Ścieżkami Amélie Poulain

Od tego wszystko się zaczęło…

Piątek, 26  listopada 2010 roku. Jesteśmy w Paryżu. Nasz weekendowy apartament mieści się raptem 3 minuty od Rue Lepic. Wszystko zaplanowane. Ruszamy szukać Amélie Poulain, którą uwielbiam od pierwszej minuty filmu „Le fabuleux destin d’Amélie Poulain” z 2001 roku. Po raz kolejny, tuż przed samym wyjazdem oglądamy ten bajkowy film. Wracam do niego często… I do Paryża też wracam…

Pierwsze minuty na Rue Lepic. Temperatura powietrza + 3 st. Widzę z daleka „Café des 2 Moulins” (Dwa Młyny). Od premiery filmu miejsce stało się ikoną paryskiej dzielnicy Montmartre. To tu pracowała Amélie jako kelnerka. Serce bije mi szybciej. Przyspieszamy kroku. Kawiarnia jest tak popularna, że chyba bardziej nie można. Ciężko tu znaleźć wolne miejsce, ale nam się udało. Jest niemiłosierny tłok. W wielkim ścisku siedzą fani, turyści i mieszkańcy 18- tej dzielnicy miasta. Oni też kochają to miejsce.

Mamy sporo szczęścia, bo trafiło nam się urocze miejsce przy oknie. Słyszymy muzykę Tiersena. Utwór  „Le Moulin” i „La Valse D’Amelie” – przenosi mnie w inny świat. Znam tą muzykę doskonale, ale dziś brzmi inaczej. Drzwi wejściowe nie mają nawet minuty spokoju. Co chwilę wpada grupa turystów z Japonii, którzy strzelają z aparatów na wszystkie strony baru. Na wprost wejścia plakat filmowy. Zewsząd patrzą duże, ciemne oczy Audrey Tautou. Pewien pan w marynarce i w szaliku czyta „Le Monde”. Spora grupa ludzi pije przy barze cafe au lait. Pani pod oknem oblizuje łyżeczkę po deserze. Dziecko krzyczy…

Jest głośno. Czas płynie. Zegar tyka. Obserwujemy ludzi. Przy tycich stoliczkach w cztery osoby można zjeść pełen obiad z butelką wina, wody i chleba. Tu wszystko jest możliwe. Pachnie kawą i crèmem brûlée. Wielka maszyna do kawy wyje niemiłosiernie. Czas płynie…

Podobnie jak Amelię, ogarnia mnie dziwne uczucie absolutnej harmonii. Wszystko jest takie niesamowite. Kolory, które mieszają się w ciepłą paletę barw. Żółte światło i butelkowa zieleń gra z sobą. Zapach powietrza i odgłosy pędzącego miasta. Oddycham głęboko i chłonę ten cały Paryż. To będzie dzień w kolorze pomarańczy.

Właściciel „Café des 2 Moulins” jest człowiekiem szczęśliwym. Amélie Poulain uratowała mu w pewien sposób życie. Jego kawiarnia była o krok od upadku. Wszystko diametralnie się zmieniło po premierze filmu. Film okazał się ogromnym sukcesem. Był wyświetlany w wielu krajach świata. Uzyskał nominacje w 5 kategoriach do Oscara.

Amélia nadal planuje swoje dobre uczynki. Również do grona szczęśliwców dołączył właściciel sklepiku z warzywami i owocami „La Maison Collignon” na Trois Frères 56. Dziś Pan Ali ma spokój. Udało mi się go nawet zobaczyć. Jest trochę podobny do swojego filmowego bohatera Luciena. Tylko starszy. Pamiętacie go..? To on obchodził się z cykoriami, jakby były ptakami, które wypadły z gniazda. Tu każdy chce kupić cykorie i zrobić chociaż jedno zdjęcie…

Oczarowana tym wszystkim idę dalej i patrzę z ufnością na ten cały szalony świat.

PS

wpis dedykuję miłośnikom Amélie.

 

Scena z filmu „Le fabuleux destin d’Amélie Poulain”.

Wnętrze „Café des 2 Moulins” Rue Lepic 15

  Sklep z serami obok, którego przechodziła  Amélie z niewidomym. Opowiadając mu co znajduje się po drodze. Cyt: ” Dziecko patrzy na psa, a pies na kurczaki…”

Rue Lepic i Montmartre – 18 dzielnica Paryża.

Lamarck – Caulaincourt Paris Métro. Do tej stacji  Amélie prowadziła niewidomego.

Stacja Abbesses Paris Métro. Na tej stacji Amélie spotyka Nino Quincampoix.

Wnętrze „Café des 2 Moulins” Rue Lepic 15

Sala główna  „Café des 2 Moulins” Rue Lepic 15

 Za tym barem pracowała nasza filmowa Amélie Poulain. Przerwa na kawę.

 

Ciąg dalszy baru. Tu pracowała Gina, Madeleine i  Amélie.

W środku i na zewnątrz „Café des 2 Moulins”.

Na zewnątrz „Café des 2 Moulins”. Czas na zdjęcia i obserwowanie ludzi na Rue Lepic.

Schody nad wejściem do stacji metra Lamarck – Caulaincourt, linia nr 12. Tu Amélie wsiadała do metra.

„La Maison Collignon” Trois Frères 56. Warzywniak, w którym pracował Lucien. Oryginalny szyld został i góruje nad sklepem.

„La Maison Collignon” Trois Frères 56 – Montmartre.

Witryna boczna „La Maison Collignon” Trois Frères 56. Wycinki z gazet.

Patisserie & „La Maison Collignon”.

Scena z filmu „Le fabuleux destin d’Amélie Poulain”.

„La Maison Collignon” dziś Maison „Chez Ali”. Krasnala można było kupić.

Witryna boczna „La Maison Collignon” Trois Frères 56. Wycinki z gazet i stare radio.


Amélie Poulain odnajduje swojego ukochanego – Nino. Odjeżdżają na skuterze. Życie toczy się dalej…


Przeczytaj, także wpis „Montmartre Amelie Poulain” na MyZorki blog


 

 

Podobne wpisy:

Tagi: , , , , , ,

Komentarze (44)

  1. Paula’s avatar

    Jestem całkowicie, beznadziejnie zakochana w „Amelii”. Za filmem przepadam, muzyka za mną chodzi ciągle, samą Amelię uwielbiam. Tej podróży zazdroszczę, zdjęcia oglądam z ogromną przyjemnością osoby, która ma nadzieję też kiedyś tam zawitać:)

  2. aneczka’s avatar

    Mimi! C U D A !!!

    więcej napiszę jutro a teraz uciekam pod kołdrę bo nam tu w Krakowie posypało sniegiem, mpk się zbuntowały, a ja zamarzłam.

    po Twoich opowieściach mogę spokojnie iść spać! :) dziękuję Mimi za tak pieknego posta przed snem:)

  3. Mimi’s avatar

    Paula:
    zatem witaj w klubie :-)
    Muzyka z Amelie właśnie leci sobie. Mam wszystkie płyty Tiersena i nie mogę bez nich żyć. Dzięki za komentarzyk. Miło.

    aneczka:
    wiedziałam, że czekasz :-) Amelie przed snem jest lepsza niż kubek gorącego mleka. Do jutra! Śpij dobrze i śnij o Amélie Poulain. Mnie bierze grypa. Przemarzłam po powrocie do zimnego domu. Tam jeszcze złote liście były na drzewach…

  4. konstancja30’s avatar

    za ten spacer masz u mnie filizankę najlepszej czekolady … bo każdym kadrem zaprowadziłaś mnie do miejc które uwielbiam :) … a Amelia :) … jak nie ulec tej subtelnej a jednak sile … dobra … Mimi to jak SPA dla zmysłów po cięzkim dniu:) … pozdrawiam i dziekuje za rewizytę :)

  5. Patti’s avatar

    Wspaniała podróż , w zasadzie spacer:))), zdjęcia jak zawsze oddają klimat miejsc, oglądając je czułam się tak jakbym była na miejscu i sama na własne oczy to widziała.

    Fryzura świetna , ale i modelka doskonała:))))

    Pozdrawiam zimowo i wietrznie Patti:)))

  6. Wika’s avatar

    Paryż, Amelia i te fotki cudne dzieki zawsze z przyjenością oglądam i czytam Twoje posty.

    Pozdrawiam

  7. ika’s avatar

    A toś nam zrobiła niespodziankę!
    Dziękuję Ci za to! :)

  8. gioia’s avatar

    To na ten wpis wlasnie tak bardzo czekalam! :)) Mimi,niesamowicie milo jest widziec Cie obecna w miejscach gdzie krecono jeden z moich ulbionych filmow!! :))) Nie pomyle sie chyba piszac,ze byl to dla Ciebie niezwykle udany,niezapomniany weekend,prawda? :)) Pewnie myslami nadal jestes w Paryzu :) Fotografie sa wspaniale,jak zawsze zreszta-uczta dla oczu! :) Wspanialy dlugi wpis czyta sie jednym tchem! Uwielbiam ten blog,co tu duzo mowic! :))

  9. Nitkanitka’s avatar

    Dziękuję Ci Kochana za to,że przez chwilę zapomniałam o tym co mam za oknem i przeniosłam się do wakacyjnych wspomnień. Też miałam okazję być w tej kawiarni, posiedzieć przez dłuższą chwilę i poczuć się jak w filmie:) Na pamiątkę zabrałam dwie podkładki z rysunkami o Amelii:)Ach.. Szkoda,że Paryz nie leży bliżej:)Dziękuję Ci jeszcze raz!

  10. Mimi’s avatar

    konstancja30:
    to kiedy ta czekolada? ;-)
    Cieszę się, że wpis był chwilę wytchnienia. Pozdrawiam ciepło. Fajnie jest u Ciebie na blogu!

    Patti:
    bardzo dziękuję za ciepły komentarz i komplement. Posyłam uściski!

    Wika:
    bardzo, bardzo mi miło. Zapraszam zawsze!

    ika:
    :-)
    cieszę się ogromnie!

    gioia:
    wiedziałam, że uwielbiasz Amelie! Moja Droga, to był najdłuższy weekend w moim życiu. Napiszę o tym. Było magicznie!
    Dobrze, że udało nam się wrócić. Od wtorku stanęły lotniska, przez atak zimy. Ściskam mocno.

    Nitkanitka:
    ooo!!! cudownie, że też tam byłaś. Witaj w klubie. Cieszę się bardzo, że mogłam Cię tam jeszcze raz porwać.
    To ja Ci dziękuję za odwiedziny i komentarz.

  11. Delie’s avatar

    uwielbiam te Twoje opwieści!:) i Amelie również. Wspaniale oddałaś klimat filmu:)

  12. aneczka’s avatar

    a więc tak.. ;) Mimi – twój Paryz piękny :) po takim wpisie spało mi się taaaaaak smacznie :) a z samego rana znowu musiałam pooglądać Twoje zdjęcia ;) potrafisz tyle magii w nich przemycić…mhmmm rozpływam się! i czekam na więcej! :)

    chyba byłaś najszczęśliwszą osobą na świecie przez ostatni weekend?

    trochę Ci zazdroszczę;)ba..nawet BARDZO :)

  13. Mimi’s avatar

    Delie:
    rozczulasz mnie. Ja nie umiem lekko pisać. Pewnie za mało czytam… Tekst powstał na kolanie. Wyjątkowo mi się podoba, bo jest taki paryski ;-)Wyjątkowo…
    Ściskam mocno.

    aneczka:
    ja też dobrze spałam. Chociaż ja rzadko kiedy śpię dobrze. Może to przez Amelie..? Może przez APAP Noc.
    To prawda. Była w ten weekend bardzo szczęśliwa. Wkrótce Ty pojedziesz. Zobaczysz!
    Specjalnie dla Ciebie będzie jeden wpis. Już wkrótce. Zgadzasz się na dedykację..?

  14. aneczka’s avatar

    ojacie jasne :) mam się bać?

    :)

  15. Mimi’s avatar

    aneczka:
    nic się nie bój ;-)
    Niespodzianka będzie jako 3 wpis z Pari. Czekaj.

  16. llooka’s avatar

    Wysmakowałaś Mimi ten pościk w każdym calu!Czuję się jakbym tam razem z Tobą butami szurała:) Co do gwaru kawiarnianego, to ubóstwiam go. Ostatnio byłam w miłej knajpce z moim Gerem i byliśmy tylko my i obsługa… Czułam się jak intruz. Kawiarnie bez ludzi i gwaru są martwe. I to nic nie szkodzi, że miejsce zrobiło się już trochę komercyjne jak wieża Eiffla, i tak warto poczuć ten klimat i na chwilę zanurzyć się w klimat filmu!
    Czekam na dalszą odsłonę Paryża!

  17. Ania Z.’s avatar

    Cześć Mimi:),

    bajeczny opis. Klimatyczne miejsce, romarzyłam się…
    Podobnie jak „Ilooka” czekam na c.d.

    Pozdrowionka,
    Ania

  18. Piotr Potworowski’s avatar

    o wow, świeży wpis a już tyle komentarzy..wiedziałem ze dałaś czadu..właśnie…widzę że prócz zdjęć to mamy piękny, uczuciowy, jakże osobisty opis…fiu fiu….inny świat Mimi, inny świat…zdjęcia pewnie tego nie oddają, ale czuje klimat..ślicznie…a mi cóż pozostaje, zaspy za oknem i nieco inna bajka, lecz tez bardzo klimatyczna i nastrojowa, tzn. widok na rynek z kamerki w komputerku..ściskam gorąco! :)

  19. Mimi’s avatar

    llooka:
    Racja. Tam gdzie ludzie, tam jest życie. Gwar kawiarniany, to najlepsza muzyka. Lubimy to samo! Dziękuję i do szybkiego, pierwszego zobaczenia!

    Ania Z.:
    będzie dużo ciągów dalszych, bo ja jakoś nie jestem w stanie pokazywać zimy, która jest za oknem. A zresztą przecież to dla WAS Drogie czytelniczki i czytelnicy robiłam zdjęcia w Pari.
    Dzięki Aniu!

    Piotr:
    mówisz, że uczuciowy, osobisty. Kurcze, Ty mnie dobrze znasz! Tam był bardzo inny świat. Bardzo!
    Po Świętach masz tu zawitać. Kotlet czeka ;-)Mrozy też.

  20. Espresso’s avatar

    Ach ten romantyczny Paryż :)
    Piękna seria.Pozdrawiam.

  21. karolina z Manderlay’s avatar

    Jak świetnie to opisałaś i pokazałaś! Wiesz, ten post i słowem,i obrazem jest jak film. Rejestracja drobnych rzeczy i zdarzeń równocześnie. Film (po raz któryś z kolei) obejrzałam tydzień temu. I znowu mam wrażenie, że czasem nasze myśli biegną tymi samymi ścieżkami:)
    W Paryżu nigdy nie byłam więc fajnie było z Wami pospacerować.
    Ściskam i miłego weekendu!

  22. kameralna’s avatar

    „Ścieżkami Amélie Poulain” :) Mimi, świetny pomysł na wpis i wycieczkę! Ostatnio opadłam ciut z sił w związku z czym, moje czary lekko osłabły. Oj, czas zaaplikować sobie lekarstwo o działaniu wskrzeszającym – film Jean-Pierre Jeuneta znakomicie się do tego nadaje!
    Aha, tak przy okazji czarów i dobrych uczynków, poklikajmy w Szerloka a nakarmimy głodne psiaki :)

  23. mika’s avatar

    nie trzeba oglądać amelie – tak fantastycznie to zrobiłaś że palce lizać mniam …. ja od zawsze kocham paris – i na pewno następnym razem zrobię to twoim sposobem :)
    ciepełko wysyłam
    monika

  24. Mimi’s avatar

    Espresso:
    pozdrawiam i bardzo dziękuję za odwiedziny.

    karolina z Manderlay:
    my naprawdę chodzimy podobnymi ścieżkami, myślami, marzeniami. Bardzo mi się to podoba! Mów mi więcej! Ściskam mocno.

    kameralna:
    Tak, film ten jest idealny na takie dni. Miłego, ponownego oglądania. Wróć po filmie do mnie- raz jeszcze.
    A na Szerloka klikamy, klikamy i na fb też link rozsyłamy ile się da.

    mika:
    cudownie, że Ci się podobało. Dziękuję!

  25. gioia’s avatar

    Wiesz Mimi jak najlepiej oglada sie Twoj wpis? z ” la Valse d’Amélie” w tle-co wlasnie czynie.Teraz to dopiero jest klimat!! Sciskam mocno! :*

  26. Mimi’s avatar

    gioia:
    przy muzyce Tiersena powstał ten wpis i będzie też każdy następny.
    Jesteś wspaniała!
    Dziękuję, że mi o tym piszesz :*

  27. monique’s avatar

    … i łzy popłynęły po policzku … czy dlatego że kocham Paryż, który niestety znam tylko z filmów i książek , czy dlatego że moje uszy uwielbiają muzykę z Amelii , czy dzięki słowom , zdjęciom , temu co między wierszami … dziękuję Ci Droga Mimi , nawet nie wiesz jak bardzo …..

  28. Izzi ’s avatar

    Gratuluję lekkości `pióra`, dziekuję za : eteryczne , przepełnione zapachami, kolorami , emocjami opowieści codzienne i niecodzienne !! Pozdrawiam Cię serdecznie z białej,puchowej Gdyni :-)

  29. Mimi’s avatar

    Kasia_JACOB:
    najlepsza scena z filmu. No i te schody nad wejściem do stacji metra Lamarck – Caulaincourt. Ściskam Was mocno i pozdrawiam.

    monique:
    cóż mogę napisać… Dziękuję Ci za Twoje wzruszenie. To jest piękne!
    Cudowny komentarz!

    Izzi :
    ojej…ale mi miło. Taki komentarz dostałam! Cieszę się, że i tekst i zdjęcia oddały zapachy i kolory. Pozdrawiam z zasypanej po same drzwi Jaszczurowej.

  30. marc jacob’s avatar

    …..i to wystarczy Pozdrowienia

  31. karolina z Manderlay’s avatar

    Mimi i coś czuję nosem, że nasz drogi się w końcu zetkną np. na Krupniczej w Krakowie. Ha, ha ostatnio rozglądałam się tam za Tobą:)
    Swoją drogą ten sklepik jest tak klimatyczny, że siłą rzeczy pasuje do tego wpisu:))
    Uściski dla Zmarzlucha!

  32. Mimi’s avatar

    marc jacob:
    …aż tyle
    :)

    karolina z Manderlay:
    myślisz, że byś mnie poznała..? Niesamowite. Jak ja jestem na Krupniczej, to też myślę o Tobie :-)
    i szukam Cię wzrokiem. A sklepik bardzo pasuje do tego wpisu, to fakt.
    Ściskam mocno!

  33. karolina z Manderlay’s avatar

    No ba, tego jestem pewna:) I na pewno będziesz mieć aparat w pełnej gotowości, to ułatwi rozpoznanie ha, ha:)
    Dobrej nocy.

  34. Mimi’s avatar

    karolina z Manderlay:
    CUDOWNE!
    …i zrobię Ci zdjęcie w sklepiku pachnącym kurkumą, kuminem i tymiankiem. Wtedy zapewne mnie rozpoznasz ;-)
    Dobrej nocy.

  35. MyZorki’s avatar

    U Ciebie też jest 20 jabłek w pionowym koszyku Maison Colignon :)
    http://myzorki.wordpress.com/2010/12/04/montmartre-amelie-poulain/

  36. partycja.g’s avatar

    i nie mogłam się oprzeć… tak wciągają mnie Twoje zdjęcia!
    Ale już uciekam, zajżę jutro, tak jak obiecałam ;)

    pozdrawiam, Pata

  37. pata’s avatar

    *zajrzę :]

  38. Mimi’s avatar

    partycja.g:
    ale mi miło. Dziękuję za odwiedziny i zostań na dłużej. Pozdrawiam ciepło.

    pata:
    zajrzyj koniecznie! Posyłam ciepłe pozdrowienia!

  39. Mistartist’s avatar

    Hi Mimi,
    happy to see your blog and read your comments about Paris ! (thx Google for translation) ! I’m really impressed by your work ! It’s very good for eyes to look at your pictures and it’s the same with Sebastian !

    Have fun ;-)

  40. Mimi’s avatar

    Hi Mistartist!
    Thank you very much for very nice comment. I’m very happy :-))) I hope that we will meet in Paris or in Krakow.
    See you at our blogs!!!
    Mimi

  41. Alicja’s avatar

    witaj,niezmiernie uradowana,że znalazłam ten blog,szkoda ze niedziela ma tylko 12 godzin,nie dam rady „obczytać” i „oblukac” tu wszystkiego,coz zakochana w Pryżu w Amelii,w swiecie lekkim,pachnącym,bez gonitwy będę tu wracala i pozwolisz ze posiedzę nieco dłużej…

  42. Mimi’s avatar

    Alicja -
    Witaj serdecznie i zostań na dłużej. Będzie mi bardzo miło Cię gościć :-)
    Zapraszam – zawsze!
    Cieszę się, że mnie znalazłaś w tym wielkim świecie.

Komentarze wyłączone.