenie jest najlepsze! Siła tkwi w naturze. Mniej znaczy więcej! Zresztą umiarkowanie w jedzeniu a zarazem czerpanie z niego olbrzymich przyjemności, to klucz do lepszego życia. Tak pisze w swojej książce Dominique Loreau „Sztuka umiaru” i zgadzam się z tym w pełni.

Zapach podczas pieczenia roznosił się na kilka metrów. Zioła były chrupiące i takie aromatyczne. Wszystkie razem w połączeniu tworzyły zgrany duet. Nasza plenerowa jadalnia na tarasie szybko zmieniła się w prawdziwe Ristorante. Chociaż na koniec wjechał typowo francuski deser, ale o tym opowiem Wam już innym razem.

PS

przepis na pizzetty już jest u MyZorkiego. To w końcu jego kuchnia.

* pizzaiolo – to człowiek, który robi pizzę. Tak mi się wydaje. Ja nie znam włoskiego :-) Proszę mnie poprawić jeżeli się mylę.

W tle bujna grządka ziół ;-)

Dobre jedzenie zawsze potrafi przywołać dobre wspomnienia. Najlepiej te z szczęśliwych wakacji i podroży.

Podobne wpisy:

Tagi: , ,

Komentarze (58)

  1. Mimi’s avatar

    Karolina z Manderlay -
    pewnie, że się da! Nawet trzeba! Zioła po krótkim pieczeniu są bardzo kruche – takie crispy i żadne zioło nie dominowało w smaku. Tworzą razem fajny duet. Zioła suszę na jesień i mrożę też, bo świetnie się do tego nadają. Po wyjęciu z lodówki wystarczy przelać ciepłą wodą i cały dom pełen aromatu. Tak robię szefowie kuchni. Polecam Ci! Tylko przed mrożeniem nie siekaj ziół!
    Duża buźka! Dobrego tygodnia! Ściskam Was!
    PS
    przepis już jest u Sebastiana- MyZorki :-)

    anita -
    :-)
    Dobrego tygodnia i słonka!

    Mili -
    wkrótce zrobię mały wpis o pewnej książce, która bardzo otwiera oczy.
    Dominique Loreau „Sztuka umiaru” i „Sztuka prostoty” – bardzo Ci polecam! Z pierwszej książki wprowadziłam w życie 98%.
    Przepis już możesz sobie zobaczyć. Link jest pod koniec mojego tekstu.
    Pozdrawiam i słonko posyłam!

  2. Joanna’s avatar

    Mimi, kiedy napisałaś, że mniej znaczy więcej – niemal byłam pewna, że inspirowały Cię te dwie książki. Mam obydwie. Jedna uzupełnia drugą :). Pozdrawiam

  3. oladios’s avatar

    Pod wplywem tego postu zamowilam obie ksiazki Dominique , trudno oprzec sie zachecajacym glosom tylu osob . Ciekawa jestem jaki jest tytul tej zapowiadanej pozycji , nie trzymaj nas w napieciu zbyt dlugo ;)

  4. gioia’s avatar

    Pizzaiolo-zgadza sie! :)) Pizza Sebastiana zachwyca swym wygladem! Zdaje sie ,ze czuje tutaj jej zapach a smak…smak moge juz sobie wyobrazic! W prostocie sila,sprawdza sie to zawsze! Teraz narobilam sobie smaka na wieczor… Pewnie gdybym miala teraz wszystkie potrzebne skladniki,juz bylabym w kuchni i probowala taka pyszna pizze sama stworzyc :))) Przepis spisuje obowiazkowo i zabieram ze soba do IT! :)))

  5. Mimi’s avatar

    Joanna -
    super, że mnie tak już znasz! Bardzo mnie to cieszy!
    :-)

    oladios -
    już jest nowy wpis i książka do przeczytania.
    Zapraszam!

    gioia -
    No to trafiłam! Gdzieś to kiedyś słyszałam w tv i zostało mi w głowie :-)
    Super, że zabierasz nasz przepis do IT. Z Twoją oliwą, z Twoim słońcem, i na Twoim tarasie to będzie uczta Bogów. Duża buźka :*

  6. scraperka’s avatar

    Mimi,
    dzięki Gioii trafiłam do MyZorkiego po przepis:)
    skarżyłam jej się dziś na blogu, że wczorajsze ciasto na pizzę nie wyszło mi najlepiej i trochę nas rozczarowało, a tu takie zdjęcia, że ślinka napływa sama…
    i już mam ochotę na wypiek kolejnej pizzy dziś wieczorkiem. :)
    wygląda przepysznie i skoro nawet Ty przekonałaś się do PIZZY to już wiem co będzie dziś na kolację:)
    p.s. zazdroszczę własnego Pizzaiolo, bo mój to serek potrafi zetrzeć i paprykę z cebulką pokroić:)

  7. Mimi’s avatar

    scraperka -
    dla mnie to najlepsza pizza na świecie! Nigdy nie przepadałam z tym daniem, ale ta zachwyciła mnie bez reszty! Często ją robimy, gdy kończy się chleb na kolację. Jest boska. A Pizzaiolo już się wyspecjalizował, że ho! ho! Dobrze, że Twoja druga połowa jest obok i szatkuje ;-) Zawsze to praca – razem!
    S m a c z n e g o!

  8. scraperka’s avatar

    mmm – pycha
    już myślę z czym zrobimy :)
    krojenie i wyjmowanie z lodówki hihi – zawsze to jakaś pomoc.
    dziękuję

· 1 · 2

Komentarze wyłączone.