Luty 2011

Przeglądasz archiwum miesięczne dla Luty 2011.

U mnie nadal goździkowo i w kolorach vintage. Tak bardzo przepadłam, że chwilowo innych zdjęć nie chce mi się robić. Szukam w domu miejsc i rzeczy, które mi pasują do takiej fotografii. Tematem może być każda rzecz: goździk, emalia, butelka po kefirze, stare książki. Ze strychu zdjęta sukienka w kolorze pudrowego różu, baletki. Zależało mi na uzyskaniu lekkich zdjęć o seledynowo – różowym odcieniu. Filtry i pończocha na obiektywie dają świetny efekt. I nadal oglądam dużo tych starych albumów, aby poczuć te kolory. Inspiracji szukam wszędzie. I chciałabym nakręcić krótki film vintage pod światło… Może mi się uda, ale to na wiosnę.

A na wieczór przygotowany film „Somewhere”, reż. Sofia Coppola. Liczę na ciekawe wnętrza, plenery i niesamowite światło.

A w mojej rosyjskiej „Leice” jest już załadowany film Ilford FP4 125 i czeka… Zdjęcia nie powstaną w moment, bo o 36 klatek trzeba zadbać szczególnie.

Dobrego weekendu moi Mili i dużo ciepłego światła. Słońca!

Podobne wpisy:

Tagi: , , ,

ORWO lub inaczej Original Wolfen. Mały obrazek w kasecie, 36 klatek. To jedna z bardziej kultowych klisz produkcji NRD. Miałam do nich świetny dostęp. Nie wiem czy, to przez bliskość granicy z byłym NRD, czy też dlatego, że innych nie było. Zawsze było ich dużo u mnie w domu. Może dlatego, że kiedyś wszystko kupowało się na zapas.  Z tego, co pamiętam były dość tanie i miały tragiczną trwałość. Już po 3 latach żółciły jeszcze bardziej lub totalnie były prześwietlone. Mój ostatni film Orwo skończyłam w bodajże 1994 roku. Później pracowałam na Kodaku, Ilfordzie i Konice. Nigdy nie zapomnę, jak zdecydowałam się na samodzielne wywoływanie filmów Orwo. Miałam w moim domu rodzinnym małą ciemnie w piwnicy. Stary powiększalnik Krokus, parę kuwet i ostry zapach chemii. Na drzwiach napis – „Nie wchodzić!”. Czarno – białych filmów wywołałam bardzo dużo i zrobiłam niezliczoną ilość odbitek, których teraz szukam… Kolorowych mniej, bo odczynniki były bardzo drogie i było z tym więcej zachodu.

Kolory Orwo chodzą za mną bardzo. Wyblakłe, żółtawe i rdzawe – niczym stare pocztówki. Wtedy miałam ich dość, chciało się mieć jakość Kodaka, czyli nasycone kolory bez żółtych przebarwień. Dziś wracam z wielkim sentymentem do starych aparatów, do rozmytej głębi ostrości, do lekko poruszonych zdjęć i Orwo kolorów. Wywoływanie i skanowanie negatywów, to dość kosztowne hobby. Jednak warto! Do Orwo – podobnych zdjęć zmierzam i coś czuję, że długo zostanę w tym temacie, bo z fotografią analogową nie zamierzam się rozstawać…

Brakuje jeszcze aparatów: Smiena, Exacta, Yashica, Lomo i Pen. Gdzieś się zawieruszyły w nadmiarze przeprowadzek lub zostały sprzedane. 2 i 3 w pierwszym rzędzie od lewej są MyZorkiego :-)

Jeden chory, jeden ślepy – reszta działana i na chodzie.

Podobne wpisy:

Tagi: , ,

…Czyli kolorowy zawrót głowy na ulicach Paryża. Dla wszystkich, którzy czekają na wiosnę, lepsze światło, więcej kolorów i siłę barw.

I dla wszystkich, którzy wkrótce odwiedzą, to piękne miasto, bo wiem, że są takie osoby wśród moich Drogich Czytelniczek :-)

I dla tych, którzy odwiedzą inne miasta. Kolory są wszędzie. Wystarczy ich trochę poszukać.

Zapraszam na United Colors of Mimi – ulicami Paryża.  I na pieczone kasztany, które wcale nie są najlepsze na Pl. Pigalle, tylko na Pl. Abbesses w 18 dzielnicy Paryża. To nie Photoshop, to Paryż :-)

Dobrej zabawy!

„Paris is always a good idea.”
Audrey Hepburn

Podobne wpisy:

Tagi: , , , ,

« Starsze wpisy

close