Marzec 2011

Przeglądasz archiwum miesięczne dla Marzec 2011.

Candy dobiegło końca. Ilość komentarzy – 132. Bardzo dziękuję za polecenia, banerki i wspólną zabawę.
Pora ogłosić kto wygrał! W losowaniu pomógł mi system True Random Number Generator.

Wygrała osoba, która była pod 30 komentarzem. Login – zapętlona.

Chyba znamy się tylko z tego jednego komentarza, prawda? Mam nadzieję, że zostaniesz u mnie na dłużej.

Gratuluje i proszę o przesłanie adresu do wysyłki na mojego maila: galeria@monikakantor.art.pl

Wszystkich moich czytelników serdecznie pozdrawiam. Wkrótce na blogu ilustracje do pewnej książki i filmu. Pamiętacie moją Malenę? To będzie coś w tym stylu.

Zostańcie ze mną!

„Przełamywanie barier w fotografowaniu obcych ludzi na ulicy”.

Odkąd pamiętam zawsze fascynowało mnie fotografowanie ludzi. Ich twarze, emocje, spojrzenia. Kadr, ułamek sekundy, spust migawki. Moją największą fascynacją jest mistrz Peter Lindbergh – jeden z najbardziej szanowanych i szeroko naśladowanych fotografów. Moje uwielbienie do jego zdjęć nigdy nie zgaśnie. Jego albumy w mojej bibliotece zajmują najważniejsze miejsce. Ciągle do nich wracam… Do nostalgii, dramatu i jego pięknych kobiet.

Nie wiem dlaczego porzuciłam ten rodzaj fotografii? Pewnie z wiekiem zabrakło mi odwagi. Im człowiek starszy tym bardziej ma jakieś opory. Pamiętam jak miałam naście lat i biegałam po ulicy robiąc przechodniom zdjęcia.

Ale czego się tu bać? No właśnie, czego..? Przecież nie pojechałam do kraju muzułmańskiego, gdzie fotografowanie ludzi bywa sporym problem. W islamie religia zabrania tworzenia jakichkolwiek wizerunków istot żywych. Ale ja jestem w Paryżu i nie chcę tego zmarnować!

Fotografia uliczna nie wymaga poprawiania, upiększania i idealnych kadrów. Zdjęcia mogą być nawet lekko nie ostre lub ucięte. Niedoskonałości techniczne w wielu sytuacjach nie dyskwalifikują zdjęcia. Z drugiej strony ten rodzaj fotografii bardzo wyczulony jest na detale, grymas twarzy i ruch. W fotografii ulicznej najważniejsze jest refleks. To chwila, która już nigdy się nie powtórzy. Moment, którego nie da się odzyskać. Zapisane zdjęcie jest, jak wygrany los na loterii. Zbyt długie rozmyślania o ustawieniach aparatu, to główne przyczyny tego, że ciekawe zdjęcia przejdzie nam koło nosa. Zostanie tylko w naszej głowie i będzie nas długo dręczyć. Patrz i reaguj szybko! Powtarzam sobie, jak mantrę podczas całego pobytu.

Robiąc zdjęcia na ulicy można zapytać osobę, którą chcemy sfotografować o zgodę. Czasem jest to najlepsze rozwiązanie, bo wiemy, że mamy modela – modelkę w garści i chwilkę czasu. Niestety czasem trzeba robić zdjęcia z zaskoczenia, aby nie utracić naturalności chwili. Kiedy prosimy kogoś o zgodę musimy się liczyć z tym, że ta osoba nam zapozuje, czyli mamy typowe zdjęcie am face i wzrok skierowany w stronę aparatu. W przypadku portretu jest to bardzo cenne.

Każde dobre zdjęcie napędza. Powoduje, że ludzi na ulicy obserwujemy inaczej. Nie liczy się głód i ból w nogach. Liczy się człowiek i historia, jaka się zapisze, podczas ułamka sekundy.

Na ten typ zdjęć trzeba czasu, cierpliwości i jeszcze więcej szerokiego uśmiechu do ludzi, którzy nagle stają się bohaterami naszego kadru. Uśmiech działa cuda!

PS

wszystkie zdjęcia zostały zrobione obiektywem o stałej ogniskowej  1:2,8/45. Czyli musiałam dość blisko podejść.

„Kończąc croissanta” – Rue St. Saint Honoré

****

„Terrasse de Café Parisien”

****

„Chłopiec marudzi przy jedzeniu i cztery krzesła”

****

„Sophie czeka na schodach przy Sacré Coeur i dwa przytulone krzesła”

****

„Wiosenny deszcz na Montparnasse”

****

” Le Garçon” – Bd. Saint – Germain

****

„Cyganeria Montmartre’u”

****

„Czarne czółenka” – Les Halles

****

- bez tytułu – Les Halles

****

„Galeria Véro – Dodat”

****

„Ça va?”

****

„Czekając na klientów” – okolice Notre – Dame

****

„Le Monde do kawy” – Rue Vivienne

****

„Bez parasola”Montparnasse

****

„Le Marais wcześnie rano” – Dzielnica żydowska

****

„Artiste” – Place du Tertre

****

„Kelner patrzy na psa, a pies nie chce iść dalej”

****

„Krótka rozmowa ” – Lamarck Caulaincourt

****

Jardin du Palais Royal”

****

„Shakespeare and Company” 5th – Rue de la Bûcherie

****



Podobne wpisy:

Tagi: , , , , ,

Wróciliśmy!

I tym krótkim wpisem muszę się z Wami przywitać zanim wpadnę w rytm pracy i dnia codziennego.

…Głowa pęka od wrażeń, nogi bolą dalej… Nie wiem ile robiliśmy dziennie kilometrów, ale sądzę, że bardzo dużo. To były bardzo intensywnie spędzone dni. Pogoda była cudowna. Momentami brakowało mi sandałów do pełnego szczęścia. Codziennie świeciło słońce i z dnia na dzień rozkwitało miasto, które jest dla mnie szczególne. Kwitły wiśnie i magnolie. Na klombach jaskry, anemony i zioła. W słońcu temperatura powyżej 20 st. Jednak zmarznięta przez długą zimę Mimi, nie zdejmowała wiosennego płaszczyka. Tylko raz padał deszcz i nawet nas nie zlało :-) Wieczory ciepłe i pachnące. Poranki rześkie i świetliste. Nie umiem wrócić do rzeczywistości, ale bardzo tęskniłam za Wami. Nie było dnia abym nie myślała o Was. Układałam w głowie wpisy i zdjęcia, które chciałabym Wam pokazać. Byłam bardzo zdyscyplinowana w robieniu zdjęć. Miałam tematy odgórnie nakreślone i jeszcze nie wiem czy udało mi się w pełni wywiązać z plenerowych tematów. Karty pamięci i przenośne dyski pękają od zdjęć. Chociaż cyfrówkę traktowałam, jak analoga i robiłam po jednym, góra dwóch ujęciach. Bardzo liczyłam się z kadrami i przełamałam barierę (?). O tym napiszę Wam wkrótce. Zrobiłam też zdjęcia do pewnej książki i nie mogę się doczekać, aby opublikować ten wpis, ponieważ pokładam w nim spore nadzieje. Mamy też 2h materiału do amatorskiego filmu, który będzie wymagał bardzo solidnego i pracowitego montażu. Opowiem Wam też o pewnym spotkaniu i krótkiej znajomości, która myślę, że przerodzi się w stały kontakt.

A teraz konkurs, który obiecałam Wam przed wyjazdem. Myślę, że zgadniecie bez problemu, gdzie byliśmy podczas 10 dniowego pleneru. Osoby, które znały miejsce naszego pobytu, proszę nie podpowiadać!!! Niech nagroda słusznie się należy. A nagrodą, jak przystało na poplenerowy konkurs, będą dwa postery – zdjęcia do wyboru. Wygrywa pierwszy, trafiony komentarz. Jeżeli zajdzie potrzeba będę delikatnie naprowadzać Was do celu słowami: ciepło – zimno :-)

Tymczasem muszę kończyć, ale już jutro wrócę do Was. Muszę nadrobić ten czas, kiedy mnie z Wami nie było. Mam nadzieję, że czekaliście chociaż troszkę na mnie ;-) Ja czekałam na spotkanie z Wami. Bardzo!

PS

przypominam, że jutro o 24:00 kończy się Candy. Ogłoszenie wyników w czwartek.

Podobne wpisy:

Tagi: , ,

« Starsze wpisy

close