Jesteśmy dobrze za połową polskiej zimy, ale nadal ciemno, zimno i do wiosny jeszcze trochę. Brak światła dokucza. Siarczyste mrozy nie dają za wygraną. Co prawda śniegu nie ma prawie wcale, ale temperatury niskie. W lutym ma się najbardziej ochotę na słońce. Przesilenie, zmęczenie, apatia. Ale nie ma co tyle narzekać. W końcu do kalendarzowej wiosny zostało jeszcze tylko 30 dni.
Na niedzielny obiad było ognisko. Nie chcę się gotować, a zresztą nic nie pobije ziemniaków z ogniska. Wyciągam swój żeliwny garnek „Le Creuset” dla ubogich ;-) oraz klasztorną kiełbasę. Musztarda też jest! Nowa, ostra do wypróbowania. Czyli wszystko mamy. Chleba świeżo upieczonego, też do woli. Piekłam ostatnio chleby w garnku rzymskim – Romertopf, super sprawa. Forma „Pane” umożliwia wypiek pieczywa w najbardziej naturalny sposób. Chleby są kształtne i równomiernie podziurkowane. Pozostają jeszcze dłużej świeże. Taki chleb jest z dnia na dzień lepszy. Dla chętnych podaję przepis i odsyłam do Liski. I jeszcze tu ważne informacje o przywieraniu chleba do formy.
Liczę, że to ostatnie podrygi tej zimy, że sobie już pójdzie. Nich przyjdzie nasza pani wiosna – szybka i radosna :) Krzyczałam przy ognisku ;-) Czego sobie i Wam bardzo życzę.
Dobrego, nowego tygodnia moi Mili.
Podobne wpisy:
Tagi: domowy chleb, ognisko, piknik, zima 2011
-
Garnek mam, tylko ten zakwas mnie skutecznie zniechęca do pieczenia… Szkoda, że takiego gotowego w słoiczku nie sprzedają;)
Wiesz, jakbym wystawiła grilla na taras, to moi sąsiedzi pukaliby się po czole, jak w pewnej reklamie;), a to świetny pomysł na oswajanie zimy! Na taki tarasowy piknik ubrałabym uszatki jak Twój zimowy mufin i tylko czekać reakcji sąsiadów!
Cudne zdjęcia Kochana! -
Zacznę od końca, muffin zimowy BOSSSKI :)) aż mi sie gębusia uśmiechnęła :)
Ogniska szczerze zazdroszcze bo i ja chętnie bym przy takim przycupnęła i się troszku ogrzała a tu niestety -6 i śnieg po kostki :/ brrr
Rozochocona dziś i ja upiekłam swój pierwszy chleb, ciężki i wilgotny razowiec :) pycha a w domu jak pachniało! wkrótce wpis na blogu :)
Pozdrawiam mimo zimna cieplutko! -
Mimi ale Ci zazdroszczę ziemniaka! My ogniska raczej nie zrobimy;) ale się wybieramy (juz sto lat) na kielbaski z niebieskiej nyski na hali targowej. Może kiedys tam dotrzemy..
Zaintrygował mnie ten piknikowy koszyk – to chyba w rzeczywistosci jest koszyk na zakupy?
No i widzę, że musztarda z M&S? Ja jade do Ostrawy na poczatku marca! jupi jupi jej:D:D:D (koncza mi sie pralinki angielskie :( )
No i fajne masz to ognisko, wiesz? Ja uwielbiałam kociołek z ogniska, szczegolnie jak byłam młodsza :)
Wyganiaj ZIMĘ!!!
-
Z chęcią bym się przysiadła do takiego ogniska:)
-
ciepło się uśmiechnęłam – pierwszy raz dziś (a to już koniec dnia). Ciepło i miło – lek na moją mega niedzielną chandrę. Pewnie to właśnie przez brak słońca. No i Ukochany wyjchał :(
Muszę przyznać, że nawet dziś nie chciało mi się wynurzyć nosa z domku. Dlatego Mimi, zazdroszczę dzisiejszej energii i chęci do działania! -
pyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyysznie na milion %
-
zaczynam mocno odczuwać ten finisz zimy … tzn mam nadzieję, że to finisz … dziś przez małą chwilkę zabłyszczało słoneczko – niestety zbyt małą … zimno zaczyna doskwierać … takie ognisko byłoby wskazane tylko nawet werwy brak żeby się na nie wybrac … nawet z Tequillą wychodzimy wg grafiku … ciepło i wiosna bardzo potrzebne :) i świetnie że to ciepło można zawsze znaleść u Mimi :) … dziś bardzo smaczne :) … pozdrawiam z uśmiechem jednak .. wynorałam go gdzieś na dnie wora z dobrym samopoczuciem :) … po pajdzie domowego chlebka :)
-
Oj Mimi tak przeczuwałam ten dzisiejszy wpis :)))) Jak zwykle uroczy , ale mufinek powalił mnie na kolana :))) te Twoje obrazki są po prostu przesłodkie !!!!!
I wiesz tak sobie siedzę i patrzę i stwierdzam, że śliczna z Ciebie kobietka :))))
a o garnuszku do chlebka myślałam już nie raz ale środków na ten cel chwilowo mi brak :(( pozdrawiam cieplutko Kochana szykując swój wpis :) -
ach, ten zapach pieczonych ziemniaków…. :)
nie wiem dlaczego, ale niektóre Twoje wpisy przypominają mi dzieciństwo! a na dodatek nie dalej niż wczoraj rozmawiałam telefonicznie z mamą o ziemniakach pieczonych w naszej „ścianówce” (piec do ogrzewania domu:) i o „tartunie” ( babka ziemniaczana ) i w następną sobotę umówiłyśmy się na takie jedzonko!
Zdjęcia super!
Pozdrawiam -
Świetny pomysł z ogniskiem zamiast obiadu! :)
Mam ogromną ochotę na takie właśnie popołudnie. Pyszne zdjęcia!
b. -
Ja też kocham zimowe ogniska, przypominają swoim zapachem lato.Zainspirowałaś nas-jutro też odpalimy ogienek w ogródku. A te taczki ze zdjęcia , to chyba te z letniego ,truskawkowego pikniku.Zaczynam czuć do nich sentyment.Ściereczka w krateczkę, niebywałej urody,słodko i kuchennie.Na widok garnka rzymskiego uśmiechnęłam się od ucha do ucha.Rok temu gdy poszłam na jego poszukiwanie ,odwiedziłam sklep z rzeczami z wyprzedaży.Na moje pytanie o ów magiczny garnek, pan odrzekł,że owszem , ma ,ale tylko połowę garnka ,tj.pokrywkę ,bo spód się stłukł i może mi ja sprezentować.Wróciłam do domu z połową garnka i odtąd kuchcę w nim często , a ostatnio zainspirowana Twoim pieczeniem piekę pyszne, chrupiące chlebki.Zdjęcia pyszne i cieplutkie.Myślę tylko, co się kryje w torebeczce z napisikiem produkty benedyktyńskie,hmmmm.Ściskam cieplutko i miłej nocki.
-
Oj, to pana już nie będę, uświadamiać.Co najwyżej zaniosę z wdzięcznością jeden chlebek,na spróbowanie.Sama nie wiem , czy to góra czy dól. Nie kolebie się i jest pięknie wyrzeżbiona-antycznie,z napisem ROMERTOPF na wierzchu.Och,ta sama firma jak twój garnek.A sklepik jest na przeciw Urzędu Skarbowego,przez ulicę.To ja jutro jeszcze zaliczę sklepik u Benedyktynów, bo kiełbaska na ognisko jak znalazł.A mężowi oscypki i ziemniaczki, bo od lat mięska nie wcina. Buziaki znad imbirowej herbatki i ciepła,ciepła,…
-
Ale cuda, proszę Pani…! Cuda na kiju…:):):) Ognisko w zimie – tylko Mimi to potrafi:) Trzeba było krzyczeć tez bym przyjechała – coż to jest te 600-czy 700 km…:). A ziemniaczki wstawiasz w garnku do ogniska? Czy wrzucasz? a później przekłądasz – myślę, ze to drugie…
Garnek jeden i drugi mam:) Oba do pieczenia chleba:)
Zimowy muffin niezmiernie wesoły i wiosna co to tylko za 30 dni – nie jest źle. – ja już ją czasami odczuwałam. Z Tobą damy radę:)
Mimi, moc serdecznych uścisków! -
jak zwykle za pierwszym razem połykam obraz i robi się cieplej … potem przychodzi czas na szczegóły i … garnek rzymski … nie wiem jak mając prawie lat … nie jednak tego nie wypowiem normalnie mi nie przeszkadza ale ignorancja faktu że świat ma taki garnek jest w zestawieniu z wiekiem tym żenująca :) … zatem jest chciejstwo na garnek … a zaraz wyjmę dopiero co upieczony chlebek … pachnie w całym domu … słoneczko uprzejmie wyszło a ja zaraz muszę zmykac do obowiązków … pozdrawiam Mimi na nowy tydzień :) …
-
Mimi … jak ja nią czekam … w zasadzie to co chcemy zrobić to pospolite ruszenie weekendowe i powinna zmienić detale i kolory … na warsztacie są dwa mebelki … półka i regał w który wkomponuje się ta moja mała komódka (nabrałam odwagi po wiatrołapie i nie stolarstwo to ale cieszy ) … a najważniejsze że sposród wielu opcji w końcu ustaliłam jej nową postać :) … pewnie przyjdzie z wiosną … albo mi się dziś sniło w rytmie albo słyszałam ptaka … wybieram opcję drugą choćby i nieprawdopodobną była :) …
-
Piękne te zdjęcia. A do tego ten chleb, chciałabym żeby mi też taki się udał. A o garnku Romertopf też marzę ale chyba jeszcze bardziej o tym koszu Reisenthel:)
Pozdrawiam serdecznie -
Mimi – odczyniaj odczyniaj :) niechaj waćpanna wiosna przychodzi. Te pieczone ziemniaczki – mniam, mniam :)
Ostatnio codziennie szukam jakiś objawów wiosny, a wiec, delikatnie z ziemi wyszły przebiśnieg a także hiacynty nieśmiało wyskakują z ziemi. Bulwy irysów wyglądają, tak jakby tylko czekały na dobry moment. Gdy przyglądam się pączkom na drzewach to widać, że one uśpione, ale czekają niecierpliwie czekają.
A więc Mimi zgodnie ze słowami mojej córeczki „Przyszła pani wiosna piękna i radosna :) tam zielona trawa, tu zielony mech a tam siedzi żaba … rech rech rech :)
-
Mimi zapraszam serdecznie, przy okazji kupna śmietany,a nawet i bez okazji.Na polku mrozi, a u mnie, w kuchni przyniesione z lasu bazie zakwitły.Już mi się chce koszyk świąteczny szykować i jaja malować.I coś lżejszego ugotować , by się potem w stary rozmiar jeansów schować.Eh, ta zima.Ale nie ma takiego problemu , na który nie pomógł by kawałek czekolady, mniam ,mniam.Latem się będę odchudzać.Hi,hi,hi .Bo teraz to by groziło rozstrojem nerwowym.Ściskam ciepło i czekoladowo.
-
hmmm…jak patrzę na Twoje piękne zdjęcia powyżej to mi się okres harcerstwa przypomina..tyle że na kiełbaskę nie było co liczyć a i ziemniaka nie zawsze starczyło…
Mimi Ty to zawsze znajdziesz sposób żeby z niczego zrobić wielkie”COŚ”, niby zwyczajne ognisko a sprowadzone do rangi małego święta rodzinnego, gdzie mottem przewodnim jest „Ogrzejemy, nakarmimy- Wiosno Przyjdź!!!Super!!!
Przed moim nieskończonym jeszcze domem jest sterta gałęzi i niezliczona ilość drewnianych palet ( skąd one się tam wzięły??) więc jak tylko moja Igunia wróci z ferii … rozpalimy wielkie ognicho..!!!!
Może pomożemy przywołać wiosnę ….za którą tak bardzo tęsknię …a żeby do końca nie zwariować to dom obstawiam TULIPANAMI … tak ,tak też Ci radzę Mimi tak zrobić, kolorowe tulipany działają cudownie,,Pozdrawiam wiosennie
Ellu -
witam,
jestem od jakiegoś czasu podczytywaczem:) . Jestem bardzo ciekawa opinii na temat produktów benedyktyńskich. Kupuje regularnie, ale moim zdaniem nie wszystko jest fajne, naciełam się np. na szampon – mimo notki, ze naturalny jest z chemią. Wędliny też się trochkę popsuły, były lepsze. Choć i tak są nadal dużo wyżej niż zwykły spożywczy w moim rankingu. Uwielbiam ich twarożek :)
Jest kilka produktów , których już więcej po spróbowaniu nie kupie, ale sa też moje ulubione, po które wracam systematycznie. Musze też zachecona odwiedzić w końcu spożywczy dział M&S :) pozdrawiam serdecznie i dziękuję za ciekawy blog :) -
Po pierwsze: Mimi,jestes piekna kobieta i… cudna masz te czapke! :)) Pomysl na ognisko jest rewelacyjny,wspomnialam chyba nawet kiedys u Sebastiana,ze ognisko lub bbq zima o wiele lepiej „smakuje” niz to robione latem :)) Choc u nas daleko do prawdziwej zimy,namowie mojego lubego na bbq w kolejny weekend ;)) Smaku mi narobilas,a co! :))))) Choc namiastke Waszego ogniska sobie stworze :)) Musztarda ma wielki plus za opakowanie! Pewnie smakuje swietnie! Nie wspomnialam Ci jeszcze,ze tydzien temu pieklam pagnotte z pania Nella :))) Jak to u niej-wszystko na oko,ale wyszlo cud miod! :))) Musze sprobowac sama jakis chlebek w domu upiec,na wzor naszego,polskiego,bo taki smakuje mi najbardziej :) Sciskam mocno :*** Pozdrawiam wszystkie stale czytelniczki Mimi :)
-
Fajnie się tu Mimi u Ciebie spotkać, na porannej kawce.Koleżanki, nie zawodzą i od rana przywołują wiosnę.A Ty pewnie zagoniona.Dzisiaj bosko nam słoneczko świeci i od razu, lepiej się żyje.Słońce, kawa,Mimi zdjęcia i Wy dziewczyny-czyli wiosna w pełni.Pozdrowienia serdeczne dla Gioi i wszystkich.Miłego wtorku.
-
Ale musiało być przyjemnie przy ognisku zajadając takie smakołyki :) Ognisko kojarzy mi się z wczesną młodością i pieczonymi ziemniakami jedzonymi na liściu kapusty (ekologiczny talerzyk :D), ale to było dobre :)
Ta zima na zdjęciach nie jest taka straszna, już chyba powoli uchyla drzwi Pani wiośnie – mam nadzieję :) U mnie już przebiśniegi koło domu zakwitły.
Foremka wygląda bardzo zachęcająco, ja jestem foremkową maniaczką i wiele foremkowych marzeń czeka w kolejce na spełnienie, chyba dopiszę do mojej listy taką podłużną foremkę na chlebuś :)Pozdrawiam :)
-
Mimi – bezsprzecznie – im więcej kolorów :)) tym lepiej – a ty masz do tego doskonałą rękę :)
-
Oj,o delikatesach M&S moge tutaj tylko pomarzyc :))) A wracajac do pagnotty p. Nelli :) Mam jeszcze 8 sztuk w zamrazalniku,kazda po 0,5 kg :) P. Nella zapowiedziala ze kolejnym razem pokaze mi jak robic domowy makaron :))) Bede ja bacznie sledzila aby moc Ci pozniej przekazac „tajna recepture” ;)))))) hihi Buziaki :*
-
O tak,bedzie jak piszesz! :)))) Gdy pani Nella piekla swoje pagnotty ja zerkalam co chwile na jej kuchnie,niezwykle skromna,stara,jak z dawnego filmu,na scianach obrazki Swietych,stary stol a na nim wielkie kosze w ktorych pani Nella ukladala gorace pagnotty.A zapach chlebka-cudowny!Patrzylam na to wszystko i myslalam sobie,ze gdybyscie tu byli,powstaloby zapewnie wiele zdjec podczas tego pieczenia :)))) Tamtego dnia na obiad byly jeszcze cieple pagnotty z oliwa,oregano,boczkiem i serem a obiad ten niezwykly zjedlismy wspolnie na malenkim,slonecznym tarasiku pani Nelli i jej meza Giovanni’ego :)) A propos oliwy,to ta ktora byla na bulkach tamtego dnia,byla z drzewek oliwnych p.Nelli i jej meza :) Co roku maja swoja oliwe :)) My sprobojemy miec wlasna w tym roku,zbiory sa mniej wiecej w pazdzierniku,ciekawe co z tego wyjdzie :)
-
O, jejku.Jak tak Was czytam , Mimi i Gioie to czuje się jak w bajce Ratatuj.Aż mi już cieplej się zrobiło po tym pieczeniu u pani Nelli.A to słońce na tarasie , toż to chyba raj .Trzymam kciuki za oliwkowe zbiory i miłego wieczorku wszystkim.
-
Dziekuję za odpowiedź :) muszę się w takim razie koniecznie wybrać do M&S , mam dwa kroki, a nie zachodziłam tam, chyba wieka strata – nadrobie :)
Mam jeszcze pytanko jeśli można o wcześniejszy temat – kosmetyki. Pojawila sie w Polsce taka seria Rossmanowska eko Alterra , w Niemczech już od dawna i duzo bardziej bogata , kupilam na próbe, kosmetyki wydaja sie ok, tylko nie jestem pewna, czy naprawde są ok ? Ceny dobre.
Jestem poszukiwaczem naturalnego, bo męczy mnie jak ostatnio wiele osób, wszechobecny plastik.
I bedę stalym bywacem bloga jeśli można :)))
1 · 2 · Następne ›



















Mam na imię Monika, ale mówią na mnie Mimi. Jestem uzależniona od poszukiwania pięknych rzeczy z całego świata. Nałogowo oglądam magazyny wnętrzarskie oraz piękne blogi. Bywam też dj-em na imprezach domowych. Kocham podróże i prace w ogrodzie. Nigdy nie rozstaje się z aparatem fotograficznym :) Preferuję żywność ekologiczną i prawie wszystko, co francuskie :-)


















Komentarze (56)
RSS dla komentarzy do tego wpisu
Trackback: http://bomimi.decostyl.pl/2011/02/20/zima-trzyma-i-ognisko/trackback/