Majówka w kratkę

W sobotę zupełnie bez wcześniejszego planowania ruszyliśmy do ogrodu, a właściwie naszego lasu. Pracy ciągle mamy tu sporo. Trzeba było wykarczować pół lasku z samosiejek i dzikich jeżyn, które nie dawały nawet owoców, ale wiły się wszędzie. Za to każdy kawałek mchu, jest u nas pod pełną ochroną. Bardzo go lubię i mam go coraz więcej.

Pogoda była idealna do pracy. Ciepło, ale nie upalnie. Czasem zagrzmiało, ale deszczu nie było. Jenak w powietrzu czuć było, że niedziela może być już deszczowa. I była :-(

Po przeszło ośmiu godzinach pracy w ogrodzie rzuciliśmy łopatami i była kolacja na tarasie. W majowym numerze „Kuchnia” Łukasz Klesyk poleca Cidre Artisanal Le Brun Brut, który w jego subiektywnej ocenie otrzymuje bardzo mocne 5 gwiazdek. Można go kupić w Carrefour – cena 19 zł. Oczywiście nie omieszkałam go kupić. Nie ma barwników i konserwantów. 100% Pur Jus, ale nie do końca dla mnie. Co prawda bąbelki i aromat złotych renet wspaniały, ale trochę mi nie odpowiada ten dekadencki posmak, żeby brzydko nie powiedzieć ;-) Ale wygląd i skład na medal! Zresztą medal dostał w 2009 roku. Dla porównania nasz rodzimy jabłecznik – „Shade Cider” (tak się nazywa ten produkt), ma aż dwa konserwanty i barwniki. Do cydru była bio sałata i pieczony na grzankach ser haloumi. Pycha!

Po jedzeniu ogarnęło nas zmęczenie i chyba się przepracowaliśmy. Skończyliśmy to, co mieliśmy zrobić w lekko trzy dni. Z przyjemnych prac posadziłam jeszcze pomidory i trochę kwiatków. W tym roku pomidory sadzę na sposób grecki – czyli wszystko w donicach, puszkach, wiaderkach. Mam nauczkę po ubiegłym roku, który był pełen deszczu i powodzi. Donice mają ten plus, że zawsze mogę je schować na taras. W niedzielę nie mogłam się ruszać. Chyba nadwyrężyłam sobie bark. „Glebo – terapia” nie zawsze jest łatwa, ale i tak ją lubię!

Dobrego tygodnia moi Drodzy! Jak dobrze, że jutro mamy wolne :-)

Ciekawostka:

We Francji rozróżnia się dwie kategorie: cider i cidre – ten drugi napój musi być fermentowany z czystego soku, bez wody i cukru. Czyli wszystko gra! Musi taki być ;-)

****

Podobne wpisy:

Tagi: , ,

Komentarze (42)

  1. Elle’s avatar

    Jednym słowem – bardzo pracowity weekend :)
    Ach! jak ja uwielbiam Twoje fotografie :) chłonę i chłonę… :)

  2. monique’s avatar

    ihihihihihihihi Mimi a my znów to samo :)))))) ściskam Cię moja sjamska ogrodniczko ;)

  3. IZA’s avatar

    MIMI,znam bardzo dobrze ból przepracowanych w ogrodzie mięśni.I najlepszą dla mnie terapią jest powtórzenie wysiłku na drugi dzień, w miare mozliwości.Przestaje boleć,na prawdę.Ze zdjęć widać ,że to prawdziwa orka na ugorze ,wymagajaca mnóstwa pracy i wysiłku.
    A zdjęcia ,jak zwykle, piękne, z klimatem i pomysłem.Dawno do Ciebie ,Mimi, nie pisałam ale wierz mi,że czytam wszystkie TWOJE posty i „wyogląduję”wszystkie fotki.Lubię TWÓJ blog…pozdrawiam

  4. Sonia’s avatar

    Oj wiem coś na temat bólu po przepracowaniu ogrodniczym:) My też w sobotę doprowadzaliśmy nasz „teren zielony” do ładu i w nocy nie mogłam spać, tak mnie bolały ręce i łokcie (nie wiedzieć czemu). Z wrażnia zostawiłam psią smycz na płocie i biedak chodził na moim szaliku wstydząc się przeokrutnie. Przywiozłam do domu kwiaty wiśni i przypominają o wiośnie, której nie czuć, bo u nas też zimno:(
    Zdjęcia piękne – jak zawsze. Nawet cydr wygląda apetycznie:)

  5. Bree’s avatar

    Nazwa trunku brzmi dla mnie tajemniczo ale jak juz doczytalam jablecznik :) to swojsko zabrzmialo. Musicie posiadac i zyc w cudownym miejscu ktore was otacza i ktore pielegnujecie :) Co tam bol plecow – wazne jak bedzie potem wygladalo hahaha
    Piekne zdjecia, ta jasminowa to z M&S??

  6. anita’s avatar

    to lubię :] cudny klimat na zdjęciach,nie czuję w ogóle zimna :]

    pięknie sobie żyjecie- w gumiaczkach,błocie,z grabiami i łopatami :] po prostu z naturą :].Uwielbiam takie zdjęcia,zaraz zacznę po raz 100-tny wertować moje czasopisma:P- ależ cudownie cieszyć oczy takim widokiem(szczególnie,ze mój balkon i ogródek mają w sumie 2x 3metry:P)

  7. Basia’s avatar

    Oj tak Mimi praca na ogrodzie po dłuższej przerwie i przez wiele godzin daje się we znaki, ale im częściej im więcej się pracuje tym lepiej dostosowuje organizm. Na twarzach widać zadowolenie :) więc „glebo-terapia” działa :))))

  8. ula’s avatar

    Uwielbiam haloumi, pierwszy raz go jadłam wiele lat temu kiedy mój mąż wrócił z Cypru, przywiózł go sporo, najbardziej smakuje nam smażony owinięty szynką, po prostu genialnie słony :), ale pieczony i grillowany tez jest super, z Cypru też wtedy przybyła moja wielka miłość – wino Commandaria ST John, przecudownie aromatyczne słodkie wino robione na Cyprze z najstarszego winnego szczepu.
    Cidre piłam belgijski, nie patrzyłam na skład, ale smaczny był :)
    Wspaniała dokumentacja prac ogrodowych, i mnie takowe czekają, córuś już zaczęła więc będę musiała jednak tez coś porobić :)
    A ból w różnych częściach ciała wynagrodzą Ci plony :), które mam nadzieje nam pokażesz
    pozdrawiam ciepło
    ula

  9. Ania’s avatar

    fajnie tak sie zmeczyc w ogrodku :-)
    my wlasnie poszukujemy takiego ogrodu w okolicach

    p.s. zdjecia super.

  10. Mimi’s avatar

    Elle -
    oj, tak!
    Cieszę się, że lubisz moje fotki. Miło mi! Pozdrawiam ciepło.

    monique -
    he, he. Ty też się urobiłaś w ogrodzie :-)
    Tak też myślałam. Uściski!

    IZA -
    tak, tak! Też tak robię. Wczoraj nie ból w plecach mnie przegonił, ale deszcz i zimnica :-) Orka u nas jeszcze straszna. Las dziko wszystkim porasta :-)
    Cieszę się bardzo, że do mnie zaglądasz. Wiem, że nie zawsze jest czas na pisanie komentarzy. Tym bardziej się cieszę, że piszesz i zaglądasz! Potrzeba odbioru jest zawsze! Dziękuję pięknie!

    Sonia -
    no to wszyscy jesteśmy urobieni po pachy :-) Mnie też bolą po ogrodzie łokcie, chyba przez wyrywanie chwastów ;-) Dziś zimno i ogród czeka. Mam nadzieję, że jutro będzie ładniej czego i Tobie bardzo życzę!

    Bree -
    :-) tak, bardzo swojsko :-)
    Herbatka jaśminowa jest M&S i Clipper. Bardzo są fajne!
    Ból w plecach mija, a efekty pracy cieszą! To prawda!

    anita -
    sobota była ładna i ciepła. Zdjęcia są właśnie z soboty. Niedziela była okrutnie zimna. Nie ważne ile ma Twój balkon! Ważne, że masz trochę zieleni i mini ogrodu. To się liczy! Pozdrawiam ciepło.

    Basia -
    oj, działa, działa. Na mnie „glebo-terapia” ma zbawienny wpływ. Nerwy można wyładować i zmęczyć się do bólu. To pomaga!

    ula -
    haloumi to mój rarytas. Robię zawsze na grillu, bo tak smakuje mi najlepiej. Z szynką też super! Kupuję zawsze cypryjski. W Grecji też się tym zajadałam :-)
    Wszystkie plony Wam pokaże! Oby tylko było słońca dużo!
    Fajnie, że wróciły Twoje wspomnienia wraz z moim wpisem. Dziękuję!

  11. Helena’s avatar

    Mieliście naprawdę bardzo pracowity początek majówki. Ale za to nagroda w postaci pysznej kolacji bardzo mi się podoba. Takie sałatki uwielbiam, mogłabym je jeść na okrągło, z sałatą i pomidorkami z własnego ogródka to dopiero będzie przysmak. Zdjęcia wyszły bardzo orzeźwiające, bratki moje ulubione pięknie wyglądają w nieszkliwionej doniczce :-)
    Twój obrazek bardzo mnie rozczulił, jest przecudny!
    Miłego tygodnia!

  12. Mimi’s avatar

    Ania -
    hm…w okolicach powiadasz, ale Twoich czy moich ;-)))
    Pozdrawiam ciepło.

    Helena -
    kolacja u nas zawsze jest nagrodą po ciężkiej pracy. Lubimy jeść na tarasie. Nawet gdy robi się zimno ciężko nas do domu zagnać ;-) Takie sałaty też uwielbiam. Jestem jak królik. Jem wszystko zielone. Zbieram nawet mniszka ;-)))
    Takie doniczki uwielbiam. Szkoda, że tak ciężko już je dostać. Wszędzie taki ładne, idealne lub plastikowe.
    No i fajnie, że rysuneczki „minutówki” też się podobają!
    Dobrego tygodnia i słonka!

  13. ika’s avatar

    No to sobie popracowaliście :) ale zapewne efekty waszej pracy będą zachwycające, czekam zatem na dalsze wieści z ogrodu i lasu :)
    Napoju który nam zaserwowałaś Mimi wogóle nie znam, ale zaciekawił mnie na tyle, że pewnie po długim weekendzie przyjrzę mu się z bliska ;)
    Pozdrawiam Was serdecznie!

  14. Helena’s avatar

    To prawda, że jedzenie na dworze lepiej smakuje niż w domku :-) U mnie w tym roku zatrzęsienie mniszków, szkoda tylko, że wszystkie ochrzczone przez pieski, bo inaczej pewnie też bym sobie narwała ;-)
    Twoje „minutówki” uwielbiam :-)

  15. Mistartist’s avatar

    Pretty shades of green, it remind me holidays in Provence… So good !

  16. zapętlona’s avatar

    u nas też miło by się pracowało, gdyby ogród się miało, eh zazdroszczę :)

  17. llooka’s avatar

    My dzisiaj grillujemy na tarasie, ponieważ w kuchni ruina… zaczęliśmy remont! Piwko się chłodzi i będzie dobrze;)
    Mimi Kochana cudownie wokół Was, mam nadzieję, że już wkrótce będę do Ciebie uderzać po rady w zakresie terenów zielonych:)))
    Nóżki do góry i odpoczywajcie!

  18. Karolina z Manderlay’s avatar

    Zatem niech wszystko teraz kiełkuje, rośnie i cieszy oczy (Wasze i nasze:) Ogrodnicy z Was wytrwali, tyle godzin przy łopacie;) A jaka nagroda za wytrwałość wyśmienita. Też uwielbiam posiłki na świeżym powietrzu. Jak jestem u Mamy „okupuję” jej taras jak tylko się da:) My mamy balkonik, ale mam zamiar wykorzystać go w pełni:)
    Zdjęcia cudne, do oglądania”w kółko”.Te doniczki, sznureczki, świeża zieleń, no i Wy w „akcji” sprawiają, że uśmiecham się szeroko:) No i obrazeczek na końcu przefajny. Jestem ich wiernym fanem!
    Ściskam i buziaki posyłam!
    p.s
    Ciekawe co to za miejsce w Krakowie:)

  19. Mammamisia’s avatar

    Ale śliczny obrazek na końcu. Bardzo mi sie podoba. Dużo wysiłku ale efekt wspaniaqły i właśnie dla tego efektu warto się czasem przepracować. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam Cię do piknikowego konkursu http://domowyzakatek.blogspot.com/2011/05/piknikowy-konkurs-i-przepis-na-paluszki.html

  20. Artur Maroszek’s avatar

    Piękne zdjęcia, piękne dekoracje…. aż miło nacieszyć oczy i nawet czuć zapach….:)

  21. janook’s avatar

    mchy piekna rzecz..

  22. Mimi’s avatar

    Salut Pierre!
    Nice surprise, thank you for visiting & nice comment. This is our garden. Spring is a busy time in the garden.
    J’aime Provence :-)

    ika -
    będą wieści z lasu i ogrodu. Nie ma obawy! Będą też wpisy z letniej kuchni na tarasie.
    Napój ma 3% alkoholu i kochają go Francuzi. Mi nie do końca smakuje ta nuta ;-) ale znam miłośników.
    Pozdrawiam ciepło i w środę pędzę na pocztę :-)))

    Helena -
    he, he! Dobre.
    Wysyp mniszkowy jak nic :-)

    zapętlona -
    może kiedyś…kto wie. Ja też długo nie miałam ogrodu. Potem miałam…później znów nie…i tak się to życie toczy. Pozdrawiam ciepło.

    llooka -
    o rany! ale się u Was dzieje! Ja ciągle trzymam kciuki i ciągle chłodzę szampana! Pamiętaj! Jak nie wyjdzie, to i tak wypijemy :-))) Wal jak w dym jak będzie trzeba. Uściski i buziaki :*

    Karolina z Manderlay -
    pewnie! Balkon nawet mały, to zawsze coś pod chmurką. Pamiętam, jak w Krakowie na Józefitów miałam ogródek na balkonie. W następnym wpisie zobaczysz to miejsce. Muszę Cię tam porwać na pycha kawkę.
    Cieszę się, że lubisz moje rysuneczki. Ja jednak wolę Twoje! Moja Ty Beatrix Potter :-)

    Artur Maroszek -
    cieszę się bardzo! To początek ogrodowych dekoracji. Wiosna na start!
    Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa.

  23. Pauli’s avatar

    Mimi piekne sa Twoje zdjęcia, to ze sznurkami i nożyczkami urzekło mnei cąlkowicie! Swoją drogą polowałam kiedyś na takie nożyce, ale nie udało mi się ich kupić :(

  24. konstancja30’s avatar

    :) czekałam na ten post … na wyrywanie chwastów … sadzenie … i pierwsze wiosenne tarasowe smakołyki … ostatnie majówki … hm jakieś 5 ostatnich kojarzę właśnie tak … mam mały teren … ale do odgruzowania przydałaby się ekipa skautów … piątek i sobota … dwa dni akcji „ogrodnik roku” :) … mięśnie wyuczone grzeczności przez pilates nawet nie bolały ale nie mogę sobie przypomnieć … czy udało mi się położyć głowę na poduszce i zasnąć … czy zasnęła mi (głowa znaczy) w drodze :):):) … Mimi mój lubczyk już sięga do kolan … a pomidorki … świetny pomysł … zasadzę w doniczkach … i chyba w tym roku będzie taras o charakterze śródziemnomorskim :) … buźka

    ps. zamarłam przy serku … kosmki nie były zadowolone … :) …

  25. Mimi’s avatar

    janook -
    o tak!
    :-)

    Pauli -
    u mnie są zawsze – małe i duże, ale chyba teraz się skończyły. Będę zamawiać w UK.
    Sznurki uwielbiam i zbieram. Pozdrawiam ciepło! Czekam na Twoje zdjęcia z Pari :-)

    konstancja30 -
    dobre z tą głową :-) Uśmiałam się!
    Mój lubczyk dopiero wychodzi z ziemi. U mnie wszystko jest mocno opóźnione. Jednak w górach więcej cienia i zimna. Kosmki moje nie wiem czy były zadowolone, ale ja już nie mogę tych papek :-) Narobiłam się i trzeba było zjeść coś treściwego. Było pysznie! W końcu smacznie! Ściskam mocno. Buźka!

  26. ewelajna’s avatar

    Mimi, czyli już całkiem dobrze z Tobą:).
    Powiem, że a ja tęsknię za własnym ogrodem… Ale czasem mam „do dyspozycji” ogród mamy:)
    Musze spróbować tego cydru, o którym piszesz i który pięknie bo też czytałam rekomendacje w Kuchni. Najbardziej zaś uwielbiam Cider Pear pity w Norwegii – smakowe cudo – jak dla mnie!
    Cudne u Ciebie herbatki, sznurki jak kubki( piękny!) i niesamowite nożyczki!
    Napatrzeć się nie mogę!

  27. ella’s avatar

    nie lubię już Wrocławia – chcę na wieś!!! :) dobrze, że teraz 2 i pół tygodnia odpoczywałam od wielkiego miasta, przyszły weekend też ucieczkowo, jakoś wytrzymam, ale na poważnie marzy mi sie już dawno życie poza miejskim zaduchem, latem ciężkim do wytrzymania.
    Zdjęcia ogrodowe piękne jak zawsze. Zresztą podkreślałam to już wielokrotnie – ten blog jest dla mnie radością i wytchnieniem, bo tu moge i nacieszyc oczy i widzę , że jednak nie zwariowałam, co wielu próbuje mi wmówić, gdy się dowiadują, że staram się żyć eko.
    Może to trudne do uwierzenia, ale nie znam osobiście nikogo, kto próbuje odsunąc od siebie wszechogarniajacą chemię … A moje wywody traktują jako swego rodzaju dziwactwo. To smutne.

  28. Ewa’s avatar

    Pyszna ta Wasza majówka ;) I bardzo fotogeniczna.

  29. sielskie-klimaty’s avatar

    Cześć Pracusiu! My po urlopie zaliczyliśmy tylko koszenie trawy:-) Reszta czeka.
    Carrefoura omijam jak mogę ale czasami wpadam tam uzupełnić zapasy właśnie serka haloumi, herbatki z serii CLIPPER, którą widzę u Ciebie na zdjęciach – białej nie próbowałam ale „zapijam się” zieloną z miłorzębem. Pychota. Przez jakiś czas kupowałam tam też Yerba Mate Lemon Richmontu (z ostrokrzewem paragwajskim, skórką pomarańczową i trawą cytrynową) ale coś ostatnio jej nie widzę:-( Cidre… dołącza do listy!
    Coś czuję, że jutro u Ciebie zakwasy murowane…:-) Pozdro dla Pana Ogrodnika:-) Magda

  30. Ola_83’s avatar

    Pracowita Majówka:))Moja podobnie, ale niestety mnie maturzyści nie dają spokoju i jeszcze ostatnie powtórki przed środą uskuteczniamy…przydałaby mi się taka glebo – terapia i odpoczynek od pracy intelektualnej:) Ja też w sobotę działałam ogrodniczo, ale na dużo mniejszą, balkonową skalę. Udało mi się wyhodować sadzonki dyni i chili, ciekawe czy coś z tego wyrośnie. Będę też próbować z pomidorkami koktajlowymi:) Balkon mocno ogranicza niestety:( a dziś lawendę zakupiłam:))

    pozdrawiam ciepło!

  31. Ola_83’s avatar

    Aaa i herbatkę jaśminową z M&S popijam i bardzo sobie chwalę jej smak:) a taki ser gdzie można zakupić?

  32. Mili’s avatar

    Mimi masz rację – ból pleców mija, a efekty pracy cieszą oko.

    ps. Dziekuję za toniki i mydełko, przez nawała pracy zawodowej nawet nie miałam okazji podziękować wczesniej

    pozdrawiam cieplutko

  33. Mimi’s avatar

    ewelajna -
    tak, już dobrze! Kubki i sznurki z mojego sklepiku. Fajne są bardzo. Cidre Artisanal Le Brun Brut, to jeszcze nie mój smak, więc dalej szukam. Fajnie, że Ty piłaś coś takiego idealnego. Lubię takie smaczne wspomnienia. Pozdrawiam ciepło w ten ziąb okrutny. I do następnego!

    ella -
    dziękuję za te ciepłe słowa. Ogromnie się cieszę, że mój blog jest dla Ciebie radością i wytchnieniem. Powiem Ci szczerze, że mi też nie jest łatwo żyć eko, ale ja już tego nie zmienię. Nie chodzę w gości, na wakacjach gotuję sama z lokalnych produktów i nie jem na mieście. Chociaż jest wyjątek! – będzie o tym dziś na blogu. Takie mam przekonanie i taką wybrałam drogę. Niektórzy patrzą się jak na dziwaka lub zmanierowanego człowieka, ale nie przejmuję się tym. Może nie zapewni mi to dłuższego życia, ale lepsze zapewne! Doceniam to bardzo, że wierzysz w to co robię!
    Ściskam mocno i posyłam Wielkie- dziękuję!

    Ewa -
    oj, była i pracowita i smaczna. Dziś raptem 4 st.
    Pozdrawiam ciepło.

    sielskie-klimaty -
    Witaj Magdo!
    ja Carrefoura nie znam wcale ;-) Pojechałam, bo przeczytałam w gazecie o Cidre Artisanal Le Brun, ale to nie do końca mój smak. Skład 100% naturalny. Mówisz, że jest ser haloumi tam? Muszę tam w takim razie jeszcze zajechać. Ja ser haloumi kupuję na Allegro – bywa oryginalny z Cypru. U nas trawa jeszcze nie koszona. Biała herbatka CLIPPER jest bardzo smaczna. Kupię sobie jeszcze te, które polecasz z miłorzębem. Pozdrawiam ciepło i do następnego!

    Ola_83 -
    oj, to masz teraz pracy. Bardzo intelektualna praca.
    Myślę, że Twój balkonik jest Ci bardzo potrzebny! Fajnie, że tyle już posadziłaś.
    Lawenda na balkonach bardzo ładnie rośnie. Podsypuj ją piachem. Ona to lubi!
    Ser haloumi kupuję na Allegro. Bywa oryginalny z Cypru. Słyszę też od Magdy, że jest w sieci Carrefour. Pozdrawiam ciepło.

    Mili -
    nic nie szkodzi. Dobrze, że doszła przesyłka. Miłego, naturalnego stosowania!
    Myślę, że będziesz bardzo zadowolona.
    Pozdrawiam ciepło!

  34. ella’s avatar

    tak się napisałam wczoraj , a komentarz mój zniknął , szkoda bo od serca było :D
    już nie mam weny, żeby odtworzyć, więc w skrócie – jak zawsze z przyjemnością niezmierną zaglądam i podziwiam i też chcę na wieś! Po 2 i pół tygodnia wracam do Wrocławia i az mnie ciarki przechodzą na myśl o tym…. bu!

  35. ella’s avatar

    o jednak jest mój wczorajszy komentarz :) cos mi szwankuje komputer :)

  36. amelia’s avatar

    ja chyba tak dobrze nie wyglądam jak walczę w swoim ogrodzie :-))
    a dziś musiałam wyciąć wszystkie tulipany gdyż śnieżyca nas dopadła…
    pozdrawiam a.

  37. Mimi’s avatar

    Mammamisia -
    dziękuję za zaproszenie i dziękuję za odwiedziny.
    Pozdrawiam ciepło.

    ella -
    wszystko jest! Dziękuję raz jeszcze za Twoje słowa. Powrót do miasta zapewne nie jest łatwy, ale dasz radę!

    amelia -
    oj, śnieg?! Szkoda bardzo tulipanków.
    U mnie też zimnica, ale bez śniegu.
    Jestem przekonana, że ślicznie wyglądasz w ogrodzie. Moja Mama mnie tego nauczyła, że trzeba zawsze tak wyglądać aby czuć się dobrze i nie wstydzić się za siebie. To też poprawia nastrój. Nawet gdy człowiek urobiony po pachy…

  38. amelia’s avatar

    staram się:-)

    A tak abstrahując od tematu ,to dzięki za pomysł robienia mufinek w kuflikach-wyśmienite z rabarbarem, oczywiście z własnego ogrodu.
    Ja też nie używam silikonu i teflonu w swojej kuchni.Staramy się być eko,cokolwiek to dzisiaj znaczy.
    pozdrawiam amelia

  39. konstancja30’s avatar

    Mimi słonecznie pozdrawiam w ten deszczowy dzień … no ale śnieżyca to jeszcze gorzej :) … zapraszam do siebie … przemówiłam po długim milczeniu :) … buźka

  40. Mimi’s avatar

    amelia -
    no i da się, prawda? Ja uwielbiam ceramiczne kokilki. Robię w nich jajka w koszulkach, suflety, muffiny. Rabarbaru z własnego ogrodu zazdroszczę. Ja może za rok się dorobię ;-)

    konstancja30 -
    W radiu słyszałam, że na Dolnym Śląsku pada śnieg i Amelia też pisała.
    Anomalie pogodowe, już się boję. Przypomina mi się zeszły rok :-(
    Lecę do Ciebie!

  41. ella’s avatar

    Tak potwierdzam , dziś za oknem mieliśmy śnieżycę – bylam w okolicach Świeradowa, we Wrocławiu sniegu nie ma.

  42. Wika’s avatar

    Może to i dobry pomysł z tymi pojemnikami, chyba spróbuje, u mnie na piachach Mazowsza zawsze sucho, już dawno przestałam uprzwiać pomidory bo jak nie zaraza to susza. Pięknie wyglądasz przy tych pracach ogrodowych
    pozdrawiam serdecznie

Komentarze wyłączone.