Jeden den w Ołomuńcu

No i pojechaliśmy… Co prawda nie Škodą 100 i nie na Oravu, lecz na Moravu :-) Ale jakie to ma znaczenie. Ważne, że azymut ten sam – Czechy! Wycieczkę rozpoczęliśmy już od 7 rano.

Ołomuniec (Olomouc) jest historyczną stolicą Moraw. Miasto jest wyposażone w dwa rynki, żeby nie było mało :-) Górny rynek – Horní náměstí i Dolny rynek – Dolní náměstí. Ten pierwszy jest największym placem w Ołomuńcu. Ciekawostką Ołomuńca jest to, że podobnie, jak Praga posiada swój zegar astronomiczny na ratuszu. Na pierwszy rzut oka, to miasto kościołów, barokowych fontann i pastelowych kamieniczek. A dzięki kolumnie Trójcy Przenajświętszej, która stoi na płycie rynku Ołomuniec jest nawet na liście UNESCO.

Pogoda dopisała i jak na pierwsze dni marca było naprawdę bardzo ciepło. Spacer zaczynamy od kawy, bo to już tradycja. Miejsce mieliśmy już nakreślone i wyszukane wcześniej w internecie – „Potrefená husa”, to sieć kawiarni o bardzo fajnym wystroju i nie tylko wystroju. Kawa znakomita! Znajdziecie ich lokale m.in. w Pradze, Bratysławie i w Ostawie. Po kawie był czas na zdjęcia i zapuszczanie się w uliczki o śmiesznych nazwach. Nawet mają swoją ulicę Lafayettova ;-) Co prawda, na próżno tam szukać Galerii Lafayette, ale małe francuskie akcenty znalazłam np. sklepik w bocznej uliczce od rynku z dodatkami do wnętrz lub cafe „Champagne Perrier-Jouët”.

Koło godziny 14:00 dopadł nas głód i poszliśmy na tradycyjny oběd – czyli lunch. A jak tradycyjny, to tylko czeskie houskove knedliki :-) A jakże! Restaurację też wybraliśmy pod ten obiad – „Hanácká hospoda” – Dolní náměstí 38. Dobry widok, ludzi full. Czyli powinno być smacznie. Zamawiamy bez przeglądania menu, bo wiemy, co chcemy. Ugotowany na parze knedlik był smaczny i pokrojony w grube kromki, lecz podobno to nie knedlik odpowiada za smak potrawy, lecz sos – czyli omáčka.
Było smacznie i tanio! Za dwie porcje knedlików z sosem i mięsem oraz dwa piwa w tym jedno nealko – (czyli bezalkoholowe) dla kierowcy. Zapłaciliśmy mniej niż za zakupy w sklepie „KOH-I-NOOR” do, którego udaliśmy się po ołówki.

O Ołomuńcu można pisać wiele, ja powiem tylko tyle, że  urok tego miasta smakuje się stopniowo. Trzeba się bez pośpiechu przejść uliczkami starego miasta. Odwiedzić uliczkę Hrnčířská – po naszemu Garncarska, która jest urocza. Małe kamieniczki, zaciszne skwerki porośnięte bluszczem, trochę praskie klimaty. Cisza jak makiem zasiał. Księgarnie i sklepy zielarskie co krok. Ludzi brak. Można się poczuć, jakby się było w mieście dla siebie. Czasem tylko spokój tego miasta obudzi piszczący tramwaj jedno – wagonowy, który również nigdzie się nie śpieszy, a podobno kursują, jak w szwajcarskim zegarku.

Cafe Potrefená husa – Opletalova 1, Olomouc

Podobne wpisy:

Tagi: , , ,

Komentarze (37)

  1. mika-monika’s avatar

    ależ ci zazrdoszczę tych knedlików – ich smak mam z pobytu na obozie jakieś … 25 lat temu ;0) ………mmmmmmmmm pycha – a zdjęcia zachęcają tradycyjnie do pojechania i zobaczenia – buziaki

  2. Bree’s avatar

    Dziekuje za fajna wycieczke, widac ze trafiliscie na fajna pogode :)Bardzo klimatyczne to miasteczko, Z Olomuncem kojazy mi sie ser :) pozdrawiam

  3. ania’s avatar

    Mimi, re-we-la-cyj-ne mozaiki!

  4. jjon’s avatar

    Chętnie bym się tam wybrała – choćby dla zegara :-)

  5. Mimi’s avatar

    mika-monika -
    bardzo tam jest fajnie. Cisza, spokój, fajne zakupy, korony.
    Lubię tam jeździć. Knedliki były pycha!
    Buziaki!

    Bree -
    oj, pogoda dopisała na medal. A twarożki ołomunieckie – serki, są bardzo znane i bardzo dobre. Chociaż nie każdy je lubi ;-)

    ania-
    cieszę się! Dzięki Aniu!

    jjon -
    warte odwiedzenia. Inny świat!
    polecam!

  6. agalu’s avatar

    o! a ja dziś byłam w Ostrawie :-)

  7. paula_71’s avatar

    Miałam okazję być w Ołomuńcu na studiach podczas obozu inwentaryzacyjnego,urocze miasteczko z klimatem.
    Zazdroszczę knedlików,wpałaszowałabym porcję i popiła piwem Koziel ;)

    Zdjęcia świetne,jak zawsze,zaskoczyła mnie cena kwiatowych trampek,dosyć wysoka.Na wyspie w sieciówce Penneys za podobne liczą ok.8€.

    Pozdrawiam i życzę dobrej nocy i udanego nowego tygodnia.

  8. Mimi’s avatar

    agalu -
    O! to się mijamy ;-)

    paula_71 -
    :-) super wspomnienia. Piwo Kozel bardzo lubię :-)
    A trampki wychodzą na złotówki ok. 90 zł. Jeżeli u Ciebie są podobne za 8€, to chyba będę się do Ciebie uśmiechać w tej sprawie :-)
    Dobrego tygodnia!

  9. monique’s avatar

    jak zwykle cudna wycieczka Mimi , a w takie trampeczki to wskoczyłabym chętnie i to szybko .. słodziaki !!!!!!!

  10. anita’s avatar

    trampki cuuudne!
    śliczna ta kamieniczka zielono-różowa koło pańci w kole ratunkowym.I te zdjęcia w żółtym odcieniu…zegar i drzewa.
    Tak cudnie i tak blisko…hmmm czas chyba zwiedzić co nieco :P

    ah i te krzesła barowe gięte,marzyłam o stylowym thonecie do mojego sekretarzyka.ale co się odwlecze :]

  11. Mimi’s avatar

    anita -
    lubię krzesła thonetowskie i bardzo lubię słowo pańcia. Tak miło mi się kojarzy :-)
    Dzięki za komentarzyk, który dał mi uśmiech :-)
    Trampki są cudne! Chodzę już koło nich kolejny raz.

  12. yba’s avatar

    Pięknie jak zwykle. Widać, że to miasteczko z klimatem.
    Zazdroszczę Ci trochę Mimi tej bliskości do granicy :) Ale bardzo się cieszę, że mogę oglądać tutaj Twoje relacje z kawowo-fotograficznych wypraw do naszych południowych sąsiadów.
    Trampki urocze, bardzo wiosenne :)
    I bardzo fajny Wasz wspólny portret! Też zawsze sobie takie robimy :)
    Pozdrawiam.

  13. ika’s avatar

    Czyli ołówki kupione :) teraz czekam na efekt ich wykorzystania ;)
    zazdroszcze Ci bardzo tych jednodniowych wypadów, przez tak krótki czas można tyle zobaczyć, zwiedzić, poznać… brakuje mi trochę tego, ale dobrze, że dzielisz się tymi wypadami z nami :)
    Buziaki

  14. schola’s avatar

    Mimi , jesteś naszą blogową przewodniczką po Czechach , przyjemnie się czyta i ogląda Twoje mini reportaże.
    Pozdrawiam…

  15. Aneczka’s avatar

    Mimi gdzie nie pojedziecie – tam pięknie :) albo przynajmniej piękne zdjęcia robicie :)

    No i najważniejsze, ze pogoda Wam dopisała :) i że pyszny obiad zjedzony ;)

    pięknie..po prostu pięknie ;)

    a do tego wszystkiego ulubione pastele!
    i prawie moje trampki! :)
    i MOJE ulubione knedle :D mniam mniam mniam:)

    buziaki!

  16. Amber’s avatar

    Urocze klimaty.Nostalgia mnie ogarnęła,bo na Morawach to już dawno mnie nie było.
    Ale i wyprawa na jeden dzień z Warszawy jest niemożliwa.
    Pooglądam sobie jeszcze raz Twoje fotki.

  17. ella’s avatar

    zakochałam się w trampkach, muszę tak pokombinować, zeby np. do Liberca skoczyc :))) ciekawe, czy będą w Polsce. Ja w Czechach stały bywalec, tylko po tej mojej zachodniej stronie Polski :) zdjęcia klimatyczne niezwykle jak zawsze :)

  18. Mimi’s avatar

    monique -
    słodziaki i to bardzo. A dla Was duże buziaki!
    yba -
    bardzo fajne są takie wspólne portrety w odbiciach luster, witryn sklepowych. Bez proszenia przychodnia i bez pozowania ;-) Do granicy z CZ mamy ok. 80 km. Do Olomouca jeszcze z granicy 150km. Tym razem była to dłuższa wycieczka, ale cenniejsza. Następna będzie jeszcze dalej… Dobrego tygodnia!

    ika -
    tak, kupione! Może znajdę czas na rysowanie.
    A takie weekendowe wycieczki są jak mini urlopiki. Bardzo, to lubię!
    Uściski!

    schola -
    bardzo się cieszę. Jeszcze w planach są kolejne wycieczki na weekend, więc przewodnik – otwarty!

    Aneczka -
    wycieczka była super! bo obiad i kawa i pogoda i mini zakupy – wszystko dopisało!
    Miasto bardzo ładne. Czuć już tam Pragę, którą uwielbiam. Trampki też sobie chyba kupię ;-)))

    Amber -
    pewnie, że można! Pobudka 4 rano i jedziecie :-) Droga dobra!
    Więcej fotek na http://www.myzorki.wordpress.com

    ella -
    byłam w Bata w Krakowie jakiś tydzień temu i nie było. Moim zdaniem nie będzie, bo w CZ jest to już od ponad miesiąca. Niestety u nas gorszy sort :(
    Lepiej jechać do sąsiadów – mniej zapłacisz. Też masz blisko i zachodnia strona CZ jest super!
    Moc uścisków i dobrego tygodnia!

  19. Ewa’s avatar

    Mimi, pięknie! I jak wiosennie. Lubię takie miejsca. I lubię Twoje zdjęcia ;) Latem planuję weekend w Pradze, a po drodze może jakieś małe miasteczko. I przerwa na piwo ;)

  20. Helena’s avatar

    Ale wiosennie i wakacyjnie się zrobiło :) Bardzo zachęcające są te zdjęcia i opis. Piękne te kamieniczki, wąskie, brukowane uliczki i ta lampa z białym kloszem w kawiarni też mi się bardzo spodobała. Trampki widzę w zestawie z jeansową spódniczką.
    Bardzo się cieszę, że w planach kolejne wycieczki i mam nadzieję relacje zdjęciowe :)
    Udanego tygodnia!

  21. Mimi’s avatar

    Ewa -
    to super plany! Praga to Praga- uwielbiam! I koniecznie przerwa po drodze na czeskie miasteczko i piwo! Bo ich piwo, to też inna bajka. Dobrego tygodnia!
    Fajnie, że się podobało :-)

    Helena -
    o tak! Świetne zestawienie!
    Plany na kolejne czeskie wycieczki – są!
    A zdjęcia muszą być. Ja już inaczej nie potrafię ;-)
    Aparat ważniejszy niż damska torebka.
    Dobrego tygodnia!

  22. gioia’s avatar

    Mimi,uwielbiam Twoje reportaze z podrozy tych bliskich i tych dalekich… :) Opowiadasz w taki sposob,ze od samego poczatku ma sie ochote spakowac torbe i jechac w dane miejsce zobaczyc wszystko na wlasne oczy :)) Olomuniec wyglada pieknie w Twoim obiektywie!

  23. Anita’s avatar

    Witaj Mimi:) Masz oko sokoła jeśli chodzi o wychwytywanie idealnych ujęć do swoich cudnych zdjęć:)Pozdrowienia serdeczne:)

  24. Delie’s avatar

    Lubię czeskie wyprawy z Tobą:)

  25. Mimi’s avatar

    gioia -
    cieszę się bardzo. Ja na takie wycieczki, jestem gotowa- zawsze!
    Uwielbiam! A miasteczko Olomouc, jest naprawdę bardzo ładne.
    Duże buziaki dziewczyny moje! Pa! :*

    Anita -
    myślisz?
    bardzo mnie, to cieszy! Dzięki!

    Delie -
    a ja lubię Wam je pokazać i dzielić się!
    :-)

  26. anita’s avatar

    Mimi w styczniu widziałam cudne w H&M, jakoś po 69zł. Wprawdzie nie pamiętam kwiatuszków na białym tle,ale wpadły mi w oko takie „łąkowe” :]

    p.s. dzień bez wizyty u Ciebie to dzień stracony ;}

  27. sielskie-klimaty’s avatar

    Mimi – dzięki Twoim reportażom „rozrasta” się moja lista miejsc wartych odwiedzenia. Teraz to raczej nierealne – moje maluchy póki co preferują inne formy spędzania wolnego czasu, poza tym droga… Ale w przyszłości – skorzystam z Twoim wskazówek!

  28. Mimi’s avatar

    anita -
    jesteś kochana!

    sielskie-klimaty -
    na wszystko jest czas i wyznaczona pora.
    Wszystko przed Tobą moja Droga!
    Dziękuję, za odwiedziny.

  29. Paulina’s avatar

    Piękne kwieciste drewniaki!
    Powiem szczerze że najbardziej zazdroszczę ołówkowych zakupów!

  30. Karolina z Manderlay’s avatar

    Kwiatuszki na drewniakach jak akwarelą malowane, śliczne. I super jest ta kolejna Wasza wyprawa. Brukowana uliczka koło „10″ urocza, lubię takie. Żółty zegar marzenie. W ogóle co to za zegary, widzę nawet jeden ze znakami zodiaku, a na jednym są chyba dni tygodnia. Fajnie to wygląda:)
    I wyprawa po ołówki wreszcie się udała:) Dobre ceny? Pastele zakupione? To teraz trzeba dużo „Panów mufinów” i „misiaków” namalować, żeby mieć pretekst do kolejnej wyprawy;)
    Ściskam mocno w ten piękny dzionek!
    p.s
    Torby przepiękne! Musi się udać! Trzymam kciuki, bo inaczej nie potrafię pomóc:)

  31. Mimi’s avatar

    Paulina -
    tak, też mi się podobały te drewniaki.
    A ołówków zawsze mi mało. Pozdrawiam ciepło.

    Karolina z Manderlaym -
    dokładnie! wyglądały jak kwiatuszki od pędzelka. Uliczki tam są urocze. Ołówki zakupione! Ceny 50% mniej niż w sklepie dla plastyków w Krakowie. Na pastele jeszcze się nie zdecydowałam, bo za duży wybór ;-)
    Kupiłam też ołówki automaty, te grube – sentyment!
    A zegary na ratuszu mają dni, tygodnie, pory roku, zodiaki i jeszcze coś tam ;-)
    Trzymaj kciuki za siatki, to też jest Wielka pomoc!
    Ściskam mocno i dużo słoneczka posyłam Wam!

  32. Basia’s avatar

    Mimo – jak ja kocham stare zegary – mają w sobie coś tajemniczego a zarazem są tak piękne :) ogólnie starocie mają coś w sobie … nostalgicznego jak dla mnie :)

  33. Dominika’s avatar

    Mimi trochę lżej mi się zrobiło po Twoich dwóch postach o miastach w Czechach… Od sierpnia jeżeli zdecyduję się wyjechać z narzeczonym będę mieszkała w Pradze… Przeraża mnie to ale po obejrzeniu i przeczytaniu jestem bliższa decyzji że jednak jadę z Tomaszem(zresztą nie bardzo wyobrażam sobie jak mielibyśmy żyć na odległość)… dziękuje Kochana Mimi….Tak bardzo się tymi dwoma postami rozczuliłam, że jednak będzie i może być dobrze, że płakać mi się z tego wszystkiego chce…. eh… pozdrawiam Mimi

    1. Mimi’s avatar

      Jejku!
      Praga jest przecież cudowna. Nic się nie martw. Nie mogłam Ci wcześniej odpisać bo byłam na urlopie. Będziesz tam miała dobrze, zobaczysz!
      Grunt, że będziecie razem. Na odległość związki są bardzo ciężkie. Wspaniały plan macie. Będzie dobrze! Język czeski też jest super!

  34. Doro’s avatar

    hej
    szukałam zdjęć zegara z Ołomuńca i trafiłam na twojego bloga.
    Muszę zrobić grafikę opartą na kształtach tego zegara.
    Czy nie chciałabyś udostępnić mi jakiś zdjęć detali tegoż zegara?
    Nigdzie w necie nie mogę znaleźć czegoś odpowiedniego, a muszę przyjrzeć się detalom.
    Co ty na to?

  35. Mimi’s avatar

    Doro -
    niestety nie mam większego zdjęcia. Wybiórczo trzymam duże fotki.
    Hm…Przykro mi bardzo, ale nie mam jak Ci pomóc. Może następnym razem, jak będę w Ołomuńcu to zrobię Ci zdjęcie, ale kiedy będę to nie mam pojęcia.
    Pozdrawiam ciepło.

Komentarze wyłączone.