Uczta w Ouarzazate ورززات

…Marokańczycy dali światu tażin- tajine – bez dwóch zdań.

Najlepszy tażin jadłam w Warzazat*. Nasz kierowca Ali zadecydował, że w Kazbie Warzazat zrobimy sobie postój i zjemy coś dobrego. Nie protestowaliśmy, bo przecież kierowca wie najlepiej, gdzie dobrze zjeść na trasie. Dowodem tego była najlepsza kofta w przydrożnym barze na drodze Fez – Marrakesz parę lat wcześniej…

Zajęliśmy stolik na tarasie i zamówiliśmy tażin z kurczaka z oliwkami. Kiedy kelner zamaszystym ruchem otworzył przykrywkę glinianego naczynia, rozszedł się zapach na całą restaurację. Było gorąco. Pustynne miasto niosło ten zapach jeszcze przed dłuższą chwilę. Wezwanie na modlitwę. Mężczyźni wstają od stolików, leniwym krokiem podążają do meczetu, a my maczamy chlebek w aromatycznym sosie. Kurczak pachniał szafranem, olejem arganowym i oliwkami. Sos był aromatyczny, gęsty i mocno doprawiony kiszonymi cytrynami. Nie był tłusty i ciężki, lecz intensywny w smaku i kolorze. Każdy następny tażin w Marrakeszu czy w Fezie – nie był już tak doskonały. Ali miał rację. To była uczta!

Nazwa dania pochodzi od naczynia, w którym jest przygotowywane. Gliniany tażin to głęboki talerz z pokrywką w kształcie stożka, pod którą gromadzą się i mieszają aromaty licznych składników potrawy. Takie naczynie obecne jest w każdym domu. Nie zabraknie go także u Beduinów na pustyni. Po długim gotowaniu smak dania staje się spójny, intensywny i niezwykle bogaty.
To narodowym danie zawsze podaje się z chlebem. Tradycyjnie nie używa się do jego jedzenia łyżek ani widelców, ale nabiera się potrawę kawałkami pieczywa. Odmian tażinów jest mniej więcej tyle, ile odmian risotto. Do środka garnka można włożyć wszystko: ryby, jagnięcinę, baraninę, warzywa. Dodaje się do niego miód, suszone owoce i koniecznie oliwę arganową. Bóg wie co jeszcze…

* Warzazat – Ouarzazate ورززات – miasto w południowym Maroku, położone między Atlasem Wysokim a Antyatlasem. Początek pustyni.

 

Ali – nasz kierowca i my. Ostatni przystanek po drodze…

PS

wkrótce przepis na tażin z kurczaka i marokańska kuchnia w moim ogrodzie. Zapraszam!

 

Podobne wpisy:

Tagi: , , , ,

Komentarze (15)

  1. Sebastian Zalecki’s avatar

    Ten tażin na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Jak i cała podróż przez góry Atlas… Jeszcze w głowie gra mi muzyka Alego z auta.

  2. Gioia’s avatar

    Pięknie to wszystko obrałaś w słowa…Chciałoby się już dziś spakować walizkę i wyruszać do Maroka!A tażin…staje się moim pierwszym daniem na liście tych koniecznie do spróbowania! Pozdrawiam gorąco!
    P.S. Cudne zdjęcia,jak zawsze! Uwielbiam tu zaglądać :)

  3. Mimi’s avatar

    Dzięki bardzo Gioia. Pisanie i tym bardziej opowiadanie słowem, nie jest moja silną stroną. Wolę obrazy, zdjęcia, kolaże, budowanie koloru. No ale staram się…Zawsze jakoś to ubrać w słowa. Miło mi bardzo, że lubisz tu zaglądać. Tęskno mi do Maroka… Tym bardziej, że w tym roku tam nie jadę. A na Ciebie czeka zapewne dużo tażinów + ten, który zrobisz sama! Dobranoc i do następnego!

  4. karolina z Manderlay’s avatar

    Wczoraj nuta folkloru dziś unoszą się intensywne smaki, zapachy i barwy. Czysta egzotyka. Zwrot o 180 stopni:) W miejscu, które tutaj tworzysz najbardziej lubię tą różnorodność i obraz, który tworzysz i każdą pasję, którą się dzielisz.A słowo pisane dopełnia całości! Pięknie to wszystko ujęłaś.
    p.s
    Przytupuję już niecierpliwie nogami na tą nową potrawę i do tego w Twoim ogrodzie. Wpadnę na pewno:)
    Dużo słonka na weekend.

  5. Mimi’s avatar

    Tak- racja 180 stopni jak nic :) istny tygiel kulturowy. Jakoś nie potrafię dzielić się tylko jednym tematem, wybraną dziedziną życia np: wnętrza lub moda. Taki szaleniec ze mnie trochę. Mam nadzieję, że tak różne wątki nie odstraszają moich czytelników. Bo misz- masz tu ogromny :)
    Bardzo mnie to cieszy, że Ty lubisz tą różnorodność. Na tażin wpadaj- koniecznie! Dużo lata na ten weekend, zapowiada się bardzo ciepło. Serdeczności posyłam i uściski.

  6. agnieszka ka’s avatar

    smacznie brzmi:)widziałam wielokrotnie te naczynia,ale nigdy nie kosztowałam potraw w nich robionych.z pewnoscia sa wyjątkowe:)

  7. llooka’s avatar

    Kolory Maroka to kolory przypraw – cudowne! Garnek z kominkiem to świetne rozwiązanie, ale czy na naszych kuchenkach elektrycznych zdałby egzamin? Czekam na przepis tażinu, ponieważ uwielbiam kulinarne podróże. Ach do Maroka bym pomknęła jak nic!

  8. Mimi’s avatar

    Tak- to wyjątkowe danie. Ale wiesz…nie w samym tym glinianym garnku jest tajemnica tego dania. To zasługa ich mięsa, warzyw, wody, słońca. Przywieziesz sobie przyprawy i naczynie i na tym bajka się kończy… U nas jest bardzo mało warzyw z Maroko. Tylko wczesną wiosną są ich ziemiaczki- kupuje wtedy całe worki :) Czasem bywa cukinia. Agnieszko- tażin zrobisz też w zwykłym wysokim garnku pod przykryciem. Nie raz tak robiłam. Gotowałam nawet w ten sposób dla Marokańczyków podczas wizyty :) Był super.

    llooka
    gliniany tażin możesz robić na gazie, na małym ogniu. Nie ma problemu. Trzeba tylko namoczyć gliniany garnek przez 24h. Opowiem o wszystkim w nast. wpisie. Dzięki za odwiedziny!

  9. agnieszka ka’s avatar

    masz racje, wszystko co ”ichniejsze”i jedzone na wojażach smakuje inaczej.a naczynie swoja drogą-bardzo dekoracyjne:)

  10. Agnieszka PosĹ?uszny’s avatar

    Od samego czytania człowiek robi się głodny :) Nigdy nie byłam w Maroku, ale ta kolorowa mozaika zdjęć jest bardzo wabiąca!

  11. ewelajna’s avatar

    Mimi, słonko, a ja ten garnek tadżinowy widziałam ostatnio w slepie z fajnymi”rupieciami”i zastanawiałam sie co zacz…??? I juz go nie ma:(
    Cóż pozostakj czekać na Twój przepis i zachwycać się zdjęciami, kolorami i barwami…

  12. Zula’s avatar

    O, znane mi motywy, swego czasu spędziłam w Maroku kawałek życia. Marrakesz, Casablanca, Rabat – jakże różne miasta w jednym kraju. Ale najmilej wspominam wyprawę w góry Atlas i Berberów, niezwykły naród. Herbata z miętą – w pierwszym momencie ulepek, pamiętam, że starałam się unikać, ale ponieważ częstują nią na każdym rogu i zakręcie, wreszcie się poddałam i nie żałuję, doskonale gasi pragnienie, pod warunkiem, że pita na gorąco. A powód słodkości jest też między innymi i taki, że czym więcej cukru gospodarz ci nasypie tym większą wyraża przyjaźń, bo cukier w Maroko jest symbolem zdrowia i przyjaźni. Dobrze jest też używać oryginalnego marokańskiego cukru w stożkach. No i ten rytuał nalewania herbaty z dzbanka z zalotnie wygiętym długim dzióbkiem -do maleńkich szklaneczek ? poezja!
    Co do tażinu, przywiozłam sobie sześć małych, doskonałe na przyjęcia. Podajesz każdemu gościowi z osobna i, co najważniejsze, można każdemu co innego podać. Mieszać mięsa, warzywa, jak kto lubi, przyrządziłam kiedyś nawet tażin wegetariański ;) Ja akurat z przyprawami nie mam kłopotu, bo mieszkam za granicą, ale myślę, że i w Polsce można je już kupić. Ważne są w tazin potrawie także marynowane w soli morskiej cytryny, a te można zrobić bez problemu samemu. A aromatu i smaku mięsa z tażinu nic nie pobije, to tajemnica stożka, tam mieszają się aromaty i wytwarza ciśnienie, które powoduje wydobycie wszystkich walorów ze składników potrawy, dlatego ważne jest, żeby w trakcie gotowania nie zdejmować pokrywki.
    No tak? ech, wspomnienia. Pozdrawiam ?

  13. Mimi’s avatar

    ewelajna
    no szkoda, ale czasem tak bywa. Nic się nie martw, można dobry tażin zrobić w garnku pod przykryciem. Może jeszcze uda Ci się gdzieś upolować. Czasem w dobrej cenie są na Allegro.

    Zula
    dzięki za piękny i długi komentarz. Za Twoje wspomnienia.
    Ja też góry Atlas i Berberów bardzo dobrze wspominam. Chociaż Marrakesz nas zawsze gości, bo tam mamy przyjaciół. Jeździmy do Maroka biznesowo i zawsze zwiedzamy kawałek tego niesamowitego kraju. Tylko Agadir- należy omijać łukiem.
    PS
    Cytryny marynuje sama. Wychodzą jak marokańskie. Bez tego tażin nie ma nic z tażinu :)

  14. Piotr Potworowski’s avatar

    kolory niesamowite, światło..mówiliście o tym..mozna odnaleźć spokoj duszy:)

  15. Mimi’s avatar

    odnaleźć i zgubić zarazem. Całe Maroko!

Komentarze wyłączone.